Wielkie małe inwestycje

Wielkie małe inwestycje

Jak za sprawą zbudowania 2 km toru pociągi osiągnęły rekordowo krótki czas jazdy.

Nie ma potrzeby budowania linii kolejowych, bo to dużo kosztuje i się nie opłaca – brzmi jedna z mądrości ekonomicznych prezesa PKP S.A. Jakuba Karnowskiego. Gdy Karnowski pod koniec 2012 r. w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” wypowiadał te słowa, w zaawansowanym stadium znajdowała się budowa zupełnie nowego odcinka na polskiej sieci kolejowej. Mowa o wybudowanej całkowicie od podstaw linii kolejowej Czerwieńsk Wschód – Czerwieńsk Południe w województwie lubuskim, po której od 9 czerwca 2013 r. regularnie kursują pociągi.

Dwa kilometry kolei więcej

Dzięki liczącej zaledwie 2,15 km nowej linii kolejowej, stanowiącej łącznicę między magistralą nadodrzańską Szczecin – Wrocław i linią Czerwieńsk – Zbąszynek, pociągi kursujące z Zielonej Góry do Poznania nie muszą już nadkładać drogi i zmieniać kierunku jazdy w Czerwieńsku.

Za sprawą tej niewielkiej, bo obejmującej budowę jedynie około 2 km toru, inwestycji czas jazdy koleją między dwoma miastami wojewódzkimi z dnia na dzień skrócił się o około 20 min. W sobotę 8 czerwca 2013 r. pociąg TLK „Lubuszanin” – jadąc jeszcze ze zmianą kierunku w Czerwieńsku – odcinek z Zielonej Góry do Poznania Głównego przejechał w 2 godz. 1 min., natomiast w niedzielę 9 czerwca 2013 r. – po raz pierwszy korzystając z nowej łącznicy – tę samą relację pokonał w 1 godz. 40 min. Tym samym udało się osiągnąć rekordowo krótki czas przejazdu z Zielonej Góry do Poznania.

W najlepszych czasach pociąg „Lubuszanin” – będąc jeszcze ekspresem – w ramach rozkładu jazdy 2000/2001 pokonywał odcinek z Zielonej Góry do Poznania w 1 godz. 49 min. (czas jazdy w rozkładzie 1995/1996 wynosił 1 godz. 50 min., a w rozkładzie 1990/1991 – 1 godz. 53 min.). Na korzyść obecnego czasu jazdy ponadto przemawia to, że dziś „Lubuszanin” dodatkowo zatrzymuje się na stacjach Babimost, Zbąszyń, Opalenica oraz Buk, przez które przed kilkunastoma laty pociąg ten przejeżdżał bez postoju.

Na przyszły rozkład jazdy 2013/2014, wchodzący w życie w grudniu 2013 r., planowane jest uruchomienie pociągu Express Intercity „Lech” w relacji Warszawa – Poznań – Zielona Góra. Odcinek z Poznania do Zielonej Góry pociąg ten ma pokonywać w 1 godz. 28 min.

Wielkie efekty niewielkiej inwestycji

By-pass skracający podróż koleją z Zielonej Góry do Poznania został wybudowany z inicjatywy samorządu województwa lubuskiego, który inwestycję umieścił na liście kluczowych projektów Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013. Budowa łącznicy, którą w 49% sfinansowano ze środków unijnych, to największa inwestycja z zakresu infrastruktury transportowej przeprowadzona w ramach lubuskiego programu regionalnego.

Koszt budowy nowej zelektryfikowanej linii jednotorowej wraz z budową dwóch 40-metrowych mostów ekologicznych nad cennymi przyrodniczo siedliskami i źródliskami wyniósł 73 mln zł. Kwota ta dodatkowo objęła prace remontowe na istniejącym 43-kilometrowym odcinku z Czerwieńska do Zbąszynka: między innymi wymianę rozjazdów, poprawę stanu torów oraz wzmocnienie podtorza (co pozwoliło na zwiększenie dopuszczalnej prędkości z 80 km/h do 100 km/h).

Lubuski by-pass, eliminujący konieczność zmiany kierunku jazdy w Czerwieńsku i zapewniający najkrótszy w historii czas podróży, pokazuje, że stosunkowo niewielkie inwestycje mogą dawać większe, a przede wszystkim znacznie szybciej odczuwalne efekty niż ciągnące się latami modernizacje pochłaniające miliardy.

