Posłuchali związkowców

Posłuchali związkowców

Firmy zatrudniające na podstawie umów-zleceń będą od wszystkich takich kontraktów płacić składki ubezpieczeniowe do ZUS.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że tę zmianę, ważną dla ponad 800 tys. osób wykonujących pracę na takiej podstawie, przyniesie nowelizacja przepisów przygotowana przez resort zatrudnienia i polityki społecznej. Projekt regulacji stanowi odpowiedź na postulaty związków zawodowych. – „Ozusowanie zleceń, a także obowiązek odprowadzania składek za osoby zasiadające w radach nadzorczych, były przedyskutowane ze związkami, zanim te opuściły Komisję Trójstronną” – mówi Janusz Semej, rzecznik ministerstwa.

Zgodnie z projektem pracodawca będzie sumował umowy-zlecenia zawierane z pracownikiem. Do momentu osiągnięcia kwoty odpowiadającej płacy minimalnej, która w tym roku wynosi 1600 zł, od takich kontraktów trzeba będzie odprowadzać składki emerytalno-rentowe.

Planowane zmiany dotyczą też członków rad nadzorczych zatrudnionych na podstawie umów-zleceń. Obecnie są oni zobowiązani do opłacania jedynie składek zdrowotnych, zaś po wejściu w życie nowelizacji od ich kontraktów potrącane byłyby również składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe.

Opisane rozwiązania mogą wejść w życie już od początku nowego roku. W efekcie ich wprowadzenia wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych mają wzrosnąć o 660 mln zł, a wpływy z PIT spaść o 30 mln zł.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tłoczno pod mostami…

Tłoczno pod mostami…

Rządowe dane o bezdomności dla wielu będą zaskakujące. Przykładowo, najwięcej osób bez dachu nad głową jest w najbogatszych województwach: śląskim, mazowieckim i dolnośląskim.

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że wśród bezdomnych, którzy przebywali poza schroniskami i noclegowniami, a więc np. na dworcach, w kanałach ciepłowniczych i parkach, najwięcej, bo ponad 19 proc., zostało wypędzonych przez rodzinę lub współlokatorów. Sporo było też takich (ponad 11 proc.), którzy pozostawili mieszkanie rodzinie z własnej inicjatywy. 80 proc. to mężczyźni, jednak – co szczególnie niepokojące – ponad 1,5 tys. to dzieci. Wszystko to wynika ze spisu bezdomnych, który powstał w lutym br. na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

– „W naszym schronisku mamy po raz pierwszy taką sytuację, że więcej jest dzieci niż kobiet” – informuje Małgorzata Dziwir-Lange, dyrektor Centrum Socjalnego Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej w Szczecinie. Dodaje, że do schroniska przychodzą też dzieci, które przebywają z rodzicami w altankach działkowych. Jej zdaniem o nasileniu problemu bezdomności świadczy także inne zjawisko. – „We wcześniejszych latach schroniska dla bezdomnych pękały w szwach zimą. A potem w dużym stopniu pustoszały. Natomiast w tym roku, mimo że mamy lato – wolnych miejsc prawie nie ma, a wciąż zgłaszają się osoby, które chciałyby u nas zamieszkać” – podkreśla.

– „Liczba bezdomnych rośnie i może rosnąć w przyszłości, bo bezdomność jest często dziedziczona” – uważa Beata Zielińska, kierownik schroniska dla bezdomnych kobiet prowadzonego przez Polski Komitet Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. „Jednym z ważniejszych powodów bezdomności w Polsce jest mała dostępność mieszkań, zwłaszcza komunalnych o niskich czynszach. Równocześnie bardzo droga jest ich eksploatacja. Efektem jest zadłużenie lokatorów, a w efekcie eksmisja na bruk” – pisze DGP.

Bezdomnych Polaków, zwłaszcza młodych, jest coraz więcej także na ulicach Londynu. – „Wciąż żywy jest mit, że praca czeka tu na każdego” – mówi Ewa Sadowska z Barki UK. Polacy przyjeżdżają bez znajomości języka, bez oszczędności, bardzo często ściągani przez znajomych. Gdy na miejscu okazuje się, że nie są w stanie zorganizować sobie zatrudnienia, z czasem trafiają na ulicę. Bezdomność niektórych zaczyna się już po przylocie na Wyspy.

Stanisław Szczerba, który pracuje z bezdomnymi w centrum Hamburga, ocenia liczbę naszych rodaków na ulicach w tej części miasta na mniej więcej 400 osób, z czego 100 jest tu do dawna. Niektórym nie udał się wyjazd do innej części Europy, inni mają w kraju wyrok; wspólny dla bezdomnych za granicą jest paraliżujący wstyd przed powrotem do Polski. Od stycznia ub. r. z Hamburga do kraju wysłano 400 osób. Barka UK od 2007 r. odprawiła do ojczyzny ok. 2,3 tys. osób.

Przewodniczący Federacji Krajowych Stowarzyszeń Pracujących z Osobami Bezdomnymi FEANTSA Freek Spinnewijn ocenia, że we wszystkich krajach europejskich w dobie kryzysu nastąpił wzrost liczby bezdomnych, od umiarkowanego do gwałtownego. Najgorzej sytuacja wygląda w Grecji, ale bezdomnych jest także więcej w Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, a nawet w Danii. Jedynym regionem Europy, w którym bezdomność maleje, jest Szkocja.

