Ryby i rybacy zagrożeni marnotrawieniem unijnych funduszy

Ryby i rybacy zagrożeni marnotrawieniem unijnych funduszy

Europosłowie z parlamentarnej Komisji do spraw Rybołówstwa podjęli decyzję, która zagraża przetrwaniu nie tylko stad ryb, ale także rybołówstwa.

Europosłowie zadecydowali, że 1,6 miliarda euro z Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego zostanie przeznaczone na dofinansowanie budowy nowych statków oraz zwiększenie zdolności połowowej, co sprawi, że będzie mniej ryb – informuje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF.

Decyzja eurodeputowanych jest wielkim krokiem wstecz. Niweczy wysiłki naukowców, rybaków i ekologów, którzy apelowali o ocalenie przełowionych stad ryb. Budowa nowych statków i tym samym zwiększenie zdolności połowowej spowoduje intensywną eksploatację przełowionych stad ryb i w konsekwencji może skutkować dalszym osłabieniem sektora rybołówstwa. Dofinansowanie w ramach unijnego Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego pozwoli na budowę ponad 20 tysięcy nowych statków, w tym 156 jednostek na Bałtyku.

– W praktyce będzie to oznaczało, że na morzach i oceanach pojawi się jeszcze więcej statków, które będą docierać do ostatnich nieprzełowionych stad ryb, powodując drastyczny spadek ich liczby – tłumaczy Piotr Prędki z WWF Polska. – Ostatnią szansą na zmianę tej sytuacji jest głosowanie plenarne Parlamentu Europejskiego. Apelujemy tym samym do europosłów o sprzeciw wobec takiego wykorzystania pieniędzy publicznych przez następną dekadę. Jeżeli tak się nie stanie w przyszłości nie będzie ryb, a tym samym rybaków.

Zamiast wydawania astronomicznych sum na nowe statki, które będą stać w portach, bo nie będą miały czego łowić, można zrealizować inne działania przyczyniające się do odbudowy stad ryb. WWF jest zdania, że należy się skoncentrować na odbudowie 43 stad ryb w wodach, w których poławiają europejscy rybacy. Stabilne zasoby zapewniłyby zwiększenie zatrudnienia w sektorze. W skali całej UE oznaczałoby to 100 tysięcy nowych miejsc pracy, w Polsce wyższe o 10-20% zyski i 45 tysięcy ton ryb więcej poławianych rocznie.

_____

Przedruk za WWF Polska

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lepsze warunki pracy w Bangladeszu bez polskich firm odzieżowych

Lepsze warunki pracy w Bangladeszu bez polskich firm odzieżowych

8 lipca został przedstawiony plan implementacji Porozumienia dotyczącego ochrony przeciwpożarowej i bezpieczeństwa budynków w Bangladeszu. W jego realizację zaangażowało się już 70 marek odzieżowych. Nie ma wśród nich polskich firm, w tym największej z nich, LPP S.A., lokującej 19% swojej produkcji w tym kraju.

Główne założenia planu wdrażania Porozumienia i pierwsze podjęte działania obejmują:

  • Wstępne kontrole w fabrykach w celu identyfikacji poważnych zagrożeń i pilnych napraw, które zostaną zrealizowane w przeciągu 9 miesięcy;
  • Tymczasową Procedurę reagowania na potrzeby napraw zidentyfikowane w ramach kontroli i/lub raportów pracowników;
  • Ustanowienie struktury zarządzania realizacją Porozumienia poprzez Komitet Sterujący z równą reprezentacją sygnatariuszy: firm i związków oraz organ doradczy z szeroką reprezentacją w Bangladeszu;
  • Rozpoczęty proces rekrutacji na stanowiska Głównego Inspektora Bezpieczeństwa oraz Dyrektora Wykonawczego.

