Polska najgorsza w unijnym rankingu jakości transportu

Polska najgorsza w unijnym rankingu jakości transportu

Komisja Europejska opublikowała ranking jakości transportu w krajach UE, z którego wynika, że Polska zajmuje w nim ostatnie miejsce spośród 28 państw członkowskich.

W przygotowanym przez KE rankingu wykorzystano dane pochodzące z Eurostatu, Europejskiej Agencji Środowiska, Banku Światowego i Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju do roku 2012 włącznie.

W przygotowanym zestawieniu został oceniony stan transportu: drogowego, kolejowego, lotniczego i morskiego w siedmiu głównych kategoriach, wśród których znalazły się infrastruktura, bezpieczeństwo, wpływ na środowisko, innowacje i badania naukowe, logistyka, stan wdrożenia unijnego prawa i wreszcie jego naruszenia, z tym że każda z nich miała od 2 do 5 podkategorii.

W sumie skonstruowano aż 22 kategorie, Polska znalazła się aż w 9 z nich pośród 5 najgorszych krajów i zaledwie w 3 w grupie 5 najlepszych krajów. Sumarycznie ostatnie miejsce tuż za Bułgarią.

Przypomnijmy tylko, że mimo wydania przez Polskę w ciągu ostatnich 6 lat ponad 100 mld zł na budowę dróg krajowych, głównie dróg szybkiego ruchu i autostrad, nie ma i długo jeszcze nie będzie pełnego ciągu autostradowego z Zachodu na Wschód (A-2, A-4) ani z Północy na Południe (A-1, A-3).

Przy okazji inwestycji drogowych w takiej na przykład Hiszpanii podczas wielkiego programu budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu, realizowanego przez ten kraj w dużej części za unijne pieniądze, powstał silny krajowy sektor budowlany z kilkoma dużymi firmami budowlanymi, które teraz wygrywają przetargi budowlane w całej Europie, w tym także w Polsce.

W Polsce natomiast firmy realizujące kontrakty drogowe w większości mają olbrzymie kłopoty finansowe, a cześć z nich, w tym nawet duże giełdowe, znajduje się w upadłości .Wystarczy wymienić tylko takie olbrzymy jak DSS, PBG czy Hydrobudowa, a także trochę mniejsze jak POLDIM czy Aprivia.

Ostatnio z kilku kontraktów drogowych została wyrzucona spółka giełdowa Polimex-Mostostal, która nie upadła tylko dlatego, że jest podtrzymywana przez kontrakty rządowe w energetyce.

O już setkach mniejszych firm budowlanych będących podwykonawcami tych wielkich, które od dawna są już w likwidacji, nie wypada nawet wspominać.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja jeżeli chodzi o realizację inwestycji kolejowych. W perspektywie finansowej 2007-2013 na ich realizację przewidziano 6,8 mld euro, ale po 2 latach ówczesny minister transportu Sławomir Nowak próbował uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na przeniesienie części tych środków na modernizację dróg. Po wielu miesiącach zwodzenia opinii publicznej w Polsce okazało się, że nie jest to możliwe.

W tej sytuacji zaczęto nerwowo poszukiwać projektów kolejowych, które można by było zrealizować i rozliczyć do roku 2015, ale zbyt dużo nie udało się ich znaleźć.

Wszystko więc wskazuje na to, że część unijnych środków przeznaczonych na modernizację kolei będzie musiała być zwrócona do Brukseli, bo nie uda się ich wykorzystać do końca obecnej perspektywy finansowej (niektórzy eksperci twierdzą, że może to być nawet kwota około 1 mld euro).

Choćby ze sposobu wydatkowania ogromnych środków pochodzących z budżetu UE na modernizację dróg i linii kolejowych w Polsce wynika, że to ostatnie miejsce naszego kraju w unijnym rankingu jakości transportu jest jak najbardziej „zasłużone”.

Tyle tylko, że ten fatalny obraz polskiego transportu wynikający z raportu KE jakoś nie współbrzmi z kolejnymi konferencjami prasowymi premiera Tuska i minister Elżbiety Bieńkowskiej, którzy mówią o skoku cywilizacyjnym w tym zakresie.

Niestety to ranking KE jest prawdziwy i to on pokazuje, jak naprawdę jest w Polsce z jakością transportu.

Zbigniew Kuźmiuk, Poseł PiS

_____

Przedruk za stroną „Tygodnika Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bo w domu się żyje, a nie pracuje

Bo w domu się żyje, a nie pracuje

Francuscy pracownicy będą mogli, a nawet musieli ignorować e-maile wysyłane przez pracodawców po godzinach pracy. Nowe regulacje zabraniają nawet sprawdzania służbowych skrzynek pocztowych na smartfonach.

Brytyjski dziennik „The Guardian” zwraca uwagę, że Francja, podobnie jak inne kraje, boryka się z problemem wydłużania przez firmy dobowego czasu aktywności pracowników ponad limit dopuszczalny prawem, zwłaszcza w formie wysyłania im pilnych wiadomości już po opuszczeniu przez nich biura. Aby wyjść naprzeciw tej sytuacji, powodującej przeciążenie zatrudnionych, nad Sekwaną przedstawiciele pracodawców i związków zawodowych doszli do porozumienia, które stanowi m.in., że pracownicy są zobowiązani do wyłączania telefonów służbowych po godzinach pracy.

