Prześwietlani bezrobotni

Prześwietlani bezrobotni

„Pośredniaki” mają pozyskiwać coraz więcej informacji o bezrobotnych, co może naruszać ich prywatność i prowadzić do dyskryminacji.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że to, jakie informacje o osobach poszukujących etatów będą od przyszłego roku pozyskiwane przez urzędy pracy, pozostaje wielką niewiadomą. Kontrowersje budzi sztandarowy pomysł reformy służb zatrudnienia, czyli tzw. profilowanie bezrobotnych, dzięki któremu PUP-y mają lepiej dostosować wsparcie do konkretnych osób. Zdaniem dr. Wojciecha Wiewiórowskiego, generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO), przyporządkowywanie bezrobotnych do konkretnych grup, np. ze względu na estetykę wyglądu, może prowadzić do dyskryminacji.

Zbierane informacje mają pomóc w zaszeregowaniu danej osoby do odpowiedniej grupy docelowej – bezrobotnych aktywnych, wymagających wsparcia oraz oddalonych od rynku pracy. – „Powstaje pytanie, czy wszystkie one będą niezbędne do realizacji ustawowego celu, jakim jest znalezienie pracy dla osoby bezrobotnej” – tłumaczy dr Arwid Mednis, prawnik z kancelarii Wierzbowski Eversheds. Podkreśla, że ustawodawca wykazuje się niekonsekwencją. W przypadku zbierania danych o osobach już zatrudnionych obowiązują bardzo rygorystyczne ograniczenia, w odniesieniu do bezrobotnych ma być możliwe pozyskiwanie niemal nieograniczonej ich liczby.

Obawy GIODO budzi m.in. to, że w procesie profilowania może dojść do naruszenia prywatności osób bezrobotnych, a nawet do ich dyskryminacji ze względu na cechy, które mają decydować o zaliczeniu do określonej grupy (płeć, stan zdrowia czy wygląd). – „Wątpliwości wynikają z tego, że nie do końca wiadomo, jak takie profilowanie miałoby wyglądać i na czym dokładnie miałoby ono polegać. To, jakie informacje o osobach bezrobotnych będą przy tym pozyskiwane przez służby zatrudnienia, nie zostało określone w nowelizacji ustawy, choć powinno zostać w niej uregulowane. Kwestie te zostały przesunięte do rozporządzenia” – wskazuje dr Wiewiórowski.

Brak wyrażenia zgody na profilowanie miałby skutkować wykreśleniem z rejestru bezrobotnych. – „W przypadku zastosowania takiego rygoru nie możemy mówić, że mamy do czynienia ze zgodą bezrobotnego na podejmowane przez urząd działania. Jej niewyrażenie nie powinno się wiązać z negatywnymi konsekwencjami” – uważa Wiewiórowski.

Zdaniem dr. Mednisa, wspomniane rozwiązanie może zostać zakwestionowane przez Komisję Europejską. – „Być może już na wiosnę przyszłego roku zostanie uchwalone rozporządzenie unijne w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i swobodnym ich przepływem. Przewiduje ono wprowadzenie generalnego obowiązku uzyskania zgody danej osoby na prowadzenie jej profilowania” – wyjaśnia.

– „Niedopuszczalne jest, aby np. wójt ustalał jakie dane można uzyskać, aby były adekwatne do celu, który chce się osiągnąć przez takie zdobywanie informacji. Również kwestionariusze stosowane przy profilowaniu nie powinny mieć elementów ocennych” – uważa dr Mednis. W jego opinii pozyskiwanie i przetwarzanie danych osobowych musi następować jednolicie we wszystkich urzędach pracy, a to może zostać osiągnięte tylko wtedy, gdy zakres tych danych określi ustawa.

– „Niewykluczone, że po wprowadzeniu profilowania bezrobotni będą kwestionować zakres wymaganych od nich danych przed GIODO lub Trybunałem Konstytucyjnym. Mogą one ocenić, czy nie wykracza on poza to, co zgodnie z zasadą adekwatności jest niezbędne do zrealizowania ustawowych celów” – twierdzi Przemysław Zegarek z kancelarii prawniczej Lex Artist.

Wraz z reformą nie została całkowicie uregulowana także kwestia przepływów danych pomiędzy służbami zatrudnienia na różnych szczeblach administracji. – „Jeśli chodzi o ewidencję centralną i wojewódzką, to rzeczywiście brakuje odpowiednich regulacji prawnych, które określałyby zasady ich funkcjonowania. Obecne przepisy nie są wystarczające, by uznać, że nie ma żadnych wątpliwości co do ochrony danych osób bezrobotnych” – mówi dr Wojciech Wiewiórowski.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Duda pisze do Platiniego

Duda pisze do Platiniego

Na warunki pracy robotników przygotowujących Mundial 2022 w Katarze zwrócił uwagę szef „Solidarności” Piotr Duda, który wysłał w tej sprawie list do Michela Platiniego.

