Gorący wrzesień

Gorący wrzesień

Z okazji rozpoczynających się protestów związkowych w naszej audycji w Radiu WNET rozmawialiśmy z Andrzejem Radzikowskim z OPZZ oraz z socjologiem prof. Juliuszem Gardawskim. Zapis programu jest już dostępny w Internecie.

A. Radzikowski wyjaśnił powody, dla których związkowcy wyszli na ulice: W Polsce ponad 20% ludzi żyje w biedzie, mamy najwyższy współczynnik rozpiętości dochodów w Unii Europejskiej, umierających ludzi na schodach do szpitali, zamykanie szkół, a dziesiątki tysięcy rodzin musiało wziąć kredyty, by kupić wyprawki dla dzieci do szkół. Mamy dwa miliony bezrobotnych i kolejne dwa, które wyjechały za pracą z Polski. Tym, co przelało czarę goryczy, było lekceważenie związków zawodowych w Komisji Trójstronnej, co doprowadziło reprezentację pracowniczą do jej opuszczenia.

Z kolei prof. Juliusz Gardawski zauważa, że postulaty zgłaszane obecnie przez związkowców są tymi samymi, jakie pierwotnie zgłaszali na forum Komisji. – Przykładowo, co do wydłużenia okresów rozliczeniowych to związkowcy byli gotowi do ustępstw, ale negocjacje skończyły się fiaskiem. Z kolei podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat w ogóle nie było konsultowane. Na koniec profesor zauważył, że obecna sytuacja pracowników w Polsce wynika z peryferyjnego położenia naszego kraju w Europie.

Zapraszamy do zapoznania się z całą audycją, w której cała muzyka pochodzi z płyty „2001-2013” zespołu Spirit of 84, nad którą nasz program objął patronat medialny.

Audycji można wysłuchać w tym miejscu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Edukacja do bezrobocia?

Edukacja do bezrobocia?

System doradztwa zawodowego w Polsce to fikcja, w związku z czym wielu uczniów dokonuje złych wyborów edukacyjnych.

„Rzeczpospolita” pisze, że według Forum Obywatelskiego Rozwoju jedną z ważnych przyczyn bezrobocia wśród młodzieży jest zupełnie zaniedbany przez szkoły system doradztwa zawodowego. FOR powołuje się na inne kraje, gdzie doradztwo zawodowe na wysokim poziomie sprawia, że bezrobocie wśród młodych ludzi jest znacznie mniejsze, dzięki większemu dopasowaniu kwalifikacji absolwentów do potrzeb rynku pracy.

W 2011 r. na blisko 14,5 tys. gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych profesjonalnego doradcę zawodowego zatrudniało tylko 1,1 tys. placówek – mniej niż 8 proc. Na dodatek dwie trzecie gimnazjalistów nigdy nie spotkało się z doradztwem zawodowym, a spośród tych, którzy skorzystali z porad, tylko 28 proc. miało z nim kontakt w szkole.

W latach 2008–2012 stopa bezrobocia osób w wieku 20–24 oraz 25–29 lat zwiększyła się o połowę, odpowiednio z 16,9 proc. do 25,3 proc. oraz z 8,2 proc. do 13,1 proc.

Minimum dla każdego

Minimum dla każdego

Szef Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska Ryszard Kalisz przedstawił propozycję wprowadzenia w Europie bezwarunkowego minimalnego dochodu podstawowego, który otrzymywałby każdy obywatel i rezydent danego kraju.

– „To nie jest inicjatywa populistyczna, ani nieprzemyślana” – przekonywał b. poseł SLD. Powiedział, że w sprawie ustanowienia takiego dochodu została podjęta Europejska Inicjatywa Obywatelska, umożliwiająca mieszkańcom UE zgłaszanie propozycji legislacji, jeśli w ciągu 12 miesięcy zyskają one poparcie co najmniej miliona osób z siedmiu krajów. – „Na podstawie Traktatu z Lizbony zainicjowane zostało przez naszych współpracowników z Niemiec działanie na rzecz obywatelskiej inicjatywy dla ustanowienia minimalnego dochodu gwarantowanego” – powiedział. Podkreślił, że członkowie DWP zbierają już w tej sprawie podpisy w Polsce i „idzie to bardzo dobrze”.

