OECD przewiduje wzrost bezrobocia w Polsce

OECD przewiduje wzrost bezrobocia w Polsce

Polska znalazła się w grupie sześciu krajów UE, w których bezrobocie w przyszłym roku będzie rosło – taka jest prognoza opublikowanego we wtorek raportu OECD – Perspektywa Zatrudnienia 2013.

W Polsce według metodologii OECD w 2012 roku stopa bezrobocia wyniosła 10,1 proc., a w 2014 r. ma osiągnąć 11,3 proc. We Francji ma wynieść nieco ponad 11 proc., około 12,5 proc. we Włoszech, a w Hiszpanii i Grecji blisko 28 proc. Średni poziom bezrobocia w 34 należących do UE krajach spadnie w ciągu najbliższych 18 miesięcy bardzo nieznacznie – z 8 proc. notowanych w maju tego roku do 7,8 proc. na koniec 2014 r. Oznacza to, że bez pracy będzie około 48 mln osób, o 16 mln więcej niż przed kryzysem.

W wielu krajach OECD bezrobocie dotknęło przede wszystkim pracowników z niskimi kwalifikacjami, których dochody były niewysokie. Osoby na umowach na czas określony, często z niewielkim stażem pracy były pierwszymi w kolejce do zwolnień i po utracie pracy często miały problemy z ponownym jej podjęciem.

Nadal ze znalezieniem pracy problemy będą mieli młodzi ludzie. Zgodnie z raportem, stopa bezrobocia wśród młodzieży będzie biła kolejne rekordy przekraczając 60 proc. w Grecji, 55 proc. w Hiszpanii oraz 40 proc. we Włoszech i Portugalii.

Jak podaje OECD coraz większa liczba pozostających bez pracy traci prawo do świadczeń z tytułu bezrobocia i będzie wymagała pomocy socjalnej. W związku z tym konieczne byłoby zwiększenie świadczeń minimalnych, szczególnie dla rodzin, w krajach w których długotrwałe bezrobocie jest wysokie.

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Brudny sport

Brudny sport

„The Economist” opisał, jak właściciele klubów piłkarskich piorą brudne pieniądze.

Ważnym instrumentem legalizacji dochodów z szemranych źródeł jest w przypadku futbolowego biznesu zawyżanie frekwencji na meczach. Gazeta zaznacza, że największe prawdopodobieństwo powodzenia występuje w przypadku klubów ze średniej półki, gdyż te nie wyprzedają od razu wszystkich biletów.

Ogromne pole do malwersacji stwarza także rynek transferów. Ceny piłkarzy nie są unormowane prawnie (zależą od tego, ile nabywca zgodzi się za nich zapłacić), w dodatku pieniądze przeważnie przechodzą przez tyle rąk, że trudno dociec ich prawdziwego pochodzenia. Inną stosowaną praktyką jest umowa z zaprzyjaźnionym klubem, który publicznie zawyża cenę piłkarza – różnica w cenach spłacana jest z pieniędzy niewiadomego pochodzenia.

Pole do przestępczych popisów stwarzają także zakłady bukmacherskie, zwłaszcza odkąd możliwe jest obstawianie nie tylko wyników spotkań, ale i poszczególnych wydarzeń, np. kto dostanie pierwszą żółtą kartkę. Z tego rodzaju przestępstwami niełatwo jest walczyć, gdyż trudno w ich przypadku o twarde dowody. – „Służby często traktują przestępstwa piłkarskie jako dalszy priorytet” – komentuje Chris Eaton z International Centre for Sport Security.

Powołując się na dane Międzynarodowej Federacji Piłkarzy Zawodowych (FIFPro), tygodnik oszacował, jaki odsetek profesjonalnych piłkarzy był zagadywany o ustawienie meczów. Pierwsze miejsce należy do Kazachstanu (34 proc.), następnie jest Grecja (31 proc.) i Bułgaria (13 proc.). Polska zajęła 7. miejsce – w 2011 r. ok. 7 proc. grających w naszym kraju piłkarzy było namawianych do nieuczciwości.

Gazeta przypomina, że o ile w prestiżowych ligach malwersacje dokonywane są w białych rękawiczkach, w ligach wschodnioeuropejskich nie wszyscy bawią się w subtelności. W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Bułgarii zginęło aż 15 właścicieli tamtejszych klubów, a serbski zbrodniarz wojenny Željko Ražnatović (ps. Arkan) był oskarżany o to, że klub piłkarski FK Obilić służył mu do zacierania śladów po handlu narkotykami i bronią.

Kolejny pestycyd szkodliwy dla pszczół zakazany w UE

Kolejny pestycyd szkodliwy dla pszczół zakazany w UE

Większość krajów członkowskich Unii Europejskiej poparła propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą wprowadzenia zakazu stosowania w rolnictwie kolejnego pestycydu szkodliwego dla pszczół i innych owadów zapylających.

Podczas wczorajszego [16 lipca] głosowania w Brukseli na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt została przyjęta propozycja Komisji Europejskiej zakładająca czasowy (dwuletni) zakaz stosowania Fipronilu, pestycydu, który został zidentyfikowany jako jeden z 7 najbardziej niebezpiecznych dla owadów zapylających. Za wprowadzeniem zakazu głosowała zdecydowana większość krajów członkowskich, w tym Polska. Rozkład głosów wyglądał następująco: 23 kraje głosowały za zakazem, 2 przeciw (Rumunia i Hiszpania) i 3 wstrzymały się od głosu (Wielka Brytania, Czechy, Słowacja).

