Amerykański koszmarny sen

W swoim internetowym wydaniu magazyn „The Rolling Stone” zestawił kilka faktów na potwierdzenie tezy, że pod względem społecznym Stany Zjednoczone należy uznać za kraj Trzeciego Świata.

Onet.pl pisze, że dziennikarz Sean McElwee skoncentrował się na sześciu sferach. Pierwszą z nich stanowi wymiar sprawiedliwości, gdzie statystyki są zatrważające: International Center for Prison Studies szacuje, że USA więzi 716 osób na każde 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w Rosji wskaźnik ten wynosi 484, w Iranie 284, zaś w Chinach 121. Jedynym krajem, który ma większy odsetek więzionej ludności niż Stany Zjednoczone, jest Korea Północna… Statystyki mówią również, że ponad 2,5 mln amerykańskich dzieci ma rodziców za kratkami, oraz że od początku 2011 r. zgwałcono w zakładach karnych ponad 217 tys. osób.

Po drugie, eksperci szacują, że amerykańska infrastruktura bezwzględnie potrzebuje ponad 3,6 bln dolarów inwestycji w ciągu najbliższych sześciu lat. Przykładowo, w Południowej Dakocie, na Alasce i w Pensylwanii woda nadal jest transportowana drewnianymi rurami, a ok. 45 proc. Amerykanów nie ma dostępu do transportu publicznego (więcej na temat zacofania infrastrukturalnego najbogatszego kraju świata piszemy tutaj).

Trzecią, powszechnie znaną sferą wstydu Ameryki jest opieka zdrowotna. Niedawne badania wykazały, że w wielu stanach, zwłaszcza na głębokim Południu, długość życia jest niższa niż w Algierii, Nikaragui czy Bangladeszu. USA są jedynym państwem rozwiniętym, który nie wprowadził powszechnego prawa do opieki zdrowotnej. Kraj Bushów i Obamy ma również bardzo wysoką śmiertelność niemowląt, a także najwyższy wskaźnik ciąż u nastolatek.

Niechlubne są statystyki przestępstw dokonywanych za Oceanem. Według danych ONZ, w USA popełnianych jest 20 razy więcej zabójstw niż w innych krajach rozwiniętych czy w Iraku. Ponad połowa z masowych strzelanin udokumentowanych w ciągu ostatnich 50 lat na całym świecie miała miejsce właśnie w Stanach Zjednoczonych, a 73 proc. morderców uzyskało broń legalnie. Miasta takie jak Nowy Orlean czy Detroit rywalizują o miano najbardziej brutalnych miejsc na świecie jedynie z metropoliami Ameryki Łacińskiej.

Po piąte, w większości rankingów Stany zajmują pierwsze miejsce pod względem nierówności ekonomicznych. Choć kraj ten zbudowano na micie nieograniczonych możliwości dla pracowitych i przedsiębiorczych, w rzeczywistości dzieci urodzone w biednych rodzinach mają mniej niż 3 proc. szans na osiągnięcie życiowego sukcesu. Badania wykazują, że nierówności negatywnie odbijają się m.in. na stanie zdrowia Amerykanów.

„The Rolling Stone” zwraca także uwagę, że USA są wśród trzech krajów na świecie, które nie gwarantują płatnego urlopu macierzyńskiego (dwa pozostałe to Papua-Nowa Gwinea i Suazi), w związku z czym wiele biednych matek musi wybrać między wychowaniem dzieci a utrzymaniem pracy czy nauką. Departament Edukacji potwierdził też, że szkoły z wysokimi odsetkiem ubogich studentów mają zwyczajowo niższy poziom finansowania przez władze lokalne (więcej o amerykańskim systemie oświaty przeczytasz w „Nowym Obywatelu” nr 64).