Kwota 73 mln zł, jaką wydano na budowę łącznicy Czerwieńsk Wschód – Czerwieńsk Południe wraz z remontem linii Czerwieńsk – Zbąszynek, stanowi 0,67% wydatków na modernizację linii Warszawa – Gdynia, które sięgają 10,9 mld zł. Mimo siódmego roku prac między Warszawą a Trójmiastem – przy astronomicznej kwocie 31,4 mln zł modernizacji jednego kilometra linii oraz latami ciągnącej się dezorganizacji ruchu pociągów – wciąż nie udało się osiągnąć czasu jazdy z przełomu lat 80. i 90., kiedy to pociąg ekspresowy „Kaszub” docierał z Warszawy Centralnej do Gdańska Głównego w 3 godz. 20 min. Obecnie najszybszy pociąg kursujący tą trasą – Express Intercity „Fregata” – jedzie z Warszawy do Gdańska ponad dwie godziny dłużej: 5 godz. 45 min.

By-passem w Tatry

Węzeł czerwieński nie był jedynym miejscem, gdzie układ sieci kolejowej wymuszał konieczność czasochłonnej zmiany kierunku jazdy. Problem ten wciąż dotyka pasażerów podróżujących trasą Kraków – Zakopane, na której pociągi muszą zmienić kierunek jazdy aż trzykrotnie: w Krakowie Płaszowie, Suchej Beskidzkiej oraz Chabówce. Express Intercity „Tatry” relacji Warszawa Wschodnia – Zakopane na same postoje związane ze zmianą kierunku jazdy traci 43 min. Nawiasem mówiąc, problemem „zakopianki” są wydłużające się postoje związane ze zmianą kierunku jazdy. Jeszcze w rozkładzie jazdy 2011/2012 postoje pociągu ekspresowego „Tatry” na stacjach Kraków Płaszów, Sucha Beskidzka oraz Chabówka trwały w sumie „tylko” 30 min. W przypadku pociągu TLK „Janusz Korczak” relacji Białystok – Zakopane postoje na trzech stacjach, na których zmieniany jest kierunek jazdy, pochłaniają w aktualnym rozkładzie jazdy aż 63 min.!

W najbliższych latach planowane jest wybudowanie dwóch skrótów, które umożliwią podróż ze stolicy Małopolski pod Tatry bez zmiany kierunku na stacjach Kraków Płaszów i Sucha Beskidzka. Budowa liczącej 1,4 km łącznicy Kraków Zabłocie – Kraków Krzemionki umieszczona jest na liście projektów Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko z terminem realizacji do 2015 r. Następnie powstać ma by-pass skracający przejazd przez Suchą Beskidzką – dodatkowo na łącznicy powstać ma przystanek, z którego do centrum miasta będzie bliżej niż z istniejącej stacji Sucha Beskidzka.

W Suchej Beskidzkiej uda się zatem uniknąć negatywnego skutku ubocznego, który zwykle wiąże się z budową kolejowych by-passów. Skutek ten dał znać o sobie chociażby w liczącym 4,2 tys. mieszkańców Czerwieńsku, który z dniem otwarcia łącznicy stracił wszystkie bezpośrednie połączenia z Poznaniem, Warszawą oraz Trójmiastem, znikając tym samym z mapy połączeń dalekobieżnych.

Karol Trammer

Tekst pierwotnie ukazał się w dwumiesięczniku „Z Biegiem Szyn”, nr 66, lipiec-sierpień 2013.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rząd chroni matki wybiórczo

Rząd chroni matki wybiórczo

Proponowane przez rząd zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych dyskryminują osoby pracujące na czas określony, traktując je tak, jakby nigdy nie opłacały składek. Najbardziej stracą na tym młode matki.

Obowiązujące obecnie uprawnienia związane z rodzicielstwem i opieką nad dziećmi określone zostały w Kodeksie pracy. Przyjmowane były w czasie, gdy normą było zatrudnienie na umowę na czas nieokreślony, natomiast umowy na czas określony, samozatrudnienie czy umowy cywilnoprawne były zjawiskami marginalnymi i najczęściej zależnymi od decyzji pracownika.

