Lokatorskie piekło

Lokatorskie piekło

Tylko w 14 największych miastach do wykonania jest ponad 20 tys. orzeczonych przez sąd eksmisji zadłużonych lokatorów. Część z nich może trafić na bruk.

„Metro” podaje, że w Łodzi komornik zapuka do prawie 6 tys. mieszkań, w 400-tysięcznym Szczecinie do wykonania są 3754 eksmisje, w Warszawie – o tysiąc mniej. Ich liczba znacząco wzrośnie w miastach, które do tej pory oszczędzały lokatorów, np. w Poznaniu, gdzie w ciągu pięciu ostatnich lat było tylko 161 eksmisji.

W centrach dużych miast atrakcyjne budynki opróżniają właściciele kamienic, ale postrachem lokatorów są też spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, Wojskowa Agencja Mieszkaniowa, a także samorządy – jak w Gdańsku, który żąda wyrzucenia 1,5 tys. lokatorów, czy Warszawie (1885; dla porównania kamienicznicy – 352, a spółdzielnie – 511).

Przyczyną eksmisji są zwykle długi, na które składają się niezapłacone czynsze, odsetki oraz kary. – „W Warszawie wielu osób nie stać na opłaty, bo podwyżki robią nie tylko kamienicznicy, ale też miasto [w 2009 r. podwyżka wyniosła 200 proc.]. Lokatorzy komunalni to raczej ubożsi i starsi ludzie. Nie mają pracy, bo pozamykali w Warszawie fabryki, a praca jest tylko dla młodych i wykształconych” – mówi Marek Jasiński z Komitetu Obrony Lokatorów.

To, że takie osoby będą masowo tracić dach nad głową, wynika także z ubiegłorocznej nowelizacji prawa. Teraz nawet w okresie ochronnym od listopada do końca marca można eksmitować m.in. tych, którzy bezprawnie zajmują mieszkanie. Ponadto sądy coraz częściej nie przyznają prawa do mieszkania socjalnego. Zamiast tego przydzielają na koszt miasta tzw. pomieszczenia tymczasowe: najczęściej wynajęty minimalnie na miesiąc pokój w hotelu robotniczym lub mieszkanie w suterenie. Dzięki temu łatwiej można wyeksmitować lokatora.

Gazeta przypomina, że w Polsce nie ma wyrażonego wprost zakazu eksmisji na bruk, zaś przepisy otwierają do niej furtkę. Większość lokatorów dostaje od sądów prawo do niewielkiego mieszkania socjalnego; to najczęściej mało zarabiający, emeryci, bezrobotni i kobiety w ciąży. Problem w tym, że miasta mają za mało takich lokali, np. w Gdańsku na mieszkanie socjalne czeka ponad 1,1 tys. osób z zasądzoną eksmisją, miasto posiada ich jednak tylko 700 i wszystkie są zajęte. Komornicy czekają więc z eksmisją, a w tym czasie lokator popada w jeszcze większe zadłużenie (kamienicznik może się za to domagać od miasta odszkodowania). – „Ci, którzy mogą pracować i są zdrowi, nie mają szans na socjalne. Jak kogoś nie stać na komercyjny wynajem, to trafia na miesiąc do hotelu, a potem na bruk” – mówi Jasiński. – „Jeśli miasto przez pół roku nie wskaże pomieszczenia tymczasowego, to takie osoby możemy wywieźć do schroniska dla bezdomnych. Czyli faktycznie trafiają na bruk” – przyznaje warszawski komornik Michał Leszczyński.

W Gdańsku prawa do mieszkań socjalnych nie dostało 600 eksmitowanych osób, w Łodzi 1804, w Szczecinie 1272. W Poznaniu tylko w 2012 r. sądy odmówiły go 522 osobom.

Nasz artykuł o zapaści mieszkalnictwa komunalnego i socjalnego, niestety wciąż aktualny, przeczytać można tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wspomnijmy Profesora

Wspomnijmy Profesora

Dziś mija rok od śmierci wybitnego człowieka nauki, prof. Tadeusza Kowalika, który poświęcił całą swoją wiedzę i energię krytyce niesprawiedliwości społecznej w PRL oraz III RP. Z tej okazji przypominamy tekst, który najlepiej oddaje etos tej nietuzinkowej postaci.

Artykuł poświęcony teoriom sprawiedliwości społecznej oraz roli państwa w urzeczywistnianiu tej idei, opublikowany na łamach naszego pisma, przeczytać można tutaj.

