Biała rozpacz

Biała rozpacz

Coraz mniej osób decyduje się na kształcenie w kierunku pielęgniarskim, a zawodowe pielęgniarki coraz częściej odchodzą do innych profesji.

RynekZdrowia.pl informuje, że Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych opracowała raport, którego częścią jest prognoza na najbliższe lata. Wynika z niego, że stale spada liczebność „białego personelu” pracującego przy łóżkach pacjentów, mimo iż zapotrzebowanie na takie usługi dynamicznie rośnie, m.in. w związku ze starzeniem się społeczeństwa. W 2020 r. liczba zarejestrowanych pielęgniarek ma spaść o ponad 20 tysięcy osób! W ocenie dr Grażyny Rogali-Pawelczyk, prezes Rady oraz adiunkta w Katedrze i Zakładzie Zarządzania w Pielęgniarstwie Wydziału Pielęgniarstwa i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, oznacza to, że jeśli nie powstaną mechanizmy zachęcające młodych ludzi do wyboru zawodu pielęgniarki i położnej, za kilka lat na fachową opiekę będzie mogła liczyć mniej niż połowa potrzebujących.

Na malejące zainteresowanie zawodem w dużej mierze wpływa fakt, że pielęgniarki zarabiają znacznie mniej niż średnia krajowa – 1500-2500 zł brutto. Co więcej, ich koleżanki na Zachodzie Europy mogą liczyć na 1200-2000 euro brutto. W efekcie tylko z woj. lubelskiego co roku do pracy w innych krajach UE wyjeżdża nawet 100 pielęgniarek, w tym wysoko wykwalifikowanych i doświadczonych.

Dr Grażyna Rogala-Pawelczyk zwraca jednocześnie uwagę, że pieniądze to co najwyżej część problemu – równie ważne są dramatyczne warunki wykonywania wyjątkowo wyczerpującej i odpowiedzialnej pracy. Pielęgniarki od lat domagają się przestrzegania norm zatrudnienia w wymiarze zapewniającym możliwość realizacji standardów opieki pielęgniarskiej i położniczej. Tymczasem trudne warunki pracy mogą się jeszcze pogorszyć, a to za sprawą rozporządzenia przygotowywanego przez resort zdrowia, które w opinii prezes Rogali-Pawelczyk otworzy furtkę do jeszcze niższych norm obsadowych w podmiotach publicznych, a podmioty niepubliczne zwolni z ich przestrzegania.

Dr Henryk Rebandela, sekretarz Komisji Rekrutacyjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przekonuje, że sama wizja pewnej pracy bywa dziś niewystarczającą zachętą do podjęcia kształcenia w danym kierunku. – „Coraz mniejsze zainteresowanie tym kierunkiem studiów obserwujemy już od kilku lat” – informuje. Zwraca jednocześnie uwagę na niepokojący fakt: na studia pielęgniarskie zgłasza się coraz więcej osób, które ukończyły poprzednie szkoły z niskimi notami. – „Brakuje też osób, która decydują się na ten kierunek z powołania. Większość kandydatów zgłasza się, ponieważ albo nie ma pomysłu, co z sobą zrobić, albo chce się zabezpieczyć na wypadek porażki na innym kierunku” – podkreśla.

Obraz rozpaczy dopełnia informacja z raportu NIPiP, iż w ostatnich trzech latach liczba absolwentów kierunków pielęgniarskich wynosiła rocznie 6-7 tys. osób, tymczasem okręgowe rady pielęgniarek i położnych wydawały co roku niespełna 2 tys. zaświadczeń o prawie do wykonywania zawodu. Innymi słowy, ok. jedna trzecia absolwentów podejmuje pracę w zawodzie.

Według prognoz w latach 2010-2020 ponad 80 tys. pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny, zaś jedynie niespełna 20 tys. osób podejmie pracę w zawodzie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rząd chroni matki wybiórczo

Rząd chroni matki wybiórczo

Proponowane przez rząd zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych dyskryminują osoby pracujące na czas określony, traktując je tak, jakby nigdy nie opłacały składek. Najbardziej stracą na tym młode matki.

Obowiązujące obecnie uprawnienia związane z rodzicielstwem i opieką nad dziećmi określone zostały w Kodeksie pracy. Przyjmowane były w czasie, gdy normą było zatrudnienie na umowę na czas nieokreślony, natomiast umowy na czas określony, samozatrudnienie czy umowy cywilnoprawne były zjawiskami marginalnymi i najczęściej zależnymi od decyzji pracownika.

