Nam też jest przykro…

Nam też jest przykro…

W „Tygodniku Solidarność” (nr 10, 8 marca 2013 r.) ukazała się obszerna recenzja ostatniego numeru naszego pisma. Jej autor wprost stwierdza: „Żal, że eksperci »Nowego Obywatela« nie tworzą prawdziwego rządu”.

Omówienie zatytułowane „Polska w przedsionku greckiego piekła” zajmuje pełną stronę. Jego autor, Krzysztof Świątek, koncentruje się przede wszystkim na naszym „prospołecznym gabinecie cieni”. Zwraca uwagę na wypowiedzi „ministrów”: ekonomisty Janusza Szewczaka (Minister Skarbu Państwa i Finansów Publicznych), dr. Juliana Srebrnego (Minister Rozwoju Nauki i Szkolnictwa), dr hab. Ewy Leś (Ministerstwo Polityki Prorodzinnej). Podsumowując ich analizy i propozycje, autor recenzji stwierdza: „Żal, że eksperci »Nowego Obywatela« nie tworzą prawdziwego rządu”. Nam też jest przykro – ze względu na dobro współobywateli.

Krzysztof Świątek odnotowuje również inne teksty opublikowane w „NO” z zimy 2012. Zwraca uwagę na artykuł Janusza Gołębia „Jak oni się utrzymują? O finansach organizacji pracodawców”, ściśle przytaczając dane wskazujące na znaczną skalę finansowania polskich pracodawców przez państwo. Dziennikarz „TySola” zachęca także do lektury naszego wywiadu z dr. Pawłem Załęskim, poświęconego kondycji tzw. trzeciego sektora w neoliberalnym świecie („Społeczeństwo obywatelskie jako wentyl bezpieczeństwa?”).

Cieszymy się, że „Tygodnik Solidarność” zaproponował swoim czytelnikom merytoryczne omówienie aktualnego numeru naszego pisma. Wszyscy identyfikujący się z ideałami ruchu związkowego powinni w nim znaleźć coś dla siebie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

To się może powtórzyć…

To się może powtórzyć…

Związek Zawodowy Dyżurnych Ruchu PKP wydał oświadczenie w sprawie raportu po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami. Z tej sytuacji nie wyciągnięto właściwych wniosków – przekonują związkowcy.

Związek wskazuje w oświadczeniu, że zgodnie z raportem zaniedbania, które doprowadziły do katastrofy, leżą nie tylko po stronie dyżurnych ruchu pracujących na posterunkach Starzyny i Sprowa, lecz w dużej mierze także po stronie pracodawcy i osób odpowiedzialnych za organizację pracy dyżurnych. Związek zauważa przy tym, że wnioski wyciągnięte przez decydentów idą w niewłaściwym kierunku – środki zapobiegawcze wskazane w raporcie, mające w przyszłości zminimalizować prawdopodobieństwo podobnej katastrofy, w dużej mierze skupiają się na kwestiach szkoleń i kontroli pracowników. Choć jest to ważne, Związek zwraca uwagę, że decydujące są inne kwestie, którymi nadal nikt poważnie się nie zajął: związane z czasem pracy, czynnościami dodatkowymi pełnionymi przez dyżurnych, oraz relacją pracodawca – pracownik.

