(Prawie) się udało – „Warszawa Społeczna” dopięła swego?

(Prawie) się udało – „Warszawa Społeczna” dopięła swego?

– „Udało się! Warszawa zaczyna realizować nasze postulaty – chciałoby się krzyknąć” – mówi jeden z pomysłodawców wprowadzenia w Warszawie budżetu obywatelskiego, Maciej Łapski, prezes stowarzyszenia Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna”, które na początku kwietnia bieżącego roku złożyło na ręce miejskich radnych, urzędników i Prezydent miasta swoje propozycje dotyczące zasad funkcjonowania budżetu partycypacyjnego w stolicy.

Mieszkańcy deklarują aktywny udział w procesie tworzenia budżetu obywatelskiego w Warszawie i cieszą się, że miasto rozpoczęło realizację ich postulatów, ale apelują o określenie „drogi dojścia” do 100% wydatków elastycznych miasta, umożliwienie mieszkańcom współdecydowania o wydatkach ogólnomiejskich i powołanie Forów Mieszkańców. – „W przeciwnym razie będzie to jedynie akcja PR-owa zagrożonej odwołaniem Prezydent Warszawy, a nie realne narzędzie rozbijające feudalno-korporacyjny model zarządzania miastem” – kontynuuje Łapski.

– „To dopiero początek. 0,5–1% środków z budżetu dzielnicy to sumy, które nie dają mieszkańcom możliwości realnego współdecydowania o jej wydatkach. Tym samym uniemożliwiają im skuteczne podejmowanie decyzji dotyczących naszych wspólnych zbiorowych potrzeb – edukacyjnych, socjalnych, czy komunikacyjnych – i poziomu ich zaspokojenia. Budżet obywatelski w proponowanym przez ratusz zakresie to akcja pilotażowa, której przeprowadzenie ma sens pod warunkiem, że miasto wyrazi chęć do znacznego zwiększenia środków na budżet obywatelski w kolejnych latach” – mówi Janusz Stodulski, wiceprezes i współtwórca propozycji „Warszawy Społecznej”. – „Miasto powinno również dać mieszkańcom możliwość decydowania o części wydatków ogólnomiejskich”.

Łapski dodaje: „Dlatego proponujemy, aby »drogę dojścia« do 100% wydatków elastycznych miasta rozpocząć od 1,5% w roku 2015, a następnie zwiększać ilość środków przeznaczanych na budżet obywatelski do 4% w roku 2016, 8% w roku 2017, 16% w roku 2018, 25% w roku 2019, 50% w roku 2020, 75% w roku 2021, 100% w roku 2022. Jednocześnie proponujemy, aby w tym samym czasie także budżety obywatelskie w dzielnicach osiągnęły poziom 100% wydatków elastycznych”.

Janusz Stodulski zwraca również uwagę na inne aspekty funkcjonowania budżetu obywatelskiego: „W propozycji miasta zabrakło nam też powołania Forów Mieszkańców – stałych dzielnicowych i miejskich zgromadzeń umożliwiających zarówno uczestnictwo w tworzeniu budżetu obywatelskiego, jak i kształtujących miejskie polityki publiczne – politykę edukacyjną, mieszkaniową czy inwestycyjną”.

– „Chcielibyśmy, żeby Warszawa była faktycznie miastem współrządzonym przez mieszkańców. Żeby każdy mógł się wypowiedzieć i zabrać głos w swojej własnej sprawie. Niestety póki co władze Warszawy robiły wszystko, żeby tej tezie zaprzeczyć. O ogromnych cięciach w warszawskiej edukacji rodzice i pracownicy oświaty dowiedzieli się z mediów na 2 tygodnie przed ich zatwierdzeniem. Podobnie wyglądała kwestia cięć w komunikacji miejskiej. W taki sposób władze Warszawy podejmowały właściwie każdą decyzję, która miała bezpośrednio uderzyć w mieszkańców. Bez żadnych konsultacji społecznych, bez prawa głosu – tak nas traktowali” – Łapski nie kryje oburzenia. Jednak zaraz dodaje: „Mimo wszystko wierzymy, że w końcu się to zmieni – m.in. dzięki takim oddolnym ruchom jak nasz, właśnie dzięki zaangażowaniu mieszkańców”.

– „Będziemy patrzyli urzędnikom i władzy na ręce. Deklarujemy nasze zaangażowanie w proces tworzenia budżetu obywatelskiego w Warszawie. Cieszymy się, że zgodnie z naszymi propozycjami miasto zdecydowało się na utworzenie Zespołu ds. Budżetu Partycypacyjnego. Jako mieszkańcy chcemy współtworzyć nasze miasto i partycypować zarówno w pracach Zespołu ds. Budżetu Partycypacyjnego, jak i Forów Mieszkańców, jeśli tylko one powstaną” – deklaruje Stodulski. I kontynuuje: „Do miejskiej administracji apelujemy również o nieograniczanie dzielnic w możliwości ustalenia procentu wydatków dzielnic, jaki zostanie przeznaczony na budżet partycypacyjny, a do ich burmistrzów o włączenie mieszkańców również w ten etap tworzenia miejskiej demokracji”.

Propozycje „Warszawy Społecznej” powstały w ramach prowadzonej przez stowarzyszenie akcji „Miasto to My, Mieszkańcy”, w ramach której odbywają się spotkania z mieszkańcami i powstają propozycje programowe dla warszawskich polityk społecznych. W najbliższym czasie społecznicy deklarują przedstawienie zestawu pozytywnych rozwiązań dla warszawskiej edukacji. We wrześniu odbędą się również kolejne spotkania z mieszkańcami.

