Droga kosztem górników?

Droga kosztem górników?

Ponad 4 tys. osób podpisało się pod listem protestacyjnym w sprawie budowy drogi ekspresowej S1 na terenie pól wydobywczych kopalni Brzeszcze (pow. oświęcimski).

Jak informuje NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, delegacja komitetu protestacyjnego złożyła petycję wraz z podpisami w siedzibie katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W najbliższym czasie petycja trafi również do wojewody śląskiego, wojewody małopolskiego, a także do sejmików obu województw. – „Żaden z mieszkańców Brzeszcz nie jest przeciwko budowie drogi S1. My naprawdę obydwiema rękami podpisujemy się pod rozbudową infrastruktury, ale nowe drogi mają służyć społeczeństwu, a nie szkodzić” – mówi Stanisław Kłysz, członek komitetu protestacyjnego i szef kopalnianej „Solidarności”.

Jesienią 2012 r. GDDKiA przedstawiła cztery warianty budowy liczącego 40 km odcinka drogi ekspresowej S1, który ma połączyć Mysłowice i Bielsko-Białą. Trzy z nich przecinają pola wydobywcze kopalni Brzeszcze, co zdaniem członków komitetu protestacyjnego może oznaczać konieczność zamknięcia tego zakładu i utratę tysięcy miejsc pracy. „Budowa drogi S1 w wariantach przebiegających przez pola wydobywcze, według udokumentowanych analiz przeprowadzonych przez Kompanię Węglową, spowoduje wyeliminowanie z możliwości eksploatacji ponad 15 mln ton węgla, co skutkuje nie tylko skróceniem żywotności kopalni o ok. 15 lat, ale i natychmiastowymi problemami, bo owe 15 mln ton to pokłady wysokoenergetycznego węgla o doskonałej jakości, dającej możliwość wzbogacania pozostałego wydobywanego węgla” – czytamy w petycji.

Obecnie kopalnia Brzeszcze zatrudnia ponad 3 tys. pracowników i jest największym zakładem pracy w okolicy. Złoża znajdujące się obecnie w jej dyspozycji pozwalają na ponad 30 lat prowadzenia eksploatacji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Działaliśmy w styczniu

Działaliśmy w styczniu

Oprócz tworzenia czasopisma oraz portalu „nasi ludzie” działają także na innych frontach. Oto prezentacja tego, co redaktorzy „Nowego Obywatela” i członkowie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” robili w styczniu 2013.

We wspomnianym miesiącu zanotowaliśmy rekordową frekwencję na naszym portalu – wedle statystyk łącznie odwiedziło go 107,5 tys. tzw. unikalnych użytkowników. Szczególną popularnością cieszył się wywiad z Pawłem Bravo, bijąc rekordy popularności w mediach społecznościowych. Wywiad ten został także przedrukowany przez portal Rebelya.pl.

„Res Publice” ukazała się recenzja „Nowego Obywatela” z jesieni 2012 r., którą przeczytać można tutaj.

28 stycznia na stronie internetowej Forum Odpowiedzialnego Biznesu ukazał się przedruk artykułu Natalii Ćwik pt. „Czego nauczyło nas Occupy Wall Street?”, który pierwotnie ukazał się w „Nowym Obywatelu” nr 5(56), lato 2012. Tekst można przeczytać tutaj.

28 stycznia na portalu „Nowe Peryferie” ukazał się przedruk artykułu Filipa Białka „Jak walczyć z czymś, czego nie rozumiemy?”, który pierwotnie opublikowany został w „Nowym Obywatelu” nr 7(58), zima 2012. Tekst jest w całości dostępny na naszej stronie internetowej.

W najnowszym wydaniu pisma „Pressje” (nr 30-31) opublikowano tekst redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”, Remigiusza Okraski. Numer czasopisma opatrzono hasłem przewodnim „Tu mówi Londyn!”, a poświęcony jest on dorobkowi intelektualnemu, w tym myśli politycznej, polskich emigrantów politycznych w Anglii. Redaktor „Nowego Obywatela” przygotował dla „Pressji” – pisma konserwatywnego! – artykuł pt. „»Luksemburgizm« Adama Ciołkosza. Zapomniana karta emigracyjnej myśli lewicowej”. Przypomina w nim zupełnie zapomnianą książkę wybitnego emigracyjnego polityka, myśliciela i historyka, lewicowego antykomunisty, poświęconą jednej z „ikon” komunizmu. „Róża Luksemburg a rewolucja rosyjska” to rozprawa zarazem znakomita faktograficznie, jak i nieszablonowa pod względem intelektualnym, bowiem Ciołkosz przypomina, że Luksemburg była… jednym z pierwszych krytyków polityki bolszewików po rewolucji październikowej. Okraska w zakończeniu swego tekstu stwierdza: „Reszta, jak mówią, jest historią. Nazwisko Luksemburg zapisało się w niej między innymi jako autorki profetycznej krytyki »błędów i wypaczeń« bolszewizmu, które leżały u samych podstaw ich doktryny i które tak negatywnie zaważyły na obliczu rewolucji rosyjskiej, na późniejszych losach krajów wprzęgniętych w sowiecki zaprzęg, a także na dzisiejszej kondycji i percepcji postaw i wartości lewicy. Warto o tym wkładzie Róży Luksemburg pamiętać również dzisiaj, ponieważ oskarżeniem o »luksemburgizm« szafuje się bez ładu i składu, podciągając pod ów termin również i takie zjawiska, które kojarzona z nim postać krytykowała w czasach, gdy wymagało to wielkiej przenikliwości i niezależności intelektualnej, odwagi politycznej oraz wierności ideowym pryncypiom”. Więcej o piśmie: www.pressje.org.pl.

