Samoobrona walutowa

Samoobrona walutowa

Klienci banków, którzy wpadli w pułapkę kredytową, jednoczą siły. Tomasz Sadlik, który niedawno pozwał bank za kredyt walutowy, tworzy stowarzyszenie osób, które czują się poszkodowane hipotekami.

„Tworzymy grupę, która wraz z polskimi sądami, które już zaczęły przyznawać rację poszkodowanym, wynegocjuje ugody, restrukturyzacje i umorzenia. Nie jesteśmy sami. Razem tworzymy siłę, której nie oprą się ani banki, ani zbyt leniwi politycy” – piszą w swojej odezwie założyciele stowarzyszenia, cytowani przez Wyborcza.biz. – „Chcemy tylko powrotu do normalności. To banki wywołały kryzys i one powinny ponosić konsekwencje” – przekonuje Sadlik, który niedawno sam pozwał do sądu Raiffeisen Bank, domagając się unieważnienia umowy kredytowej.

Mieszkaniec Krakowa wziął kredyt mieszkaniowy we frankach we wrześniu 2007 r. Przekonuje, że pracownica banku zapewniała go, że jedyne ryzyko to ewentualna utrata kredytowanej nieruchomości. Tymczasem gdy jej wartość spadła poniżej wysokości zadłużenia, bank w styczniu wypowiedział mu umowę i wszczął egzekucję nie tylko z hipoteki, ale też z pensji małżonki. Sadlik przekonuje również, że nie został precyzyjnie poinformowany o ryzyku walutowym.

Założyciel stowarzyszenia twierdzi, że próbował negocjować z bankiem, ale bez żadnych efektów. – „Nie jestem jedyny w takiej sytuacji. Usiłowałem zainteresować posłów, osoby publiczne, różne instytucje, że z problemami osób mających kredyty we frankach trzeba coś zacząć robić. Nie było żadnego odzewu” – mówi. Kiedy zaczęli zgłaszać się kolejni zadłużeni, po tym jak media nagłośniły jego pozew, postanowił powołać Stowarzyszenie Obrony Poszkodowanych Hipotekami „Pro Futuris”. W najbliższych dniach chce też zaprosić do Krakowa szefową hiszpańskiego Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Hipoteki.

Wśród postulatów organizacji znajdzie się lepsza ochrona kredytobiorców i zmiany w prawie wzorem Hiszpanii czy Chorwacji, gdzie zadłużeni we frankach wygrali w sądach z bankami. Już teraz Sadlik doradza innym dłużnikom, jak negocjować z bankami, by wstrzymywały egzekucje i naliczanie karnych odsetek. Nie wyklucza, że jeśli banki nie wyjdą naprzeciw klientom, stowarzyszenie złoży przeciwko nim pozew zbiorowy.

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak wyraził sceptycyzm wobec argumentów i postulatów buntujących się klientów banków. – „Nie zdarzyło się nic, co uzasadniałoby podejmowanie jakichś nadzwyczajnych kroków. W Polsce od 2006 r. mamy Rekomendację S przyjętą przez nadzór bankowy, w której wyraźnie określiliśmy m.in., że klient musi potwierdzić, iż zdaje sobie sprawę z ryzyka walutowego i świadomie podejmuje decyzję dotyczącą zaciągnięcia zobowiązania w innej walucie niż złoty. To oznacza, że podstawa prawna roszczeń o unieważnienie kredytu czy przewalutowanie go po kursie z dnia zawarcia umowy jest w polskich warunkach nader wątpliwa” – stwierdził w niedawnym wywiadzie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Opiekunowie nigdy nie odpuszczają

Opiekunowie nigdy nie odpuszczają

8 października wykluczeni opiekunowie niepełnosprawnych osób dorosłych kolejny raz przyjadą do stolicy, by walczyć o swoje prawa.

Uczestnicy protestu spotkają się na Dworcu Głównym między 9.00 a 10.20, skąd przemieszczą się pod Kancelarię Sejmu, gdzie planują dotrzeć na godz. 11.00. Następnie  przejdą pod Sejm i Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (kolejność nie jest jeszcze znana, a będzie zależała od tego, na którą godzinę uda się zwołać wstępnie zapowiedziane konferencje prasowe).

Informacje na temat protestu, jak i ogólnie sytuacji grupy, której on dotyczy, można śledzić na http://wykluczeni-opiekunowie-doroslych-on.blog.pl/.

