Skończyło się dolce vita

Skończyło się dolce vita

Sąd Apelacyjny w Mediolanie skazał projektantów mody Domenico Dolcego i Stefano Gabbanę za oszustwa podatkowe. Mają trafić za kratki za ukrycie przed włoskim urzędem skarbowym ok. 200 milionów euro, poprzez założenie spółki w raju podatkowym.

VU MAG pisze, że w czerwcu ub. roku sąd pierwszej instancji skazał duet Dolce&Gabbana na 20 miesięcy pozbawienia wolności. Teraz sąd apelacyjny podtrzymał poprzedni wyrok, odrzucając argumentację obrony, że były to legalne działania związane z reorganizacją domu mody. Wyrok został zmniejszony o dwa miesiące ze względu na protesty fanów marki. Projektanci są w szoku. – „Idziemy do więzienia. Co mamy zrobić? Nie jesteśmy na to gotowi. Nie poradzimy sobie. To niemożliwe…” – tak całą sprawę skomentowali tuż po wyjściu z sali rozpraw.

Jest jednak nadzieja dla oszustów, kryjących się przed fiskusem w Luksemburgu. Zgodnie z włoskim prawem osoby skazane za przestępstwa inne niż ciężkie nie idą do więzienia przed zakończeniem postępowania we wszystkich instancjach. Adwokat projektantów zapowiedział, że zamierza odwoływać się do sądu kasacyjnego.

Magazyn dodaje, że sprawa oszustw podatkowych w domu mody D&Ga ciągnie się od niemal dziesięciu lat, oraz że nie jest to jedyna marka modowa z Italii, której przejrzystość podatkowa stoi pod znakiem zapytania. Wcześniej problemy z urzędem skarbowym mieli m.in. Valentino (ukarany) i Roberto Cavalli (sprawa umorzona), zaś ostatnio liczne kontrole przechodzi imperium Miucci Prady, które również jest podejrzane o podatkowe grzeszki.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wielotysięczna manifestacja w obronie górnictwa

Wielotysięczna manifestacja w obronie górnictwa

Ponad 12 tysięcy górników protestowało 29 kwietnia na ulicach Katowic. Demonstranci podkreślali, że polski rząd nie ma pomysłu na funkcjonowanie polskiego górnictwa i ratowanie miejsc pracy. Krytykowali polityków za brak polityki energetycznej.

– „Przyszliśmy tutaj, żeby zamanifestować swoje niezadowolenie z tego, co robi polski rząd. Albo z tego, czego nie robi. Nie dba o polskie górnictwo, o polskie miejsca pracy” – powiedział Jarosław Grzesik, szef górniczej „Solidarności” przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, gdzie rozpoczęła się demonstracja. Zaznaczył, że jeżeli protest w Katowicach nie przyniesie efektów, to górnicy pojadą do Warszawy. – „To nie może być tak, że my, pracownicy górnictwa węgla kamiennego, będziemy się martwili o to, że za kilka tygodni, kilka miesięcy nie będziemy mieli wypłaty. To nie może być tak, że będziemy się martwili o nasze miejsca pracy, o przyszłość naszych rodzin” – dodał Grzesik.

Szef górniczej „Solidarności” podkreślił, że urzędnicy Donalda Tuska ignorują fakt importu węgla do Polski. – „Mają w nosie, że do Polski napływa kilkanaście milionów ton węgla rocznie, węgla przez który w naszych kopalniach i zwałowiskach leży węgiel, którego nie możemy sprzedać” – powiedział.

Jarosław Grzesik dodał, że polski rząd nie ma pomysłu na funkcjonowanie górnictwa. Podkreślił, że od wielu miesięcy górnicy są mamieni przez wicepremiera Piechocińskiego obietnicami zwołania okrągłego stołu dla górnictwa i zablokowania nadmiernego napływu węgla zza wschodniej granicy po dumpingowych cenach, ale nic z tego nie wynika.

Obywatelskie embargo na węgiel
Jedną z przyczyn górniczego protestu była tragiczna sytuacja w Kompanii Węglowej, będącej największą spółką wydobywczą w Europie. 28 kwietnia w kopalniach wchodzących w skład KW rozpoczęła się przerwa w wydobyciu. Górnicy obawiają się, że to wstęp do zamknięcia części z nich. – „Kompania przetrwała dziesięć lat. I to, że dzisiaj tu jesteśmy, świadczy o tym, że my nigdy nie pozwolimy nikomu doprowadzić do tego, że Kompania Węglowa padnie” – powiedział przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz.