Związkowcy wskazują, że np. zdawanie i przejmowanie dyżuru na posterunku ruchu formalnie ma odbyć się o tej samej godzinie, przy czym wymaga to wypełnienia kilkunastu druków dokumentacji służbowej, pisemnego przekazania stanu kilkudziesięciu liczników oraz ustnego poinformowania o sytuacji ruchowej panującej w nadzorowanym okręgu i na przyległych szlakach. W efekcie dzieje się to dość chaotycznie lub któryś z pracowników musi zostać w pracy dłużej albo przyjść wcześniej. Oto powód, dlaczego pierwsza i ostatnia godzina dyżuru są zawsze newralgiczne, jeśli chodzi o występowanie wszelkiego rodzaju niebezpiecznych zdarzeń. Ponadto, pracownicy często nie mają wymaganych 11 godzin wypoczynku przed dyżurem – czas dojazdu do pracy w wielu przypadkach przekracza 2 godziny w jedną stronę, co w sytuacji dwóch dyżurów następujących po sobie wyklucza możliwość porządnego wypoczynku. Ciągle występują sytuacje, kiedy pracownik nie ma czym dojechać do pracy lub z niej wrócić w przypadkach okresowego zamykania posterunków. Zdarza się, że zmuszony jest wówczas do przebywania na swoim posterunku po godzinach pracy lub nawet nocowania na nim. Nie jest także w żaden sposób unormowania kwestia półgodzinnej przerwy w pracy podczas 12-godzinnego dyżuru – pracownicy posterunków ruchu najczęściej nie mają tej przerwy lub muszą przeznaczać ją na wykonanie innych, dodatkowych czynności. Nagminne jest manipulowanie miesięcznymi grafikami pracy w celu osiągnięcia iluzorycznych oszczędności.

Poza tym, pracownicy posterunków ruchu nadal obarczani są czynnościami dodatkowymi, niewynikającymi bezpośrednio z charakteru wykonywanej pracy (dzieje się tak zwłaszcza w czasie prac modernizacyjnych). Niewłaściwie wyglądają też stosunki na linii pracodawca – pracownik. Pracownicy wzywani są w czasie wolnym do siedzib swoich Sekcji (często oddalonych o kilkaset lub kilkadziesiąt kilometrów) w celu wypełnienia niezbędnej pracodawcy dokumentacji administracyjnej (często także bezpośrednio przed lub po dyżurze) lub do odbycia szkolenia i egzaminu autoryzacyjnego. Na pracownikach przygotowujących się do pracy na danym stanowisku (egzaminu) wywierana jest presja czasowa lub – tak, jak w wypadku Szczekocin – zatrudnia się ich bez wymaganych uprawnień. Ponadto, nieprzychylnie lub wręcz wrogo traktuje się pracownika zgłaszającego nieprawidłowości zwierzchnikom (np. często powtarzające się usterki lub przewlekłe awarie).

Całość znaleźć można tutaj.

Koniec cięć! Praca dla młodych!

Koniec cięć! Praca dla młodych!

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych wystosowała stanowisko w związku ze szczytem Rady Europejskiej w Brukseli.

Ekonomiczne i społeczne skutki kryzysu (m.in. gwałtowny wzrost bezrobocia, spadek bezpieczeństwa w zatrudnieniu, pogłębienie nierówności) osiągnęły w wielu krajach UE granice tego, co jest społecznie akceptowane – czytamy na stronie OPZZ. Z tego powodu Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC) organizuje europejski wiec, w nawiązaniu do posiedzenia Rady Europejskiej, aby wezwać do zakończenia polityki cięć oraz skupienia się na zatrudnieniu, zwłaszcza dla osób młodych. Wzrost gospodarczy i zwiększenie zatrudnienia są niezbędne, aby przywrócić zaufanie do Unii Europejskiej – zauważają związkowcy. Ogłoszenie wydane przez Radę w grudniu 2012 r., zgodnie z którym władze europejskie będą dążyły do wzmocnienia społecznego wymiaru Unii Gospodarczej i Walutowej, w tym dialogu społecznego, wywołało uzasadnione oczekiwania wśród pracowników, którzy obecnie coraz częściej zaczynają myśleć, że „Europa jest częścią problemu, a nie częścią rozwiązania”.

Polityka oszczędnościowa wepchnęła niektóre kraje w recesję – zwraca uwagę Bernadette Ségol, sekretarz generalna EKZZ. – „Oszczędności doznały porażki. Nie udało się obniżyć deficytu, a miały druzgocący efekt społeczny i gospodarczy. Cięcia dokonywane na ślepo, w kontekście recesji gospodarczej, tylko pogorszyły sytuację. To poszerzyło nierówności i dodatkowo zwiększyło presję na obniżenie ochrony miejsc pracy. Z powodu kryzysu modele społeczne są nieustannie celem ataku. Wszędzie w Europie zatrudnienie staje się niepewne, a płace są obniżane” – powiedziała Ségol.

