To dopiero początek

To dopiero początek

Pierwszy dzień związkowych protestów, w których brały udział także osoby związane z „Nowym Obywatelem”, stał pod znakiem aż sześciu różnych przemarszy, które zgromadziły łącznie ponad dwadzieścia tysięcy osób. Postanowiliśmy podsumować postulaty manifestujących.

O 10.00 rozpoczęły się protesty przed Ministerstwem Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwem Skarbu Państwa, o 11.00 – przed Ministerstwem Transportu, Budownictwa i Gospodarki Wodnej oraz Ministerstwem Gospodarki, o 11.30 – przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a o 12.00 – przed Ministerstwem Zdrowia oraz Ministerstwem Sprawiedliwości i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Protestujący złożyli w resortach petycje z postulatami w poszczególnych sferach.

Przed MSP demonstrowali m.in. związkowcy z sektora przemysłowego, Polskich Linii Lotniczych LOT i Poczty Polskiej. Domagali się m.in. uznania pakietów socjalnych za źródło prawa pracy, lepszej kontroli umów prywatyzacyjnych, corocznych negocjacji wynagrodzeń w roku następnym, zmian w zarządzaniu PLL LOT. Ponadto zwrócono uwagę na problemy w przemyśle chemicznym, stoczniowym, obronnym i cukrowniczym.

Petycja trafiła także do MPiPS. Protestujący domagali się w niej usunięcia z Kodeksu pracy antypracowniczych przepisów, podwyższenia płacy minimalnej, ograniczenia zjawiska zatrudniania na tzw. umowach śmieciowych oraz cofnięcia decyzji o podwyższeniu wieku emerytalnego. Minister Władysław Kosiniak-Kamysz nie wyszedł do związkowców, ale zaprosił ich na najbliższe posiedzenie Komisji Trójstronnej 20 września.

W petycji do MTBiGW związkowcy zażądali oddłużenia przewozów regionalnych i ustawy o bezpieczeństwie ruchu kolejowego. Sprzeciwiono się zmniejszeniu funduszu kolejowego. Demonstrujący złożyli przed siedzibą resortu zegarki dla ministra Sławomira Nowaka.

Przed ministerstwem gospodarki protestowali m.in. górnicy. Domagano się opracowania kompleksowej polityki przemysłowej i stymulacji gospodarki celem tworzenia nowych miejsc pracy. Związkowcy wyrazili również swój sprzeciw wobec pakietu klimatycznego.

Na ul. Miodowej przed MZ zebrało się ponad 3 tys. osób pod hasłem: „W obronie pacjentów. W obronie naszych praw”. Demonstrujący domagali się m.in. zatrzymania przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego, zwiększenia nakładów publicznych na ochronę zdrowia, a także utrzymania państwowej inspekcji sanitarnej i państwowego ratownictwa medycznego. Zwrócono również uwagę na potrzebę lepszej dostępności świadczeń dla pacjentów i problemy związane z lekami refundowanymi. W trakcie przemarszu ul. Krakowskie Przedmieście, przed Pałacem Prezydenckim związkowcy zarzucili prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, że podpisał kilka niekorzystnych dla społeczeństwa aktów prawnych, m.in. ustawę o działalności leczniczej oraz ustawę wydłużającą wiek emerytalny.

Przed MSW służby mundurowe protestowały przeciwko zmniejszeniu przewidzianego na nie budżetu i planom obniżenia ich wynagrodzeń za czas choroby do 80 proc. Z kolei w resorcie sprawiedliwości pracownicy służby więziennej domagali się zwiększenia liczby etatów strażników, poprawy warunków pracy, podwyżki płac i nakładów na remonty.

Protestujący przed resortem rolnictwa domagali się m.in. powołania komisji rolniczego dialogu społecznego, wyeliminowania z rynku spekulantów oraz jasnych zasad sprzedaży płodów rolnych. W MRiRW – jako jedynym, które odwiedzili związkowcy – petycja nie została złożona.

Organizatorami pikiet były Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oraz Forum Związków Zawodowych. Protestujący udali się następnie przed Sejm, gdzie powstało miasteczko namiotowe, które – zgodnie z zapowiedziami związkowców – zniknie najwcześniej w sobotę.

To jednak dopiero początek. W czwartek ulicami Warszawy przejdzie jedna manifestacja – spod resortu edukacji pod Sejm, gdzie odbędą się dwie debaty eksperckie. Pierwsza od godz. 11.00 do 13.00 dotyczyć będzie polityki przemysłowej, a wezmą w niej udział prof. Ryszard Bugaj (członek Rady Honorowej „Nowego Obywatela”), prof. Stéphane Portet, dr Bolesław Jankowski i Krzysztof Mroczkowski (stały współpracownik „Nowego Obywatela”). Od godz. 14.00 do 16.00 będzie miała miejsce debata nt. służby zdrowia. W piątek, czyli dzień otwarty z wolną trybuną dla organizacji społecznych biorących udział w protestach, jedna z demonstracji przejdzie spod Sejmu pod Pałac Prezydencki.

Na sobotę zaplanowano zaś największą manifestację, która według szacunków organizatorów zgromadzić może nawet ponad 100 tys. osób.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Edukacja do bezrobocia?

Edukacja do bezrobocia?

System doradztwa zawodowego w Polsce to fikcja, w związku z czym wielu uczniów dokonuje złych wyborów edukacyjnych.

