Działaliśmy w lipcu

Działaliśmy w lipcu

Oprócz naszej głównej działalności, czyli tworzenia czasopisma oraz portalu „Nowy Obywatel”, „nasi ludzie” byli aktywni także na innych frontach. Oto prezentacja tego, co ekipa „Nowego Obywatela” oraz członkowie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” robili w lipcu 2013 r.

W dniach 9-13 lipca w Lubiążu k. Wrocławia odbył się, pod patronatem medialnym m.in. „Nowego Obywatela”, festiwal kultury alternatywnej Slot Art. Na imprezie można było spotkać także reprezentację naszej organizacji oraz inicjatyw współpracujących z nami w ramach sieci My Obywatele. Czas upłynął nam m.in. na pracach koncepcyjnych nad nową ogólnopolską inicjatywą prospołeczną, którą znaczna część osób z naszego środowiska będzie współtworzyć już jesienią.

Z kolei między 12 a 14 lipca we wsi Gorajec na pograniczu polsko-ukraińskim odbył się festiwal „Folkowisko”, poświęcony kulturze chłopskiej jako ważnemu elementowi dziedzictwa narodowego i zbiorowej tożsamości. Więcej na temat imprezy dowiedzieć się można tutaj, a na temat stojącej za nią koncepcji intelektualnej i systemu wartości – z ciekawego tekstu organizatorów festiwalu, opublikowanego na naszym portalu. Impreza była objęta patronatem medialnym „Nowego Obywatela”.

W lipcu kontynuowało pracę studio graficzne Kooperatywa.org, którego celem jest finansowanie działalności statutowej Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”. Kooperatywa wykonała strategię komunikacji wraz z identyfikacją wizualną oraz materiały promocyjne dla Ośrodka Wspierania Ekonomii Społecznej w Gdańsku. Dzięki zaufaniu, jakim obdarzył naszych „kreatywnych” zleceniodawca, pomorski OWES zyskał przyjazny i nieszablonowy wizerunek, zdecydowanie wyróżniający go spośród instytucji tego rodzaju. Efekty pracy naszego zespołu można zobaczyć na stronie dobrarobota.org.

W ramach spotkań stanowiących część projektu „Głosem Seniora”, realizowanego przez Fundację Zaczyn, Rafał Bakalarczyk miał wystąpienie o prawach osób starszych jako pacjentów. Z kolei 8 lipca w Koszalinie wraz z Markiem Balickim i pozostałymi autorami książki „Socjaldemokratyczna polityka społeczna” wziął udział w publicznej dyskusji na temat wspomnianej publikacji. Rafał opublikował ponadto tekst pt. „To nie jest kraj dla opiekunów osób niesamodzielnych” („Dziennik Trybuna” z 30 lipca 2013 r.).

3 lipca Konrad Malec poprowadził w Radiu WNET kolejną audycję z cyklu „Głos Obywatela”. Jej gośćmi byli przedstawiciele Warszawy Społecznej, a rozmowa dotyczyła egalitarnych rozwiązań proponowanych przez stowarzyszenie mieszkańcom stolicy. Zainteresowanych odsłuchaniem programu odsyłamy tutaj.

Cezary Miżejewski 1-2 oraz 4-5 lipca spotkał się w Siedlcach z grupami założycielskimi spółdzielni socjalnych. 9 lipca był organizatorem spotkania organizacji regionalnych Wspólnoty Roboczej Związku Organizacji Socjalnych (WRZOS) z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju Regionalnego poświęconego tematyce funduszy unijnych w okresie 2014-2020. 17 lipca Cezary wziął udział w posiedzeniu Zespołu ds. rozwiązań systemowych w zakresie ekonomii społecznej, podczas którego referował projekt Krajowego Programu Rozwoju Ekonomii Społecznej, który został zaakceptowany przez obecnych. Z kolei 23 lipca referował koncepcję działań w zakresie ekonomii społecznej do 2020 r., na spotkaniu przedstawicieli województw z MRR w Warszawie. 25 lipca w Sejmie nasz kolega wziął udział w spotkaniu społecznego komitetu budowy pomnika Ignacego Daszyńskiego, jednej z ikon demokratycznej lewicy oraz ojców niepodległego państwa polskiego. Do komitetu zaproszony został również Grzegorz Ilka z Rady Honorowej „Nowego Obywatela”.

Krzysztof Mroczkowski kontynuował swoje regularne występy w TV Republika w charakterze komentatora ekonomicznego z ramienia „Nowego Obywatela”. Przykładowe programy z jego udziałem można obejrzeć tutaj oraz tutaj.

Szymon Surmacz w ramach współpracy naszego stowarzyszenia z Ogólnopolskim Związkiem Rewizyjnym Spółdzielni Socjalnych przygotował dwie broszury – poradniki dla początkujących spółdzielców, zatytułowane „Marketing wartości – w poszukiwaniu klientów spółdzielni socjalnej” oraz „Mądrość zespołu. Narzędzia do uwalniania grupowego potencjału spółdzielni socjalnej”.