Zapowiedział nałożenie obywatelskiego embarga na importowany węgiel. – „Jeżeli bezradna Unia Europejska nie może sobie poradzić z carem Putinem, to my sobie z nim poradzimy. My nałożymy obywatelskie embargo na rosyjski węgiel. Nie pozwolimy na to, aby zniszczyć polski węgiel. My pojedziemy i wysypiemy wagony na tory. Wiemy, gdzie jest ładowany i na jakie elektrownie jedzie” – powiedział Dominik Kolorz.

Dialog się skończył
Szef Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda zwrócił uwagę na brak dialogu rządu ze stroną społeczną. – „Donald Tusk nie rozmawia ze związkowcami. Rząd nie rozmawia z pracownikami. Z nimi trzeba rozmawiać przez argument siły, bo dialog społeczny się skończył” – powiedział przewodniczący związku.

Piotr Duda skrytykował rząd za brak polityki energetycznej. – „Bezpieczeństwo energetyczne tak wygląda w naszym kraju, że górnicy muszą wychodzić na ulice, bo chyli się ku upadkowi największa firma wydobywcza w Europie” – powiedział. Podkreślił, że społeczeństwo musi zrozumieć, że jedno miejsce pracy w górnictwie daje kilka miejsc pracy w innych firmach.

Przedstawiciele górniczych central związkowych przekazali wojewodzie śląskiemu Piotrowi Litwie petycję skierowaną do premiera Donalda Tuska. Wojewoda zobowiązał się do jak najszybszego przekazania jej premierowi. Poinformował, że 6 maja do Katowic przyjadą przedstawiciele ministerstwa gospodarki, aby spotkać się z reprezentantami górniczych central związkowych.

pobierz i przeczytaj treść petycji

Wstrząsnąć rządem
– „Przyjechaliśmy tu bronić naszych miejsc pracy, naszych kopalń, całej branży górniczej. Dlatego są tu pracownicy wszystkich spółek węglowych i firm wykonujących usługi dla górnictwa. Oskarżamy rząd za zalegający węgiel na zwałach, za zaniechania wobec naszej branży. Jeśli panowie rządzący nie opracują planu dla przyszłości górnictwa, to jego upadek będzie bliski” – mówił uczestniczący w proteście pan Andrzej, związkowiec z „Solidarności” z gliwickiej kopalni Sośnica-Makoszowy.

Protestujący podkreślali, że celem górniczej demonstracji jest wstrząśnięcie całym polskim rządem na czele z premierem Tuskiem i odpowiedzialnym za górnictwo ministrem Tomczykiewiczem. – „Chcemy, by wreszcie zaczęli patrzeć na naszą branżę z szacunkiem. By dotarło do nich, że przez węgiel sprowadzany z Rosji i Chin polskie górnictwo przeżywa bardzo ciężkie chwile. Przez ten import Kompania Węglowa zaledwie w ciągu roku została doprowadzona do plajty” – mówił pan Tomasz z „Solidarności” z kopalni Knurów-Szczygłowice.

zobacz fotogalerię

Strach przed biedą
Górnicy obawiają się, że przymusowe przerwy w fedrowaniu mogą zdarzać się coraz częściej i będą coraz dłuższe. – „Nie wiemy, co będzie dalej. Zarząd Kompanii też nie jest w stanie określić, czy postój w spółce jest jednorazowy, czy też będzie ich więcej. A to dla nas bardzo ważne, bo przecież postojowe oznacza niższe zarobki” – mówił pan Andrzej z kopalni Sośnica-Makoszowy.

Pan Karol z kopalni Piekary obliczył, że przez postój w pracy dostanie wypłatę niższą o 500-600 zł. A w domu ma dwoje dzieci w wieku szkolnym i żonę zarabiającą ledwie 1,2 tys. zł. – „Wolę nie myśleć, jak wybrniemy finansowo. Wiadomo, trzeba zapłacić rachunki, ratę kredytu do banku. Mnie na szczęście już zostało niewiele do emerytury, jakoś dotrwam, ale co będzie z tymi młodymi chłopakami? Jak zaczną tracić pracę, to będzie bieda w całym regionie” – podkreślał pan Karol. Pan Wiesiek z kopalni Bolesław Śmiały ma na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci. Spłaca dwa kredyty. – „Wyszliśmy na ulicę, bo za chwilę możemy zostać bez środków do życia. Co nam pozostało? Musimy protestować, musimy walczyć o swój byt” – przekonywał.

