Socjalista odznaczony

Socjalista odznaczony

Współpracownik naszego pisma, Cezary Miżejewski, został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności za swoją aktywność w ramach lewicowego nurtu opozycji antykomunistycznej.

Prezes IPN Łukasz Kamiński powiedział podczas uroczystości wręczenia 17 osobom wspomnianego odznaczenia, że w oczywisty sposób nawiązuje ono do Krzyża Niepodległości, który przyznawała II RP za walkę o wolną Polskę. Podkreślił, że to wyraz wdzięczności państwa polskiego wobec ludzi, którzy walczyli o suwerenność kraju oraz respektowanie praw człowieka w czasach PRL.

Dodajmy, że Cezary walczył nie tylko o niepodległość, ale także o równość, zgodnie z tradycjami Polskiej Partii Socjalistycznej, w której reaktywacji w podziemiu brał czynny udział. Co równie istotne, nasz współpracownik do dzisiaj pozostaje wierny tym ideałom, zabiegając o egalitarny charakter polityki społecznej państwa (był m.in. jednym z autorów ustawy o zatrudnieniu socjalnym i ustawy o spółdzielniach socjalnych), animując rozwój ruchu związkowego (był współzałożycielem Konfederacji Pracy) i kooperatywnego (jest prezesem zarządu Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych).

Więcej na temat działalności Cezarego Miżejewskiego i przyświecającej jej filozofii społeczeństwa i państwa przeczytać można w wywiadzie, którego udzielił nam w 2011 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kto do kogo dopłaca

Kto do kogo dopłaca

Obciążenia publicznoprawne górnictwa w mln zł

Gdy spółki górnicze przechodzą trudny okres, niczym grzyby po deszczu wyrastają pseudoeksperci opowiadający brednie o miliardach dopłacanych z budżetu do górnictwa. Padają różne liczby, zazwyczaj wyssane z palca. Mimo to liczby te są często bezrefleksyjnie powtarzane przez część polityków i dziennikarzy, przez co stopniowo i systematycznie zadomawiają się w tzw. świadomości społecznej. Tak naprawdę z tym dopłacaniem jest zupełnie odwrotnie. Górnictwo jest potężnym płatnikiem wszelkiego rodzaju podatków i danin publicznoprawnych. Z górnictwa „żyją” nie tylko gminy na terenach, na których mieszczą się kopalnie i wydobywany jest węgiel. Bez corocznego zastrzyku gotówki ze spółek węglowych ogromne kłopoty miałby również budżet państwa.

Najwyższy VAT na węgiel w UE

Łącznie branża górnicza odprowadziła w ubiegłym roku do budżetu państwa 7 mld 152 mln 694 tys. zł. 7 mld zł to jedna czwarta wydatków naszego państwa na obronę narodową czy dwie trzecie wydatków budżetowych na cały wymiar sprawiedliwości.

Bezpośrednio do budżetu państwa z kopalń wpłynęło w ubiegłym roku nieco ponad 3 mld zł. Przeszło 872 mln zł to podatek dochodowy od osób fizycznych. Kolejne 142 mln to podatek dochodowy od osób prawnych. Z kolei VAT-u, czyli podatku od towarów i usług, firmy górnicze zapłaciły w ubiegłym roku prawie 2 mld zł. Sprzedaż węgla kamiennego w Polsce jest opodatkowana najwyższą stawką podatku VAT spośród wszystkich krajów produkujących węgiel w Unii Europejskiej. W Polsce stawka ta wynosi 23 proc. Dla porównania w Czechach i Hiszpanii jest to 21 proc., w Niemczech 19 proc., a w Wielkiej Brytanii 20 proc.

Daniny publiczne górnictwa

Do podatku VAT, CIT, PIT dochodzi jeszcze akcyza oraz wypłata z zysku odprowadzana przez jednoosobowe spółki Skarbu Państwa. Jeszcze w 2011 roku, ostatnim względnie dobrym roku dla branży przed załamaniem się światowego rynku węgla, spółki górnicze odprowadziły do państwowej kasy z tytułu wypłaty z zysku ponad 335 mln zł. W 2011 roku sama Kompania Węglowa, borykająca się dzisiaj z ogromnymi problemami finansowymi, wypracowała ponad 554 mln zł zysku netto. Prawie 80 mln z tej kwoty trafiło do budżetu.

