Rząd ma swoje sekrety

Rząd ma swoje sekrety

Szef Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski wystąpił do Ministerstwa Gospodarki o odtajnienie niejawnej części raportu na temat zawieranych przez Polskę umów gazowych.

Niezalezna.pl precyzuje, że raport dotyczy kontroli umów zawieranych przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ze spółkami Gazpromu w latach 2006-2009. Prezes Izby powiedział, że główny wniosek płynący z dokumentu dotyczy cen zakupu gazu przez Polskę i jest niestety taki, że płaciliśmy za niego jedną z najwyższych stawek w Europie. Jak wyjaśnił Kwiatkowski, dokument w części jest tajny. – „Zgodnie z przepisami, które to regulują, NIK przedstawia informacje pokontrolną, ale w przypadku niektórych raportów, i tak było w tym przypadku, jest oparty o informacje, które mają status oklauzulowany, czyli mają (…) różny charakter tajności, bo np. zawierają elementy związane z negocjacjami handlowymi” – powiedział urzędnik w „Sygnałach Dnia”.

Wyjaśnił także, że „za nadzór nad tym zakresem negocjacyjnym” odpowiadało Ministerstwo Gospodarki i decyzja o odtajnieniu niejawnej części raportu musi być podjęta we wspomnianym resorcie. Szef NIK-u zwrócił się do niego ze stosownym wnioskiem, jednak szef ministerstwa zajął stanowisko, że raport nie powinien być ujawniany. „W opinii MG upublicznienie szczegółowych zapisów dokumentu może pogorszyć pozycję negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w przyszłych procesach negocjacyjnych, zagrozić interesom ekonomicznym Polski, a także pozycji międzynarodowej i bezpieczeństwu energetycznemu RP” – napisał resort w piśmie do prezesa NIK.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

A to Szwecja właśnie!

A to Szwecja właśnie!

Podczas gdy w Polsce brakuje miejsc w więzieniach, Skandynawowie zamykają kolejne zakłady penitencjarne. To skutek lepiej przemyślanej polityki karania, a zwłaszcza skutecznej resocjalizacji przestępców.

NaTemat.pl pisze, że w związku z systematycznym spadkiem liczby więźniów od 2004 r. zamknięto już zakłady w szwedzkich miastach Aby, Haja, Batshagen i Kristianstad. Liczba penitencjariuszy spadła najpierw o 1 proc., by w latach 2010–2012 osiągnąć kolejne 6 proc. redukcji; także w tym roku spodziewane jest zmniejszenie liczby więźniów – o dalsze 5–6 proc. W liczącym 9,5 mln mieszkańców kraju jest obecnie tylko ok. 4850 więźniów.

Na tak dobry wynik ma wpływ kilka czynników. Jednym z nich jest roztropna polityka karna, w tym zwłaszcza odchodzenie od kar bezwzględnego więzienia w przypadku niektórych przestępstw i zastępowanie ich karami zastępczymi (podczas gdy w Polsce nadal „za kraty” trafiają całe rzesze „pijanych rowerzystów”, używając skrótu myślowego). Po drugie, więzienia w krajach skandynawskich, w odróżnieniu od polskich, nie są źródłem dalszej demoralizacji osadzonych, lecz miejscem autentycznej resocjalizacji. Skazani mają zapewnione dobre warunki, dostęp do mediów (w tym Internetu), mogą uprawiać sport itd. Przede wszystkim jednak pracują lub uczą się, by po wyjściu z więzienia mieć jakiekolwiek szanse na rynku pracy. Efekt? W recydywę popada mniej niż 30 proc. więźniów, podczas gdy w USA aż 60 proc., a w Wielkiej Brytanii 50 proc.

Mądra polityka państwa przynosi korzyści społeczne, ale i ekonomiczne. Przemiana utrzymywanych z podatków więźniów w produktywnych pracowników sprawia, że w Szwecji jest 5 więźniów na każde 10 tysięcy osób. Dla porównania, w przeludnionych więzieniach w Polsce mamy 222 więźniów na 10 tys. mieszkańców, zaś w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi aż… 716 .

Więcej o zaletach nordyckiego podejścia do problemów społecznych przeczytać można m.in. tutaj.

Robotnicza nędza

Robotnicza nędza

W zeszłym roku już niemal co dziesiąta rodzina robotnicza żyła poniżej granicy skrajnego ubóstwa, co oznacza wzrost o 1,5 p. proc. w ciągu zaledwie dwóch lat. W tym czasie odsetek skrajnie biednych rodzin nierobotniczych zwiększył się aż dwukrotnie, osiągając 2 proc.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że zdaniem prof. Henryka Domańskiego, socjologa z PAN, w tym roku biedy mogło jeszcze trochę przybyć. Minimum egzystencji stosowane do tego typu obliczeń wynosi przy tym zaledwie 1401 zł w przypadku czteroosobowych gospodarstw domowych (z dwójką dzieci do 14. roku życia), zaś w gospodarstwach jednoosobowych jest to zaledwie 519 zł.

Przy wyliczaniu wspomnianej kwoty uwzględnia się jedynie wydatki związane z zaspokojeniem najbardziej niezbędnych potrzeb wiążących się ze skromnym wyżywieniem oraz utrzymaniem małego mieszkania. Minimum egzystencji nie obejmuje natomiast żadnych wydatków związanych z wykonywaniem pracy zawodowej, komunikacją, kulturą i wypoczynkiem, a nawet opłat za telewizję.