W konsekwencji obecne rozwiązania dają pracownikom zatrudnionym na umowę na czas nieokreślony pełne prawo do urlopu macierzyńskiego i wychowawczego i związanych z tym uprawnień emerytalnych. Rodzice zatrudnieni na umowie na czas określony mają prawo do takich samych uprawnień jedynie w okresie trwania umowy. Po jej wygaśnięciu utrzymane jest prawo do zasiłku macierzyńskiego, ale już nie do urlopu wychowawczego i związanych z nim uprawnień emerytalnych. Osoby samozatrudnione i zleceniobiorcy nie mogą obecnie korzystać z urlopu wychowawczego.

W ostatnich latach sytuacja na rynku pracy zmieniła się zasadniczo, np. obecnie ok. 55% młodych osób pracuje na umowę na czas określony – większość z nich to młode kobiety. Pracodawcy nie ukrywają, że zatrudniają młode kobiety w tej formie w celu uniknięcia problemów z organizacją pracy powstałych w wyniku ewentualnej ciąży i korzystania przez pracownice z urlopów macierzyńskich i wychowawczych. Zjawisko to przybrało rozmiary niepokojące nawet Unię Europejską. W Zaleceniach Rady Europejskiej w sprawie krajowego programu reform Polski czytamy: „Państwo to znajduje się na trzecim miejscu w UE pod względem odsetka wymuszonego zatrudnienia na czas określony, w szczególności wśród osób w wieku 15–24 lat. (…) Wydaje się (…), że rozpowszechnienie takich umów niekorzystnie wpływa na jakość kapitału ludzkiego i jego wydajność, (…) prowadzi do jednego z najwyższych w UE odsetków ubóstwa pracujących. Powszechne jest także stosowanie przedłużanych umów cywilnoprawnych przewidujących dużo mniejsze prawa w zakresie ochrony socjalnej”.

Przez ostatnie lata związki zawodowe zwracały uwagę na rosnące nierówne szanse osób pracujących w dostępie do uprawnień związanych z rodzicielstwem i opieką nad dziećmi. Dopiero jednak wyrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w pełni obnażyło niedostosowanie obecnych rozwiązań i zmusiło rząd do zajęcia się tym problemem.

Rząd zaproponował wprowadzenie zmian w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Projekt nowej ustawy przewiduje, że bez względu na rodzaj zatrudnienia osoby, które będą sprawować bezpośrednią opiekę nad dzieckiem przez okres odpowiadający urlopowi wychowawczemu będą miały równe prawa z tego tytułu. Ten czas zostanie zaliczony do stażu ubezpieczeniowego i na konto rodzica odprowadzane będą przez budżet państwa składki. Wysokość składek zależeć będzie od wcześniejszej aktywności na rynku pracy.

Osoby, które przed podjęciem opieki nad dzieckiem opłacały składki przez okres co najmniej 6 miesięcy, mają prawo do składek naliczanych od podstawy w wysokości ok. 2220 zł (60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia). Osoby bez stażu ubezpieczeniowego będą miały odprowadzaną składkę od niższej podstawy – ok. 1200 zł (75% kwoty minimalnego wynagrodzenia). Jedynym kryterium różnicującym uprawnienia, a co za tym idzie wysokość przyszłej emerytury ma być odprowadzanie składek przez co najmniej 6 miesięcy przed rozpoczęciem opieki nad dzieckiem.

Z pozoru wydaje się, że zaproponowany mechanizm i przyjęte kryterium rozwiązuje wcześniej przedstawione problemy rodziców zatrudnionych na umowach na czas określony. Niestety, obecny projekt nie uwzględnia ich specyficznej sytuacji. Zgodnie z propozycjami rządu, jeśli umowa o pracę wygaśnie w czasie ciąży, urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego lub wychowawczego, to składki będą liczone od niższej podstawy. Nawet jeśli wcześniej składki płacone były dużo dłużej niż przez 6 miesięcy – ci pracownicy będą traktowani jak osoby bez żadnego stażu ubezpieczeniowego. Pojawia się więc uzasadnione pytanie, czy rzeczywiście rząd chce „promować aktywność zawodową”, jak to ujęto w uzasadnieniu do projektu. Jeśli tak, to dlaczego składki płacone przez pracowników zatrudnionych na czas określony dają mniejsze uprawnienia niż składki innych osób aktywnych na rynku pracy; czyżby w oczach rządu miały mniejszą wartość.