Krzysztof Wołodźko w lipcu opublikował m.in.:

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

I jak tu pracować?

I jak tu pracować?

W urzędach pracy nie ma już pieniędzy albo jest ich niewiele na staże, szkolenia, roboty publiczne, prace interwencyjne czy dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej przez bezrobotnych.

Tak wynika z sondy „Dziennika Gazety Prawnej” przeprowadzonej w kilkunastu pośredniakach. – „Pozostała nam już tylko niewielka kwota, która może wystarczyć na wsparcie na rynku pracy kilku bezrobotnych” – informuje Krzysztof Błaszczyk, dyrektor PUP Łódź-Wschód. – „Mamy jeszcze trochę pieniędzy, ale tylko na aktywizację bezrobotnych w wieku 50 plus. Głównie dlatego, że trudno je wydać, bo pracodawcy nie chcą zatrudniać osób w starszym wieku” – dodaje Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie.

Równie niepokojące informacje uzyskano w innych pośredniakach. – „Mamy trudną sytuację, bo nasze środki są na wyczerpaniu” – zdradza Danuta Łagożna, dyrektor PUP w Biłgoraju. Dodaje, że wystarczą one dla niewielkiej grupy stażystów i na szkolenia, oraz że jej placówka nie ma pieniędzy na tworzenie firm przez bezrobotnych, choć zapotrzebowanie jest ogromne. W Biłgoraju nie ma też środków dla przedsiębiorców na doposażenie tworzonych przez nich stanowisk pracy. Tymczasem, jak przekonuje DGP, ta forma wsparcia przyczynia się na ogół do trwałego ograniczenia bezrobocia, bo przedsiębiorca, który z niej korzysta, musi zatrudniać bezrobotnego przez co najmniej dwa lata – i najczęściej się go nie pozbywa po upływie tego terminu.

W niektórych powiatach jest jeszcze gorzej. – „Nie mamy już żadnych pieniędzy, a potrzeby mamy ogromne” – twierdzi Krzysztof Tabaczka, dyrektor PUP Działdowo. Podobnie jest w PUP w Kolnie i w Bielsku-Białej. Wszyscy liczą na dodatkowe środki z Funduszu Pracy, a jeśli ich nie dostaną, ograniczą działalność do rejestracji bezrobotnych, nadzorowania pieniędzy wydanych wcześniej oraz rozdzielania ofert pracy w całości finansowanych ze środków przedsiębiorców.

Okazuje się przy tym, że jeśli nawet PUP-y dostaną dodatkowe pieniądze, ale dopiero w październiku – niekoniecznie poprawi to sytuację. – „Jeśli byłyby przeznaczone na staże, tobym się zastanawiał, czy je wziąć” – twierdzi dyr. Tabaczka. Staże rozpoczęte jesienią rodziłyby zobowiązania w przyszłym roku, bo trwają minimum sześć miesięcy. – „A nie wiadomo, ile będziemy mieli pieniędzy w 2014 r”. – zauważa Tabaczka. – „Późne uruchamianie dodatkowych środków rzutuje na racjonalność ich wykorzystania. Wtedy wydaje się je szybko, aby nie powstały zobowiązania na przyszły rok” – komentuje Irena Lebiedzińska, wicedyrektor PUP w Opolu.

Ministerstwo Pracy poinformowało, że dodatkowe pieniądze zależą od decyzji ministra Rostowskiego, na którą resort cały czas oczekuje. – „Brak środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu spowoduje jego wzrost” – ocenia tymczasem prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

W obronie własnej

W obronie własnej

Co można zrobić, gdy władze zamykają szkoły i szkolne stołówki? Gdy kucharki tracą pracę, a stłoczone w przepełnionych klasach dzieci otrzymują obiady zarazem droższe i gorszej jakości? Zorganizować się! O działaniach Warszawy Społecznej rozmawialiśmy na falach Radia WNET z jej przedstawicielami.

Wszystko zaczęło się od likwidacji części szkół i niemal wszystkich szkolnych stołówek przez władze Warszawy i poszczególnych stołecznych dzielnic. Do zdenerwowanych rodziców, kucharek i pedagogów przyszła grupa działaczy z warszawskiego oddziału Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego. Młodzież pomogła im się zorganizować. – Początkowo inicjatywa rozwijała się powoli, ponieważ rodzice dzieci z różnych szkół i dzielnic się nie znali. Do tego politycy, radni różnych opcji, którzy początkowo wspierali protesty, szybko się wykruszali, widząc, że walka będzie długa, a na efekty trzeba będzie poczekać – wspomina Janusz Stodulski. Pierwsze starcie z radnymi likwidującymi placówki było przygnębiające. – Sesja trwała 16 godzin. W jej trakcie radni grali na telefonach, czytali gazety, ignorowali naszą obecność. Radni PO wytykali palcami płaczące matki przedszkolaków z jednostki zagrożonej likwidacją – relacjonuje Maciej Łapski. Na pytanie o przyczyny włączenia się studentów w protesty przeciw likwidacji szkół i stołówek Łapski odpowiada: Większość z nas na co dzień uczy się i pracuje. Spotykamy się z wyzyskiem, umowami śmieciowymi i nie chcemy tak żyć. Niebawem pewnie też będziemy mieli dzieci i chcemy, by chodziły one do dobrych szkół publicznych. Zorganizowanie szkół jest ważniejsze, niż szkolnictwa wyższego, bo to właśnie organizacja na tym poziomie może zwiększać lub zmniejszać nierówności społeczne w przyszłości.

