Sprawiedliwość na bruku

Sprawiedliwość na bruku

Wczoraj do aresztu trafił Piotr Ikonowicz. Lider Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, zajmującej się m.in. animowaniem samoobrony obywatelskiej przed eksmisjami na bruk, ma tam spędzić trzy miesiące. Redakcja „Nowego Obywatela” przyłącza się do głosów w obronie aktywisty.

Przypomnijmy, że w 2000 r. Piotr Ikonowicz zorganizował blokadę wyrzucenia z domu pary emerytów z Mokotowa i został wówczas oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej kamienicznika. Żaden z kilkudziesięciu świadków tego nie potwierdził, łącznie z obecnymi na miejscu policjantami. W 2008 r. sąd skazał go na prace społeczne, których Ikonowicz – w proteście przeciwko sposobowi przeprowadzenia procesu – nie wykonał, w związku z czym ma teraz odbyć karę 90 dni pozbawienia wolności. Wcześniej wniosek działacza, by na poczet prac społecznych zaliczyć mu codzienną działalność na rzecz potrzebujących (np. pomoc prawną), został odrzucony. Również liczne apele do Bronisława Komorowskiego o ułaskawienie byłego posła PPS, w tym wystosowany przez zasłużonych obrońców praw obywatelskich w czasach PRL, pozostały bez odpowiedzi.

Co istotne, przepisy umożliwiające eksmisję na bruk zostały ostatecznie uchylone jako niezgodne z ustawą zasadniczą. Kara więzienia za udział w akcji w obronie Konstytucji, podobnie jak postawa prezydenta wobec całej sprawy, stanowią ostateczną kompromitację struktur państwa, którego nieudolność i niewrażliwość na ludzką krzywdę wymusiła wcześniej na Ikonowiczu działalność w formule obywatelskiego nieposłuszeństwa. Redakcja „Nowego Obywatela” wyraża solidarność z uwięzionym i przyłącza się do apeli o pilne zwolnienie go z aresztu, a następnie zajęcie się przez odpowiednie instytucje rozwiązaniem problemów, które leżą u podstaw codziennej aktywności Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dzielimy się tym, co mamy najlepsze

Dzielimy się tym, co mamy najlepsze

Na naszym portalu regularnie udostępniamy kolejne teksty z papierowej wersji kwartalnika „Nowy Obywatel”. Do tej listy dołączyły niedawno cztery ciekawe materiały.

Mowa o tekstach pt. Ekonomia polityczna spekulacji autorstwa Krzysztofa Mroczkowskiego oraz Kolej na państwo, państwo na kolej Aleksandra Bucholskiego, a ponadto dwóch rozmowach – z prof. Włodzimierzem Aniołem, poświęconej nordyckiemu spojrzeniu na sprawy społeczno-gospodarcze, oraz z kmdr. dr. hab. Tomaszem Szubrychtem – o tym, jak nasze państwo lekceważy ekonomiczny potencjał Bałtyku.

Przypominamy, że osoby posiadające ważną prenumeratę „Nowego Obywatela” mają bezpłatny dostęp do wszystkich tekstów archiwalnychszczegóły znajdują się tutaj.

„Solidarność” w Solidarności

„Solidarność” w Solidarności

Czekoladowa Solidarność jest znana nie tylko Polsce, ale i poza granicami naszego kraju. W tym wyjątkowym lubelskim zakładzie nie było jednak dotychczas związków zawodowych. Zmieniło się to niedawno, gdy pracownicy, znani z wyrobu czekoladowych pyszności, postanowili się zorganizować.

Na pytanie, dlaczego wybrali właśnie NSZZ „Solidarność”, przewodniczący żartobliwie odpowiada, że inaczej nie wypadało, w końcu nazwa firmy zobowiązuje. Ale już poważnie dodaje, że bardzo zależało pracownikom na tym, by stać się dla kierujących firmą partnerem do rozmów, negocjacji w sprawach bieżących i dotyczących przyszłości firmy.

Po pierwszych rozmowach z prezesem związkowcy są nastawieni optymistycznie. Wyrażają wolę współpracy i chęć działania dla dobra swojego zakładu. Mają na to spore szanse, bo organizacja zakładowa, choć bardzo młoda, jest już bardzo liczna.

W najbliższym czasie nowa komisja, która stawia na dalszy rozwój swojej reprezentacji, planuje także wybory władz i szkolenie z podstaw działalności związkowej.

Od początku działalności związkowcom pomagają organizatorzy związkowi Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego ze wsparciem Działu Rozwoju Związku Komisji Krajowej. Mamy nadzieję, że nowo powstała organizacja będzie wsparciem dla pracowników i partnerem dla kierownictwa firmy – wyjaśniają pracownicy regionalnego Działu Rozwoju.

Firma Cukiernicza Solidarność powstała 4 czerwca 1952 r. Największym kapitałem firmy jest jakość jej produktów, która została osiągnięta dzięki nowoczesnym technologiom produkcji, własnym recepturom oraz zaangażowaniu wszystkich pracowników.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Pacjenci odchodzą od okienek aptecznych z kwitkiem i z płaczem

Pacjenci odchodzą od okienek aptecznych z kwitkiem i z płaczem

Ministerstwo zdrowia od momentu wprowadzenia tzw. ustawy refundacyjnej bardzo rzadko chwali się swoimi sukcesami polegającymi na oszczędnościach w NFZ z tytułu wydatków na refundację leków, ponieważ zdaje sobie sprawę, że jednocześnie gwałtownie rosną dopłaty pacjentów do leków refundowanych.

