Punkowy głos obywateli

Punkowy głos obywateli

Ukazała się nowa płyta zespołu hardcore punkowego Spirit of 84, zatytułowana „2003-2013”. „Głos Obywatela”, audycja radiowa naszej redakcji, objęła patronat medialny nad tym albumem.

Spirit of 84 to zespół z Warszawy, grający pod tą nazwą od 2003 r. (wcześniej – Żółte Słoniki). Kapela w swojej muzyce nawiązuje głównie do polskiego punka z lat 80., lecz czasem inspiruje się też zupełnie innymi stylami. Zespół nagrał dotąd cztery płyty. Spirit of 84 ma na swoim koncie kilka teledysków, obecność na antenie paru stacji radiowych oraz koncerty z takimi zespołami jak Armia, Kolaboranci, Moskwa, Trupia Czaszka czy Whitman i udział w II edycji festiwalu Rock Na Bagnie oraz w Ursynaliach. Aktualnie zespół tworzą Budyń – głos, Kuba – perkusja, Naresky – gitara i Tupak – bas.

Nowa płyta Spirit of 84, „2003-2013” to 19 utworów wybranych z dotychczasowej twórczości zespołu, uzupełnionych o dwa premierowe kawałki („Pętla” i „Pułapka”) – oba bardzo dobrze przyjmowane na ostatnich koncertach. Starsze numery zostały zaprezentowane w oryginalnych, lekko tylko zremasterowanych wersjach. Pozwala to prześledzić nie tylko muzyczną drogę zespołu, lecz także przejście od „partyzanckiego” nagrywania w piwnicach i salach prób do pracy w przyzwoitym studiu nagraniowym.

W Sieci można odsłuchać znaczną część dorobku formacji, na przykład utwory „Wyborca Konsument Narzędzie Instrument” czy „Naklejka”, poświęcony m.in. zmarłemu w „niewyjaśnionych okolicznościach” głównemu inspektorowi Najwyższej Izby Kontroli, Michałowi Falzmannowi, który odkrył aferę w Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

Utwory z nowej płyty Spirit of 84 wzbogacają muzycznie kolejne audycje „Głosu Obywatela”.

Strona oficjalna Spirit of 84
Strona „Głosu Obywatela”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Góra” daje dobry przykład

„Góra” daje dobry przykład

Ministerstwo Zdrowia jest prawdopodobnie pierwszym urzędem centralnym – a na pewno jednym z pierwszych – który zastosował prospołeczne zapisy w zamówieniach publicznych.

Jak zauważa portal ekonomiaspoleczna.pl, dotychczas tzw. klauzule społeczne stosowane były wyłącznie przez samorządy terytorialne. Ministerstwo Zdrowia zmienia tę tendencję, stając się pionierem klauzul w administracji rządowej.

Klauzule społeczne uwzględniają dodatkowe korzyści społeczne przy udzielaniu zamówień publicznych, np. preferując wśród wykonawców podmioty, które zatrudniają osoby niepełnosprawne, bezrobotne, młodociane (w celu przygotowania zawodowego), bezdomne realizujące indywidualny program wychodzenia z bezdomności, uzależnione od alkoholu czy narkotyków (po zakończeniu odpowiedniego programu terapeutycznego), zwalniane z zakładów karnych czy będące uchodźcami realizującymi indywidualny program integracji.

Klauzule społeczne są przede wszystkim instrumentem prozatrudnieniowym, służącym wspieraniu osób, które są w trudniejszej sytuacji na rynku pracy i mają mniejsze niż inni szanse na znalezienie zajęcia. Wciąż jednak dla wielu zamawiających instytucji stanowią one nowość, dlatego obawiają się ich stosować, a część z nich nadal w ogóle nie wie, że istnieje taka możliwość. Często zamawiający nie mają także wiedzy, jak z pożytkiem wykorzystać klauzule i jak stosować je zgodnie z prawem. Mimo wszystko podmiotów stosujących to narzędzie są już setki. Przez długi czas klauzul nie stosował jednak żaden urząd centralny, choć od nich może szczególnie należałoby tego oczekiwać.

Impas przełamało Ministerstwo Zdrowia, które wiosną ogłosiło trzy postępowania z klauzulą prozatrudnieniową. Przedmiotem zamówień była realizacja kampanii promocyjnej dotyczącej zapobiegania chorobom nowotworowym układu moczowo-płciowego, przygotowanie materiałów informacyjno-promocyjnych skierowanych do lekarzy i pielęgniarek oraz dostawa szczepionek. W każdym z tych przypadków wykonawca musiał zatrudnić przy realizacji zamówienia co najmniej jedną osobę bezrobotną. Wszystkie trzy postępowania zostały już rozstrzygnięte.

Polecamy opublikowany w „Nowym Obywatelu” tekst Cezarego Miżejewskiego nt. klauzul społecznych (dostępny dla osób z ważną prenumeratą, po zalogowaniu).

Londyn mówi „dość”!

Londyn mówi „dość”!

