Spoko, może Owsiak dorzuci…

Spoko, może Owsiak dorzuci…

NFZ drastycznie zmienia zasady finansowania oddziałów neonatologii, na których lekarze ratują życie i zdrowie m.in. wcześniakom.

Gazeta.pl informuje, że od 1 stycznia spora część chorych noworodków nie ma już opłacanych przez NFZ badań czynności serca, oddechu, ciśnienia krwi, ciepłoty ciała. Publiczny ubezpieczyciel nie opłaca też dla części dzieci fototerapii, która jest jedyną skuteczną metodą leczenia ciężkiej żółtaczki.

Lekarze szacują, że cięcia mogą dotknąć nawet co piąte dziecko na oddziale neonatologii. Nowe przepisy dotyczą przedwcześnie urodzonych noworodków, ale też tych z zagrożonych patologicznych ciąż, w których dochodziło do niedotlenienia, zakażeń wewnątrzmacicznych, wad płodu. – „Fundusz uznał te dzieci za zdrowe” – mówi prof. Janusz Gadzinowski, konsultant ds. neonatologii w Wielkopolsce. – „Zamiast 15 tys. zł na leczenie takiego noworodka, dostaniemy 1 tys. zł” – policzyli już lekarze z warszawskiego szpitala przy Karowej.

W uniwersyteckim szpitalu przy Polnej w Poznaniu w ciągu roku ponad dwa tysiące noworodków z całego regionu otrzymuje opiekę na oddziale neonatologii. Dyrekcja już przesłała do ministra zdrowia swój sprzeciw, protestują także inni lekarze w całej Polsce. „Po raz kolejny Narodowy Fundusz Zdrowia przedkłada swoje nieprzemyślane decyzje na sumienia lekarzy” – napisała do ministra i prezesa NFZ prof. Maria K. Borszewska-Kornacka, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego. – „Inkubator to nie skrzynka, która zapewnia dziecku jedynie ciepło” – mówi. – „Takiemu dziecku trzeba podać m.in. tlen, trzeba go żywić pozajelitowo, stale obserwować czynności życiowe. I taki noworodek jest zdrowy? Mam przestać mu pomagać?”. Portal dodaje, że cięcia objęły też inne oddziały – ginekologiczne i położnicze.

Fundusz twierdzi, że sytuacja wcale nie jest czarno-biała. Przykładowo, jego zdaniem szpitale często klasyfikowały żółtaczkę fizjologiczną (przechodzi ją każdy noworodek) jako stan patologiczny, i w ten sposób dodatkowo zarabiały. Wycofał się jednak z niektórych decyzji, m.in. przywrócił finansowanie fototerapii u dzieci wymagających wzmożonego nadzoru (wciąż nie przysługuje ona tym, które określa się jako „wymagające intensywnej i szczególnej opieki”).

NFZ twierdzi, że nadal porządkuje przepisy, oraz zapowiada spotkania z lekarzami w tej sprawie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dzięki „Solidarności” dodatkowe wolne dni w 2014 r.

Dzięki „Solidarności” dodatkowe wolne dni w 2014 r.

W 2014 r. pracownicy po raz pierwszy skorzystają z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który w październiku 2012 roku przyznał rację NSZZ „Solidarność” ws. oddawania dnia wolnego za święto przypadające w sobotę.

W 2014 r. w sobotę przepadną: Święto Konstytucji 3 maja oraz Dzień Wszystkich Świętych 1 listopada.

Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczny z konstytucją przepis Kodeksu pracy, zgodnie z którym za święto przypadające w dniu wolnym od pracy pracodawcy nie musieli oddawać pracownikom dodatkowego dnia wolnego. Przepis od początku budził duże kontrowersje. Dlatego NSZZ „Solidarność” zdecydował o skierowaniu do TK wniosku o sprawdzenie jego zgodności z ustawą zasadniczą. Sędziowie uznali, że prawo do dnia wolnego powinno w równym stopniu przysługiwać wszystkim pracownikom.

Od dnia publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw pracodawcy znów muszą oddawać pracownikom wolny dzień, jeśli święto przypadnie w dzień wolny z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy – najczęściej chodzi o sobotę, która dla większości pracowników jest dniem wolnym. Za dzień świąteczny, który wypadnie w sobotę, pracodawca musi więc zmniejszyć pracownikowi wymiar czasu pracy w innym terminie. W przeciwnym razie pracownicy mogą dochodzić wynagrodzenia z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Wniosek do prokuratury w sprawie LPP

Wniosek do prokuratury w sprawie LPP

Rozpoczęta 4 stycznia akcja bojkotu spółki LPP S.A. oraz jej marek: Reserved, Cropp, House, Sinsay, Promo Stars – nabiera tempa. W ramach solidarności z tą inicjatywą Młodzi Socjaliści złożyli dzisiaj dwa pisma w tej sprawie do gdańskich instytucji: prokuratury i I Urzędu Skarbowego.

W powiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa stwierdzamy, że mogło dojść do naruszenia prawa z art. 55 Kodeksu Karnego Skarbowego, mówiącego o zatajaniu prawdziwych rozmiarów działalności gospodarczej. Pytamy również Urząd Skarbowy o to, czy unikanie opodatkowania przez LPP S.A. zostało już objęte kontrolą.

