W ten sposób daleko nie zajedziemy

W ten sposób daleko nie zajedziemy

Rozszerzają się obszary całkowicie pozbawione usług komunikacji zbiorowej lub takie, w których usługi te ograniczają się do rannego dowozu pasażerów do szkół czy pracy i popołudniowego odwiezienia ich do domów. Dużo w tym winy samorządów.

Dzieje się tak, ponieważ maleje zakres komunikacji autobusowej, która – zgodnie z założeniami polityki transportowej – miała być alternatywą dla mieszkańców małych miast i wsi, pozbawionych sprawnej komunikacji kolejowej. Jak informuje wnp.pl, z danych Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji wynika, że o ile jeszcze w 2000 r. z przewozów autobusowych (poza miejskimi) korzystało prawie 956 mln osób, to w 2011 r. tylko 446 mln. Dwukrotnie zmalała też praca przewozowa – z 31,7 mld pasażerokilometrów do 15,3 mld. Dane obejmują przedsiębiorstwa transportowe zatrudniające co najmniej 10 osób.

O ile w okresie 2000-2006 przewozy spółek PKS zmniejszyły się tylko o 4,5 proc., to po 2006 r. nastąpiło gwałtowne ograniczenie przebiegu o ponad 34 proc. Według oceny PIGTSiS wynika to głównie z faktu, że w ciągu tych 10 lat wyczerpane zostały proste rezerwy w redukcji kosztów. Powodów powyższego trendu jest kilka, wśród nich niedopełnianie obowiązków, jakie ciążą na samorządach. – „Żaden samorząd terytorialny nie podjął się w stosunku do samochodowego transportu zbiorowego funkcji organizatora przewozów, w rozumieniu przedmiotowych aktów prawnych” – mówi Zdzisław Szczerbaciuk, prezes PIGTSiS. – „Żaden nie chce organizować ani rekompensować ponoszonych przez przedsiębiorców kosztów realizacji komunikacji publicznej” – dodaje. Według niego, zdarzające się przypadki dofinansowywania niektórych przewozów drogowych przez jednostki samorządu szczebla gminnego, są dokonywane na innych zasadach niż wynikające z ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Z przeprowadzonej przez PIGTSiS ankiety wynika, że tylko 7 proc. przewoźników deklaruje, iż samorząd podjął jakieś działania w tym zakresie.

Zdaniem Izby, do innych przyczyn ograniczenia komunikacji zbiorowej należy zaliczyć: swobodne wydawanie zezwoleń na wykonywanie regularnych przewozów, szczególnie na linie i godziny kursowania dotychczasowych przewoźników w godzinach szczytów przewozowych; tolerowanie przez organy państwa i samorządy nieuczciwej konkurencji ze strony części przewoźników, szczególnie posiadaczy małych autobusów (wykonują pracę pod pozorem tzw. przewozów okazjonalnych lub nagminnie łamiąc zasady ograniczenia prędkości poruszania się autobusów, co oznacza tzw. konkurencję czasem przejazdu); wydawanie zezwoleń na podstawie rozkładów jazdy, w których niezachowane są prędkości podróżowania po drogach w Polsce.

Z wyżej wymienionych przyczyn np. przedsiębiorstwa i spółki PKS od 2005 r. są trwale nierentowne. W 2011 r. strata na przewozach wynosiła 8,5 proc., w 2012 r. – 6,4 proc. Jest to również powód, dla którego firmy te wycofują się z regularnych przewozów osób. – „Z reguły na te linie komunikacyjne nikt nie wchodzi i powstają kolejne białe plamy bez obsługi publiczną komunikacją regularną” – podsumowuje Szczerbaciuk.

Koniecznie czytaj nasz obszerny tekst na temat problemów komunikacyjnych prowincji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Słuchajcie, to o Was

Słuchajcie, to o Was

W Internecie można już znaleźć pełne nagranie naszej ostatniej audycji radiowej, poświęconej związkowym ocenom sytuacji społeczno-gospodarczej oraz niedawnym protestom pracowniczym.

Zapis programu redaktora „Nowego Obywatela”, Konrada Malca, w którym udział wzięli Wacław Czerkawski, wiceprezes Związku Zawodowego Górników w Polsce oraz Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”, znaleźć można pod tym adresem.

Wszystkich zaś, którzy chcą być na bieżąco z tematyką kolejnych audycji z cyklu „Głos Obywatela”, odsyłamy do naszego profilu na Facebooku. Przypominamy jednocześnie, że na żywo można nas słuchać na falach internetowego Radia WNET co dwa tygodnie, w środy, od 9:07 do 9:55.

Do usłyszenia!

