Porozmawiajmy o Prezydencie

Porozmawiajmy o Prezydencie

Mieszkańców Krakowa i okolic zapraszamy w najbliższy poniedziałek (24 czerwca) na spotkanie ze Sławomirem Cenckiewiczem, współautorem książki „Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005”. W dyskusji weźmie udział nasz przedstawiciel.

Termin i miejsce: poniedziałek (24 czerwca), godzina 18.00, Sala Główna Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, ul. Piłsudskiego 27, Kraków.

Organizatorem spotkania jest Stowarzyszenie im. Lecha Kaczyńskiego.

Wydana niedawno biografia polityczna tragicznie zmarłego prezydenta jest dziełem czterech autorów: Sławomira Cenckiewicza, Adama Chmieleckiego, Janusza KowalskiegoAnny K. Piekarskiej. Goście krakowskiej dyskusji będą mieli okazję spotkać się z dwoma pierwszymi z wyżej wymienionych. W debacie weźmie udział także nasz reprezentant, Krzysztof Wołodźko.

Przypomnijmy, że Krzysztof recenzował dla „Nowego Obywatela” poprzednią, głośną pracę Sławomira Cenckiewicza, „Anna Solidarność. Życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki (1929-2010). Tekst ten można przeczytać tutaj.

Warto dodać, że w swojej pracy autorzy biografii Lecha Kaczyńskiego pokazują m.in. przenikanie losów jego, Joanny i Andrzeja Gwiazdów oraz Anny Walentynowicz.

Zapraszamy na spotkanie!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Hasło brzmi: „Na szczaw”

Hasło brzmi: „Na szczaw”

29 czerwca w Parku Śląskim w Chorzowie ma otworzyć swoje podwoje Śląskie Wkurzone Miasteczko. Inauguracyjna impreza nosi tytuł CHWDT, czyli Chorzów Wita Donalda Tuska.

I to nie jest żart, bo właśnie tego dnia w Parku Śląskim w chorzowskiej Hali Kapelusz odbędzie się kongres partyjny Platformy Obywatelskiej. Redakcja Tygodnika [Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”] zapytała dyrekcję ŚWM, czy nie obawia się, że konkurencyjna impreza przyćmi inaugurację miasteczka, ale szefowie ŚWM nie mają takich obaw. – „To spektakle dla dwóch zupełnie innych publiczności. Do Śląskiego Wkurzonego Miasteczka może przyjść każdy. Nie ma dla nas najmniejszego znaczenia przynależność partyjna, poglądy, marka garnituru i butów, liczba posiadanych zegarków itd. Śląskie Wkurzone Miasteczko jest dostępne dla każdego obywatela, zupełnie za darmo. Wystarczy podać hasło” – powiedział TŚD Erwin Kotowski z biura prasowego ŚWM. – „Hasło brzmi: »Na szczaw«. Odzew: »I na mirabelki«”.

Potwierdził jednocześnie, że data inauguracji miasteczka nie jest wybrana przypadkowo. To właśnie możliwość podziwiania partyjnego kongresu z bezpiecznej dla obywatela odległości ma być jedną z atrakcji imprezy. – „Podglądając ten partyjny spektakl, można będzie zupełnie za darmo pośpiewać, pokrzyczeć, pogwizdać i pośmiać się” – zachwala Kotowski – „Nie wiemy jeszcze, czy goście miasteczka będą mieli możliwość zapytać premiera: jak żyć? Ale jeśli się nie uda, to żadna strata”.

Niewątpliwą atrakcją dla gości Śląskiego Wkurzonego Miasteczka będzie też możliwość poklepania po grzbiecie zagubionych delegatów na Kongres, zrobienie sobie z nimi wspólnego zdjęcia, a nawet krótkiego filmu. To ma być swego rodzaju konkurencja dla mini zoo. Jak to na pikniku bywa, nie zabraknie też atrakcji kulinarnych z zupą szczawiową i kompotem z mirabelek na czele oraz atrakcji muzycznych, w tym koncertu boysbandu Szczaff i girlsbandu Mirabelki oraz pokazu orkiestry dętej pt. „Burzenie murów Jerycha”.

Jak zapowiadają organizatorzy, goście miasteczka będą mogli wpisać się do Wielkiej Księgi Podziękowań. Wpisy będą zbierane przez całą imprezę. Można będzie podziękować za Koleje Śląskie, za tanią komunikację miejską, sieć autostrad i szybką kolej, za świetnie płatne miejsca pracy, za skok cywilizacyjny, za zieloną wyspę, za możliwość emigracji zarobkowej, za dostępną dla każdego służbę zdrowia, za miejsca w przedszkolach i wspaniałe szkolnictwo, za mieszkania dla młodych i starych i za wszystkie inne cuda na kiju z partyjnych obiecanek. Autor najserdeczniejszych podziękowań otrzyma dodatkową porcję szczawiowej.

– „Zapraszamy do Śląskiego Wkurzonego Miasteczka całymi rodzinami. Dla dzieci przygotowaliśmy baloniki, dla dorosłych duży balon. Będą też inne niespodzianki, ale nie możemy jeszcze wszystkiego zdradzić” – dodaje Kotowski. Początek inauguracji Śląskiego Wkurzonego Miasteczka o godz. 10.30.