Kalisz pytany ile miałby wynieść w Polsce taki dochód odparł, że może powiedzieć jedynie szacunkowo, że „musiałby być na poziomie ponad 1000 zł, pewnie między 1000 a 2000”. – „Na szczęście istnieje Traktat z Lizbony, my takich szacunków we wszystkich krajach UE nie jesteśmy w stanie przeprowadzić. Jak zbierzemy milion podpisów, będzie to musiała zrobić Komisja Europejska i państwa członkowskie, w tym również polski rząd” – dodał.

Na pytanie, skąd państwo miałoby wziąć pieniądze na realizację tej propozycji, Karolina Nadolska z DWP powiedziała, że z uproszczenia systemu socjalnego i z podwyższenia podatków. Dodała, że „podwyższenie podatków to będzie cena, którą wyższa i średnia klasa będzie płaciła za bezpieczne społeczeństwo”.

Według Kalisza „to nie musi wcale zwiększać kosztów, a może nawet obniżyć”. – „W Polsce mamy w tej chwili nawet 600 tys. urzędników. Według naszych symulacji można by o co najmniej 200 tys. zmniejszyć ilość tych urzędników” – powiedział.

Bezwarunkowy dochód podstawowy na Facebooku – kliknij tutaj.

O idei, zaletach i potencjalnych wadach idei dochodu obywatelskiego pisaliśmy w „Obywatelu” nr 2 (28) już w roku 2006. Do tematu wrócimy w numerze jesiennym, tj. 61.

Pozalekcyjna draka

Pozalekcyjna draka

Tysiące rodziców podpisują się pod petycjami wzywającymi resort edukacji do nowelizacji ustawy przedszkolnej lub wydania interpretacji przepisów, która pozwoli na organizowanie zajęć dodatkowych w przedszkolach według dotychczasowych zasad.

„Rzeczpospolita” pisze, że zmiany wprowadzone przez rząd mocno ograniczyły ofertę edukacyjną dla dzieci. Co więcej, z dnia na dzień zatrudnienie straciły tysiące drobnych przedsiębiorców.

Chodzi o zmiany, które weszły w życie 1 września, zgodnie z którymi rodzice za każdą dodatkową godzinę opieki nad dzieckiem (pierwsze 5 finansuje gmina) nie mogą płacić więcej niż symboliczną złotówkę. W rezultacie przedszkola musiały zrezygnować ze współpracy z zewnętrznymi firmami, które organizowały dzieciom np. zajęcia z baletu, koła teatralne czy naukowe, bo opłaty za nie wykraczały poza wspomnianą kwotę.

Rodzice są wściekli, gdyż nie mogą wykupić dzieciom dodatkowych zajęć, które do tej pory ich przedszkola oferowały; dyrekcje placówek – bo muszą tłumaczyć się przed rodzicami i ograniczać swoją ofertę; tysiące osób z uprawnieniami pedagogicznymi, które organizowały przedszkolakom dodatkowe zajęcia – bo straciły źródło utrzymania. Przykładem jest Janusz Patynek z Poznania, który z dnia na dzień stracił 40 klientów, bo tyle przedszkoli kupowało w jego firmie lekcje językowe od 24 lat. Stworzoną przez niego petycję do MEN podpisać można tutaj. W innej petycji Agnieszka Błaszkiewicz z Gdańska domaga się zniesienia zapisu ustawy, który mówi, że żadne formy organizacji zajęć dodatkowych nie mogą wiązać się z ponoszeniem opłat przez rodziców.