Spieszymy wyrazić nasze uznanie dla Pańskich uwag skierowanych do władz Kataru, że emirat ten powinien stanowczo załatwić problemy związane z Mundialem 2022 i że jest to znacznie ważniejsze niż wiedza, czy za dziewięć lat rozgrywki odbędą się w lecie czy w zimie. Jesteśmy przekonani, że słowa te zostały wypowiedziane w duchu wrażliwości na wymiar społeczny, którą pokazał Pan w czasie naszych spotkań podczas Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie.

Jednakże, w celu uniknięcia wszelkich nieporozumień, chcielibyśmy poinformować, że Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych, w której NSZZ „Solidarność” jest afiliowany, w pełni podziela troskę związaną ze zdrowiem i bezpieczeństwem graczy i widzów. Niemniej jednak mamy nadzieję, że podziela Pan naszą opinię, że znacznie poważniejsza jest sytuacja robotników zatrudnionych na budowie obiektów infrastruktury Pucharu Świata w Katarze. W Katarze co roku wymuszone narażenie na niedopuszczalne warunki pracy kosztuje życie setek pracowników migrujących. Robotnicy przyjeżdżający do Kataru są całkowicie pozbawieni praw człowieka uznawanych na całym świecie, które bez rozróżnienia powinny być stosowane wobec wszystkich.

Oto są, Panie Platini, „problemy do załatwienia”. Liczymy na Pańską wrażliwość i działanie! – napisał Piotr Duda 19 listopada. Z pełną treścią listu (j. francuski) można zapoznać się tutaj.

Przewodniczący UEFA zareagował na pismo lidera „S” bardzo szybko. Oto tłumaczenie odpowiedzi, która trafiła do siedziby NSZZ „Solidarność”:

Panie Przewodniczący, Drogi Piotrze,
Dziękuję za Pański list z 19 listopada, w którym podzielił się Pan ze mną swym zaniepokojeniem warunkami, w których pracują robotnicy na budowach przygotowujących Puchar Świata, który ma odbyć się w Katarze w 2022 roku.

Jak Pan podkreśla w swoim liście, istotnie stwierdziłem wobec międzynarodowych mediów, że podstawowym priorytetem FIFA powinno być zajęcie się tą sprawą, zanim rozpocznie rozpatrywanie innych kwestii, jak na przykład kalendarz rozgrywek. Zatroskany warunkami pracowników, powtórzyłem te słowa podczas obrad Komitetu Wykonawczego FIFA odbywających się 3-4 października br. W związku z tym Komitet Wykonawczy FIFA udzielił Przewodniczącemu FIFA osobiście mandatu w celu zajęcia się tą sprawą i zapewnienia, aby różne międzynarodowe konwencje pozostające w mocy były w pełni stosowane do pracowników przygotowujących Puchar Świata 2022 w Katarze.

Po podjęciu tej decyzji, pan Joseph Blatter udał się zatem do Kataru w celu spotkania z najwyższymi władzami tego kraju, a także niedawno przyjął w siedzibie FIFA różnych przedstawicieli międzynarodowych organizacji związkowych. Przewodniczący FIFA omówi sytuację podczas naszego następnego spotkania, które odbędzie się 4 i 5 grudnia 2013. Nie omieszkam poinformować Pana o wynikach tego spotkania.

Raz jeszcze dziękując za Pański list, proszę przyjąć, Panie Przewodniczący, wyrazy najgłębszego szacunku.

UEFA
Michel Platini
Przewodniczący

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Kościół, „Nowy Obywatel”, dialog

Kościół, „Nowy Obywatel”, dialog

Ogłoszenie szeroko komentowanej adhortacji apostolskiej papieża Franciszka, Evangelii gaudium, stanowi dobry moment, by przypomnieć aktywność naszego środowiska w popularyzowaniu chrześcijańskich krytyk kapitalizmu.

Dokument, o którym mowa, jest ważnym głosem przeciwko niesprawiedliwym stosunkom społecznym. Warto pamiętać, że także poprzednik Franciszka, Benedykt XVI, podejmował tę tematykę komentując współczesny kryzys społeczno-gospodarczy. Opublikowany na naszych łamach, obszerny artykuł na ten temat, można przeczytać tutaj.