Kontakt do reprezentantów środowiska opiekunów: 505 467 895, 509 245 819, 730 751 143.

O poprzednim proteście oraz o postulatach manifestujących pisaliśmy tutaj.

Podczas zbliżającego się Festiwalu Obywatela w Łodzi odbędzie się spotkanie z przedstawicielkami ruchu opiekunów osób niesamodzielnych – więcej szczegółów można znaleźć tutaj.

Radzimy z nimi nie zadzierać

Radzimy z nimi nie zadzierać

Trwają protesty pracowników Lidla. Kolejny odbył się w Łodzi, będącej kolebką ogólnopolskich struktur „Solidarności” w tej sieci handlowej.

Gazeta.pl przypomina, że pierwsza pikieta informacyjna pod sklepem przy al. Piłsudskiego 151 miała miejsce w marcu, a postulaty od tamtego czasu się nie zmieniły. – „Chodzi przede wszystkim o zwiększenie zatrudnienia, bo pracujemy ponad siły w tzw. systemie multiskilling, czyli wszyscy robią wszystko: pracują na kasie, rozkładają towar na półkach, sprzątają, a nawet wypiekają pieczywo” – wyjaśnia przewodnicząca związku Justyna Chrapowicz. – „Na dodatek od roku firma przyjmuje tylko na 3/4 etatu i tyle płaci – 1,3 tys. zł netto – choć często jesteśmy zmuszani do pracy po 12 godz. Nie mamy stałych umów o pracę, tylko przedłużane co parę miesięcy. W każdej chwili każdy może być zwolniony”. Przykładem jest jedna z kierowniczek, wyrzucona na bruk kiedy lekarz, zaniepokojony stanem, do którego doprowadził ją pracodawca, zabronił jej dalszego dźwigania. Lidl Polska kpi sobie także z konstytucyjnego prawa do zrzeszania się: cały czas podważa ważność rejestracji związku i w praktyce go nie uznaje.

Wściekli pracownicy organizują protesty pod sklepami oraz w sklepach, m.in. w Warszawie i Katowicach. Jedną z metod jest płacenie za zakupy jednogroszówkami, blokujące obsługę kas. Podobnie było w Łodzi, gdzie przedstawiciele związku kupowali w ten sposób słodycze dla jednego z domów dziecka. Rozdawali też ulotki, na które klienci reagowali bardzo różnie, od egoistycznego pieniactwa po solidarność (jeden z głosów: „zdaję sobie sprawę, że kupując tutaj, przyczyniam się do pogorszenia sytuacji pracowników. Ale cóż zrobić, tu jest taniej niż w osiedlowym sklepie czy nawet na ryneczku”).

Portal cytuje oświadczenie Lidl Polska, w którym sieć zapewnia m.in., że w najbliższym czasie odbędzie się spotkanie z przedstawicielami związków zawodowych, „którego celem będzie wypracowanie wspólnych i satysfakcjonujących obie strony rozwiązań”.

Kto nie przeczyta, ten trąba

Kto nie przeczyta, ten trąba

Ukazała się ciekawa książka pt. „Instrumentarium globalnego panowania”. Jej autorką jest dr Joanna Szalacha-Jarmużek, której teksty mamy przyjemność publikować już od 2002 r.

Treść i wartość publikacji dobrze podsumował dr hab. Krzysztof Jasiecki z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk: Praca dr Joanny Szalachy-Jarmużek ma szansę odegrania istotnej roli w dyskusji nad tym, co można robić, jakie koncepcje wypracowywać i w jaki sposób, które instytucje wzmacniać bądź jakie reguły wprowadzać w Polsce, by zwiększać rodzime możliwości wpływania na unijne oraz globalne tendencje polityczne i gospodarcze. Znaczenie podjęcia tego tematu jest tym większe, że w ostatnich latach pojawiły się nowe wyzwania wynikające z konieczności redefiniowania polskich interesów w warunkach międzynarodowego kryzysu gospodarczego, strukturalnych problemów strefy euro bądź polityki bezpieczeństwa.

Książkę można kupić pod tym adresem. A jeśli ktoś chce się przekonać, jak ciekawie i kompetentnie potrafi pisać jej autorka – polecamy tekst opublikowany na naszych łamach.