The Poles nie gęsi?

The Poles nie gęsi?

Język polski coraz częściej „zaśmiecany” jest anglicyzmami. Mimo iż przepisy przewidują za to grzywny, rzadko się zdarza, by były one nakładane.

Ustawa o ochronie czystości języka praktycznie nie działa – ocenia „Rzeczpospolita”. Obowiązujący od 1999 r. akt prawny ma chronić nasz język jako dobro narodowej kultury i podstawowy element polskiej tożsamości. Tymczasem obowiązku używania języka polskiego nie przestrzegają nawet konstytucyjne organy państwa. Przykładowo, obce wyrażenia można już znaleźć w tytułach ustaw, jak np. w przyjętej w ubiegłym roku ustawie o timesharingu.

Deweloperzy nie budują już domów i bloków, tylko „Apartments”, stadiony zostały zastąpione przez „Areny”, a w nazwach biurowców pojawiają się „City Tower”, „Office Center” albo „Financial Center”. Pracują w nich m.in. key account managers oraz team leaders. W odzieżowym boutique klientów obsługują saleswomen, a na witrynach shopów wraz z końcem sezonu pojawiają się ogromne wywieszki sale.

Strzec poprawności używania języka polskiego mają m.in. Inspekcja Handlowa oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Zapytani o to przedstawiciele PIP nie przypominali sobie, by kiedykolwiek kogoś ukarali za tego typu przewinienie. Z kolei Inspekcja Handlowa w Warszawie w ub. roku złożyła do sądów trzy wnioski o ukaranie, a także nałożyła 45 mandatów na łączną kwotę 10 950 zł. Na 1277 kontroli nieprawidłowości w tym zakresie dopatrzyła się w 99 przypadkach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Drzewa liczą na nas

Drzewa liczą na nas

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a to oznacza m.in. wycinki drzew przy drogach. Przyrodnicy apelują, by zwracać uwagę, czy nie są one robione nielegalnie.

Klub Przyrodników przypomina, że urzędy mają obowiązek publikować w Internecie, w tzw. publicznie dostępnym wykazie danych o środowisku, informacje o wnioskach na wycinkę drzew i o podjętych decyzjach. Te wnioski i decyzje urząd musi udostępnić każdemu, kto o to pisemnie poprosi, a udostępnienie musi być natychmiastowe – w dniu złożenia prośby. Nawet na wycinkę martwych drzew wymagane jest zezwolenie.

Co istotne, aleje są często domem chronionych gatunków porostów, grzybów lub zwierząt. Przed wydaniem zezwolenia na wycinkę urząd musi zapewnić oględziny pod tym kątem. Jeżeli wykażą zagrożenie dla gatunków chronionych, wymagane jest dodatkowe zezwolenie Regionalnej lub Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Wydanie takiego zezwolenia, przynajmniej według interpretacji GDOŚ wyrażanej w decyzjach odwoławczych, wymaga skrupulatnej analizy, m.in. odniesienia niszczonych części populacji do populacji w całej alei, rozważenia rozwiązań alternatywnych dla poszczególnych drzew itp. Znalezienie gatunku chronionego nie rozważanego wcześniej w postępowaniu może być przesłanką do wstrzymania wycinki, nawet już prowadzonej, i do wznowienia postępowania o zezwolenie. Ponadto – przypomina Klub Przyrodników – nie wolno ogławiać koron starych drzew w alejach.

Organizacja społeczna może wnioskować o status strony w postępowaniach dotyczących wycinki drzew i odstępstw od ochrony gatunkowej. Kompendium przepisów prawnych pomocnych w ochronie alei znajduje się w książce „Aleje. Skarbnice przyrody”, dostępnej do pobrania pod tym adresem. Skrócone kompendium, co możesz zrobić w którym stadium postępowania, znajduje się na stronie http://aleje.org.pl/faq (uwzględnia m.in. działania dostępne dla każdego).

„Brońmy starych alei, ale także sadźmy nowe, to jedyna droga żeby trwale były elementem krajobrazu” – apelują przyrodnicy.

Solidarne zaciskanie pasa

Solidarne zaciskanie pasa

Podczas gdy większość samorządów tnie wydatki na szkoły i inne cele społeczne, radni z podbielskiej Jasienicy postanowili zacząć oszczędności od siebie.

Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, radni niewielkiej gminy w dobie kryzysu zdecydowali się obniżyć sobie diety. Dietę na dotychczasowym poziomie, wynoszącym niespełna 2 tys. zł miesięcznie, będzie otrzymywał wyłącznie przewodniczący rady gminy – ze względu na dużą liczbę obowiązków. Wiceprzewodniczącym za udział w sesji rady przysługiwała do tej pory dieta w wysokości 480 zł, teraz będą dostawali 298 zł, ale tylko wtedy, gdy będą prowadzili sesję w zastępstwie za przewodniczącego – innym przypadku dostaną już tylko 258 zł. Obniżki diet objęły także szeregowych radnych.

Mieszkańcy bardzo chwalą swoich radnych za ten gest. Nie bez znaczenia jest fakt, że jego źródłem była inicjatywa samorządowców, a nie zewnętrzna presja – inaczej niż w przypadku przyznania wysokich nagród dla Prezydium Sejmu, kiedy dopiero po medialnej burzy w tej sprawie marszałek i wicemarszałkowie zadeklarowali, że przeznaczą je na cele charytatywne.

Razem, czyli społem

Razem, czyli społem

Bank Polskiej Spółdzielczości SA i SGB-Bank SA podpisały porozumienie mające na celu wspólne promowanie sektora banków spółdzielczych w Polsce.

Jak informuje portal wnp.pl, celem porozumienia jest połączenie pomysłów, aktywności i budżetów przy realizacji działań promocyjnych. Podpisany dokument zakłada też umacnianie pozytywnego wizerunku bankowości spółdzielczej i jej znaczących wyróżników na rynku w środowiskach opiniotwórczych, mediach i wśród szerokiej opinii publicznej.

– „Chcemy działać zgodnie z ideą, że zgoda buduje. Tym bardziej, że Polacy dobrze rozpoznają i pozytywnie kojarzą usługi banków spółdzielczych. Wyróżnia nas całkowicie polski kapitał i to, że u nas są ludzie – nie systemy. A ludziom przestaje odpowiadać masowość, »hurtowa« i zdalna obsługa. Banki spółdzielcze prowadzą wyjątkowy rodzaj działalności. Mamy bliskie, pełne zrozumienia relacje z naszymi klientami. Łącząc siły ze zrzeszeniem SGB możemy szerzej i częściej mówić o tym Polakom. Cel jest wspólny, zadania też – więc podanie rąk to oczywisty gest” – wyjaśnia Tomasz Mironczuk, prezes BPS.

Oba podmioty współpracowały już ze sobą. – „Wracamy do dobrych praktyk sprzed kilku lat” – podkreśla Danuta Kowalczyk, p.o. prezesa SGB-Banku. – „Po przerwie w kontaktach jesteśmy zgodni co do konieczności wspólnego wzmacniania marki, nagłaśniania dobrego imienia i prestiżu banków spółdzielczych. Zatem kierunek już znany, tyle że otoczenie rynkowe jest trudniejsze. Mimo iż nie działamy jedynie po to, by maksymalizować zysk, to jednak silna konkurencja stawia nam coraz większe wyzwania. Mamy świadomość, że bankowość spółdzielcza wymaga większej dynamiki i systematyczności w działaniach promocyjnych. Dlatego łączymy siły, by pokazać, że banki spółdzielcze są liczącym się segmentem rynku bankowości w Polsce” – podsumowuje Kowalczyk.