Kretyn Tower

Kretyn Tower

Burmistrz Augustowa chce zniszczyć bajkowy krajobraz okolicy, zezwalając na budowę w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora… drapacza chmur.

„Metro” przypomina, że najwyższy budynek w Augustowie ma dziś cztery piętra. Tymczasem lokalne władze są po rozmowach z inwestorami z Arabii Saudyjskiej i Kataru, którzy nad jeziorem Necko chcą zbudować 40-piętrowy hotel. – „Z początku byłem sceptyczny, bo jak tu w środku puszczy miałby wyrosnąć ogromny prostopadłościan? Ale budynek ma mieć kształt nie do końca rozwiniętego żagla. To korespondowałoby z naszymi jeziorami. Atrakcja przyciągnie turystów” – przekonuje burmistrz Kazimierz Kożuchowski. – „Nie potrafię wyobrazić sobie tam drapacza chmur. Byłby zaprzeczeniem wszystkiego, co ludzi przyciąga do Augustowa. Wątpię, by inwestor zaryzykował, bo nie znajdzie wielu chętnych na odpoczynek nad jeziorem w wieżowcu” – ripostuje Rafał Kosno, znany lokalny aktywista ekologiczny.

Aby gmach mógł powstać, radni muszą zmienić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, ale według burmistrza nie będzie z tym problemów. Gazeta przypomina, że sprawa przypomina historię wielkiego jak 10 boisk piłkarskich hotelu Gołębiewski, który niczym meteor wbił się kilka lat temu w krajobraz Karpacza i zdominował cały krajobraz. Tam też władze mocno zabiegały o inwestycję, m.in. radni dostosowali do niej miejscowy plan zagospodarowania. Inwestorowi i tego było mało, więc wybudował dziewięć pięter, zamiast uzgodnionych siedmiu. Ponieważ miasto w całości wpisane jest do rejestru zabytków, konserwator nakazał rozbiórkę dodatkowych kondygnacji, a jego żądania wsparł minister kultury. Do rozbiórki, mimo tego, nie doszło.

Krajobraz Pojezierza Augustowskiego jest w jeszcze gorszej sytuacji, gdyż miasto nie jest wpisane do rejestru zabytków. Co prawda Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ocenia oddziaływanie inwestycji na środowisko, ale głównie takie aspekty jak wpływ na stan wody czy powietrza – prawo nie chroni przed „zaśmiecaniem krajobrazu”. Ma to zmienić ustawa o ochronie krajobrazu, zaproponowana przez prezydenta i rozszerzająca zakres ocen oddziaływania na środowisko o wizualne aspekty inwestycji. Nowe przepisy umożliwią ponadto władzom województw wprowadzanie ograniczeń dotyczących m.in. wielkości i wysokości obiektów (tzw. dominanty krajobrazowe, np. budynki, maszty, kominy). Choć projekt wpłynął do Sejmu w lipcu ub.r., prace przeciągają się, głównie za sprawą lobby energetycznego: boi się ono, że ustawa utrudni rozbudowę sieci i farm wiatrowych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bo w domu się żyje, a nie pracuje

Bo w domu się żyje, a nie pracuje

Francuscy pracownicy będą mogli, a nawet musieli ignorować e-maile wysyłane przez pracodawców po godzinach pracy. Nowe regulacje zabraniają nawet sprawdzania służbowych skrzynek pocztowych na smartfonach.

Brytyjski dziennik „The Guardian” zwraca uwagę, że Francja, podobnie jak inne kraje, boryka się z problemem wydłużania przez firmy dobowego czasu aktywności pracowników ponad limit dopuszczalny prawem, zwłaszcza w formie wysyłania im pilnych wiadomości już po opuszczeniu przez nich biura. Aby wyjść naprzeciw tej sytuacji, powodującej przeciążenie zatrudnionych, nad Sekwaną przedstawiciele pracodawców i związków zawodowych doszli do porozumienia, które stanowi m.in., że pracownicy są zobowiązani do wyłączania telefonów służbowych po godzinach pracy.

Porozumienie ma istotne znaczenie dla milionów pracowników, choćby w sektorach technologicznych i doradczych – tym bardziej, że często im samym trudno jest oprzeć się pokusie zaglądania do służbowej poczty po powrocie do domu, co uniemożliwia zachowanie równowagi między sprawami zawodowymi a odpoczynkiem i rodziną.

Przypomnijmy, że w 1999 r. tygodniowy czas pracy skrócono we Francji do 35 godzin.

Pacjenci oceniają

Pacjenci oceniają

Pacjenci z chorobą reumatyczną mają utrudniony dostęp do specjalistów, a zarządzanie finansami na leczenie takich schorzeń jest nieefektywne.

Takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez pacjentów skupionych wokół Stowarzyszenia Chorych na ZZSK i Osób ich Wspierających oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem” – informuje RynekZdrowia.pl.

Raport opracowano na podstawie ankiety przeprowadzonej w październiku 2013 r. w grupie 275 osób z chorobami reumatycznymi, których średnia wieku wyniosła 35,5 lat. Biorący udział w badaniu odpowiadali na 54 pytania. Przeanalizowano również dokumenty m.in. z NFZ, ZUS oraz Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Opracowanie dotyczy pięciu autoimmunologicznych chorób: reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa (ZZSK), łuszczycowego zapalenia stawów (ŁZS), młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS) oraz tocznia rumieniowatego układowego (TRU).

Z raportu wynika, że rozmieszczenie poradni reumatologicznych jest bardzo nierównomierne. Połowa z nich znajduje się w czterech województwach: mazowieckim, śląskim, dolnośląskim i małopolskim. Najmniej poradni działa w regionach: opolskim, lubuskim, warmińsko-mazurskim oraz podlaskim. Na jedną poradnię przypada też w nich największa liczba mieszkańców (powyżej 30 tys.). To ponad dwa razy więcej niż w częściach kraju o najwyższej liczbie przychodni.

Z ankiety wynika również, że w woj. mazowieckim rzeczywisty czas oczekiwania pacjentów na wizytę u specjalisty wynosił 40 dni (wg NFZ 25 dni), w lubelskim – 30 dni (NFZ – 12 dni), a w opolskim – 60 dni (NFZ – 30 dni). 42 proc. chorych czeka na diagnozę ponad dwa lata, a 26 proc. ponad 6 miesięcy na rehabilitację.

W 2012 r. na leczenie chorób reumatycznych NFZ wydał 406 mln zł. Stanowiło to zaledwie 19 proc. wszystkich wydatków związanych z tymi schorzeniami. 16 proc. kosztów poniósł ZUS. Aż 94 proc. z nich przeznaczono na wydatki związane z absencją chorobową i renty z powodu niezdolności do pracy.

W ocenie stowarzyszeń przygotowujących raport, gdyby udało się zaoszczędzić 10 proc. kosztów ponoszonych przez ZUS, to dzięki pozyskanym w ten sposób środkom można by leczyć w drogich programach lekowych o 25 proc. chorych więcej.

O organizowaniu pracowników w Europie

O organizowaniu pracowników w Europie

Po raz pierwszy w języku polskim została wydana książka opisująca praktyki organizowania pracowników w związek zawodowy w Europie. Praca zbiorowa „Organizowanie związków zawodowych w Europie: badanie i praktyka” pod redakcją Jana Czarzastego i Adama Mrozowickiego ukazała się nakładem wydawnictwa Scholar.

Na rynku księgarsko-wydawniczym brakowało pozycji zajmującej się podejmowanymi przez związki zawodowe strategiami w celu odbudowy ich siły. Na problem zwrócił uwagę dr Adam Mrozowicki z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, który wspólnie z dr. Janem Czarzastym z Katedry Socjologii Ekonomicznej Szkoły Głównej Handlowej postanowili utrwalić i rozpowszechnić treści z dwóch konferencji poświęconych związkom zawodowym. Jak tłumaczy dr Mrozowicki, w ramach spotkań zaprezentowano wiele ciekawych i popartych dowodami z badań odczytów. – „Wśród omawianych taktyk stosowanych przez związki zawodowe, jako kluczowe wskazywano organizowanie pracowników wokół problemów ich miejsca pracy z zamiarem zarejestrowania reprezentatywnej organizacji związkowej” – dodaje redaktor wydania.

– „Grupa autorów wydanej właśnie książki jest szeroka i zróżnicowana. To nie tylko Polacy, ale też obcokrajowcy, wywodzący się ze środowisk akademickich i związkowych. Mamy nadzieję, że podobnie będzie z odbiorcami. Praca posłuży zarówno naukowcom i działaczom związkowym” – oznajmia dr Jan Czarzasty.

W publikacji znajduje się wiele odniesień do pracy Działu Rozwoju Związku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Autorami dwóch rozdziałów są związkowcy „S”: Kacper Stachowski – kierownik DRZ KK i Marek Gumuła – wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej „S” w Jysk.

Zachęcamy do lektury. Książkę można kupić tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Zobacz także:
nasz wywiad z dr. Czarzastym
opublikowany u nas tekst dr. Czarzastego
zapis spotkania z dr. Czarzastym