To bogaci i biedni

To bogaci i biedni

Rada Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych wydała stanowisko w sprawie nadmiernego rozwarstwienia dochodowego w Polsce.

Zwraca w nim uwagę na przesadną rozpiętość dochodów w kraju, jako konsekwencję przede wszystkim powolnego tempa wzrostu płac pracowników nisko zarabiających i szybkiego wzrostu płac najwyższych. Tymczasem – zauważa OPZZ – wyższa dynamika wzrostu tej pierwszej kategorii wynagrodzeń jest w pełni uzasadniona, ponieważ:

  • przedsiębiorstwa osiągają zyski, które powinny być sprawiedliwie dzielone,
  • realne wynagrodzenia spadają, co osłabia konsumpcję,
  • dotychczasowy wzrost wynagrodzeń nie nadąża za rosnącą wydajnością pracy,
  • Polska ma jedne z najniższych w Europie kosztów pracy,
  • Polacy są jednym z najwięcej pracujących narodów na świecie,
  • znajdujemy się w czołówce krajów, w których praca jest najniżej opłacana,
  • przepisy prawa nie zapewniają pracownikom dostatecznej ochrony przed zwolnieniem, przez co bardzo łatwo jest ich pozbawić środków utrzymania.

Ponadto – zauważają związkowcy – skala rozwarstwienia wynagrodzeń w Polsce jest sprzeczna z tendencją występującą w Europie, gdzie od dawna podejmuje się działania w celu zmniejszania różnic w płacach. Np. w Szwajcarii, w marcu br., 68% obywateli opowiedziało się w ogólnokrajowym referendum za ograniczeniem wygórowanych pensji kadry menedżerskiej.

Tymczasem prywatny biznes w Polsce chętnie ogranicza wzrost wynagrodzeń pracowniczych i dowolnie ustala wysokość własnych, nie zwracając uwagi, że są one niewspółmiernie wysokie w stosunku do wkładu w uzyskiwane przez firmy wyniki – uważają związkowcy. Według badań, wynagrodzenia osób zarządzających spółkami giełdowymi wzrosły w 2011 r. o ok. 18%, a prezesów o 25%. W tym samym czasie przeciętne miesięczne wynagrodzenie pracowników wzrosło nominalnie o 5,4% (realnie o 1,2%). Tylko 10 najlepiej zarabiających prezesów spółek otrzymało w 2011 r. 60 mln zł. Na każdego z nich przypadło więc średnio 500 tys. zł miesięcznie, czyli 141-krotność przeciętnego wynagrodzenia pracowniczego. Osoba zarabiająca przeciętną krajową pensję musiałaby pracować na średnie miesięczne wynagrodzenie prezesa dużej spółki giełdowej aż 12 lat!

O skali rozwarstwienia świadczy także liczony przez Europejski Urząd Statystyczny współczynnik Giniego, mierzący nierówności w dochodach gospodarstw domowych. W 2010 r. ukształtował się on w Polsce na poziomie 31,1%, tj. powyżej średniej unijnej. Wśród państw europejskich najmniejsze różnice materialne w społeczeństwie są obecnie w Norwegii (23,6%), Słowenii (23,8%), Szwecji i na Węgrzech (24,1%), Finlandii (25,4%) oraz Danii (26,9%).

Krajowym nierównościom sprzyja prowadzona przez kolejne rządy polityka podatkowa. Za 2011 r. 98% podatników, mieszczących się w pierwszym przedziale skali podatkowej (ok. 24 mln osób), wpłaciło do budżetu 77% należnego państwu podatku PIT, zaś pozostałe 2% podatników, czyli 521 tys. osób – 23% tego podatku. Przy tak wysokim rozwarstwieniu, progów i stóp podatkowych jest za mało. Do tego dochodzą wysokie stawki podatku VAT, który najbardziej obciąża gospodarstwa biedne, a najmniej te najzasobniejsze.

OPZZ domaga się solidarnego rozkładania ciężaru kryzysu oraz bezwzględnego egzekwowania przestrzegania przez spółki Skarbu Państwa przepisów tzw. ustawy kominowej, w tym także przez spółkę Polskie Inwestycje Rozwojowe SA. Oczekuje również, że rząd w trybie pilnym przygotuje projekt regulacji prawnej, która w okresie kryzysu zmniejszy wynagrodzenia osób zarządzających i nadzorujących spółki należące do państwa i zablokuje możliwość przyznawania im premii i nagród.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie ma się czym chwalić…

Nie ma się czym chwalić…

Według opracowania pt. „The Europe 2020 Competitiveness Report: Building a More Competitive Europe” Polska jest najgorszym w całej UE krajem pod względem bezpieczeństwa socjalnego, ma jedną z najgorszych służb zdrowia i zacofaną gospodarkę.

Na 27 krajów Unii Polska zajmuje, według raportu, ostatnie miejsca pod względem:

  • zabezpieczenia socjalnego (27.)
  • dostępności usług zdrowotnych (26.).

Dodatkowo gospodarka Polski jest zacofana, o bardzo niskiej innowacyjności i dostępie do nowoczesnych technologii. Nasz kraj wypada też poniżej średniej dla UE pod względem warunków prowadzenia działalności gospodarczej i dostępu do Internetu.