Ostatecznym impulsem do podpisania Porozumienia było tragiczne zawalenie się 24 kwietnia 2013 r. budynku Rana Plaza mieszczącego fabryki odzieżowe. W tragedii zginęło 1127 osób, a setki zostały ranne. W budynku produkowane były ubrania marki Cropp należącej do LPP. W swoim oświadczeniu wydanym 27 maja 2013 r. Zarząd LPP S.A. deklarował:

badamy możliwość przystąpienia do tego porozumienia, które mamy nadzieje da szanse na unikanie tragedii podobnych do tej, która miała miejsce w budynku Rana Plaza.

Firma nie przystąpiła jednak do Porozumienia i nie poinformowała o żadnych krokach podjętych w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa i zapewnienia przestrzegania standardów praw pracowników w fabrykach produkujących na jej zlecenie.

24 lipca mijają 3 miesiące od tragedii w Rana Plaza. Mimo apeli konsumentów, LPP nie przystąpiła do programu wypłaty odszkodowań ani nie podjęła żadnych działań świadczących o poniesieniu odpowiedzialności za skandaliczne warunki pracy, w jakich zatrudnieni byli pracownicy fabryk szyjący na jej zlecenie, którzy stracili życie lub zdrowie i zdolność do pracy.

Kampania Clean Clothes Polska z nadzieją przyjmuje działania firm odzieżowych i związków zawodowych zaangażowanych w realizację Porozumienia, będącego szansą na rzeczywistą poprawę warunków pracy w Bangladeszu. Jednocześnie po raz kolejny apeluje do LPP o odpowiedzialność za warunki pracy, w jakich powstają ubrania jej marek (Reserved, Cropp, House, Mohito, Sinsay).

Jest dla nas nie do przyjęcia, że śmierć ponad tysiąca pracowników w wyniku nieprzestrzegania standardów pracy w budynku, gdzie miała miejsce produkcja ubrań Cropp, nie powoduje żadnej reakcji firmy. Żądamy podjęcia przez LPP działań na rzecz zapobiegania podobnym tragediom w przyszłości, w tym przystąpienia do Porozumienia – mówi Maria Huma, koordynatorka Clean Clothes Polska.

Kontakt:
Maria Huma, koordynatorka Clean Clothes Polska 
maria@zielonasiec.pl, +48 607 88 80 82
Joanna Szabuńko, joanna.szabunko@karat.org.pl, + 48 515 235 644

Więcej informacji w języku angielskim:

_____
Przedruk za stroną Clean Clothes Polska

W spółdzielniach nadzieja

W spółdzielniach nadzieja

2 lipca Parlament Europejski przyjął tekst Rezolucji w sprawie wkładu spółdzielni w walkę z kryzysem.

W rezolucji (2012/2321(INI)) PE zwraca uwagę na to, że spółdzielnie, a także inne przedsiębiorstwa gospodarki społecznej, odgrywają zasadniczą rolę w gospodarce europejskiej, szczególnie w dobie kryzysu, jako że łączą w sobie rentowność z solidarnością, tworzą wysokiej jakości miejsca pracy, wzmacniają spójność społeczną, gospodarczą i regionalną, a także przyczyniają się do budowania kapitału społecznego. PE wskazał na to, że przedsiębiorstwa społeczne w UE zyskują coraz bardziej na znaczeniu, a wśród nich istnieje ok. 160 000 przedsiębiorstw spółdzielczych należących do 123 mln członków i oferujących zatrudnienie 5,4 mln osób – w tym ok. 50 000 przedsiębiorstw spółdzielczych w sektorze przemysłu oraz w sektorze usług oferujących zatrudnienie 1,4 mln osób – oraz że spółdzielnie wypracowują średnio ok. 5 % PKB państwa członkowskiego.

PE podkreśla, że wiele spółdzielni okazało się być znacznie bardziej odpornymi na kryzys niż wiele przedsiębiorstw konwencjonalnych, zarówno pod względem stopy zatrudnienia, jak i zamykania przedsiębiorstw. Zwraca także uwagę na to, że pomimo kryzysu powstały spółdzielnie w nowych i innowacyjnych sektorach oraz istnieje wiele dowodów na ich odporność, szczególnie jeżeli chodzi o banki spółdzielcze oraz spółdzielnie przemysłowe i usługowe (spółdzielnie pracy, spółdzielnie socjalne oraz spółdzielnie tworzone przez MŚP).