Warszawa Społeczna to nie tylko walka o lepszą edukację. Społecznicy podjęli też działania mające zwiększyć udział mieszkańców w kierowaniu miastem i poszczególnymi dzielnicami stolicy, protestują przeciw podwyżkom cen komunikacji zbiorowej oraz zbierali podpisy pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji o działaniach Warszawy Społecznej.

Od dziś jedna Ziemia nie wystarczy

Od dziś jedna Ziemia nie wystarczy

Dziś, 20 sierpnia, przypada dzień, w którym przekroczymy poziom zużycia zasobów Ziemi, na których odtworzenie nasza planeta potrzebuje 12 miesięcy.

„Zjadamy” naszą planetę w zastraszająco szybkim tempie – alarmuje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF. Od dziś żyjemy zatem na ekologiczny kredyt. Jeśli nie ograniczymy naszej konsumpcji oraz nie zmienimy naszych codziennych nawyków, Ziemia nie będzie w stanie nas utrzymać.

WWF regularnie mierzy tzw. ślad ekologiczny ludzkości, który określa wpływ człowieka na środowisko naturalne. Ślad ten określa, ile lądu i wody ludzie potrzebują, by zaspokoić swoje potrzeby oraz ile potrzebuje natura, żeby zaabsorbować wyprodukowany przez nas CO2. Wielkość śladu ekologicznego zależy m.in. od wzrostu liczby ludności, poziomu konsumpcji na osobę i sposobu wykorzystania zasobów naturalnych.

Na nasz ślad ekologiczny składają się emisje CO2, wynikające z działalności ludzi, wielkość pól przeznaczonych pod uprawy i hodowlę zwierząt, ilość drewna pozyskiwanego z lasów oraz poławianych ryb i owoców morza, a także budowa infrastruktury – mówi Paweł Średziński z WWF Polska. – WWF regularnie mierzy zapotrzebowanie ludzkości na zasoby naturalne Ziemi i co 2 lata publikuje „Living Planet Report”. Z ubiegłorocznego raportu wynika, że konsumujemy o 50% więcej zasobów, niż Ziemia jest w stanie nam zapewnić. Jeżeli ten trend zostanie utrzymany, w 2030 roku będziemy potrzebować więcej niż dwóch planet, aby ludzkość mogła przetrwać. W tym roku zużyliśmy zasoby Ziemi w dniu 20 sierpnia.

Rosnąca konsumpcja nie idzie w parze z zasobnością środowiska naszej Planety. Zmiany klimatyczne, zmniejszanie się powierzchni lasów, degradacja gleby, kurczenie się zasobów wody pitnej i wymieranie gatunków to tylko wybrane efekty rosnącego śladu ekologicznego. W 1961 roku, gdy powstała międzynarodowa organizacja WWF, ludzkość wykorzystywała jedynie 2/3 zasobów naturalnych Ziemi. Nasz ślad ekologiczny był znacznie niższy, a konsumpcja bardziej zrównoważona.

Przeciętny mieszkaniec naszej planety potrzebuje 2,7 ha powierzchni Ziemi, aby zaspokoić swoje zapotrzebowanie na zasoby naturalne – tłumaczy Średziński. – Polacy potrzebują aż 4 ha! Tymczasem, jeśli zużywalibyśmy tylko tyle surowców, żeby Ziemia była w stanie zdrowo funkcjonować, powinniśmy zwiększyć efektywność wykorzystywania zasobów naturalnych tak, aby korzystać z powierzchni odpowiadającej 1,8 ha.

Jak możemy zmniejszyć nasz ślad ekologiczny i dbać o Ziemię na co dzień? Korzystajmy z umiarem z energii elektrycznej, zamieniajmy samochód na rower lub komunikację miejską, gdy tylko to możliwe, jedzmy żywność, która powstała w sposób przyjazny dla środowiska i wybierajmy produkty z ekologicznym certyfikatem. Kupując ryby i produkty rybne sprawdzajmy, czy posiadają certyfikat MSC gwarantujący, że ryby pochodzą ze zrównoważonych łowisk lub wybierajmy te gatunki, które otrzymały zielone światło w poradniku WWF Polska „Jaka ryba na obiad?”. Wybierając produkty wykonane z papieru lub drewna, zwróćmy uwagę, czy zostały oznakowane certyfikatem FSC.

Zmierz swój ślad ekologiczny i sprawdź, jakiej powierzchni potrzebujesz do zaspokojenia swoich potrzeb.

_____

Przedruk za stroną WWF Polska