Z kolei klikając tutaj można się zapoznać z sylwetką Zmarłego oraz wywiadem, jakiego udzielił naszemu pismu.

Przypominamy także osobiste wspomnienie autorstwa naszego stałego współpracownika, Rafała Bakalarczyka, który miał zaszczyt przyjaźnić się z Profesorem.

Chłopaki nie płacą

Chłopaki nie płacą

W pierwszym półroczu prawie 62 tys. pracowników nie otrzymało pensji – ustalili inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy. To aż o 30 proc. więcej niż w tym samym okresie 2012 r.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że zdecydowanie zwiększyła się również kwota niewypłaconych wynagrodzeń i innych świadczeń. Wyniosła ona blisko 111 mln zł i była o 17 proc. większa niż przed rokiem. – „To efekt pogorszenia sytuacji finansowej firm” – twierdzi Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Potwierdzają to dane GUS za I kwartał, według których przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 49 pracowników zarobiły w tym czasie aż o ponad jedną czwartą mniej niż rok temu. – „Ponadto przy pogarszającej się koniunkturze gospodarczej narastają zatory płatnicze między firmami” – dodaje Sędzimir. W efekcie wiele przedsiębiorstw traci płynność finansową.

Gazeta pisze jednak wprost, że narastaniu zaległości w wypłacie uposażeń sprzyja również wysokie bezrobocie – to, że pracownicy boją się upominać o swoje prawa, co niektórzy pracodawcy wykorzystują. Dla wielu firm celowe opóźnianie wypłaty wynagrodzeń stanowi rodzaj nieoprocentowanego kredytu obrotowego. Z powodu pogorszenia się pozycji pracowników względem przedsiębiorców racjonalne jest również przypuszczenie, że problem z niewypłacaniem pensji może być większy, niż mówią o tym oficjalne statystyki.

Pracodawca podpisał ugodę ze związkowcem

Pracodawca podpisał ugodę ze związkowcem

Firma meblarska BRW Sofa podpisała ugodę z bezprawnie zwolnionym Jarosławem Przęczkiem, który jest wiceprzewodniczącym Międzyzakładowego Związku Zawodowego Meblarzy RP oraz sekretarzem organizacji zakładowej Meblarzy RP w zakładzie w Nidzicy.

Dostał on wypowiedzenie za to, że odważył się sprzeciwić nielegalnym działaniom pracodawcy skierowanym przeciwko załodze. – Planowałem wytoczyć firmie proces, który na pewno bym wygrał, bo prawo zabrania zwalniania związkowca pod ochroną. Właściciele prawdopodobnie jednak zdawali sobie z tego sprawę i dlatego zaproponowali mi ugodę. W ramach ugody otrzymałem odszkodowanie oraz świadectwo, że 30 czerwca wypowiedziano mi umowę z winy pracodawcy. Mój były pracodawca zobowiązał się również do tego, że nie wytoczy mi sprawy o zniesławienie, tak jak wcześniej zapowiadał – tłumaczy mój rozmówca. Związkowiec przyznaje, że miał możliwość powrotu do pracy, ale warunki, na jakich mógłby wrócić, były dla niego nie do zaakceptowania. – Zaproponowano mi tylko umowę na czas określony oraz zastrzeżono, że przez ten czas „muszę się wykazać”. Dla mnie oczywiste jest to, że wymagaliby ode mnie, żebym siedział cicho i przymykał oko na ewentualne nieprawidłowości. Nie mogłem się na to zgodzić – przekonuje.

Obecnie Przęczek zastanawia się nad założeniem przedsiębiorstwa, które miałoby dość specyficzny i nietypowy charakter. – Wspólnie ze znajomym chcielibyśmy założyć firmę lub spółdzielnię socjalną zajmującą się przeprowadzaniem szkoleń dla związkowców. Dotyczyły by one prawa pracy oraz tego, jakie „sztuczki” przeciwko pracownikom stosują firmy i jak się przed nimi ustrzec. Nie stać nas na to, żeby pracować społecznie, ale ceny szkoleń na pewno byłyby o wiele tańsze niż te obowiązujące na rynku – powiedział.

Związek Zawodowy Meblarzy RP należy do utworzonej przez nas sieci My Obywatele. Działalności Jarosława Przęczka w związku zawodowym poświęciliśmy osobny artykuł.

Bartosz Oszczepalski

_____

Przedruk za stroną sieci My Obywatele

Tekst z naszego kwartalnika, w którym mowa m.in. o Jarosławie Przęczku przeczytać można tutaj.