PE odnotowuje, że jako model, rozwój spółdzielni dowiódł zdolności dostosowania się do nowych potrzeb i do skuteczniejszego stymulowania tworzenia miejsc pracy niż inne modele, dzięki zdolności spółdzielni do przystosowywania się do zmian, podtrzymywania działalności gospodarczej w sytuacji zagrożenia poprzez kontynuowanie realizacji własnej misji; zauważa również rosnące znaczenie spółdzielni tworzonych przez społeczności, które umożliwiają, w szczególności na obszarach oddalonych i o niekorzystnych warunkach gospodarowania, bezpośredni udział obywateli w zaspokajaniu różnych potrzeb, takich jak na przykład usługi socjalne i usługi opieki zdrowotnej, usługi szkolne, usługi handlowe, komunikacja itp.

PE uważa, że większa odporność spółdzielni wynika w głównej mierze ze spółdzielczego modelu zarządzania, który opiera się na wspólnej własności, demokratycznym udziale finansowym i kontroli finansowej, organizacji i zarządzaniu przez zainteresowane podmioty będące członkami spółdzielni, a także zobowiązaniu wobec społeczeństwa; podkreśla, że odporność spółdzielni wynika również z charakterystycznego sposobu gromadzenia kapitału, który jest w mniejszym stopniu uzależniony od rozwoju rynków finansowych.

Dlatego też PE jest zdania, że tę wewnętrzną odporność spółdzielni należy wzmacniać zwracając na nie szczególną uwagę we wszystkich właściwych unijnych strategiach politycznych, które przyczyniają się do inteligentnego, zrównoważonego i integracyjnego wzrostu, za pośrednictwem odmiennego modelu rozwoju gospodarczego zgodnego z europejskim modelem społecznym, a także usprawniając istniejące ustawodawstwo UE dotyczące spółdzielni; w szczególności uważa, że „Plan działania na rzecz przedsiębiorczości do 2020 r.” powinien uwzględniać ważną rolę spółdzielni.

PE przypomina, że Unia Europejska powinna uznawać różne formy przedsiębiorstw i traktować je w równy sposób poprzez przepisy ustawowe, aby zapewnić przestrzeganie zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej bez względu na status przedsiębiorstwa. PE wyraża swoje ubolewanie, że w „Planie działania na rzecz przedsiębiorczości do 2020 r.” Komisja Europejska nie podkreśla roli przedsiębiorstw gospodarki społecznej, ograniczając się jedynie do wskazania ich wkładu w tworzenie miejsc pracy i innowacje społeczne, oraz stwierdzenia, że napotykają one na większe trudności w kwestii finansowania w porównaniu do MŚP.

PE wzywa więc Komisję, by usprawniła swe służby zajmujące się spółdzielniami poprzez utworzenie działu zajmującego się spółdzielniami oraz innymi organizacjami gospodarki społecznej (takimi jak towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, fundacje i stowarzyszenia prowadzące działalność gospodarczą i finansową), a także poprzez zwrócenie baczniejszej uwagi na środki mające na celu zapewnienie odpowiedniego poziomu zasobów finansowych.

PE wzywa Komisję do zapewnienia większej elastyczności w zakresie zasad udzielania zamówień publicznych przedsiębiorstwom prowadzonym przez pracowników, np. poprzez wprowadzenie rezerwacji z ograniczeniem czasowym i zwraca się do Komisji, by skoordynowała działania związane z inicjatywą na rzecz przedsiębiorczości społecznej i zredukowała odpowiednie bariery administracyjne.

PE uważa także, że w całej Europie powinno się wspierać dostęp małych spółdzielni kredytowych do rynku, oraz że w celu wspierania tworzenia nowych spółdzielni należy stworzyć usługi dla nowo powstających spółdzielni; ponadto powinno się wspierać zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym inicjatywy promujące model spółdzielni wśród nowych potencjalnych przedsiębiorców (tj. w uniwersyteckich programach nauczania).