„Nowy Obywatel” 7(58) / Zima 2012 na czytniki ebooków

Nic o nich bez nich

Nic o nich bez nich

Przedstawiciele związków zawodowych, którzy uczestniczyli w spotkaniu z ministrem skarbu, wydali stanowisko w sprawie nadzoru właścicielskiego Skarbu Państwa i prywatyzacji.

Jak informuje OPZZ, związki zawodowe negatywnie oceniają sprawowany przez Skarb Państwa nadzór właścicielski w należących do niego spółkach oraz prowadzoną przez niego politykę prywatyzacyjną. Ich zdaniem rząd nie wypracował koncepcji zarządzania mieniem publicznym w aspekcie współdziałania ze stroną społeczną. W konsekwencji przedsiębiorstwa te coraz częściej stają się areną konfliktów, akcji protestacyjnych i strajków. Zarządy spółek nie prowadzą dialogu ze stroną związkową w sprawach dotyczących wynagrodzeń, restrukturyzacji i prywatyzacji. Pracownikom odmawia się prawa do informacji o planach prywatyzacyjnych i uczestnictwa w zarządzaniu przedsiębiorstwami, bezprawnie odwołuje się przedstawicieli załogi z rad nadzorczych i zarządów spółek, ogranicza się wzrost wynagrodzeń, łamie się przepisy prawa pracy. Sytuacja ta skutkuje utratą zaufania do ministra skarbu, jako odpowiedzialnego za zapewnienie skutecznego nadzoru właścicielskiego i przestrzeganie praw pracowniczych.

W związku z powyższym autorzy stanowiska (uczestnicy spotkania) oczekują w imieniu związków od strony rządowej:
• podjęcia przez Skarb Państwa autentycznego dialogu ze związkami zawodowymi,
• rekomendowania zarządom i radom nadzorczym odbywania cyklicznych spotkań z reprezentacją związkową,
• stałego zwiększania kompetencji zarządzających i nadzorujących spółki z udziałem Skarbu Państwa,
• bezwzględnego przestrzegania przepisów ustawy kominowej,
• wprowadzenia regulacji, które w okresie kryzysu zmniejszą wynagrodzenia osób zarządzających i nadzorujących spółki Skarbu Państwa (np. poprzez uzależnienie ich wysokości od średniej płacy w przedsiębiorstwie) i zracjonalizują przyznawanie im premii i nagród,
• zapewniania ochrony praw pracowniczych w pakietach socjalnych,
• wdrożenia przez wszystkie spółki Skarbu Państwa koncepcji Społecznej Odpowiedzialności Przedsiębiorstw (CSR).

Trzy siekierki na pracownika

Trzy siekierki na pracownika

Firmy zmuszają pracowników do podpisywania oświadczeń zezwalających na to, by w określonych okolicznościach zajęły ich majątki.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, kontrowersyjne rozwiązanie umożliwia art. 777 k.p.c., który w slangu prawniczym określa się mianem „trzech siekierek”. Nazwa wynikająca z wyglądu cyfr w numerze przepisu świetnie oddaje również efekt działania tego prawa. Zatrudniony, który złoży wspomniane oświadczenie, musi się bowiem liczyć z szybkim i skutecznym ściągnięciem pieniędzy z jego majątku. Procedura nadania klauzuli wykonalności takiemu tytułowi egzekucyjnemu trwa w sądzie dosłownie kilka dni. Potem komornik może już przejść do działania.

Trudno jest ustalić skalę wymuszania podpisów pod takimi oświadczeniami. Rozwiązanie stosuje się na wypadek np. utraty zysków, klientów czy cennych danych firmy, w praktyce często wiąże się ono z mobbingiem. – „Pracodawcy wiedzą, że działają na wyobraźnię zatrudnionych” – uważa Agata Kostyk-Lewandowska z Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu. Julia Pitera, posłanka PO, deklaruje, że projekt ustawy zakazujący takich praktyk jest już gotowy i obecnie opiniuje go resort pracy. Popierają go również inne kluby parlamentarne. Podobny stosunek do nadużyć związanych z praktykami zabezpieczania roszczeń pracodawcy mają specjaliści prawa pracy. – „Uważam, że stosowanie w stosunku pracy art. 777 k.p.c. to draństwo. To bardzo niebezpieczny dla pracownika i wygodny dla pracodawcy instrument. Kwestie odpowiedzialności materialnej między zatrudnionym a pracodawcą powinny być rozstrzygane na podstawie Kodeksu pracy” – podkreśla Sławomir Paruch, radca prawny i partner w Kancelarii Raczkowski i Wspólnicy. Jego zdaniem przepisy powinny zakazywać zarówno stosowania weksli, jak i oświadczeń o dobrowolnym poddaniu się egzekucji majątku.

O wekslach pisaliśmy wcześniej tutaj.