W proteście wzięli udział przedstawiciele górniczych central związkowych oraz pracownicy spółek węglowych wspierani przez pracowników innych branż i zakładów pracy ze Śląska oraz z Zagłębia Dąbrowskiego. Na transparentach przyniesionych przez demonstrantów widniało m.in. hasło: „Węgiel TAK. Importowany NIE. Zrozum to baranie”.

Sprzed Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego tłum przemaszerował pod siedzibę Kompanii Węglowej, a następnie Katowickiego Holdingu Węglowego. Protest zakończył się pod Spodkiem.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego

Wolny rynek? Wolne żarty!

Wolny rynek? Wolne żarty!

Globalne koncerny informatyczne, takie jak Google, Apple, Intel i Adobe, przez kilka lat obowiązywała niepisana umowa, dzięki której mogły utrzymywać płace na zaniżonym poziomie.

Jak informuje portal Biztok.pl, dzięki zmowie płacowej firmy nie musiały podwyższać pensji ani premii pracownikom, którzy mogliby chcieć odejść. Koncern, który wyłamał się z umowy, musiał liczyć się z konsekwencjami i osobistą interwencją kierownictwa konkurencyjnych korporacji.

Proceder miał trwać w latach 2005-2009. Pozew zbiorowy za antyrynkowe praktyki złożyło łącznie 64 tys. pracowników. Oskarżyciele domagają się wypłaty 3 mld dolarów odszkodowania.

Spółki Pixar i Lucasfilm, należące do Walt Disney Company, a także firma Intuit zgodziły się zapłacić 20 mln dolarów, żeby uniknąć procesu. Szefostwo Google próbowało wciągnąć do zmowy również Facebooka, ale jego działania nie odniosły skutku.

Lek na całe zło? Związek zawodowy!

Lek na całe zło? Związek zawodowy!

Zawodowi muzycy, m.in. członkowie Budki Suflera oraz Krystyna Prońko, walczą o możliwość zrzeszania się w związek chroniący ich prawa pracownicze.

„Gazeta Wyborcza” pisze, że sąd okręgowy w Lublinie rozpatrywał zażalenie komitetu założycielskiego Związku Zawodowego Muzyków RP na odmowę rejestracji ich organizacji. Taką decyzję podjął sąd pierwszej instancji we wrześniu zeszłego roku, uznając, że związkowcami według ustawy mogą być tylko pracownicy etatowi, ewentualnie członkowie rolniczych spółdzielni produkcyjnych. W piątek sąd apelacyjny przychylił się do wniosku reprezentującego muzyków konstytucjonalisty prof. Dariusza Dudka z KUL. Prosił on, by sąd zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem, czy nie należy zmienić prawa, tak by pozwalało tworzyć związki także nieetatowcom. Postępowanie w sprawie rejestracji będzie teraz zawieszone do czasu uzyskania odpowiedzi.

– „Zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że przepis jest niekonstytucyjny” – uzasadniała sędzia Beata Błotnik. Według niej ustawa zbyt wąsko interpretuje pojęcie pracownika. – „Taka interpretacja nie nadąża za rynkiem pracy. Mówi się przecież o oskładkowaniu umów cywilnoprawnych. Muzycy mogą być zaliczani do ludzi pracy, a ten przepis wyraźnie ogranicza im prawo do zrzeszania się” – zaznaczyła.

– „Nawet statut »Solidarności« dopuszcza jako swoich członków niepracowników. Jest też Związek Twórców Kultury. Niezwykły paradoks, że jesteśmy jedynym państwem UE, gdzie tak wąsko traktuje się wolność zrzeszenia” – przekonywał prof. Dudek w sądzie. Dodał, że stanowisko Trybunału będzie miało kolosalne znaczenie dla pracujących na podstawie umowy o dzieło czy zlecenia. Według GUS w 2012 r. było to aż 1,35 mln osób.

Dziennik informuje, że związek muzyków założyli m.in. Mieczysław Jurecki i Romuald Lipko z Budki Suflera, saksofonista Robert Chojnacki i pianista Wojciech Konikiewicz, a wspiera ich wokalistka Krystyna Prońko.

Nasz tekst o „nietypowych” związkach zawodowych znajduje się tutaj.