Podczas całego okresu prac nad projektem NSZZ „Solidarność” zwracała uwagę projektodawcom na tę niekonsekwencję i nierówne traktowanie osób sprawujących osobistą opiekę nad dzieckiem. Przygotowaliśmy i zaproponowaliśmy poprawki, które rozwiązałyby problem nierównego traktowania przy naliczaniu wysokości świadczeń; niestety nasze propozycje zostały odrzucone przez projektodawców.

Przedstawiciele rządu nie negują tego, że osoby zatrudnione na czas określony, których umowa wygaśnie w czasie ciąży, urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego lub wychowawczego, będą zrównane w prawach z bezrobotnymi, a nie z samozatrudnionymi czy zleceniobiorcami. Argumentują jednak, przecząc samym sobie, że po wygaśnięciu umowy taka osoba de facto jest bezrobotna i wcześniejsze opłacanie składek nie ma znaczenia. Poza tym, „na pewno” będzie wolała zarejestrować się jako bezrobotna i pobierać zasiłek. Fakt, że taka osoba nie będzie w stanie podjąć pracy, ponieważ będzie opiekować się dzieckiem, umyka Ministerstwu Pracy. Dodają też, że do tej pory te grupy nie miały żadnych uprawnień związanych z urlopem wychowawczym, tak więc lepiej mieć jakiekolwiek świadczenia, niż żadne. Argumenty te, niestety, przekonały posłów.

Projekt zmian w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych zostanie przedstawiony na posiedzeniu plenarnym Senatu w dniu 11 lipca. To ostatnia okazja, by domagać się od rządu jasnej odpowiedzi, czy pracownicy zatrudnieni na czas określony, o ile będą opłacać przed wygaśnięciem umowy składki przez co najmniej 6 miesięcy, zostaną potraktowani na równi z samozatrudnionymi i zleceniobiorcami. Jeśli tak, to która z proponowanych zmian daje im te uprawnienia? Jeśli nie, to czym uzasadnione jest przyznanie tej grupie niższych świadczeń, mimo spełnienia tego samego kryterium.

Danuta Wojdat, pełnomocnik Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” ds. kobiet

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Czerwone światło dla in blanco

Czerwone światło dla in blanco

Stosowanie przez pracodawców zabezpieczenia w postaci weksli in blanco będzie w stosunkach pracy zakazane – zakłada projekt nowelizacji Kodeksu pracy.

Sejmowa Komisja do Spraw Kontroli Państwowej postanowiła podjąć inicjatywę ustawodawczą w tej sprawie. Tym samym posłowie wsparli wysiłki głównego inspektora pracy, który dwukrotnie bezskutecznie występował do ministra pracy z wnioskiem w tym zakresie. Jak podkreśla Państwowa Inspekcja Pracy, Kodeks pracy nie zawiera jednoznacznych regulacji wyłączających stosowanie weksli dla zabezpieczenia potencjalnych roszczeń pracodawców. W efekcie dochodzi nieraz do sytuacji, w których żądają oni od pracowników wystawiania weksli in blanco albo uzależniają zawarcie umowy o pracę od wystawienia takiego zabezpieczenia (dotyczy to zwłaszcza osób, którym powierzane jest mienie znacznej wartości).

Zdaniem ministra pracy brak podstawy prawnej do posługiwania się wekslem w celu zabezpieczenia roszczeń wobec pracownika powstałych ze stosunku pracy i wobec tego nie ma potrzeby zmian w Kodeksie. Jednak zdaniem posłów brak w prawie jednoznacznego zakazu stosowania weksli przez pracodawców powoduje, że nowelizacja przepisów jest niezbędna – tym bardziej, że problem dotyczy przede wszystkim osób, których nie stać na adwokata.

Poseł Julia Pitera określiła stosowanie weksli przez pracodawców mianem „upokarzającego instrumentu”. – „Władza publiczna nie jest od ciągłych analiz, ma rozwiązywać problemy. A to jest realny problem. Posłowie nie mają wątpliwości, że powinien być rozwiązany” – stwierdziła, informując, że projekt nowelizacji jest już gotowy.

Posłuchaj „Głosu Obywatela”

Posłuchaj „Głosu Obywatela”

Można już słuchać i pobierać kolejny podcast „Głosu Obywatela” – w Internecie pojawiła się audycja o raporcie Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego na temat kryzysu i o sposobach wyjścia z niego.

Zapraszamy do pobierania i słuchania.