Spółki węglowe to również potężny płatnik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Na składki wobec ZUS, a także Funduszu Pracy, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Funduszu Emerytur Pomostowych spółki węglowe przeznaczyły w 2013 roku ponad 3,6 mld zł. Firmy górnicze są zobligowane również do dokonywania wpłat na rzecz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz narodowego i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

Kopalnie i zakłady należące do spółek węglowych to także jedno z podstawowych źródeł przychodów tzw. gmin górniczych. Nie chodzi wyłącznie o udział tych gmin w podatku PIT i CIT, choć to kwoty rzędu kilkuset milionów zł rocznie. W 2013 roku wyłącznie z tytułu opłaty eksploatacyjnej, podatku od nieruchomości, a także innego rodzaju podatków i opłat lokalnych spółki węglowe przelały na konta gmin górniczych prawie 280 mln zł.

Ile podatków w tonie węgla?

Nadmierne, rozdęte do granic możliwości obciążenie górnictwa różnego rodzaju daninami publicznoprawnymi bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność polskiego węgla. Jak wynika z danych Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, opodatkowanie jednej tony węgla w Polsce w 2000 roku wynosiło 35 zł i 45 groszy. W 2013 roku było to już ok. 95 zł i 15 groszy, czyli niemal 3 razy więcej.

Szukając przyczyn obecnego kryzysu w branży górniczej, pseudoeksperci i część dziennikarzy oraz polityków wskazują najczęściej zbyt duże ich zdaniem wynagrodzenia górników oraz przysługujące im uprawnienia. Tak jest najłatwiej. Zweryfikowanie tego, jak jest naprawdę, wymaga odrobiny wysiłku, co, jak się okazuje, dla większości z nich stanowi zbyt duże wyzwanie.

Łukasz Karczmarzyk

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego

Czego pragną Polacy

Czego pragną Polacy

Sondaż PBS pokazał, że ćwierć wieku po rozpoczęciu transformacji ustrojowej najważniejsze oczekiwania społeczne można streścić w haśle: więcej socjaldemokracji!

W rocznicę wyborów 4 czerwca 1989 r. „Dziennik Gazeta Prawna” za pośrednictwem wspomnianej firmy badawczej zapytał rodaków, jakie problemy społeczne powinny zostać rozwiązane w ciągu kolejnych 25 lat. Jak komentuje prof. Elżbieta Mączyńska, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, najczęstsze odpowiedzi stanowią w istocie krytykę polityki społecznej realizowanej przez kolejne rządy. Niemal 44 proc. pytanych jako sferę wymagającą najbardziej wytężonych wysiłków wskazało służbę zdrowia, 41 proc. przeciwdziałanie ubóstwu, a 30 proc. reformę systemu emerytalnego. Gazeta przypomina, że na służbę zdrowia w relacji do PKB przeznaczamy niemal najmniej w regionie – poniżej 5 proc. PKB. Tymczasem Czesi wydają prawie 8 proc., a średnia unijna wynosi ponad 7 proc.

„Wyniki sondażu wskazują, że Polacy, zmęczeni kryzysem, w kolejnych latach oczekują zwiększania opiekuńczej roli państwa. Dlatego sprawy dotyczące sektora zdrowotnego czy zabezpieczenia na starość zdominowały odpowiedzi ankietowanych. Polskie społeczeństwo się starzeje, dlatego kwestie służby zdrowia czy systemu emerytalnego będą coraz bardziej istotne” – czytamy w DGP. Cytowani eksperci zwracają jednocześnie uwagę, że państwo to system naczyń połączonych. – „Kwestie takie, jak poprawa szkolnictwa, zmniejszenie zadłużenia czy zwiększenie dzietności, są wskazywane znacznie rzadziej niż służba zdrowia, a to zagadnienia kluczowe, by znalazły się pieniądze właśnie na służbę zdrowia” – mówi dr Jakub Borowski z Crédit Agricole. Innym przykładem jest polityka prorodzinna i zwiększająca dzietność, co ma zapobiec zapaści demograficznej. Znalazła się ona dopiero na 6. miejscu.