Biedy przybyło m.in. ze względu na wzrost bezrobocia – we wrześniu zarejestrowanych osób bez pracy było o ponad 100 tys. więcej niż przed rokiem. Oznacza to nie tylko wzrost rzeszy Polaków bez regularnych dochodów, ale i zachętę dla pracodawców, by oferować niższe wynagrodzenia, skoro chętni do pracy stoją w bardzo długiej kolejce… Ubóstwo dotyka przede wszystkim ludzi o niskim poziomie wykształcenia, pracujących na stanowiskach robotniczych. Coraz uboższe są jednak także rodziny pracowników niebędących robotnikami. – „Dotyczy to przede wszystkim osób z dyplomem wyższej uczelni, które są u progu kariery zawodowej, bez stabilnego zatrudnienia. Odbywają one staże albo wykonują niskopłatne prace, aby zdobyć doświadczenie zawodowe” – twierdzi dr Piotr Broda-Wysocki z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. W związku z eksplozją edukacji samo posiadanie dyplomu wyższej uczelni już nie gwarantuje sukcesu ekonomicznego – podkreśla.

Ubóstwo pracowników nie jest wyłącznie efektem niskich zarobków, lecz może się wiązać np. z dużą liczbą osób w gospodarstwie domowym. Potwierdzają to dane GUS. W ub. roku w skrajnym ubóstwie żyło 26,6 proc. gospodarstw z co najmniej czwórką dzieci. – „Niestety, dziedziczenie biedy pogłębia się w Polsce niezależnie od sytuacji makroekonomicznej kraju” – dodaje prof. Domański.

Nasz wywiad z prof. Henrykiem Domańskim przeczytać można tutaj.

Instrukcja obsługi nowoczesnego człowieka. Jak działać razem?

Instrukcja obsługi nowoczesnego człowieka. Jak działać razem?

Dzisiaj do księgarni w całym kraju trafiła książka „Razem. Rytuały, zalety i zasady współpracy” Richarda Sennetta, objęta patronatem medialnym „Nowego Obywatela”.

Wspomniana pozycja to kontynuacja głośnej „Etyki dobrej roboty”. Tym razem autor skupia się na naturze współpracy, śledzi ewolucję rytuałów wspólnego działania od średniowiecza po dzisiaj. Przekonuje, że szczególnie teraz potrzeba nam, plemiennym mieszkańcom Globalnej Wioski, solidnej umiejętności, jaką jest współpraca.

Razem_Okladka

Współżycie z ludźmi, którzy różnią się od nas rasą, przynależnością etniczną, wyznaniem lub statusem majątkowym, to wyzwanie stojące dziś przed społeczeństwem obywatelskim. Druga cześć trylogii homo faber (obecnie autor pracuje nad trzecią częścią, książką o miastach) to głęboka refleksja na temat kondycji współczesnego człowieka i jego zdolności komunikacyjnych oraz możliwości współdziałania.

Już we wstępie autor podkreśla, że dobry fachowiec-uczony może poświęcać energię na zbudowanie najlepszej możliwej bomby atomowej. Podobnie ludzie znakomicie współpracują przy napadzie rabunkowym. Współdziałanie może oznaczać wiele korzyści, ale tylko od samych ludzi zależy, jak spożytkują wspólny potencjał – wyjaśnia socjolog i zaznacza, że współpraca jest czymś naturalnym dla ludzi i innych zwierząt społecznych – obserwujemy ją w przypadku iskających się szympansów, dzieci budujących zamek na plaży, ludzi układających wspólnie worki z piaskiem gdy nadchodzi powódź […] tendencję do wzajemnego wsparcia mamy w genach – pisze.

Bodźcem do współpracy może być niewystarczalność naszych zasobów jednostkowych, chęć aktywnej komunikacji, zwyczajna niepewność lub strach. Czy jednak już sama chęć podjęcia wspólnych działań oznacza sukces? Richard Sennett stara się wyjaśnić, że do skutecznej współpracy potrzebne są klarowne rytuały i zasady. Dlatego też książkę można potraktować jako solidny, a zarazem erudycyjny przewodnik dla managerów, kierowników projektów, działaczy społecznych, akademików i studentów, w końcu dla każdego, komu kontakt z drugim człowiekiem nie jest obojętny.

O autorze: Richard Sennett jest wybitnym amerykańskim socjologiem, autorem m.in. „Szacunku w świecie nierówności”, „Upadku człowieka publicznego” i „Korozji charakteru” (naszą recenzję tej ostatniej pozycji przeczytać można tutaj). Przez wiele lat wykładał w New York Institute of the Humanities oraz w London School of Economics, gdzie pracuje jako emerytowany profesor socjologii. Obecnie jest Wybitnym Profesorem Wizytującym Uniwersytetu w Cambridge.

Autor: Richard Sennett
Tytuł: Razem. Rytuały, zalety i zasady współpracy
Wydawnictwo: Muza SA
Stron: 400
ISBN: 9788377584521
Cena detaliczna: 39,99 zł
Premiera: 13.11.2013

Kontakt dla mediów
Rafał Pikuła
r.pikula@businessandculture.pl
tel. 795-919-309