Google, Amazon czy Marks & Spencer zarabiają w Wielkiej Brytanii miliardy, ale podatki płacą niewielkie. Londyn coraz głośniej mówi o globalnych działaniach mających przeciwdziałać uciekaniu od opodatkowania.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, według najnowszych doniesień firma Marks & Spencer podatek od produktów sprzedanych za granicę za pośrednictwem irlandzkiej strony internetowej płaci właśnie w Irlandii – ze względu na niższy CIT (12,5 proc. względem 23 proc. w Wielkiej Brytanii). Tutaj też mieści się europejska siedziba Google’a. W 2011 r. firma zapłaciła na Wyspach tylko ok. 3,4 mln funtów podatków, podczas gdy zarobiła aż 3,4 mld (!) funtów. Były dyrektor ds. sprzedaży Barney Jones przekazał Izbie Gmin 100 tys. e-maili, które – jego zdaniem – dowodzą, że firma unikała płacenia podatków, przelewając pieniądze przez Irlandię do raju podatkowego na Bermudach. Inny internetowy gigant – Amazon – w ciągu sześciu lat zapłacił Wlk. Brytanii jedynie 9 mln dolarów, mimo że jego przychód osiągnął 23 mld (!) dol. Spółka rozlicza się z fiskusem głównie w Luksemburgu, gdzie ulokowała swoją europejską siedzibę. Jest to tym bardziej bulwersujące, że w 2012 r. firma otrzymała od Londynu wsparcie w postaci 2,5 mln funtów na budowę magazynów.

Oczywiście, takie praktyki nie są specjalnością wyłącznie firm internetowych. Pod koniec zeszłego roku wyszło na jaw, że Starbucks przez ostatnie trzy lata w ogóle nie płacił podatków na Wyspach. Spółka nie wykazywała zysków, bo płaciła oddziałom w Szwajcarii i Holandii (pisaliśmy o tym tutaj).

Zmian we wspomnianej sferze żąda wielu Brytyjczyków. Kolejne medialne rewelacje na temat nieustająco rentownych koncernów, które w rażąco niewielkim stopniu dokładają się do publicznej kasy oburzają obywateli coraz silniej – zwłaszcza w dobie kryzysu i cięć rządowych wydatków na szeroko rozumianą politykę społeczną.

Premier Wlk. Brytanii zapowiedział, że uczyni z tej kwestii priorytet szczytu ośmiu gospodarczych mocarstw (17-18 czerwca w Irlandii Płn.). Kluczem do rozwiązania problemu ma być ścisła wymiana informacji o firmach. Na razie Cameron zaapelował o nią do liderów dziesięciu rajów podatkowych będących terytoriami zamorskimi Zjednoczonego Królestwa (pisaliśmy o tym tutaj). Według niedawnego międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego, na tajnych kontach w takich miejscach może leżeć nawet ponad 20 bln dolarów.

Czytaj także tutaj.

Specjalna strefa antypracownicza

Specjalna strefa antypracownicza

NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego wystosował list do prezesa zarządu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w związku z przypadkami łamania podstawowych praw pracowniczych i lekceważenia prawomocnych wyroków sądów w zakładach funkcjonujących na jej terenie.

Związek przytacza kilka przykładów. W lutym 2013 r. w gliwickiej spółce BMZ Poland powstała Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”. Kilka tygodni później przewodnicząca nowo powstałej organizacji związkowej została dyscyplinarnie zwolniona z pracy, mimo iż zgodnie z obowiązującym prawem była pracownikiem znajdującym się pod szczególną ochroną stosunku pracy. Zatrudnienie straciły również dwie inne osoby, które zapisały się do związku.

W podobnych okolicznościach zajęcie straciło czworo pracowników Aweco Polska Appliance. 23 kwietnia br. w Sądzie Okręgowym w Katowicach zapadł prawomocny wyrok przywracający jedną z pracownic spółki do pracy oraz przyznający na jej korzyść odszkodowanie. Gdy poszkodowana zgłosiła się w zakładzie, by podjąć pracę, została wyproszona z terenu firmy. Do dzisiaj na jej konto nie wpłynęło również zasądzone odszkodowanie. Kolejna wizyta w zakładzie w towarzystwie komornika sądowego oraz Grzegorza Zmudy, przewodniczącego Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” z Nexteer Automotive Poland, która swą działalnością obejmuje Aweco, skończyła się rękoczynami. Jeden z menedżerów Aweco ponownie nie wpuścił pracownicy na teren przedsiębiorstwa, w dodatku uderzył Grzegorza Zmudę i zabrał mu telefon. Sprawą zajmują się policja i prokuratura.

Sam Zmuda został został 7 lutego decyzją Sądu Okręgowego w Katowicach przywrócony do pracy w Nexteer Automotive Poland po bezprawnym zwolnieniu, które nastąpiło po tym, jak w zakładzie zorganizowano legalny strajk ostrzegawczy. Kiedy kilka dni po ogłoszeniu wyroku przewodniczący stawił się w pracy, otrzymał kolejne wypowiedzenie.

W podsumowaniu związkowcy wskazują, że choć w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej utworzono wiele nowych miejsc pracy, „część zagranicznych inwestorów traktuje swoje zakłady jak maszynki do robienia pieniędzy, a zasady w nich panujące bardziej przypominają XIX-wieczny kapitalizm, niż współczesne, europejskie standardy traktowania pracowników”

„W naszej ocenie odpowiedzialność za takie praktyki spada zarówno na zarządy poszczególnych firm działających w KSSE, jak i na władze strefy. Dlatego też domagamy się natychmiastowej interwencji w wyżej opisanych sprawach. W przeciwnym razie będziemy zmuszeni uznać, iż świadomie tolerują Państwo łamanie prawa na terenie KSSE, co z kolei zmusi nas do podjęcia zdecydowanych działań protestacyjnych” – ostrzegają autorzy listu, który można przeczytać tutaj.