W konsekwencji obecne rozwiązania dają pracownikom zatrudnionym na umowę na czas nieokreślony pełne prawo do urlopu macierzyńskiego i wychowawczego i związanych z tym uprawnień emerytalnych. Rodzice zatrudnieni na umowie na czas określony mają prawo do takich samych uprawnień jedynie w okresie trwania umowy. Po jej wygaśnięciu utrzymane jest prawo do zasiłku macierzyńskiego, ale już nie do urlopu wychowawczego i związanych z nim uprawnień emerytalnych. Osoby samozatrudnione i zleceniobiorcy nie mogą obecnie korzystać z urlopu wychowawczego.

W ostatnich latach sytuacja na rynku pracy zmieniła się zasadniczo, np. obecnie ok. 55% młodych osób pracuje na umowę na czas określony – większość z nich to młode kobiety. Pracodawcy nie ukrywają, że zatrudniają młode kobiety w tej formie w celu uniknięcia problemów z organizacją pracy powstałych w wyniku ewentualnej ciąży i korzystania przez pracownice z urlopów macierzyńskich i wychowawczych. Zjawisko to przybrało rozmiary niepokojące nawet Unię Europejską. W Zaleceniach Rady Europejskiej w sprawie krajowego programu reform Polski czytamy: „Państwo to znajduje się na trzecim miejscu w UE pod względem odsetka wymuszonego zatrudnienia na czas określony, w szczególności wśród osób w wieku 15–24 lat. (…) Wydaje się (…), że rozpowszechnienie takich umów niekorzystnie wpływa na jakość kapitału ludzkiego i jego wydajność, (…) prowadzi do jednego z najwyższych w UE odsetków ubóstwa pracujących. Powszechne jest także stosowanie przedłużanych umów cywilnoprawnych przewidujących dużo mniejsze prawa w zakresie ochrony socjalnej”.

Przez ostatnie lata związki zawodowe zwracały uwagę na rosnące nierówne szanse osób pracujących w dostępie do uprawnień związanych z rodzicielstwem i opieką nad dziećmi. Dopiero jednak wyrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w pełni obnażyło niedostosowanie obecnych rozwiązań i zmusiło rząd do zajęcia się tym problemem.

Rząd zaproponował wprowadzenie zmian w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Projekt nowej ustawy przewiduje, że bez względu na rodzaj zatrudnienia osoby, które będą sprawować bezpośrednią opiekę nad dzieckiem przez okres odpowiadający urlopowi wychowawczemu będą miały równe prawa z tego tytułu. Ten czas zostanie zaliczony do stażu ubezpieczeniowego i na konto rodzica odprowadzane będą przez budżet państwa składki. Wysokość składek zależeć będzie od wcześniejszej aktywności na rynku pracy.

Osoby, które przed podjęciem opieki nad dzieckiem opłacały składki przez okres co najmniej 6 miesięcy, mają prawo do składek naliczanych od podstawy w wysokości ok. 2220 zł (60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia). Osoby bez stażu ubezpieczeniowego będą miały odprowadzaną składkę od niższej podstawy – ok. 1200 zł (75% kwoty minimalnego wynagrodzenia). Jedynym kryterium różnicującym uprawnienia, a co za tym idzie wysokość przyszłej emerytury ma być odprowadzanie składek przez co najmniej 6 miesięcy przed rozpoczęciem opieki nad dzieckiem.

Z pozoru wydaje się, że zaproponowany mechanizm i przyjęte kryterium rozwiązuje wcześniej przedstawione problemy rodziców zatrudnionych na umowach na czas określony. Niestety, obecny projekt nie uwzględnia ich specyficznej sytuacji. Zgodnie z propozycjami rządu, jeśli umowa o pracę wygaśnie w czasie ciąży, urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego lub wychowawczego, to składki będą liczone od niższej podstawy. Nawet jeśli wcześniej składki płacone były dużo dłużej niż przez 6 miesięcy – ci pracownicy będą traktowani jak osoby bez żadnego stażu ubezpieczeniowego. Pojawia się więc uzasadnione pytanie, czy rzeczywiście rząd chce „promować aktywność zawodową”, jak to ujęto w uzasadnieniu do projektu. Jeśli tak, to dlaczego składki płacone przez pracowników zatrudnionych na czas określony dają mniejsze uprawnienia niż składki innych osób aktywnych na rynku pracy; czyżby w oczach rządu miały mniejszą wartość.