Pełen tekst Rezolucji
_____
Przedruk za portalem Dystrybucjonizm.pl. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

Biała rozpacz

Biała rozpacz

Coraz mniej osób decyduje się na kształcenie w kierunku pielęgniarskim, a zawodowe pielęgniarki coraz częściej odchodzą do innych profesji.

RynekZdrowia.pl informuje, że Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych opracowała raport, którego częścią jest prognoza na najbliższe lata. Wynika z niego, że stale spada liczebność „białego personelu” pracującego przy łóżkach pacjentów, mimo iż zapotrzebowanie na takie usługi dynamicznie rośnie, m.in. w związku ze starzeniem się społeczeństwa. W 2020 r. liczba zarejestrowanych pielęgniarek ma spaść o ponad 20 tysięcy osób! W ocenie dr Grażyny Rogali-Pawelczyk, prezes Rady oraz adiunkta w Katedrze i Zakładzie Zarządzania w Pielęgniarstwie Wydziału Pielęgniarstwa i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, oznacza to, że jeśli nie powstaną mechanizmy zachęcające młodych ludzi do wyboru zawodu pielęgniarki i położnej, za kilka lat na fachową opiekę będzie mogła liczyć mniej niż połowa potrzebujących.

Na malejące zainteresowanie zawodem w dużej mierze wpływa fakt, że pielęgniarki zarabiają znacznie mniej niż średnia krajowa – 1500-2500 zł brutto. Co więcej, ich koleżanki na Zachodzie Europy mogą liczyć na 1200-2000 euro brutto. W efekcie tylko z woj. lubelskiego co roku do pracy w innych krajach UE wyjeżdża nawet 100 pielęgniarek, w tym wysoko wykwalifikowanych i doświadczonych.

Dr Grażyna Rogala-Pawelczyk zwraca jednocześnie uwagę, że pieniądze to co najwyżej część problemu – równie ważne są dramatyczne warunki wykonywania wyjątkowo wyczerpującej i odpowiedzialnej pracy. Pielęgniarki od lat domagają się przestrzegania norm zatrudnienia w wymiarze zapewniającym możliwość realizacji standardów opieki pielęgniarskiej i położniczej. Tymczasem trudne warunki pracy mogą się jeszcze pogorszyć, a to za sprawą rozporządzenia przygotowywanego przez resort zdrowia, które w opinii prezes Rogali-Pawelczyk otworzy furtkę do jeszcze niższych norm obsadowych w podmiotach publicznych, a podmioty niepubliczne zwolni z ich przestrzegania.

Dr Henryk Rebandela, sekretarz Komisji Rekrutacyjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przekonuje, że sama wizja pewnej pracy bywa dziś niewystarczającą zachętą do podjęcia kształcenia w danym kierunku. – „Coraz mniejsze zainteresowanie tym kierunkiem studiów obserwujemy już od kilku lat” – informuje. Zwraca jednocześnie uwagę na niepokojący fakt: na studia pielęgniarskie zgłasza się coraz więcej osób, które ukończyły poprzednie szkoły z niskimi notami. – „Brakuje też osób, która decydują się na ten kierunek z powołania. Większość kandydatów zgłasza się, ponieważ albo nie ma pomysłu, co z sobą zrobić, albo chce się zabezpieczyć na wypadek porażki na innym kierunku” – podkreśla.

Obraz rozpaczy dopełnia informacja z raportu NIPiP, iż w ostatnich trzech latach liczba absolwentów kierunków pielęgniarskich wynosiła rocznie 6-7 tys. osób, tymczasem okręgowe rady pielęgniarek i położnych wydawały co roku niespełna 2 tys. zaświadczeń o prawie do wykonywania zawodu. Innymi słowy, ok. jedna trzecia absolwentów podejmuje pracę w zawodzie.

Według prognoz w latach 2010-2020 ponad 80 tys. pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny, zaś jedynie niespełna 20 tys. osób podejmie pracę w zawodzie.