Ta woda zdrowia ci nie doda

Ta woda zdrowia ci nie doda

Komisja Europejska kieruje przeciwko Polsce pozew do Trybunału Sprawiedliwości UE za brak skutecznej ochrony wód przed azotanami.

Jak informuje KE w oficjalnym komunikacie, mimo iż stosowne wymagania dotyczące zanieczyszczeń obowiązują nasz kraj od 2004 r., Polska nadal nie wyznaczyła odpowiedniej liczby stref zagrożenia zanieczyszczeniem azotanami, ani nie podjęła środków mających na celu zwalczanie zanieczyszczeń w tych strefach. Zgodnie więc z zaleceniem komisarza ds. środowiska Janeza Potočnika Komisja wnosi przeciwko Polsce sprawę do Trybunału.

Azotany mają zasadnicze znaczenie dla wzrostu roślin i są szeroko stosowane jako nawozy, jednak ich nadmierne stężenie powoduje poważne zanieczyszczenie wody. Dyrektywa azotanowa nakłada na państwa członkowskie obowiązek wyznaczenia stref narażonych na zanieczyszczenia azotanami oraz do stosowania środków mających na celu ograniczanie zanieczyszczeń na tych obszarach oraz zapobieganie im. Środki te powinny obejmować np. wprowadzenie czasowych zakazów stosowania nawozów naturalnych i syntetycznych, zapewnienie odpowiednio pojemnych miejsc składowania nawozu naturalnego w okresach, gdy nie wolno go stosować, oraz wprowadzenie ograniczeń w zakresie stosowania nawozów.

Niemal całość obszaru Polski stanowi zlewnię Morza Bałtyckiego. Międzynarodowe dane wskazują, że nasz kraj w znacznym stopniu przyczynia się do wysokiego poziomu zawartości azotu w tym akwenie, a przeważająca część zanieczyszczeń pochodzi z rolnictwa. Mimo to jako strefy narażone na zanieczyszczenie wyznaczono tylko niewielką część terytorium Polski. Brak też odpowiednich planów działań, dlatego Komisja wywiera na nas presję.

Ponadto przepisy i plany działania, które przyjęto w odniesieniu do wyznaczonych stref, są mało precyzyjne i zawierają wiele braków, w tym przewidują zbyt krótkie czasowe zakazy stosowania nawozów oraz niedostateczne ogólne ograniczenia w kwestii nawożenia. Komisja sformułowała opinię na ten temat w listopadzie 2011 r., wzywając do podjęcia bezzwłocznych działań. I chociaż Polska zgodziła się zmienić swoje prawo, to wolne postępy prowadzonych prac i niewystarczający zakres proponowanych zmian skłoniły Komisję do wniesienia sprawy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mokradła na wagę złota

Mokradła na wagę złota

W Boliwii powstał największy na świecie wodno-błotny obszar chroniony. Na mokradłach Llanos de Moxos występują tysiące gatunków zwierząt i roślin, z których wiele jest zagrożonych wyginięciem.

Jak informuje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF, nowy obszar chroniony ma powierzchnię blisko 7 mln hektarów. To tyle, ile wynosi łączna powierzchnia Belgii i Holandii. Objęte ochroną mokradła są domem dla ponad 130 gatunków ssaków, 560 gatunków ptaków, 625 gatunków ryb i co najmniej 1000 gatunków roślin. Wśród nich są także gatunki zagrożone wyginięciem, takie jak wydra olbrzymia czy boliwijski delfin rzeczny. Co równie ważne, wspomniane mokradła magazynują wody powodziowe podczas pory deszczowej, a w porze suchej zasilają lokalne rzeki.

Objęcie tego obszaru ochroną pozwoli zachować mozaikę różnych typów krajobrazu w dorzeczu Amazonii. – „Wielu ludzi kojarzy Amazonię tylko z tropikalną puszczą, a nie obszarami wodno-błotnymi. Tymczasem mokradła nie tylko wzbogacają lokalny krajobraz, ale mają także duże znaczenie kulturowe” – wyjaśnia Luis Pabón z WWF w Boliwii.

Obszarem interesują się także antropolodzy. Pierwsi ludzie pojawili się na tych terenach już blisko 3000 lat temu. Ich potomkowie mieszkają tu do dziś, utrzymując się z rolnictwa i żyjąc w harmonii z otaczającą ich przyrodą.

ZMOWA przeciw molochom

ZMOWA przeciw molochom

Na początku stycznia br. w Warszawie powstało stowarzyszenie Związek Małych Oficyn Wydawniczych z Ambicjami, czyli ZMOWA.