Co ciekawe, bardzo dobrze oceniona została reforma edukacji w Polsce, dzięki dobrym wynikom uczniów naszych szkół średnich w testach PISA. Wysoko oceniono duży procent studiujących (nie oceniano jakości kształcenia, a jedynie odsetek studentów).

Porównując Polskę do innych krajów UE widać, że medialne twierdzenia o „rozdętych wydatkach społecznych” to zupełna bzdura. Ponadto, obecne zadłużenie zagraniczne RP wynosi 272 mld euro (!!!!), licząc bez odsetek oraz zadłużenia wewnętrznego wobec ZUS, które jest większe niż dług zagraniczny. Przez ostatnie 20 lat kolejne rządy nie zbudowały ani jednej nowej fabryki czy elektrowni – na co więc te setki miliardów euro zostały wydane?

Adam Przybysławski

W ten sposób daleko nie zajedziemy

W ten sposób daleko nie zajedziemy

Rozszerzają się obszary całkowicie pozbawione usług komunikacji zbiorowej lub takie, w których usługi te ograniczają się do rannego dowozu pasażerów do szkół czy pracy i popołudniowego odwiezienia ich do domów. Dużo w tym winy samorządów.

Dzieje się tak, ponieważ maleje zakres komunikacji autobusowej, która – zgodnie z założeniami polityki transportowej – miała być alternatywą dla mieszkańców małych miast i wsi, pozbawionych sprawnej komunikacji kolejowej. Jak informuje wnp.pl, z danych Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji wynika, że o ile jeszcze w 2000 r. z przewozów autobusowych (poza miejskimi) korzystało prawie 956 mln osób, to w 2011 r. tylko 446 mln. Dwukrotnie zmalała też praca przewozowa – z 31,7 mld pasażerokilometrów do 15,3 mld. Dane obejmują przedsiębiorstwa transportowe zatrudniające co najmniej 10 osób.

O ile w okresie 2000-2006 przewozy spółek PKS zmniejszyły się tylko o 4,5 proc., to po 2006 r. nastąpiło gwałtowne ograniczenie przebiegu o ponad 34 proc. Według oceny PIGTSiS wynika to głównie z faktu, że w ciągu tych 10 lat wyczerpane zostały proste rezerwy w redukcji kosztów. Powodów powyższego trendu jest kilka, wśród nich niedopełnianie obowiązków, jakie ciążą na samorządach. – „Żaden samorząd terytorialny nie podjął się w stosunku do samochodowego transportu zbiorowego funkcji organizatora przewozów, w rozumieniu przedmiotowych aktów prawnych” – mówi Zdzisław Szczerbaciuk, prezes PIGTSiS. – „Żaden nie chce organizować ani rekompensować ponoszonych przez przedsiębiorców kosztów realizacji komunikacji publicznej” – dodaje. Według niego, zdarzające się przypadki dofinansowywania niektórych przewozów drogowych przez jednostki samorządu szczebla gminnego, są dokonywane na innych zasadach niż wynikające z ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Z przeprowadzonej przez PIGTSiS ankiety wynika, że tylko 7 proc. przewoźników deklaruje, iż samorząd podjął jakieś działania w tym zakresie.

Zdaniem Izby, do innych przyczyn ograniczenia komunikacji zbiorowej należy zaliczyć: swobodne wydawanie zezwoleń na wykonywanie regularnych przewozów, szczególnie na linie i godziny kursowania dotychczasowych przewoźników w godzinach szczytów przewozowych; tolerowanie przez organy państwa i samorządy nieuczciwej konkurencji ze strony części przewoźników, szczególnie posiadaczy małych autobusów (wykonują pracę pod pozorem tzw. przewozów okazjonalnych lub nagminnie łamiąc zasady ograniczenia prędkości poruszania się autobusów, co oznacza tzw. konkurencję czasem przejazdu); wydawanie zezwoleń na podstawie rozkładów jazdy, w których niezachowane są prędkości podróżowania po drogach w Polsce.

Z wyżej wymienionych przyczyn np. przedsiębiorstwa i spółki PKS od 2005 r. są trwale nierentowne. W 2011 r. strata na przewozach wynosiła 8,5 proc., w 2012 r. – 6,4 proc. Jest to również powód, dla którego firmy te wycofują się z regularnych przewozów osób. – „Z reguły na te linie komunikacyjne nikt nie wchodzi i powstają kolejne białe plamy bez obsługi publiczną komunikacją regularną” – podsumowuje Szczerbaciuk.

Koniecznie czytaj nasz obszerny tekst na temat problemów komunikacyjnych prowincji.

Słuchajcie, to o Was

Słuchajcie, to o Was

W Internecie można już znaleźć pełne nagranie naszej ostatniej audycji radiowej, poświęconej związkowym ocenom sytuacji społeczno-gospodarczej oraz niedawnym protestom pracowniczym.

Zapis programu redaktora „Nowego Obywatela”, Konrada Malca, w którym udział wzięli Wacław Czerkawski, wiceprezes Związku Zawodowego Górników w Polsce oraz Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”, znaleźć można pod tym adresem.

Wszystkich zaś, którzy chcą być na bieżąco z tematyką kolejnych audycji z cyklu „Głos Obywatela”, odsyłamy do naszego profilu na Facebooku. Przypominamy jednocześnie, że na żywo można nas słuchać na falach internetowego Radia WNET co dwa tygodnie, w środy, od 9:07 do 9:55.

Do usłyszenia!