Emil Lindgren

_____

Przedruk za „Tygodnikiem Śląsko-Dąbrowskim NSZZ »Solidarność«” z dn. 20-26 czerwca 2013 r.

Z Brukseli w błoto

Z Brukseli w błoto

Z powodu braku koordynacji zakupów i złego planowania polskie szpitale nie używają efektywnie nowego sprzętu – potwierdza przeprowadzona kontrola.

„Fundusze UE dają polskim placówkom medycznym szanse rozwoju i konkurencyjności. Jednak pod warunkiem, że pozyskane środki zostaną efektywnie wykorzystane. Samo posiadanie przez lecznice specjalistycznego sprzętu i aparatury medycznej nie przesądza jeszcze o poprawie dostępu do świadczeń. Aż 1/3 skontrolowanych przez NIK szpitali, które zakupiły specjalistyczny sprzęt, nie  wykorzystała go tak, jak planowała we wnioskach o dofinansowanie. Liczba faktycznie udzielonych świadczeń była niższa (a niekiedy dużo niższa) od przewidywań” – czytamy w omówieniu raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Kontrolerzy alarmują, że stosowane procedury zakupowe sprawiają, że w jednych miejscowościach specjalistycznego sprzętu brakuje, a w innych jest go zbyt dużo. Wnioski o unijne dofinansowanie bywają przygotowywane niedbale i nie biorą pod uwagę np. braku wykwalifikowanej kadry, uprawnionej do obsługi zamówionych urządzeń, a także odpowiednio przystosowanych gabinetów i laboratoriów, choć dofinansowanie można przeznaczyć także na adaptację pomieszczeń. W efekcie instalacja i uruchomienie zakupionej aparatury często się opóźnia. „W konsekwencji nowoczesne i specjalistyczne urządzenia przez wiele miesięcy stały niewykorzystane, a zamiast oczekiwanej  poprawy doszło nawet do pogorszenia sytuacji finansowej niektórych szpitali, ponieważ musiały ponosić koszty m.in. amortyzacji sprzętu” – pisze Izba.

W jej ocenie obowiązujące regulacje prawne nie sprzyjają prowadzeniu skoordynowanej polityki dotyczącej wyposażenia lecznic w sprzęt i aparaturę medyczną. Przykładowo, samorządy województw nie mogą monitorować liczby i rodzaju badań wykonanych w placówkach prywatnych lub w placówkach publicznych, podlegających np. gminom, co utrudnia ocenę potrzeb populacji danego regionu.

Kontrola potwierdziła, że samorządy nie dokonały na swoim terenie rzetelnych analiz potrzeb zdrowotnych ani nie posiadały aktualnych danych dotyczących rozmieszczenia aparatury medycznej. Wykazało to porównanie informacji zgromadzonych przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia z danymi uzyskanymi przez kontrolerów bezpośrednio od wojewodów.

Wśród postulatów naprawy sytuacji znalazła się m.in. stała współpraca jednostek realizujących inwestycje finansowane z UE na określonym terenie, w tym wspólne planowanie inwestycji w oparciu o analizę potrzeb zdrowotnych.

Raport można znaleźć tutaj.

Kto globalnemu zabroni?

Kto globalnemu zabroni?

Giganci nowych technologii, tacy jak Apple i Google, co roku okradają polski budżet na grube miliony złotych.

Wyborcza.biz pisze, że sprzedaż urządzeń Apple’a w Polsce jest szacowana na ok. 1 mld zł rocznie, a do tego dochodzą przychody ze sprzedaży plików muzycznych i aplikacji mobilnych. Z kolei Google zgarnia z naszego rynku reklamy internetowej ponad 750 mln zł rocznie (również bez sprzedaży aplikacji i reklam w komórkach). Tymczasem kwoty ujawniane w sprawozdaniach finansowych zarejestrowanych w Polsce spółek-córek amerykańskich molochów nie są nawet zbliżone do tych wielkości. Z Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że roczne przychody Apple Poland sp. z o.o. wynoszą 13,8 mln zł, a Google Poland sp. z o.o. – 139 mln zł, z kolei zysk netto tych firm w Polsce sięga odpowiednio 4 mln i 12,4 mln zł, a zapłacony podatek dochodowy – 1,1 mln i 3,6 mln zł.

Gdyby Google i Apple płaciły podatek dochodowy od wszystkich osiąganych na polskim rynku zysków, kwoty byłyby kilkanaście razy wyższe. Globalny charakter korporacji pozwala jednak „optymalizować” ich strukturę organizacyjną tak, by minimalizować ponoszone obciążenia. Konsument i reklamodawca płacą w Polsce podatek VAT, ale większość transakcji, dostaw i rozliczeń odbywa się ponad granicami. Polscy konsumenci np. zamawiają towary przez Internet i paczki dostają z Holandii, a faktury z Irlandii.

Francuska policja skarbowa oszacowała, że podatek dochodowy francuskiej filii Google’a za 2011 r. powinien wynosić ok. 150 mln euro, a spółka zapłaciła tylko 5,5 mln euro. Debata nad analogicznymi problemami toczy się m.in. w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii.

Szef rady nadzorczej Google’a przyznał swojego czasu, że podejście jego spółki do płacenia podatków „jest zgodne z istotą kapitalizmu”.