Porozumienie ma istotne znaczenie dla milionów pracowników, choćby w sektorach technologicznych i doradczych – tym bardziej, że często im samym trudno jest oprzeć się pokusie zaglądania do służbowej poczty po powrocie do domu, co uniemożliwia zachowanie równowagi między sprawami zawodowymi a odpoczynkiem i rodziną.

Przypomnijmy, że w 1999 r. tygodniowy czas pracy skrócono we Francji do 35 godzin.

Pacjenci oceniają

Pacjenci oceniają

Pacjenci z chorobą reumatyczną mają utrudniony dostęp do specjalistów, a zarządzanie finansami na leczenie takich schorzeń jest nieefektywne.

Takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez pacjentów skupionych wokół Stowarzyszenia Chorych na ZZSK i Osób ich Wspierających oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem” – informuje RynekZdrowia.pl.

Raport opracowano na podstawie ankiety przeprowadzonej w październiku 2013 r. w grupie 275 osób z chorobami reumatycznymi, których średnia wieku wyniosła 35,5 lat. Biorący udział w badaniu odpowiadali na 54 pytania. Przeanalizowano również dokumenty m.in. z NFZ, ZUS oraz Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Opracowanie dotyczy pięciu autoimmunologicznych chorób: reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa (ZZSK), łuszczycowego zapalenia stawów (ŁZS), młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS) oraz tocznia rumieniowatego układowego (TRU).

Z raportu wynika, że rozmieszczenie poradni reumatologicznych jest bardzo nierównomierne. Połowa z nich znajduje się w czterech województwach: mazowieckim, śląskim, dolnośląskim i małopolskim. Najmniej poradni działa w regionach: opolskim, lubuskim, warmińsko-mazurskim oraz podlaskim. Na jedną poradnię przypada też w nich największa liczba mieszkańców (powyżej 30 tys.). To ponad dwa razy więcej niż w częściach kraju o najwyższej liczbie przychodni.

Z ankiety wynika również, że w woj. mazowieckim rzeczywisty czas oczekiwania pacjentów na wizytę u specjalisty wynosił 40 dni (wg NFZ 25 dni), w lubelskim – 30 dni (NFZ – 12 dni), a w opolskim – 60 dni (NFZ – 30 dni). 42 proc. chorych czeka na diagnozę ponad dwa lata, a 26 proc. ponad 6 miesięcy na rehabilitację.

W 2012 r. na leczenie chorób reumatycznych NFZ wydał 406 mln zł. Stanowiło to zaledwie 19 proc. wszystkich wydatków związanych z tymi schorzeniami. 16 proc. kosztów poniósł ZUS. Aż 94 proc. z nich przeznaczono na wydatki związane z absencją chorobową i renty z powodu niezdolności do pracy.

W ocenie stowarzyszeń przygotowujących raport, gdyby udało się zaoszczędzić 10 proc. kosztów ponoszonych przez ZUS, to dzięki pozyskanym w ten sposób środkom można by leczyć w drogich programach lekowych o 25 proc. chorych więcej.

O organizowaniu pracowników w Europie

O organizowaniu pracowników w Europie

Po raz pierwszy w języku polskim została wydana książka opisująca praktyki organizowania pracowników w związek zawodowy w Europie. Praca zbiorowa „Organizowanie związków zawodowych w Europie: badanie i praktyka” pod redakcją Jana Czarzastego i Adama Mrozowickiego ukazała się nakładem wydawnictwa Scholar.

Na rynku księgarsko-wydawniczym brakowało pozycji zajmującej się podejmowanymi przez związki zawodowe strategiami w celu odbudowy ich siły. Na problem zwrócił uwagę dr Adam Mrozowicki z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, który wspólnie z dr. Janem Czarzastym z Katedry Socjologii Ekonomicznej Szkoły Głównej Handlowej postanowili utrwalić i rozpowszechnić treści z dwóch konferencji poświęconych związkom zawodowym. Jak tłumaczy dr Mrozowicki, w ramach spotkań zaprezentowano wiele ciekawych i popartych dowodami z badań odczytów. – „Wśród omawianych taktyk stosowanych przez związki zawodowe, jako kluczowe wskazywano organizowanie pracowników wokół problemów ich miejsca pracy z zamiarem zarejestrowania reprezentatywnej organizacji związkowej” – dodaje redaktor wydania.

– „Grupa autorów wydanej właśnie książki jest szeroka i zróżnicowana. To nie tylko Polacy, ale też obcokrajowcy, wywodzący się ze środowisk akademickich i związkowych. Mamy nadzieję, że podobnie będzie z odbiorcami. Praca posłuży zarówno naukowcom i działaczom związkowym” – oznajmia dr Jan Czarzasty.

W publikacji znajduje się wiele odniesień do pracy Działu Rozwoju Związku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Autorami dwóch rozdziałów są związkowcy „S”: Kacper Stachowski – kierownik DRZ KK i Marek Gumuła – wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej „S” w Jysk.

Zachęcamy do lektury. Książkę można kupić tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Zobacz także:
nasz wywiad z dr. Czarzastym
opublikowany u nas tekst dr. Czarzastego
zapis spotkania z dr. Czarzastym