EKZZ opracowała konkretne propozycje w formie Kontraktu Socjalnego dla Europy. Domaga się zmiany kursu, z uwzględnieniem trwałego ożywienia, oraz większej liczby miejsc pracy dobrej jakości, opartych na planie inwestycyjnym w wysokości co najmniej 1% europejskiego PKB w każdym roku. W oparciu o stosunki pracy i dialog społeczny, zabezpieczenie społeczne oraz usługi publiczne, europejski model społeczny jest dla konkurencyjności i wzrostu źródłem wsparcia, a nie przeszkodą – podkreślają związkowcy.

O protestach podczas szczytu, który odbył się w dniach 14-15 marca, pisaliśmy tutaj.

Zdrowie za kratkami

Zdrowie za kratkami

Stan techniczny budynków i pomieszczeń, w których leczeni są więźniowie, pozostawia wiele do życzenia. Przestarzały jest też sprzęt diagnostyczny. Jeśli więzienne zakłady opieki zdrowotnej nie zostaną dostosowane do nowych przepisów, będą musiały zostać zamknięte.

Jak informuje Najwyższa Izba Kontroli, niemal połowa skontrolowanych zakładów karnych nie stosowała się do zaleceń nadzoru budowlanego lub inspekcji sanitarnej. Np. Areszt Śledczy w Białymstoku nie przeprowadził przeglądu i nie zmodernizował przeciwpożarowej instalacji hydrantowej, mimo że jej uszkodzenia stanowiły potencjalne zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzi. Kierownicy jednostek karnych wyjaśniali, że stało się tak z powodu ograniczonych środków finansowych. W latach 2010-2011 pula na inwestycje dotyczące podmiotów leczniczych stanowiła zaledwie 0,1 proc. wydatków więziennictwa ogółem (140,6 tys. zł). W 2010 r. w więziennej służbie zdrowia nie zrealizowano żadnej inwestycji, a w 2011 r. rozpoczęto dwa zadania inwestycyjne, które kontynuowano w 2012 r.

W skontrolowanych przez NIK placówkach usługi medyczne świadczone były często w oparciu o zużyty i słaby sprzęt diagnostyczny. Blisko połowa urządzeń została oddana do użytku przed rokiem 2000. W 11 zakładach aparaty rentgenowskie były przestarzałe i nie przechodziły wymaganych przeglądów technicznych. Stanowiły tym samym realne zagrożenie dla zdrowia personelu medycznego oraz pacjentów.

W aż 15 z 17 skontrolowanych zakładów więziennych pomieszczenia, w których udzielano świadczeń zdrowotnych, nie spełniały określonych przepisami wymogów, zarówno pod względem ich stanu sanitarnego, jak i wyposażenia. Np. w przypadku Aresztu Śledczego we Wrocławiu zastrzeżenia dotyczyły 51 pomieszczeń (w tym gabinetu przyjęć, sal chorych i izolatek w szpitalu psychiatrycznym). Koszty dostosowania i wyposażenia tych pomieszczeń oszacowano na 216 tys. zł.

Według wstępnych szacunków Centralnego Zarządu Służby Więziennej dostosowanie wszystkich więziennych zakładów leczniczych do obowiązujących wymagań pochłonie ok. 60 mln zł. Uzasadnione jest przypuszczenie, że kwota ta może być większa. Jeśli jednak więzienne zakłady opieki zdrowotnej nie zostaną dostosowane do nowych przepisów, będą musiały zostać zamknięte.

Ograniczone środki na inwestycje w więziennej służbie zdrowia w latach 2010-2011 oraz brak wykwalifikowanego personelu już przyczyniły się do likwidacji niektórych jednostek leczniczych. W badanym okresie zamknięto 10 placówek radiologicznych, co jest szczególnie niepokojące w kontekście rosnącej zachorowalności na gruźlicę wśród osadzonych. Zgodnie z przepisami każda osoba przyjmowana do zakładu więziennego musi poddać się badaniu RTG klatki piersiowej. Obowiązkowe są też okresowe badania osadzonych. Tymczasem NIK stwierdziła, że badania RTG wykonywane były często z opóźnieniem lub wcale.

Cały raport znaleźć można tutaj.