To ma swoją nazwę: hipokryzja

Związek Nauczycielstwa Polskiego, który grozi strajkiem w obronie Karty Nauczyciela, we własnych szkołach zatrudnia na „umowach śmieciowych”.

„Rzeczpospolita” przypomina, że ZNP planuje protesty w obronie standardów pracy w szkołach, nie wykluczając nawet strajku. Sławomir Broniarz wielokrotnie powtarzał, że obecne rozwiązania są podstawą stabilizacji zawodu nauczyciela i gwarantem rangi tej profesji. Tymczasem w prowadzonym przez związek zespole szkół w Łodzi (szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum) oraz szkole muzycznej I stopnia nauczyciele nie są zatrudnieni na podstawie Karty. Według zestawienia dotyczącego roku szkolnego 2012/2013 z blisko 39 etatów pedagogicznych funkcjonujących w Zespole Szkół ZNP ponad 16 było umowami o dzieło lub zlecenie, kolejnych 14 to etaty na czas nieokreślony zawarte na podstawie Kodeksu pracy, następne 7,5 – umowy na czas określony. Z kolei w szkole muzycznej zdecydowana większość pedagogów pracuje na umowy-zlecenia.

Wątpliwości jest więcej. W lipcu i sierpniu inspekcja pracy przeprowadziła kontrolę w szkołach prowadzonych przez nauczycielską centralę. Okazuje się, że regulamin wynagrodzeń odwołuje się w nich do minimalnych stawek wynagradzania nauczycieli. A Karta, o co z wielką energią (i słusznie) walczy ZNP, gwarantuje nauczycielom nie zasadnicze, ale tzw. średnie stawki, które są wyższe, bo składają się na nie pensja zasadnicza i dodatki. Jeżeli nauczyciel nie otrzyma wyznaczonej przez MEN średniej, przysługuje mu specjalny dodatek (wszedł on do systemu wynagradzania w 2011 r. jako realizacja żądania nauczycielskich związków). Ale w szkołach ZNP go nie ma, zatrudnieni tam pedagodzy mogą liczyć na 20-proc. premię liczoną od pensji zasadniczej.

PIP zwraca ponadto uwagę, że w Zespole nie funkcjonuje zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, a potrącenia z pensji na związki zawodowe oraz na kasę zapomogowo-pożyczkową odbywają się bez pisemnej zgody pracowników. – „Władze szkoły z Karty wybrały tylko te elementy, które są dla nich korzystne, czyli np. dodatkowe dwie godziny pensum lub obowiązek organizowania kół zainteresowań. O jakichkolwiek przywilejach dla nauczycieli, jak urlopy na poratowanie zdrowia, nie ma mowy” – mówi Ewa Gajdka, była pedagog szkolna we wspomnianej placówce. Dodaje, że jest tam duża fluktuacja kadry: zatrudniani są młodzi nauczyciele, którym można zapłacić mniej. Stosowane są także inne triki, np. kiedy do obowiązków p. Gajdki zostało dołączone kierowanie świetlicą, nie została kierownikiem świetlicy, lecz jej koordynatorem (funkcja kierownicza bowiem wymuszałaby wypłatę dodatku funkcyjnego).

„Około trzystu uczniów, czesne na poziomie 550–600 zł miesięcznie gwarantują dobre przychody. Według najprostszego rachunku to co najmniej 1,65 mln zł rocznie” – pisze dziennik o wspomnianym zespole szkół.

O mało chwalebnej stronie związków zawodowych czytaj także tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>