Przypomnijmy tylko, że nowa ustawa refundacyjna uchwalona w maju 2011 roku (weszła w życie z dniem 1 stycznia 2012 roku), miała skrzętnie ukryty cel przed opinią publiczną, a w szczególności przed ludźmi chorymi, mianowicie znaczące zmniejszenie środków finansowych przeznaczanych corocznie przez NFZ na refundację leków.

Głównym instrumentem, który miał ograniczać wydatki na leki refundowane, był swoisty bat finansowy na lekarzy, w postaci zwrotu kwot nienależnej refundacji razem z odsetkami ustalonej przez kontrolerów NFZ.

Kontrole te mogłyby być przeprowadzane w ciągu 5 lat od daty wystawienia recepty, a kontrolowane miało być nie tylko uprawnienie pacjenta do leków refundowanych (a więc czy w momencie wizyty u lekarza był on ubezpieczony, a dokładnie czy miał opłaconą składkę zdrowotną) ale przede wszystkim czy przepisany pacjentowi lek podlega refundacji w danej jednostce chorobowej.

Na skutek nacisku środowiska lekarskiego, już na początku 2012 roku nowelizacją ustawy kontrole lekarzy pod tym względem przez NFZ zostały wprawdzie zniesione, ale ciągle w ustawie znajdują się zapisy nakazujące lekarzowi przepisywanie z refundacją leku tylko w zastosowaniu w stosunku do jednostki chorobowej, na którą lek został w Polsce zarejestrowany.

Stąd coraz więcej recept na leki refundowane, ale wypisywane przez lekarzy na receptach ze 100% odpłatnością, tylko dlatego, aby nie mieć kłopotów z kontrolami z NFZ.

Mimo obfitej mojej korespondencji (interpelacje poselskie) z resortem zdrowia w sprawie poziomu współpłacenia pacjentów za leki po 1 stycznia 2012 roku, kolejni wiceministrowie idą w zaparte i odpowiadają na nie udostępniając dane dotyczące leków refundowanych sprzedawanych pacjentom na recepty z częściową odpłatnością i ukrywając dane o sprzedaży leków refundowanych, ale na recepty ze 100% odpłatnością.

Na szczęście funkcjonują w Polsce firmy, które badają rynek leków niezależnie od ministra zdrowia i publikują swoje ustalenia. Jedną z nich jest IMS Health.

Już wczesną wiosną 2013 roku opublikowała ona dane dotyczące wydatków pacjentów na leki i wydatków NFZ na refundację za rok 2012.

Okazało się, że za leki nierefundowane oraz refundowane wykupione za 100% ceny pacjenci w roku 2012 zapłacili gigantyczną sumę 5,4 mld zł, czyli o 0,4 mld zł więcej niż w roku 2011 (w 2011 wydatki pacjentów na te leki wyniosły 5 mld zł).

IMS Health precyzyjnie wyszczególniła jednak, że w tej grupie znajdują się także wydatki na leki refundowane kupowane przez pacjentów na recepty ze 100% odpłatnością (konsekwencja zapisów nowej ustawy refundacyjnej) i wyniosły one 0,7 mld zł, a więc wzrosły w porównaniu do roku poprzedniego o 0,2 mld zł (w 2011 roku pacjenci zapłacili za te leki 0,5 mld zł).

Konsekwencją nowej ustawy refundacyjnej był więc w 2012 roku wzrost współpłacenia pacjentów za leki na receptę (refundowane i nierefundowane) aż o 5,2 punktu procentowego (z 52,5% do 57,7%), a w przypadku tylko leków refundowanych o 2 punkty procentowe (z 36,7% w roku 2011 do 38,7% w roku 2012).

Korzystanie więc z „dobrodziejstw” ustawy spowodowało konieczność dodatkowego wydatkowania przez pacjentów w roku 2012 około 0,4 mld zł, podczas gdy jak donosiły media NFZ zaoszczędził na refundacji leków blisko 2 mld zł.

IMS Health właśnie opublikowała swoje prognozy dotyczące odpłatności pacjentów za leki i wydatków refundacyjnych NFZ za cały rok 2013, ale oparte już na twardych danych za 3 kwartały tego roku.

Otóż według tych danych współpłacenie pacjentów za leki w 2013 roku znowu wzrośnie z 38,7% w 2012 roku do 42% (chodzi o leki refundowane sprzedawane na recepty z częściową i 100% odpłatnością), ponieważ aż 12,2% leków refundowanych pacjenci wykupują na recepty ze 100% odpłatnością.

Z kolei wydatki NFZ na refundację spadną w stosunku do planowanych aż o 1,2 mld zł, a razem ze zmniejszonymi wydatkami do programów lekowych i chemioterapii będą mniejsze o ponad 1,7 mld zł.

Należy przy okazji przypomnieć, że przekroczenie współpłacenia pacjentów za leki poziomu 40%, zgodnie ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), oznacza poważne ograniczenia dla chorych w dostępie do leków.

Ustawa refundacyjna jak widać pozwala na ograniczenie wydatków na refundację leków o kolejne miliardy złotych, tyle tylko, że odpłatność pacjentów za leki refundowane gwałtownie rośnie, z 36,7% w roku 2011 (sprzed wprowadzenia ustawy) do 42% na koniec 2013, a więc aż o 5 pkt. procentowych.

To oznacza setki milionów dodatkowych wydatków na leki z kieszeni pacjentów, a ci którzy tych pieniędzy nie mają, odchodzą od okienek aptecznych z kwitkiem i z płaczem.

Zbigniew Kuźmiuk, Poseł PiS

_____

Przedruk za stroną „Tygodnika Solidarność”