„Rzeczpospolita” pisze, że według Forum Obywatelskiego Rozwoju jedną z ważnych przyczyn bezrobocia wśród młodzieży jest zupełnie zaniedbany przez szkoły system doradztwa zawodowego. FOR powołuje się na inne kraje, gdzie doradztwo zawodowe na wysokim poziomie sprawia, że bezrobocie wśród młodych ludzi jest znacznie mniejsze, dzięki większemu dopasowaniu kwalifikacji absolwentów do potrzeb rynku pracy.

W 2011 r. na blisko 14,5 tys. gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych profesjonalnego doradcę zawodowego zatrudniało tylko 1,1 tys. placówek – mniej niż 8 proc. Na dodatek dwie trzecie gimnazjalistów nigdy nie spotkało się z doradztwem zawodowym, a spośród tych, którzy skorzystali z porad, tylko 28 proc. miało z nim kontakt w szkole.

W latach 2008–2012 stopa bezrobocia osób w wieku 20–24 oraz 25–29 lat zwiększyła się o połowę, odpowiednio z 16,9 proc. do 25,3 proc. oraz z 8,2 proc. do 13,1 proc.

Minimum dla każdego

Minimum dla każdego

Szef Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska Ryszard Kalisz przedstawił propozycję wprowadzenia w Europie bezwarunkowego minimalnego dochodu podstawowego, który otrzymywałby każdy obywatel i rezydent danego kraju.

– „To nie jest inicjatywa populistyczna, ani nieprzemyślana” – przekonywał b. poseł SLD. Powiedział, że w sprawie ustanowienia takiego dochodu została podjęta Europejska Inicjatywa Obywatelska, umożliwiająca mieszkańcom UE zgłaszanie propozycji legislacji, jeśli w ciągu 12 miesięcy zyskają one poparcie co najmniej miliona osób z siedmiu krajów. – „Na podstawie Traktatu z Lizbony zainicjowane zostało przez naszych współpracowników z Niemiec działanie na rzecz obywatelskiej inicjatywy dla ustanowienia minimalnego dochodu gwarantowanego” – powiedział. Podkreślił, że członkowie DWP zbierają już w tej sprawie podpisy w Polsce i „idzie to bardzo dobrze”.

Kalisz pytany ile miałby wynieść w Polsce taki dochód odparł, że może powiedzieć jedynie szacunkowo, że „musiałby być na poziomie ponad 1000 zł, pewnie między 1000 a 2000”. – „Na szczęście istnieje Traktat z Lizbony, my takich szacunków we wszystkich krajach UE nie jesteśmy w stanie przeprowadzić. Jak zbierzemy milion podpisów, będzie to musiała zrobić Komisja Europejska i państwa członkowskie, w tym również polski rząd” – dodał.

Na pytanie, skąd państwo miałoby wziąć pieniądze na realizację tej propozycji, Karolina Nadolska z DWP powiedziała, że z uproszczenia systemu socjalnego i z podwyższenia podatków. Dodała, że „podwyższenie podatków to będzie cena, którą wyższa i średnia klasa będzie płaciła za bezpieczne społeczeństwo”.

Według Kalisza „to nie musi wcale zwiększać kosztów, a może nawet obniżyć”. – „W Polsce mamy w tej chwili nawet 600 tys. urzędników. Według naszych symulacji można by o co najmniej 200 tys. zmniejszyć ilość tych urzędników” – powiedział.

Bezwarunkowy dochód podstawowy na Facebooku – kliknij tutaj.

O idei, zaletach i potencjalnych wadach idei dochodu obywatelskiego pisaliśmy w „Obywatelu” nr 2 (28) już w roku 2006. Do tematu wrócimy w numerze jesiennym, tj. 61.

Pozalekcyjna draka

Pozalekcyjna draka

Tysiące rodziców podpisują się pod petycjami wzywającymi resort edukacji do nowelizacji ustawy przedszkolnej lub wydania interpretacji przepisów, która pozwoli na organizowanie zajęć dodatkowych w przedszkolach według dotychczasowych zasad.

„Rzeczpospolita” pisze, że zmiany wprowadzone przez rząd mocno ograniczyły ofertę edukacyjną dla dzieci. Co więcej, z dnia na dzień zatrudnienie straciły tysiące drobnych przedsiębiorców.

Chodzi o zmiany, które weszły w życie 1 września, zgodnie z którymi rodzice za każdą dodatkową godzinę opieki nad dzieckiem (pierwsze 5 finansuje gmina) nie mogą płacić więcej niż symboliczną złotówkę. W rezultacie przedszkola musiały zrezygnować ze współpracy z zewnętrznymi firmami, które organizowały dzieciom np. zajęcia z baletu, koła teatralne czy naukowe, bo opłaty za nie wykraczały poza wspomnianą kwotę.

Rodzice są wściekli, gdyż nie mogą wykupić dzieciom dodatkowych zajęć, które do tej pory ich przedszkola oferowały; dyrekcje placówek – bo muszą tłumaczyć się przed rodzicami i ograniczać swoją ofertę; tysiące osób z uprawnieniami pedagogicznymi, które organizowały przedszkolakom dodatkowe zajęcia – bo straciły źródło utrzymania. Przykładem jest Janusz Patynek z Poznania, który z dnia na dzień stracił 40 klientów, bo tyle przedszkoli kupowało w jego firmie lekcje językowe od 24 lat. Stworzoną przez niego petycję do MEN podpisać można tutaj. W innej petycji Agnieszka Błaszkiewicz z Gdańska domaga się zniesienia zapisu ustawy, który mówi, że żadne formy organizacji zajęć dodatkowych nie mogą wiązać się z ponoszeniem opłat przez rodziców.