Warto również przypomnieć „Obywatela” nr 44, w którym pisaliśmy m.in. o katolickim nauczaniu w kwestii własności, opisywaliśmy współczesne chrześcijańskie ruchy na rzecz praw pracowników oraz przybliżaliśmy sposób myślenia przedsiębiorców kierujących się zasadami Ekonomii Komunii. Cały wspomniany numer udostępniliśmy w Sieci.

Od lat dużo wysiłku poświęcamy przypominaniu bogatych tradycji lewicy chrześcijańskiej – wśród przykładów można podać teksty „Chrześcijański socjalizm Karola Ludwika Konińskiego”, „Ekonomia dobra wspólnego. Tradycja i problemy chrześcijańskiego socjalizmu” czy tekst biograficzny poświęcony działalności ks. Antoniego Szecha, czyli polskiemu odpowiednikowi teologii wyzwolenia, aktywnemu jednak już kilka dekad przed latynoamerykańskimi „kolegami”!

Osobom zainteresowanym historycznymi przykładami wcielania w życie wspólnych ideałów Ewangelii i socjalizmu rekomendujemy samodzielne poszukiwania w dziale Inspiracje oraz w odpowiedniej „sekcji” portalu Lewicowo.pl, gdzie znaleźć można choćby ciekawy wywiadDamianem Kalbarczykiem, autorem wyboru pism „Wskrzesić Polskę, zbawić świat. Antologia polskiej chrześcijańskiej myśli społeczno-radykalnej 1831-1864”.

Polecamy także książkę dr. hab. Rafała Łętochy pt. „O dobro wspólne. Szkice z katolicyzmu społecznego”, objętą naszym patronatem i częściowo opartą o teksty publikowane w naszym piśmie.

Alarm dla alarmujących

Alarm dla alarmujących

Organizacja Transparency International stwierdziła, że tylko 4 z 27 krajów UE mają odpowiednio zaawansowane prawo mogące służyć ochronie tzw. sygnalistów (ang. whistleblowers), czyli pracowników instytucji lub firm, którzy nagłaśniają panujące w nich nadużycia.

Większość krajów Europy nie osłania osób, które, jak były współpracownik NSA Edward Snowden, gotowe są ujawniać przypadki korupcji i nielegalnych praktyk stanowiących zagrożenie dla demokracji czy innych wartości życia społecznego. W niedawno wydanym raporcie pt. „Whistleblowing in Europe. Legal protections for whistleblowers in the EU” Transparency International ocenia, że wśród państw członkowskich jedynie Luksemburg, Rumunia, Słowenia i Wielka Brytania mają odpowiednie narzędzia, by ochraniać sygnalistów.

Pozostałe kraje podzielono na dwie grupy: zapewniające – jakkolwiek niewystarczającą – ochronę takim ludziom (16 krajów) oraz państwa, gdzie dla własnego dobra lepiej żadnych poufnych informacji, nawet jeśli dotyczą działalności bezprawnej, nie ujawniać (7 krajów). Co ciekawe, do tej ostatniej kategorii zaliczono Finlandię, cieszącą się reputacją wyjątkowo otwartej demokracji.

Transparency International kładzie nacisk na konieczność istnienia dobrego prawa chroniącego sygnalistów, jako że w większości krajów osoby wydobywające na światło dzienne kłopotliwe informacje podlegają z reguły szykanom ze strony przełożonych, współpracowników i znajomych. Zagrożona jest ich praca, kariera, reputacja, a w niektórych przypadkach również i zdrowie psychiczne, a nawet życie. Brak solidnych zabezpieczeń dla „prospołecznych demaskatorów” przynosi szkodę także społeczeństwu, gospodarce, praworządności i ochronie środowiska Europy.

„Wszyscy są stratni, gdy korupcja polityczna, przekręty finansowe i przestępstwa przeciwko środowisku pozostają niezauważone i bezkarne. Takie nieprawidłowości mogą być usunięte jedynie przez pokazujących nieznaną opinii prawdę. A ci ludzie będą informować o naruszeniu prawa, jedynie jeśli nie będą obawiali się, że spotka ich za to kara” – pisze organizacja, apelując o podjęcie „szybkich działań”. „Wszystko, co nie spełni wymogu całkowitej, pozbawionej jakichkolwiek kruczków prawnych, ochrony demaskatorów, obrabuje Europę z jej najcenniejszych partnerów w walce z korupcją – ludzi gotowych służyć jej praworządności” – przekonuje Transparency International.

O polskich regulacjach chroniących sygnalistów przeczytać można tutaj.