Michał Sobczyk, członek redakcji „Nowego Obywatela”, w przeszłości zaangażowany w społeczny monitoring otwierania polskiego rolnictwa na organizmy genetycznie modyfikowane (m.in. reprezentant organizacji pozarządowych w komisji ds. GMO przy ministrze środowiska) udzielił Radiu Łódź obszernej wypowiedzi na temat potencjalnych zagrożeń o charakterze społecznym i ekonomicznym, jakie łączą się z tą technologią.

Krzysztof Wołodźko wziął udział w spotkaniu nt. Pasoliniego, a także napisał teksty o przemocy domowej oraz o ubóstwie w rodzinach wielodzietnych.

Szymon Surmacz wziął udział w audycji Radia Łódź poświęconej Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i jej nie zawsze pozytywnemu wpływowi na „system”. Zwrócił uwagę na aspekt wyręczania państwa w obowiązkach, a także to, że wspierając Orkiestrę ludzie czują się w pewien sposób „rozgrzeszeni” z braku regularnej aktywności społecznej oraz umacniają w sobie postawy „charytatywności” zamiast walki o systemowe zmiany na lepsze.

Konrad Malec napisał artykuł o tradycjach kooperatywnych na wsi oraz obecnej sytuacji spółdzielczości wiejskiej i jej szansach na przyszłość. Poprowadził też dwie audycje w Radiu WNET. 16 stycznia – program poświęcony genetycznie modyfikowanym organizmom, którego gośćmi byli dr Piotr StankiewiczDorota Metera. Dr Stankiewicz przedstawił m.in. problem (nie)zależności ekspertów od dużych korporacji. Pani Metera z kolei mówiła o zagrożeniach dla tradycyjnego rolnictwa ze strony GMO. Rozmowy można posłuchać tutaj. Audycja z 30 stycznia natomiast dotyczyła Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, sprywatyzowanego rok temu, i konsekwencji tej decyzji – m.in. wzrostu cen. Konrad rozmawiał z Piotrem Ciompą, jednym z głównych aktywistów społecznych zaangażowanych w działania mające powstrzymać prywatyzację. Audycji można posłuchać tutaj.

Rafał Bakalarczyk 22 stycznia wziął udział w charakterze jednego z opiekunów polskiej delegacji w konferencji (i warsztatach poprzedzających) ATD w Brukseli pt. „W stronę zrównoważonego rozwoju, który nie zostawia nikogo w tyle”, poświęconej znaczeniu celów milenijnych dla sytuacji osób doświadczających ubóstwa. Seminarium poprzedził realizowany przez polski odział ATD Czwarty Świat projekt wykorzystujący badania partycypacyjne, w których Rafał również uczestniczył. 24 stycznia wziął udział w kolejnym spotkaniu delegacji ruchu rodzin osób niepełnosprawnych z Marszałek Kopacz. Relacja ze spotkania dostępna jest tutaj. Ponadto, Rafał przyjął zaproszenie ze strony biura Pełnomocnik ds. Równego Statusu i wszedł w skład zespołu, który ma rozpocząć prace na rzecz stworzenia osobnej ustawy regulującej sytuację osób niesamodzielnych i ich rodzin.

Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, wydawca „Nowego Obywatela”, było jednym z sygnatariuszy listu polskich organizacji pozarządowych do premiera Czarnogóry w związku z zastrzeleniem skrajnie rzadkiego orlika grubodziobego z Doliny Biebrzy, zimującego na terenie tego kraju. Celem listu było zwrócenie uwagi na problem polowań na ptaki i konieczność ich międzynarodowej ochrony. Więcej na temat sprawy przeczytać można tutaj.

Gorczański szczyt bezczelności

Gorczański szczyt bezczelności

Doszło do kolejnej nielegalnej rozbudowy ośrodka narciarskiego na zboczach góry Tobołów. Teren podlega ochronie ze względu na obecność rzadkich gatunków zwierząt i roślin.