Choć problem narasta, niewiele krajów wypracowało strategię walki z nim. Najbardziej kompleksowy system zbudowali Finowie, którzy postawili sobie za cel likwidację bezdomności do 2015 r. Oparto go na zasadzie „najpierw dom”. W większości krajów zanim bezdomny doczeka się własnego mieszkania, musi przejść przez drabinę instytucji tymczasowego pobytu (schroniska, mieszkania tymczasowe, ośrodki odwykowe), w efekcie często wypadając z systemu. W Finlandii mieszkania zapewniane są bezwarunkowo i bezterminowo, tj. bezdomny nie musi spełniać żadnych wymagań, nie musi być np. trzeźwy. Prawo do mieszkania może stracić tylko, jeśli będzie stanowił uciążliwe sąsiedztwo, co dzieje się bardzo rzadko. Dzięki stabilności, jaką daje własny kąt, możliwa jest praca socjalna nad wyjściem z uzależnień czy znalezieniem pracy.

Finowie przekonują, że taka polityka jest skuteczna, a ponadto kosztuje mniej niż alternatywy, w których bezdomni rotują między ulicą i schroniskami. „Zabranie tych ludzi z ulicy sprawia, że nie korzystają tak często z kosztownych usług publicznych, przede wszystkim medycznych (często trafiają do szpitali w fatalnym stanie, wymagającym kosztownego leczenia), a także porządkowych (nie wszczynają bójek)” – pisze gazeta.

Nasz tekst o problemach bezdomnych przeczytać można było w „Nowym Obywatelu” z zimy 2012 r.

Nie zapominajmy o Sierpniu

Nie zapominajmy o Sierpniu

Już jutro będzie miała miejsce 33. rocznica podpisania pierwszego z Porozumień Sierpniowych, dzięki którym możliwa była rejestracja „Solidarności”. Z tej okazji udostępniamy w całości numer naszego pisma poświęcony historii i współczesnemu znaczeniu tamtego ruchu społecznego.

Pod adresem http://nowyobywatel.pl/solidarnosc można za darmo pobrać, w formie pliku PDF, „Obywatela” nr 5(25)/2005, niemal w całości wypełnionego wspomnianą tematyką, a także przeczytać poszczególne teksty bezpośrednio na stronie. A wśród nich m.in. wywiady ze śp. prof. Tadeuszem Kowalikiem oraz z prof. Davidem Ostem, a także głosy ważnych uczestników wydarzeń z 1980 r., jak Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Zbigniew Romaszewski czy Wiesława Kwiatkowska. Nie zabrakło również interesujących opinii działaczy „Solidarności Walczącej” czy Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, jak i wypowiedzi osób, które w czasach pierwszej „Solidarności” były dziećmi, a dziś stanowi ona dla nich inspirację.

Ponadto, na wspomnianej stronie znaleźć można filmową relację z współorganizowanych przez nas, niezależnych od władz i polityków, obchodów 25. rocznicy Porozumień Sierpniowych.

Polecamy!

Od bezpieczeństwa w Internecie po przedszkole dla każdego dziecka

Od bezpieczeństwa w Internecie po przedszkole dla każdego dziecka

7 września 2013 r. o godzinie 11:00 rozpocznie się Kongres Europa Społeczna. W Warszawie pod patronatem medialnym m.in. „Nowego Obywatela” spotkają się Związek Nauczycielstwa Polskiego, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Partia Zieloni, a także dziesiątki ekspertów, lokalnych działaczy i społeczników.

logo Kongresu Europa Społeczna

Europa Społeczna

Kongres Europa Społeczna to nowa wizja pracy dla dobra wspólnego – organizatorzy Kongresu chcą przypomnieć, że związki pielęgniarek i nauczycieli nie służą tylko branżowym interesom, ale rozwojowi polskiego społeczeństwa. Rozwój mierzy się bezpieczeństwem dzieci, jakością ich edukacji, dostępnością i poziomem opieki zdrowotnej. Pacjentami jesteśmy albo będziemy wszyscy. Czy łatwo być w Polsce seniorem? A młodym rodzicem? – pytają Zieloni i związkowcy. Wszystkie te kwestie politycy spychają na plan dalszy, pochłonięci myśleniem w kategoriach jednej kadencji. Nie pamiętają też o tym, że prawa obywatelskie działać powinny także w Internecie – chroniąc Polki i Polaków przed cyfrowymi zagrożeniami i naruszeniami prywatności

Zieloni określają się jako partia zupełnie innego typu niż te, które zdominowały główny nurt polskiego życia politycznego. Jak tłumaczą, ruchy społeczne nie są dla zielonej polityki listkiem figowym ani dodatkowym logotypem na ulotce, o którym partia przypomina sobie przed kolejnymi wyborami. Są naturalnym partnerem obecnym przy każdym działaniu partii i współtworzącym ją od środka. Dlatego – zapowiadają – ruchy i związki zawodowe rozmawiać będą o Europie po pakcie fiskalnym, służbie zdrowia, edukacji oraz obywatelskich prawach cyfrowych.

O żadnej z tych spraw nie da się już pomyśleć poza kontekstem europejskim. Negatywne zjawiska, jak cięcia budżetowe czy komercjalizacja służby zdrowia to nie tylko polski problem. Gdy jedni straszą utratą niepodległości Polski, a inni myślą, że wszystkie nasze problemy rozpuszczą się w nowej europejskiej federacji – organizatorzy Kongresu postulują inne myślenie o Europie. – Chcemy Europy silnej i zjednoczonej, ale nie pod dyktando międzynarodowych rynków finansowych; chcemy Europy społecznej i demokratycznej – mówią.

Swój udział w imprezie potwierdzili już m.in. niemiecki europoseł Reinhard Bütikofer, grecko-amerykańska ekonomistka prof. Rania Antonopoulos, belgijski teoretyk internetu Michel Bauwens.

Więcej informacji o wydarzeniu: