Prywatne szkodzi zdrowiu

Prywatne szkodzi zdrowiu

Przez kilkanaście lat w Bychawie (woj. lubelskie) działała prywatna przychodnia specjalistyczna Biomed. Nagle jej właścicielka zniknęła, a z nią cała dokumentacja medyczna. Teraz nie wiadomo, kto, jak i czym był leczony.

Sprawę relacjonuje „Gazeta Wyborcza”. W przychodni przyjmowali ginekolog, neurolog, laryngolog, okulista, a od dwóch lat także dermatolog. Niespodziewanie Jaleh Mosharaf-Buczek, właścicielka Biomedu, zniknęła. Nikt nie wiedział, gdzie jest ani co się z nią dzieje. Nie wiadomo było również, co się stało z całą dokumentacją pacjentów, a to utrudnia ich dalsze leczenie.

Przychodnia została zamknięta pod koniec ubiegłego roku. Od tego czasu budynek stoi pusty. Niedawno rozpoczął się tam remont, ponieważ w lokalu będzie teraz działać placówka stomatologiczna. Po Biomedzie nie ma śladu, a przychodnie zobowiązane są do przechowywania dokumentacji medycznej przez 20 lat. Lubelski oddział NFZ próbował skontaktować się z właścicielką Biomedu. Wysłano jej pismo z prośbą o wyjaśnienie, w jaki sposób pacjenci mogą odzyskać swoje „papiery”. Dopiero pod koniec marca właścicielka Biomedu zadzwoniła do Funduszu. Podczas rozmowy ustalono, iż przebywa ona poza granicami kraju. Sposób dalszego postępowania z dokumentacją pacjentów jest ustalany z wydziałem zdrowia lubelskiego urzędu wojewódzkiego.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jest o czym poczytać

Jest o czym poczytać

„Nowy Obywatel” nr 8 (59), datowany na wiosnę 2013 r., trafił właśnie do dystrybucji. Można go kupić także przez Internet.

Najnowszy numer tradycyjnie zawiera teksty o bardzo różnorodnej tematyce, jest jednak coś, co łączy większość z nich. Mowa o przekonaniu, idącym pod prąd dominującym narracjom, że państwo narodowe – jeśli jest sprawiedliwie i efektywnie zorganizowane – ma dziś do odegrania nawet większą rolę niż we wcześniejszych okresach historii najnowszej. Czy to w kwestii „wewnątrzsterowności” i realizowania interesów wspólnoty narodowej, o czym mówi prof. Krasnodębski. Czy to w sferze wychodzenia z kryzysu gospodarczego, o której traktuje artykuł poświęcony niedawnym dziejom Islandii. Czy to w odniesieniu do walki z biedą i wykluczeniem obywateli, o czym opowiada tekst o Filipinach. Czy to w kwestii rozwoju cywilizacyjnego, której to tematyce poświęcone są arcyciekawe rozważania Filipa Białka na temat nowych technologii w USA. Czy to w artykule szwedzkiego biznesmena (sic!), wychwalającego model skandynawski za stworzenie warunków dogodnych dla aktywności gospodarczej – pisze w edytorialu redaktor naczelny pisma, Remigiusz Okraska. W imieniu naszego środowiska stawia sprawę jasno: ani kroku dalej w zmniejszaniu polskiego państwa! Oczywiście obronie publicznych instytucji towarzyszyć musi ich radykalna przebudowa, czemu z kolei poświęcone jest m.in. dokończenie naszej ankiety.

Cały spis treści oraz wybrane artykuły z najnowszego numeru przeczytać można pod tym adresem (jest też wersja HTML, którą znaleźć można tutaj). Serdecznie zachęcamy do lektury, a następnie do kupna – można to zrobić w naszym sklepie internetowym (w wersji papierowej oraz w formie e-booka), a także w salonach prasowych w całej Polsce (sieci Empik i RUCH). Preferowaną formą jest oczywiście zakup bezpośrednio od wydawcy – pośrednicy  zabierają prawię połowę ceny pisma. Szczególnie polecamy różne rodzaje prenumeraty, na której korzystają zarówno Czytelnicy, jak i „Nowy Obywatel” (uwaga: prenumeratę można rozpocząć od dowolnego numeru, w tym również znajdującego się obecnie w dystrybucji).