Podczas całego okresu prac nad projektem NSZZ „Solidarność” zwracała uwagę projektodawcom na tę niekonsekwencję i nierówne traktowanie osób sprawujących osobistą opiekę nad dzieckiem. Przygotowaliśmy i zaproponowaliśmy poprawki, które rozwiązałyby problem nierównego traktowania przy naliczaniu wysokości świadczeń; niestety nasze propozycje zostały odrzucone przez projektodawców.

Przedstawiciele rządu nie negują tego, że osoby zatrudnione na czas określony, których umowa wygaśnie w czasie ciąży, urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego lub wychowawczego, będą zrównane w prawach z bezrobotnymi, a nie z samozatrudnionymi czy zleceniobiorcami. Argumentują jednak, przecząc samym sobie, że po wygaśnięciu umowy taka osoba de facto jest bezrobotna i wcześniejsze opłacanie składek nie ma znaczenia. Poza tym, „na pewno” będzie wolała zarejestrować się jako bezrobotna i pobierać zasiłek. Fakt, że taka osoba nie będzie w stanie podjąć pracy, ponieważ będzie opiekować się dzieckiem, umyka Ministerstwu Pracy. Dodają też, że do tej pory te grupy nie miały żadnych uprawnień związanych z urlopem wychowawczym, tak więc lepiej mieć jakiekolwiek świadczenia, niż żadne. Argumenty te, niestety, przekonały posłów.

Projekt zmian w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych zostanie przedstawiony na posiedzeniu plenarnym Senatu w dniu 11 lipca. To ostatnia okazja, by domagać się od rządu jasnej odpowiedzi, czy pracownicy zatrudnieni na czas określony, o ile będą opłacać przed wygaśnięciem umowy składki przez co najmniej 6 miesięcy, zostaną potraktowani na równi z samozatrudnionymi i zleceniobiorcami. Jeśli tak, to która z proponowanych zmian daje im te uprawnienia? Jeśli nie, to czym uzasadnione jest przyznanie tej grupie niższych świadczeń, mimo spełnienia tego samego kryterium.

Danuta Wojdat, pełnomocnik Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” ds. kobiet

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Czerwone światło dla in blanco

Czerwone światło dla in blanco

Stosowanie przez pracodawców zabezpieczenia w postaci weksli in blanco będzie w stosunkach pracy zakazane – zakłada projekt nowelizacji Kodeksu pracy.

Sejmowa Komisja do Spraw Kontroli Państwowej postanowiła podjąć inicjatywę ustawodawczą w tej sprawie. Tym samym posłowie wsparli wysiłki głównego inspektora pracy, który dwukrotnie bezskutecznie występował do ministra pracy z wnioskiem w tym zakresie. Jak podkreśla Państwowa Inspekcja Pracy, Kodeks pracy nie zawiera jednoznacznych regulacji wyłączających stosowanie weksli dla zabezpieczenia potencjalnych roszczeń pracodawców. W efekcie dochodzi nieraz do sytuacji, w których żądają oni od pracowników wystawiania weksli in blanco albo uzależniają zawarcie umowy o pracę od wystawienia takiego zabezpieczenia (dotyczy to zwłaszcza osób, którym powierzane jest mienie znacznej wartości).

Zdaniem ministra pracy brak podstawy prawnej do posługiwania się wekslem w celu zabezpieczenia roszczeń wobec pracownika powstałych ze stosunku pracy i wobec tego nie ma potrzeby zmian w Kodeksie. Jednak zdaniem posłów brak w prawie jednoznacznego zakazu stosowania weksli przez pracodawców powoduje, że nowelizacja przepisów jest niezbędna – tym bardziej, że problem dotyczy przede wszystkim osób, których nie stać na adwokata.

Poseł Julia Pitera określiła stosowanie weksli przez pracodawców mianem „upokarzającego instrumentu”. – „Władza publiczna nie jest od ciągłych analiz, ma rozwiązywać problemy. A to jest realny problem. Posłowie nie mają wątpliwości, że powinien być rozwiązany” – stwierdziła, informując, że projekt nowelizacji jest już gotowy.

Posłuchaj „Głosu Obywatela”

Posłuchaj „Głosu Obywatela”

Można już słuchać i pobierać kolejny podcast „Głosu Obywatela” – w Internecie pojawiła się audycja o raporcie Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego na temat kryzysu i o sposobach wyjścia z niego.

Zapraszamy do pobierania i słuchania.