Państwo solidarne na odwrót

Państwo solidarne na odwrót

Prezydent podpisał ustawę o rządowym programie Mieszkania dla Młodych. W jego ramach od przyszłego roku państwo będzie dotować… młodą klasę średnią oraz deweloperów.

Od początku stycznia młode rodziny oraz single do 35. roku życia będą mogli starać się o dopłatę do kredytu hipotecznego, dzięki której zaoszczędzą nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Młodzi będą mogli liczyć na dopłatę do 10 proc. ceny mieszkania lub domu, jeśli mają dziecko dopłata wyniesie 15 proc., a w przypadku urodzenia się potomka w pięć lat od zakupu własnego lokum dostaną dodatkowe 5 proc. dofinansowania. – „Proponowane instrumenty wsparcia łączą jednocześnie cel polityki mieszkaniowej z celami tak ważnej dla prezydenta polityki rodzinnej. Brak mieszkań jest uznawany za jedną z istotnych przyczyn niskiego poziomu dzietności polskich rodzin” – podała strona internetowa prezydent.pl.

Ustawa budzi jednak poważne kontrowersje; wielu ekspertów wskazuje, że pomoże ona jedynie najlepiej sytuowanym Polakom oraz deweloperom. Mimo licznych apeli i dyskusji parlamentarzyści zadecydowali bowiem m.in., że pieniądze w ramach MdM będą wypłacane tylko przy zakupie nieruchomości z rynku pierwotnego.

Co ciekawe, podpis prezydenta pojawił się zaraz po tym, jak pismo w sprawie niezgodności ustawy z Konstytucją wystosował do kancelarii Bronisława Komorowskiego znany pośrednik na rynku nieruchomości Krzysztof Oppenheim. – „Jeśli pierwsze mieszkanie zostało nabyte w oparciu o kredyt hipoteczny w obcych walutach, a w związku z osłabieniem wartości waluty rodzimej, nabywca zbankrutował i utracił to mieszkanie, wsparcia nie otrzyma. Jest to nierówność ze względu na pogorszenie się sytuacji finansowej młodej osoby” – pisze w opinii zleconej przez Oppenheima dr Waldemar Gontarski, ceniony prawnik, z którego usług często korzysta m.in. parlament.

Nowy akt prawny krytykuje także Związek Banków Polskich. Zdaniem organizacji ustawa nie jest krokiem w stronę systemowego rozwiązania problemu, a dużo lepszym pomysłem byłoby zamiast dopłat do kredytów wprowadzić nowy model systematycznego oszczędzania, np. wzorowany na niemieckich kasach mieszkaniowych. Premiowanie odkładania na własne lokum sprawiłoby, że stać byłoby na nie także mniej zamożnych Polaków. – „MdM to projekt skierowany do osób, które i tak stać na kredyt. Dzięki dopłacie nieco zaoszczędzą, ewentualnie kupią mieszkanie o kilka metrów większe. System kas mieszkaniowych pozwoliłby natomiast nabyć nieruchomości osobom, które dziś nie mogą wziąć kredytu” – komentuje Jacek Furga, przewodniczący Komitetu Finansowania Nieruchomości przy ZBP.

Zdaniem Furgi wprowadzenie MdM w obecnej sytuacji na rynku nieruchomości może dodatkowo doprowadzić w drugiej połowie 2014 r. do podwyżki cen. Jednocześnie rządowy program pochłonie w ciągu kilku najbliższych lat aż 3,53 mld zł z budżetu, w którym jest spora dziura. – „Parlament zdecydował się na rozdanie środków w kwocie 3,5 mld zł, mimo że tych środków nie posiada. Czyli najpierw trzeba je na rynku pożyczyć. A kiedy już coś minister finansów »uzbiera«, na przykład przez sprzedaż obligacji, to zaraz rozda te środki bogatym Polakom, by ci zwiększyli zyski banków i deweloperów. A wszystko to z odsetkami będziemy spłacać my, podatnicy” – alarmuje Oppenheim.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Przybysze pod większą ochroną

Przybysze pod większą ochroną

Posłowie do Parlamentu Europejskiego oraz Rada UE osiągnęli kompromis w sprawie dyrektywy o pracownikach sezonowych z krajów trzecich. W projekcie zawarto zapisy dotyczące m.in. płacy minimalnej i odpowiednich warunków zakwaterowania.

Portal Farmer.pl przypomina, że ponad 100 000 osób przyjeżdża co roku z krajów trzecich do Unii Europejskiej w poszukiwaniu pracy sezonowej w rolnictwie i turystyce, np. przy zbiorze owoców. Planowana dyrektywa ma na celu zapewnienie im większej ochrony podstawowych praw.

Zgodnie z projektem pracodawcy będą zobligowani do przedstawiania kandydatom do zatrudnienia umowy o pracę lub wiążącej oferty, zawierającej szczegółowe informacje na tematy takie jak wysokość wynagrodzenia czy godziny pracy. Kraje członkowskie będą musiały ustanowić maksymalny czas pobytu imigrantów – od 5 do 9 miesięcy ponad każdy 12-miesięczny okres, a pracownicy sezonowi będą mogli przedłużyć kontrakty czy zmienić pracodawcę w ramach limitu czasowego.

Migrantów będą obejmowały takie same prawa jak obywateli Unii w zakresie minimalnego wieku, stawek, warunków zwolnienia, czasu pracy, urlopów czy ubezpieczenia zdrowotnego. Pracodawcy będą zobowiązani do pokrycia kosztów podróży oraz ubezpieczenia zdrowotnego, zaś tych, którzy naruszą prawo, mają spotykać „skuteczne i odstraszające” sankcje.