Jak informuje Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, od grudnia 2012 r. Józef Pasek, właściciel firmy Ostoja Górska Koninki, kontynuuje rozbudowę prowadzonego przez siebie ośrodka. Bez wymaganych prawem decyzji i pozwoleń wybudowano instalację elektryczną i oświetlenie wyciągu orczykowego na polanach Starmaszka i Tobołów oraz na trasie narciarskiej na stokach Tobołowa. PnrWI oraz Gorczański Park Narodowy złożyły w tej sprawie stosowne zawiadomienia do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, prokuratury rejonowej oraz nadzoru budowlanego.

Pracownia podkreśla, iż karygodnych działań inwestora nie powstrzymały interwencje ze strony różnych służb. Od marca 2012 r. Prokuratura Rejonowa w Limanowej prowadziła postępowanie przeciwko inwestorowi, podejrzanemu o popełnienie w 2011 r. przestępstwa z art. 181 § 2, 187 § 1, 188 kodeksu karnego oraz art. 90 ust. 1 prawa budowlanego. Postępowanie zakończyło się 20 listopada 2012 r. skierowaniem aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Limanowej. Ponadto, 5 listopada 2012 r. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Limanowej wydał nakaz rozbiórki samowolnie rozbudowanego w 2011 r. wyciągu narciarskiego na Tobołowie (decyzja nakazująca rozbiórkę jest nieprawomocna). RDOŚ prowadzi obecnie już dwa postępowania dotyczące spowodowania przez inwestora zniszczeń w środowisku przyrodniczym w obrębie obszarów Natura 2000 „Ostoja Gorczańska” i Natura 2000 „Gorce”. Co więcej, PINB wszczął kolejne postępowanie administracyjne związane z dokonaną w 2012 r. samowolą budowlaną.

– „Apelujemy do turystów, narciarzy i snowboardzistów o niekorzystanie z ośrodków narciarskich, których powstaniu bądź modernizacji towarzyszyło złamanie prawa i niszczenie cennej przyrody. Warto promować te ośrodki, które dbają o spełnianie wszystkich standardów, a nie wspierać patologię i dokładać się do zysków opartych o lekceważenie prawa, ludzi i przyrody” – mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia.

O sprawie Tobołowa pisaliśmy wcześniej tutaj.

Kolejki bez końca

Kolejki bez końca

Choć mamy dopiero pierwszy kwartał roku, kolejki do lekarzy są niebotycznie długie.

Jak informuje RMF FM, na zoperowanie zaćmy w Olsztynie można liczyć najwcześniej za 3 lata, podobnie w przypadku pierwszej wizyty u endokrynologa we Wrocławiu. Z kolei na wizytę w Poradni Leczenia Osteoporozy w Grodzisku Mazowieckim trzeba czekać aż… 5 lat, podczas gdy informacja podana na stronie internetowej NFZ mówi o „zaledwie” 200 dniach. Podobnie wygląda sytuacja w płockiej poradni, w której najbliższy termin to październik 2014 r., a według NFZ – grudzień 2013.

Sytuacja wygląda dramatycznie właściwie w całym kraju. Na wizytę u okulisty w przychodni w podwarszawskim Pruszkowie trzeba czekać do października. Tyle samo na wizytę u kardiologa w Kozienicach, w Ciechanowie zaś do lipca, a w Warszawie od 3 do 6 miesięcy. Mowa o pierwszych wizytach, pozwalających określić rangę problemu zdrowotnego.

W Olsztynie 3 lata trzeba czekać na endoprotezoplastykę stawu biodrowego. W woj. kujawsko-pomorskim najdłuższe kolejki ustawiają się do kardiologa, także dziecięcego. Na wizytę w poradni w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu trzeba czekać ponad 200 dni, w lecznicy przy ul. Skłodowskiej – ponad 230 dni. Z kolei dostęp do alergologa będzie możliwy po ponad 135 dniach oczekiwania. W Bydgoszczy najtrudniej dostać się do okulisty – w szpitalu Biziela dorośli czekają na wizytę 200 dni, a dzieci 220. W innych poradniach miejsc na ten rok nie ma już w ogóle.

W woj. zachodniopomorskim najgorzej jest na oddziale chirurgii naczyniowej szpitala w Koszalinie – na zabieg usunięcia żylaków z nóg w przypadkach stabilnych trzeba czekać prawie 3,5 roku. Powód jest ten sam, co w wielu innych placówkach – brakuje specjalistów. Trzech lekarzy na oddziale wykonuje rocznie ponad 500 zabiegów, przy czym 90 proc. z nich dotyczy nagłych, zagrażających życiu przypadków. Z podobnym problemem boryka się Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie – ze względu na zbyt małą ilość środków w ramach kontraktu z NFZ przyszpitalna poradnia ortopedyczna przyjmuje właściwie wyłącznie pacjentów ze szpitalnego oddziału urazowego.