6 odpowiedzi na „Amerykański koszmarny sen

  1. a. pisze:

    Dla mnie to żadna nowość. Od dawna uważam USA za kraj Trzeciego Świata (i to nie tylko pod względem ściśle społecznym). I doprawdy nigdy nie pojmę, jak tym krajem można się zachwycać, chyba że powód ku temu ma stanowić właśnie taka swoista dzicz. Nie wyobrażam sobie bym miał kiedykolwiek do tego kraju jechać, gdzieś zresztą ostatnio czytałem, zdaje się na jakimś portalu niemieckim, że USA są jednym z najbardziej nieprzyjemnych na świecie państw dla turystów.

    • anka z...usa pisze:

      to zle info przeczytales. Mieszkam w Ameryce juz od 1978 roku, przyjechalam z $60 w kieszeni. To piekny kraj, a najwspanialsi sa wlasnie w nim ludzie, no moze nie w Nowym Yorku (kociolek). Na wyjazdach obserwuje turystow: wg mnie najgorzej zachowuja sie wlasnie ci z Europy: glosni, wulgarni, nie-szanujacy przepisow. Potrafili palic papierosy w miejscach zakazanych (Brice National Park), gdzie jest scisly tego zakaz, potrafia tez wyrzucac smieci ot tak, za siebie a kosz pod nosem.

  2. a. pisze:

    (uzup. do 28-03-2014 o 11:43)

    Powyższa opinia dotyczy przede wszystkim amerykańskich wielkich miast. Jak powiedziałem, ani w najmniejszym stopniu nie znam Stanów, ani też nie mam zamiaru ich poznawać, choćby tylko turystycznie, ale wydaje mi się, tak jakoś czuję nosem, że w rejonach mniej zurbanizowanych, czyli np.na Środkowym Zachodzie, obraz USA jest inny – bardziej ludzki. Jakoś podświadomie do tych rejonów czuję nawet pewną sympatię (oczywiście na miarę ogólnie negatywnego stosunku do tego kraju jako całości).

  3. citizen pisze:

    z przyjemnoscia karnie przeprowadze sie do tego kraju „trzeciego swiata” naprzykła na wymiane z jakims redaktorkiem Roling stone

  4. Michał Janik pisze:

    Ciekawe, czy któryś z więźniów więzionych tak licznie w USA dobrowolnie wymienił by się na miejsce osadzenia z kimś z Rosji? Bieda biedzie nierówna.
    A to, że gdzieś używane są drewniane rury, to nie oznacza zacofania, tylko tego, jak wspaniale te rury kiedyś zainstalowano.
    Generalnie takie porównanie wywołuje salwę śmiechu.45% Amerykanów nie ma dostępu do transportu publicznego – i pewnie nie odczuwa takiej potrzeby, bo ma samochód.
    A nierówności ekonomiczne to normalna rzecz w kraju, który się rozwija. Nierówności to nic złego, problem tylko w tym, żeby były odzwierciedleniem zdolności i pracowitości, a nie miejsca urodzenia w hierarchii społecznej. A jak zdefiniowano ten „życiowy sukces” dla 3% ubogich, i jak się to ma do „życiowego sukcesu” w innych krajach. Czy przypadkiem nie jest tak, że „życiowy sukces” w krajach będących wzorem dla redaktorów Roling Stone może osiągnąć 10% ubogich, ale Bardzo Wielki Sukces jest nie do osiągnięcia dla nikogo poza już bardzo bogatymi? I taki Cukierberg nie miał by tam w ogóle czego szukać, albo musiał by sprzedać pomysł na wczesnym etapie i zadowolić się ochłapami?

  5. a. pisze:

    „Generalnie takie porównanie wywołuje salwę śmiechu.45% Amerykanów nie ma dostępu do transportu publicznego – i pewnie nie odczuwa takiej potrzeby, bo ma samochód.” (Michał Janik 01-04-2014 o 15:25″

    Szanowny panie Janik!
    Salwy śmiechu to wywołuje pańska powyższa „argumentacja” samochodowa. Wynikałoby bowiem z niej, że np. Szwajcaria albo Belgia są krajami nędzarzy nieposiadających samochodów, skoro komunikacja publiczna funkcjonuje tam na medal.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>