Nie zapominajmy o Sierpniu

Nie zapominajmy o Sierpniu

Już jutro będzie miała miejsce 33. rocznica podpisania pierwszego z Porozumień Sierpniowych, dzięki którym możliwa była rejestracja „Solidarności”. Z tej okazji udostępniamy w całości numer naszego pisma poświęcony historii i współczesnemu znaczeniu tamtego ruchu społecznego.

Pod adresem http://nowyobywatel.pl/solidarnosc można za darmo pobrać, w formie pliku PDF, „Obywatela” nr 5(25)/2005, niemal w całości wypełnionego wspomnianą tematyką, a także przeczytać poszczególne teksty bezpośrednio na stronie. A wśród nich m.in. wywiady ze śp. prof. Tadeuszem Kowalikiem oraz z prof. Davidem Ostem, a także głosy ważnych uczestników wydarzeń z 1980 r., jak Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Zbigniew Romaszewski czy Wiesława Kwiatkowska. Nie zabrakło również interesujących opinii działaczy „Solidarności Walczącej” czy Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, jak i wypowiedzi osób, które w czasach pierwszej „Solidarności” były dziećmi, a dziś stanowi ona dla nich inspirację.

Ponadto, na wspomnianej stronie znaleźć można filmową relację z współorganizowanych przez nas, niezależnych od władz i polityków, obchodów 25. rocznicy Porozumień Sierpniowych.

Polecamy!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Neoliberalizm prawie jak Luftwaffe

Neoliberalizm prawie jak Luftwaffe

W Wielkiej Brytanii co najmniej 3,5 mln dzieci – więcej niż 15 lat po wojnie, tj. w 1960 r. – żyje w ubóstwie, a strefa biedy nadal rośnie.

Takie wnioski płyną z raportu „Wielkie nadzieje”, do którego dotarł brytyjski „Guardian”. W najbliższych dniach zostanie on wydany przez Krajowe Biuro Dziecka z okazji 50-lecia istnienia tej organizacji charytatywnej. Głównym celem opracowania jest zbadanie wpływu nierówności społecznych na życie dzieci i młodzieży przez blisko pięć dekad od czasu opublikowania pierwszej edycji dokumentu.

Z raportu wynika, że liczba dzieci żyjących w ubóstwie wzrosła od 1969 r. o blisko 1,5 mln, a dzieci takie są o wiele bardziej narażone na otyłość, cierpią z powodu przypadkowych urazów, osiągają słabsze wyniki w szkole oraz mają ograniczony dostęp do placów zabaw. Autorzy wskazują też, że wysiłki brytyjskiego rządu w walce z wykluczeniem wśród dzieci były do tej pory niewystarczające.

Obecny stan rzeczy, zdaniem Biura, doprowadził do podziału na dwie kategorie („my” i „oni”), który leżał u podstaw choćby zamieszek w lecie 2011 r. w kilku miastach Wielkiej Brytanii, i grozi dalszym „pękaniem” społeczeństwa. Tym bardziej, że autorzy raportu na podstawie analizy zmian w systemie podatkowym przewidują, że w 2020 r. łączna liczba dzieci żyjących w biedzie wzrośnie do 4,7 mln.

Czas na nowe parki narodowe

Czas na nowe parki narodowe

Już w najbliższą środę (28 sierpnia) o 9:07 odbędzie się kolejna audycja stanowiąca radiowe przedłużenie naszego czasopisma. Tym razem rozmawiać będziemy o parkach narodowych, które jeszcze nie powstały.

W Polsce mamy 23 parki narodowe, które łącznie zajmują ok. 1% powierzchni Polski. By w pełni reprezentowały wszystkie najważniejsze typy ojczystej przyrody, powinny powstać minimum trzy kolejne: Jurajski (w pobliżu Częstochowy), Turnicki (na Pogórzu Karpackim) i Mazurski. Inne, jak Białowieski, powinny być poszerzone. Niestety, po 1997 r. tworzenie i powiększanie obszarów chronionych właściwie ustało. O przyczynach takiego stanu rzeczy porozmawiamy z prof. Ludwikiem Tomiałojciem, światowej sławy ornitologiem z Uniwersytetu Wrocławskiego i ministrem ochrony środowiska i przyrody w naszym gabinecie cieni, oraz z Radosławem Ślusarczykiem, przedstawicielem Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Audycji będzie można słuchać tutaj. Tradycyjnie będzie można zadawać pytania naszym gościom, listownie pod adresem malec@nowyobywatel.pl lub za pośrednictwem Facebooka.

O problemach z powołaniem kolejnych parków narodowych pisaliśmy w numerze 3(41)/2008 „Obywatela” (tekst ten można przeczytać tutaj), zaś w numerze 1/2011 „Nowego Obywatela” przypominaliśmy polskich społeczników i naukowców walczących o ochronę rodzimej przyrody. Wydaliśmy także książkę Jana Gwalberta Pawlikowskiego „Kultura a natura”, poświęconą ochronie m.in. Tatr.

Niż, czyli tłok

Niż, czyli tłok

W polskich szkołach dzieci coraz mniej, ale w klasach coraz ciaśniej, przede wszystkim w dużych miastach.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że samorządy dostają pieniądze z budżetu państwa według liczby uczniów. Mniej dzieci znaczy mniej pieniędzy, gminy oszczędzają więc, ile się da – np. zwiększając liczebność klas. Uniemożliwia to skuteczne przekazywanie oraz przyswajanie wiedzy. – „W ławkach przede mną 28 trzecioklasistów. Temat lekcji: dialog »W sklepie«. Ćwiczą w parach. Jak ich nadzorować? Ja głuchnę, oni i tak nic nie łapią” – opowiada Michał, anglista w jednej z gorzowskich podstawówek.

Gazeta przytacza też opowieść Agnieszki, historyczki w gimnazjum na Śląsku. – „Wykładam temat, dyktuję wnioski, zadaję wypisanie notatki z podręcznika. Uczniowie dopiero w domu zabierają się do pracy, często z korepetytorem. Czasem myślę, że dobrze, że mają internet i portale ze ściągawkami” – mówi nauczycielka, która posiada aż 36 uczniów w klasie.

Ok. 400 szkół ma iść do likwidacji, tyle samo zlikwidowano w ubiegłym roku. Od września zabraknie pracy dla ok. 7 tys. nauczycieli. Uzasadnieniem dla cięć jest niż demograficzny: w polskich szkołach uczy się teraz o ponad milion mniej uczniów niż w roku 2005 r. Zdaniem m.in. nauczycielskich związków zawodowych niż jest okazją, by zmniejszyć wielkość klas, co zwiększyłoby możliwości skutecznej nauki i wychowania.