By rybki mogły pływać

By rybki mogły pływać

Negocjacje w sprawie reformy Wspólnej Polityki Rybołówstwa wchodzą w ostatnią, decydującą fazę. W związku z tym ponad 200 organizacji wzywa unijnych decydentów do walki z problemem przełowienia i działań na rzecz szybkiego odbudowania zasobów ryb.

Jak informuje Portal Spożywczy, organizacje zwracają uwagę ministrom odpowiedzialnym za rybołówstwo, iż zakończenie przełowienia jest prawnym obowiązkiem Unii Europejskiej i że będzie ono za sobą nieść korzyści ekonomiczne, społeczne i środowiskowe. Ponadto, apelują o podjęcie polityki mającej na celu niezwłoczne odtworzenie zasobów ryb do zrównoważonych poziomów. Justyna Niewolewska z Fundacji Nasza Ziemia, koordynatorka Koalicji OCEAN2012 w Polsce, wskazuje, że odpowiednie, warte naśladownictwa kroki podjęły już wcześniej takie kraje jak Australia, Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone.

6 lutego 2013 r., podczas głosowania plenarnego, Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów opowiedział się za zlikwidowaniem przełowienia do 2015 r., aby umożliwić odbudowę zasobów ryb najpóźniej do 2020 r. Jednak Rada Ministrów ds. Rolnictwa i Rybołówstwa UE przesunęła termin likwidacji przełowienia na 2020 r., a celu odbudowy zasobów ryb w ogóle nie uwzględniła. Trwające właśnie negocjacje trójstronne pomiędzy Radą Ministrów, Komisją i Parlamentem Europejskim dają szansę na zakończenie trwającego od 30 lat nieumiejętnego zarządzania rybołówstwem.

Obecnie 47 proc. oszacowanych stad ryb Oceanu Atlantyckiego i 80 proc. w Morzu Śródziemnym uznaje się za przełowione, podobnie jak pięć z siedmiu zbadanych stad w Morzu Bałtyckim. Gdyby państwa członkowskie były uzależnione wyłącznie od unijnych łowisk, już w lipcu zabrakłoby im ryb. Tak niska zasobność wód Wspólnoty utrzymuje się już od kilku lat. Przełowienie doprowadza do marnowania ponad 3 mld euro rocznie, które w formie dodatkowych wyładunków mogłyby płynąć z eksploatacji stad odbudowanych do zrównoważonych poziomów. Ponadto, takie dodatkowe wyładunki zagwarantowałyby nowe miejsca pracy w sektorze rybołówstwa dla ponad 100 tys. osób.

– „Apelujemy do ministrów odpowiedzialnych za rybołówstwo w UE, w tym do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Pana Stanisława Kalemby oraz jego zastępcy Wiceministra Pana Kazimierza Plocke, o zagwarantowanie, aby nowa Wspólna Polityka Rybołówstwa stała się narzędziem prawidłowego zarządzania rybołówstwem, zapewniła stabilne źródło dzikich zasobów ryb dla rynku europejskiego i dobrą, dochodową przyszłość dla społeczności zależnych od tego sektora” – dodaje Justyna Niewolewska.

Zamienieni miejscami

Zamienieni miejscami

Dziś o godz. 12:00 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia rozpocznie się proces przeciwko działaczom NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej oraz zakładów Cegielskiego z Poznania.

„Pięć dni po hańbiącym wyroku na oskarżonych w procesie w sprawie Grudnia’70 polski wymiar sprawiedliwości zajmie się związkowcami z »Solidarności«”– pisze gdańska „S”. Karolowi Guzikiewiczowi, Zbigniewowi Stefańskiemu oraz Robertowi Puszczowi prokuratura postawiła zarzut czynnej napaści na 79 policjantów podczas manifestacji w obronie stoczni, która miała miejsce 29 kwietnia 2009 r. w Warszawie.

Komitet Obrony Stoczni w swoim komunikacie zaapelował o udział w pikiecie przed sądem. Napisał także, że na ławy oskarżonych trafiają ponownie ci, którzy bronili i dalej bronią ideałów „Solidarności”, a w tym samym czasie uniewinnieni zostali Stanisław Kociołek i Wojciech Jaruzelski, którzy strzelali do robotników.