Korporacja alergicznie zareagowała na bojkot marek, doprowadzając do zablokowania treści strony akcji na portalu Facebook (w momencie blokady miała 10 tys. „lubiących” oraz ponad 300 tys. „zasięgu”). Administratorzy zostali poinformowani, że strona „narusza lub w inny sposób łamie prawa (…) własności (…) podmiotu trzeciego”. Obsługa portalu Facebook ignoruje w ten sposób fakt, że parodia i pastisz (stosowane przez akcję bojkotu) są dopuszczalnym przez polskie prawo sposobem wykorzystania własności intelektualnej. Interesy korporacyjne okazują się więc ważniejsze od interesów obywateli zaangażowanych w jak najbardziej legalny bojkot.

Bojkot marek koncernu LPP S.A. spotyka się w czasie z planowaną przez Młodych Socjalistów na drugą połowę stycznia kampanią przeciwko ucieczkom korporacji do tzw. rajów podatkowych. Co roku budżety krajów OECD, w tym Polski, tracą miliardy na oszustwach podatkowych wielkich korporacji. Pieniądze z podatków dochodowych służą między innymi na pokrycie kosztów edukacji, służby zdrowia, budowy i utrzymania dróg, kolei itd. Korporacje, które korzystają z całej tej państwowej infrastruktury nie poczuwają się do żadnej odpowiedzialności w kwestii płacenia należnych społeczeństwu podatków. Kampania przeciwko tolerowaniu ucieczek podatkowych będzie nagłaśniała kilka innych, skrajnie oburzających przykładów tego procederu oraz będzie służyła naciskowi na podjęcie działania przez władze publiczne.

Młodzi Socjaliści

Pismo do prokuratury

Pismo do I Urzędu Skarbowego

_____

Przedruk za stroną Młodych Socjalistów

Polska na szarym końcu transportowego rankingu

Polska na szarym końcu transportowego rankingu

Komisja Europejska porównała wykorzystanie kolei, autobusów lokalnych oraz środków transportu miejskiego w 28 krajach Unii Europejskiej. Według tych danych, przeciętny Polak rocznie pokonuje środkami transportu publicznego w sumie 1125 km – jest to odległość równa zaledwie jednemu przejazdowi koleją z Kielc do Gdańska i z powrotem.

Polska ze swoim wynikiem znalazła się na szarym końcu rankingu – zajmujemy 26. miejsce. Mniej transportem publicznym podróżują jedynie Rumuni i Litwini. Liderami rankingu są natomiast Czechy – u naszych południowych sąsiadów średnia liczba kilometrów pokonywanych przez jednego mieszkańca komunikacją zbiorową jest prawie trzykrotnie wyższa niż w Polsce. Statystyczny Czech przemierza pociągami, autobusami, tramwajami, trolejbusami oraz metrem 2975 km rocznie.

Spośród 28 krajów obecnej Unii Europejskiej – w 11 w ostatnich kilkunastu latach nastąpił wzrost wykorzystania transportu publicznego. Od 2000 r. liczba kilometrów pokonywanych komunikacją zbiorową wzrosła w Austrii, Belgii, Chorwacji, Danii, Francji, Holandii, Luksemburgu, Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz na Litwie. W Polsce w tym czasie nastąpił spadek wykorzystania transportu publicznego o prawie jedną trzecią – jeszcze w 2000 r. statystyczny Polak pokonywał komunikacją zbiorową 1565 km rocznie.

O komentarz do rankingu Komisji Europejskiej poprosiliśmy Krzysztofa Rytla z Centrum Zrównoważonego Transportu. – Polska jest krajem, w którym oferta kolei jest bardzo słaba. Częstotliwości kursowania pociągów – na przykład w porównaniu z Czechami – są porażająco niskie. Polska nie jest jedynym europejskim krajem, który ma słabą kolej, ale jest jedynym dużym krajem, który ma słabą kolej. Jednocześnie coraz więcej miejscowości jest całkowicie pozbawionych transportu publicznego. Zarówno kolejowego, jak i autobusowego – i to jest ewenement na skalę europejską – podkreśla Rytel. I dodaje, że w obliczu słabej formy transportu publicznego mobilność społeczeństwa zagospodarowywana jest przez motoryzację indywidualną. – Świat nie znosi próżni. Bardzo słabe w rankingu Polska i Litwa są krajami, gdzie udział samochodów jest największy w przewozach pasażerskich.

Roczna liczba kilometrów pokonywanych pociągami, autobusami lokalnymi i środkami transportu miejskiego w przeliczeniu na jednego mieszkańca:
1. Czechy: 2975 km
2. Austria: 2970 km
3. Belgia: 2775 km
4. Węgry: 2685 km
5. Luksemburg: 2540 km
6. Włochy: 2535 km
7. Dania: 2470 km
8. Francja: 2460 km
9. Szwecja: 2380 km
10. Finlandia: 2215 km
11. Grecja: 2115 km
12. Niemcy: 1990 km
13. Słowenia: 1950 km
14. Irlandia: 1905 km
15. Bułgaria: 1875 km
16. Hiszpania: 1840 km
17. Wielka Brytania: 1800 km
18. Estonia: 1790 km
19. Holandia: 1755 km
20. Cypr: 1550 km
21. Słowacja: 1520 km
22. Portugalia: 1495 km
23. Łotwa: 1350 km
24. Malta: 1205 km
25. Chorwacja: 1160 km
26. POLSKA: 1125 km
27. Rumunia: 1120 km
28. Litwa: 1015 km

Dane za rok 2012. Źródło: Komisja Europejska

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” nr 1/69 (styczeń-luty 2014), www.zbs.net.pl.