Założycielami są Magdalena Papuzińska-Mill (Wydawnictwo Pierwsze), Krystyna Bratkowska (Wydawnictwo Nisza), Zuzanna Łazarewicz (Studio Wydawnicze DodoEditor), Małgorzata Staniewicz i Michał Stefański (Oficyna 21).

Jak czytamy w deklaracji ZMOWY: Łączy nas jedno: wydajemy tylko takie książki, jakie sami lubimy czytać – ważne i ciekawe. Na inne szkoda papieru, czasu i naszej mrówczej pracy. Sami wybieramy, co nam się podoba, sami redagujemy, dbamy o szatę graficzną, hołubimy miesiącami, na koniec często sami wieziemy nasze tytuły z drukarni do hurtowni.

I od tej chwili już niewiele możemy dla nich zrobić. Wiadomości o naszych spotkaniach docierają z reguły do wąskiego kręgu odbiorców. Świetne recenzje rzadko robią wrażenie na księgarzach, gdyż wielu z nich zamawia wyłącznie tytuły z pierwszych miejsc list bestsellerów. Efekt jest taki, że potencjalni czytelnicy albo o naszej książce nie wiedzą, bo w księgarni jej nie zobaczą, albo wiedzą, ale nie kupią nawet przez Internet, bo przedtem chcieliby zajrzeć do środka.

Założyciele ZMOWY chcą temu zaradzić poprzez lepszą wymianę informacji pomocnych w działalności wydawniczej między członkami stowarzyszenia, a także skuteczniejsze docieranie do czytelników. Członkowie organizacji chcą wspólnymi siłami wydawać informatory, wynajmować stoiska na targach itd.

Stowarzyszenie chce także walczyć o wprowadzenie przepisów o stałych cenach na książki. Takie rozwiązanie, znane jako prawo Langa (od nazwiska ministra kultury, który w 1981 r. przeforsował je we Francji), stosowane jest w wielu państwach europejskich. Pomogłoby ono skończyć z dyktatem wielkich sieci księgarskich, które nierzadko doprowadzają wydawców i małych księgarzy do ruiny.

ZMOWA chce też zniesienia wprowadzonego przez resort kultury regulaminu, który dyskryminuje małych wydawców nieprowadzących pełnej rachunkowości.

Zachęcamy do „polubienia” tej wartościowej inicjatywy na Facebooku: http://www.facebook.com/ZMOWA.

Wszystkim im zależy na tej ustawie

Wszystkim im zależy na tej ustawie

Mazowiecka „Solidarność” wezwała parlament i rząd do podjęcia natychmiastowych działań w celu ochrony jednego z ostatnich dużych zakładów produkcyjnych w Warszawie.

Polscy producenci stali zbrojeniowej, w tym Huta ArcelorMittal w Warszawie, od kilku lat mają problemy ze zbytem swoich wyrobów z powodu działalności importerów tej stali z krajów sąsiadujących, którzy nie płacąc należnego podatku VAT, mogą zaoferować odbiorcom znacznie niższe ceny niż krajowi producenci.

– „Nie możemy konkurować z rynkiem nielegalnym” – tłumaczy Lesław Korzeniewicz, przewodniczący Związku w firmie. – „Jedyne, co może nas uratować, to ustawa o odwróconym podatku VAT [procedura, która przewiduje, że to kupujący, a nie sprzedający zobowiązuje się do odprowadzenia podatku – przyp. NO], którą rząd z niezrozumiałych dla nas powodów nie chce się zająć. Czekamy, aż rząd wystąpi do Komisji Europejskiej o zgodę na wprowadzenie takiego VAT-u”.

W warszawskiej hucie w styczniu trwały przestoje. 200 pracowników zostało wysłanych na 9 lub 11 dni przymusowego urlopu. W lutym prawdopodobnie będzie to samo. – „Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, nasze oddziały znajdą się w takiej samej sytuacji. Najpierw przestoje, potem zwolnienia” – niepokoi się Korzeniewicz. – „Przedwczoraj na Komisji Krajowej wicepremier Piechociński obiecał zająć się sprawą”.

Obradująca wczoraj Sekcja Krajowa Hutników NSZZ „Solidarność” podjęła decyzję o zorganizowaniu w marcu manifestacji hutników, o ile rząd do końca lutego nie podejmie żadnych kroków w sprawie ustawy.

– „Współdziałamy z pracodawcą, wszystkim nam zależy na tej ustawie” – podkreśla przewodniczący Komisji Zakładowej. Huta w 2011 r. otrzymała certyfikat „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”, nadawany przez Prezydenta RP oraz „Solidarność”.

_____

Przedruk za NSZZ „Solidarność”