Poszczególne kraje będą zobowiązane przeprowadzać regularne kontrole (zgodnie z miejscowym prawem), jednak same zdecydują, jaka będzie dopuszczalna liczba pracowników sezonowych. Będą mogły również rozszerzyć definicję „pracy sezonowej” o inne niż rolnictwo i turystyka działalności, pod warunkiem udowodnienia sezonowego charakteru danej pracy.

Jeśli nowe przepisy zostaną przyjęte (głosowanie plenarne Parlamentu Europejskiego ma się odbyć w styczniu), państwa członkowskie będą miały 2,5 roku na ich transpozycję do prawa krajowego.

Polska (ciężko) pracująca

Polska (ciężko) pracująca

Rekordowo rośnie wydajność naszej pracy, a jednocześnie utrzymujemy się w czołówce najwięcej pracujących społeczeństw Europy.

W 2012 r. w czasie 60 minut pracy zatrudnieni wytwarzali w Polsce dobra o wartości średnio 10,4 euro, o 5,6 proc. więcej niż w roku poprzednim – wynika z danych Eurostatu, przytaczanych przez „Dziennik Gazetę Prawną”. Tak dużego wzrostu produktywności nie zanotowano w żadnym innym kraju UE, a w niektórych państwach Wspólnoty efektywność pracy spadła, np. w Wielkiej Brytanii o 1,8 proc., a w Holandii o 1,2 proc.

Wydajność pracy w Polsce, mimo ciągłego wzrostu, jest nadal trzykrotnie mniejsza niż średnia unijna. – „To nie znaczy, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku” – podkreśla prof. Elżbieta Mączyńska, szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Swoje robią zwłaszcza zła organizacja pracy przez pracodawców oraz nieuczciwi kontrahenci.

Nasi krajanie pracują nie tylko z coraz większym pożytkiem dla gospodarki (co niestety nie zawsze przekłada się na ich własne dochody), ale też bardzo dużo. Pod względem przepracowanych godzin znajdujemy się w absolutnej europejskiej czołówce: przeciętny Polak przepracował w ub.r. 1929 godzin. W Unii Europejskiej więcej pracuje tylko statystyczny Grek (o ponad 100 godzin), a w grupie krajów należących do OECD – Meksykanin i Chilijczyk. W skali roku Czech spędza w pracy ponad 100 godzin mniej, jeszcze mniej pracują Słowacy; Węgrzy, którzy w 2000 r. pracowali o ponad 40 godzin więcej od nas, teraz pracują o 40 godzin mniej. Najmniej pracuje się w Europie Zachodniej. Przykładowo, statystyczny Niemiec jest w pracy ponad 500 godzin mniej niż Polak, a każda godzina pracy tego pierwszego, dzięki dobrej organizacji i innowacyjności, wytwarza towary i usługi o cztery razy większej wartości niż powstające w ciągu 60 min. u nas.

Wzrost bogactwa powoduje, że przeciętny czas pracy spada. W ciągu 12 lat statystyczny mieszkaniec kraju nad Wisłą „zaoszczędził” prawie 60 godzin, tymczasem Czesi pracują o 100 godzin mniej, a Węgrzy o 145 mniej. Niemcy przez dekadę zdążyli odzyskać na prywatne potrzeby 74 godziny.

Jedyne takie muzeum

Jedyne takie muzeum

Rocznica odzyskania niepodległości, tj. utworzenia Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej pod przewodnictwem socjalisty Ignacego Daszyńskiego, to jednocześnie urodziny Lewicowo.pl – tworzonego przez redaktora naczelnego „Nowego Obywatela” internetowego muzeum tradycji i dorobku polskiej lewicy demokratycznej, patriotycznej i niekomunistycznej.

Lewicowo.pl to unikalna w skali Europy inicjatywa, na którą obecnie składa się już ok. 850 tekstów, w większości niedostępnych nie tylko nigdzie indziej w Internecie, ale także w większości bibliotek czy muzeów. Wszystkie materiały, z niewielkimi wyjątkami pochodzące ze skompletowanego za prywatne pieniądze archiwum Remigiusza Okraski, zostały na przestrzeni ostatnich czterech lat bezpłatnie udostępnione wszystkim zainteresowanym, opatrzone przypisami i profesjonalną bibliografią, skatalogowane etc. Dodatkowe atrakcje to m.in. ilustracje „z epoki” czy dział aktualności na temat interesujących książek i konferencji. Całość prac jest wykonywana społecznie, „po godzinach” (czy raczej: po nocach) przez redaktora portalu, przy wsparciu garstki wolontariuszy.

Jak pisze „kustosz” lewicowego muzeum w tekście rocznicowym: Gdy zaczynaliśmy naszą pracę, sporadyczne były w obiegu publicznym – także wśród rozmaitych środowisk lewicowych – odwołania do polskich tradycji socjalistycznych, emancypacyjnych i prospołecznych. Dzisiaj jest pod tym względem znacznie lepiej – wierzymy, że stało się tak m.in. dzięki naszej aktywności. (…) Zostańcie z nami przez kolejne lata! Polecajcie portal swoim znajomym! Przeglądajcie nasze archiwa, bo mnóstwo w nich wartościowych tekstów, a będzie jeszcze więcej.

Najłatwiej być „na bieżąco” z tą ciekawą inicjatywą dzięki jej kanałowi RSS albo stronie na Facebooku.