„Warszawa Społeczna” to oddolny, lokalny ruch społeczny na rzecz edukacji, rodziny, godnej pracy i usług publicznych. Stowarzyszenie utworzyli rodzice, pracownicy oświaty i mieszkańcy Warszawy jednocząc się po protestach przeciwko likwidacji szkół i szkolnych stołówek.

_____

Przedruk za stroną „Warszawy Społecznej”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Słuchajcie, to do Was

Słuchajcie, to do Was

Zapraszamy do wysłuchania naszej audycji o Otwartych Funduszach Emerytalnych, której zapis właśnie ukazał się na stronach Radia WNET. W programie wzięli udział profesorowie Leokadia OręziakRyszard Bugaj.

Prof. Oręziak wskazywała na patologie, jakie generują Fundusze, w tym pogłębianie długu publicznego i związane z tym cięcia na wydatki społeczne (szkolnictwo, lecznictwo) i inwestycyjne (np. elektroenergetyka, ochrona przeciwpowodziowa). Z kolei prof. Ryszard Bugaj, będący swojego czasu jednym z ostatnich przedstawicieli klasycznej socjaldemokracji w polskim parlamencie, wspominał o kulisach narzucenia naszemu krajowi obecnego systemu emerytalnego.

Zapraszamy do wysłuchania audycji z cyklu „Głos Obywatela”, będącego radiowym „przedłużeniem” naszego czasopisma, a także do „zaprzyjaźnienia się” z profilem programu na Facebooku.

Nowelizacja Kodeksu już u prezydenta

Nowelizacja Kodeksu już u prezydenta

W piątek Sejm uchwalił senacką poprawkę do nowelizacji. Teraz ustawa z 12 lipca 2013 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy o związkach zawodowych czeka na podpis prezydenta.

– „Mamy nadzieję, że prezydent nie podpisze tej krzywdzącej pracowników ustawy” – mówili podczas czwartkowej konferencji prasowej szefowie trzech central związkowych – Piotr Duda z NSZZ „Solidarność”, Tadeusz Chwałka z FZZ i Jan Guz z OPZZ.

Najwięcej kontrowersji w nowej ustawie wzbudza wydłużenie okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy.

– „To robienie z pracownika niewolnika, pracownika na rozkaz” – uważa przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda i podkreśla, że poza konsekwencjami finansowymi takie rozwiązania spowodują dezorganizację życia prywatnego i rodzinnego pracowników, którzy nie będą mogli zaplanować np. kiedy odebrać dzieci z przedszkola.

A jak dowodzi ekspert „S”, prof. Marcin Zieleniecki z Uniwersytetu Gdańskiego, rząd powołuje się na dyrektywę unijną w sprawie niektórych aspektów organizacji czasu pracy, gdy tymczasem przewiduje ona już liczne ograniczenia przy wydłużaniu okresów rozliczeniowych do sześciu miesięcy. Dopuszcza się to jedynie w stosunku do wybranych grup zawodowych z wyłączeniem pracowników chronionych, np. rodziców czy zatrudnionych w szczególnych warunkach. Rząd PO–PSL zdaniem prof. Zielenieckiego czyta wybiórczo przepisy unijne i uznaje, iż nie ma żadnych ograniczeń w wydłużaniu okresów rozliczeniowych do 12 miesięcy.

Liderzy związkowi liczą, że jeśli Prezydent RP nie zawetuje ustawy, skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli tego nie zrobi, z pewnością nowe przepisy będą skarżyć związki zawodowe.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Noworodki traktowane po macoszemu

Noworodki traktowane po macoszemu

Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadza na porodówkach oraz oddziałach dla noworodków limity, w których lekarze nie są w stanie się zmieścić.

„Super Express” przypomina, że na porodówkach nielimitowane zabiegi to wszystkie przyjęcia zakończone porodem, ale na toczenia krwi po porodzie, wszelkie patologie ciąż czy krótkoterminowe przyjęcia jest przypisany określony budżet, oczywiście niewystarczający. Lekarze, chcąc przestrzegać ograniczeń, musieliby odmawiać opieki kobietom z zagrożoną ciążą.

Limitowana jest także opieka noworodków po porodzie. –„Na przykład żywienie pozajelitowe wcześniaków, a takiego malucha trzeba nakarmić nawet 12 razy na dobę” – mgr Ewa Peńsko ze szpitala przy ul. Madalińskiego w Warszawie. I dodaje, że gdyby jej placówka chciała zmieścić się w kontrakcie, musiałaby co drugiej mamie odmawiać pomocy. NFZ gwarantuje szpitalom zwrot kosztów tylko za świadczenia wykonane w przypadku ratowania życia – według instytucji, karmienie pozajelitowe taką procedurą nie jest.

Dramatyczna sytuacja jest też na oddziałach pediatrycznych. Szpitale mają aż kilkadziesiąt procent nadwykonań, za które płacą same, gdyż Fundusz nie chce zwracać kosztów świadczeń wykonanych ponad limit. –„Przychodzi taki moment, że przestaje się płacić za prąd czy wodę albo leki, tylko po to, by móc ratować pacjentów, bo przecież od tego jesteśmy” – wyjaśnia mgr Peńsko.