Greenpeace z zadowoleniem przyjął wynik dzisiejszego głosowania. Należy jednak pamiętać, że tych substancji jest więcej, a zakaz jest tymczasowy. Jest to więc z pewnością krok w dobrym kierunku, ale by ochronić europejskie pszczoły przed wymieraniem i dać szansę na przetrwanie rolnikom, dla których pszczoły są niezbędne do zapylania roślin, potrzeba bardziej zdecydowanych działań. Tylko pełny i długoterminowy zakaz stosowania wszystkich pestycydów szkodliwych dla owadów zapylających przyniesie pożądany skutek. Jesteśmy też zadowoleni ze stanowiska Polski. Ministerstwo Rolnictwa już kolejny raz konsekwentnie głosuje za ochroną pszczół – mówi Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii „Zrównoważone Rolnictwo” w polskim Greenpeace.

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA – European Food Safety Authority) w opracowaniu naukowym przygotowanym w maju br. wskazał, że Fipronil produkowany przez niemiecką firmę BASF stanowi „znaczące zagrożenie dla pszczół miodnych, w przypadku stosowania go do zaprawiania ziaren kukurydzy”. Trzy inne, szkodliwe dla owadów zapylających pestycydy zostały już częściowo zakazane w UE przed dwoma miesiącami, także po publikacji innego raportu EFSA i głosowaniu na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt. Stosowanie Fipronilu jest już zabronione w większości krajów unijnych.

Zaproponowany przez Komisję zakaz nie jest całkowicie szczelny, albowiem zawiera możliwość wykorzystania Fipronilu w uprawach polowych roślin ścinanych przed zakwitnięciem: pora, cebuli zwyczajnej, cebuli szalotki i warzyw kapustnych oraz do zaprawiania nasion roślin szklarniowych.

Dowody na szkodliwość Fipronilu, zgromadzone w przygotowanym przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności raporcie, wskazują niezbicie na konieczność odwołania się do zasady ostrożności i wprowadzenia pełnego zakazu stosowania tego zabójczego dla pszczół pestycydu. Wprawdzie wiele krajów Unii wprowadziło zakaz stosowania Fipronilu już wcześniej, jednak należy pamiętać, że owadów nie obowiązują granice państwowe. Aby powstrzymać spadki populacji pszczół, niezbędne jest, aby Komisja wprowadziła całkowity zakaz stosowania Fipronilu oraz niezwłocznie przystąpiła do stworzenia kompleksowego planu powstrzymania prawdziwej wojny chemicznej toczonej przeciwko owadom zapylającym, a wśród nich – pszczołom – dodaje Jagiełło.

W opublikowanym w kwietniu tego roku raporcie dotyczącym szkodliwych dla europejskich pszczół pestycydów, Greenpeace wymienia siedem szczególnie szkodliwych. Fipronil znajduje się na tej liście. Pszczoły miodne i inne owady zapylające odgrywają kluczową rolę w produkcji żywności. Jedna trzecia produkcji żywności na świecie jest bezpośrednio uzależniona od procesu zapylania przez pszczoły i inne zwierzęta. W opinii Greenpeace jedynie stosowanie praktyk rolnictwa ekologicznego, na przykład rotacji upraw i naturalnych metod kontroli szkodników, jest w stanie powstrzymać niebezpieczeństwo, jakie stanowią dla pszczół pestycydy i inne środki chemiczne wykorzystywane w rolnictwie.

_____

Przedruk za stroną Greenpeace Polska

Oj, będzie się działo!

Oj, będzie się działo!

11 września w Warszawie odbędą się czterodniowe protesty, zorganizowane przez Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy.

Wnp.pl informuje, że może to być początek dłuższej akcji. – „To mogą być nie tylko dni, ale tygodnie, a może miesiące protestu. Jesteśmy przygotowani na długą, długą walkę” – powiedział przewodniczy NSZZ „Solidarność” Piotr Duda podczas konferencji prasowej. Poinformował, że protest odbędzie się pod hasłem: „Dość lekceważenia obywateli”, a jego głównym postulatem będzie zmiana Konstytucji, w szczególności instytucji referendum krajowego. – „Wszyscy to przeżyliśmy, zbierając podpisy przeciwko ustawom o wydłużeniu wieku emerytalnego i przyspieszeniu wieku pójścia do szkoły. Wiele innych projektów ustaw obywatelskich zostało też wrzuconych do kosza. Chodzi nam o to, aby obywatele mogli bezpośrednio decydować, a nie za nich posłowie lub koalicja rządząca” – powiedział.

Wiadomo, już że w pierwszym dniu protestów związkowcy będą pikietować przed budynkami ministerstw i Sejmu. –„Niech czują się zagrożone te resorty, które źle pracują na rzecz pracujących” – powiedział Jan Guz, przewodniczący OPZZ. Z kolei lider Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka dodał, że związkowcy oczekują, że rząd rozpocznie z nimi dialog. – „Czasu jeszcze zostało. Natomiast patrząc na to, co się dzieje i na wypowiedzi premiera wyciągamy wniosek, że ten rząd nie zamierza prowadzić z nami dialogu, musimy się więc przygotować na poparcie społeczne” – stwierdził.

MKPS zajął także stanowisko w sprawie pisma pracodawców do związków, aby te podjęły z nimi dialog autonomiczny, tj. poza strukturami Komisji Trójstronnej. – „Jesteśmy gotowi na rozmowy, ale przygotowaliśmy także list otwarty do pracodawców, w którym stawiamy warunki, których faktycznie nie powinno być dawno, bo miały być zrealizowane” – powiedział Duda. Według niego warunki dialogu z pracodawcami są jasne, trzeba wrócić do zapisów w pakiecie antykryzysowym. Chodzi o wprowadzenie pakietów socjalnych, ograniczenie stosowania umów na czas określony, ustalenie ścieżki dojścia do płacy minimalnej na poziomie 50 proc. średniego wynagrodzenia oraz wsparcie rodzin najuboższych i poszkodowanych przez kryzys.