Warto zauważyć, że kwestie, które nadawały ostatnio ton debatom parlamentarnym czy medialnym, jak sprawy zagraniczne czy równość płci, nie cieszą się większym zainteresowaniem mas. Co ciekawe, to mężczyźni częściej wskazywali na wagę tego ostatniego problemu. Do tego, jak wynika z sondażu, jest on istotny głównie dla osób określających siebie jako zamożne – wyzwaniem określiło go ponad 15 proc. tej grupy. – „Badania pokazują np., że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni. Ale na tle innych problemów, takich jak ochrona zdrowia czy bezrobocie, ta kwestia nie wydaje się priorytetowa” – wskazuje socjolog prof. Piotr Sałustowicz.

Zdaniem politologa dr. Jarosława Flisa rozbieżności pomiędzy zainteresowaniami „zwykłych ludzi” oraz polityków wynikają m.in. z tego, że większość klasy politycznej obraca się wśród ludzi zamożnych i wykształconych. Podczas gdy dla Kowalskiej czy Nowaka kluczowe zmartwienia to ochrona zdrowia i praca, o tyle dla bogatszych są nimi np. poprawa stanu szkolnictwa czy zwiększenie znaczenia Polski za granicą. – „To kwestie, które dobrze brzmią w uszach osób przychodzących na imieniny do ministrów, posłów i senatorów, ale dla niebywających na takich imprezach ich znaczenie jest minimalne” – podsumowuje Flis.

– „Różnica między tym, jak rozwinęły się inne sfery życia, a jak nie rozwinęła się służba zdrowia, jest wręcz dramatyczna. Mając wyspy innowacyjności, jeszcze bardziej dostrzegamy jej szarość. (…) O kwestiach ideologicznych myślimy od święta, stąd tak niski poziom wskazań tego rodzaju wyzwań. Przeciętny człowiek nie zastanawia się nad wzmacnianiem roli Polski na arenie międzynarodowej i ma do tego prawo, bo to zadanie dla polityków” – komentuje w dzienniku prof. Andrzej Rychard.

Grafika z podsumowaniem sondażu

Opłaca się dopłacać

Opłaca się dopłacać

Rada Miejska Goleniowa (woj. zachodniopomorskie) uchwaliła wprowadzenie bezpłatnej komunikacji na terenie miasta i gminy od 1 lipca. Nowe postanowienia dotyczą również Zielonej Linii, czyli popularnej, wakacyjnej trasy do Lubczyny.

Na stronie samorządu cytowane jest uzasadnienie decyzji:

„Wprowadzenie bezpłatnej komunikacji jest związane z kolejnym krokiem zmierzającym do ułatwienia życia mieszkańcom, szczególnie tym mieszkającym poza centrum miasta.

Zwiększy dostępność do miejsc edukacji, szkół, kultury, rozrywki i miejsc pracy, a w czasie wakacji umożliwi dzieciom i młodzieży dojazd do Lubczyny. Część kierowców przesiądzie się z samochodu do darmowego autobusu, co będzie miało wymiar ekologiczny. Po to by najefektywniej wykorzystać fakt braku konieczności zapłaty za bilety, trasę przejazdów ograniczono o przystanki, które nie miały frekwencji, a rozszerzono zgodnie z wcześniejszymi wnioskami o przystanki przy cmentarzu i zmieniono przebieg trasy w Helenowie.

Z komunikacji miejskiej korzystają głównie uczniowie i osoby starsze, których nie stać na własne auto, z Zielonej Linii natomiast uczniowie, którzy w okresie letnim korzystają z atrakcji wodnych.

Przedkładana propozycja wychodzi także naprzeciw oczekiwaniom osób o najniższych dochodach, a równocześnie ma na celu zachęcenie do zrezygnowania z samochodu na rzecz komunikacji miejskiej”.