Lepsza ochrona praw pracowniczych

Lepsza ochrona praw pracowniczych

Mniej umorzeń, lepsza ochrona praw pracowników i szybsze karanie nieuczciwych pracodawców – takie korzyści mają płynąć z porozumienia zawartego pomiędzy Państwową Inspekcją Pracy a Prokuraturą Generalną. Pod koniec maja wspólny dokument podpisali prokurator generalny Andrzej Seremet i główny inspektor pracy Iwona Hickiewicz.

Prokuratura Generalna informuje, że celem zawartego porozumienia jest skuteczne zwalczanie i zapobieganie przestępczości przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową.

W 2012 r. PIP wykryła 88,6 tys. wykroczeń przeciwko prawom pracowniczym, a do sądów skierowano 3,8 tys. wniosków o ukaranie. Sądy ukarały grzywnami ok. 3,3 tys. firm. Inspektorzy PIP skierowali do prokuratury prawie 1 mln zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najwięcej w budownictwie, przetwórstwie przemysłowym, handlu. Prokuratorzy często umarzali postępowania, uzasadniając to brakiem dowodów. Teraz ma się to zmienić.

Zapisy porozumienia zmieniają zasady współpracy między instytucjami z umownych na obligatoryjne. Np. prokuratorzy mają umożliwić inspektorowi pracy zapoznanie się z materiałem dowodowym przed wydaniem postanowienia o umorzeniu postępowania. Inspektor po przeanalizowaniu stanowiska prokuratury będzie mógł przedstawić kolejne dowody w sprawie. PIP kierując do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zobowiązuje się dołączyć wszelkie dane potwierdzające zasadność zawiadomienia. Z kolei prokuratura ma niezwłocznie informować odpowiedni inspektorat pracy o wszczęciu śledztwa, jeśli to PIP zawiadomiła ją o całej sprawie.

Główny inspektor pracy i prokurator generalny mają obowiązek raz w roku oceniać realizację postanowień porozumienia oraz wymieniać się uwagami co do jego stosowania.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Socjalista odznaczony

Socjalista odznaczony

Współpracownik naszego pisma, Cezary Miżejewski, został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności za swoją aktywność w ramach lewicowego nurtu opozycji antykomunistycznej.

Prezes IPN Łukasz Kamiński powiedział podczas uroczystości wręczenia 17 osobom wspomnianego odznaczenia, że w oczywisty sposób nawiązuje ono do Krzyża Niepodległości, który przyznawała II RP za walkę o wolną Polskę. Podkreślił, że to wyraz wdzięczności państwa polskiego wobec ludzi, którzy walczyli o suwerenność kraju oraz respektowanie praw człowieka w czasach PRL.

Dodajmy, że Cezary walczył nie tylko o niepodległość, ale także o równość, zgodnie z tradycjami Polskiej Partii Socjalistycznej, w której reaktywacji w podziemiu brał czynny udział. Co równie istotne, nasz współpracownik do dzisiaj pozostaje wierny tym ideałom, zabiegając o egalitarny charakter polityki społecznej państwa (był m.in. jednym z autorów ustawy o zatrudnieniu socjalnym i ustawy o spółdzielniach socjalnych), animując rozwój ruchu związkowego (był współzałożycielem Konfederacji Pracy) i kooperatywnego (jest prezesem zarządu Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych).

Więcej na temat działalności Cezarego Miżejewskiego i przyświecającej jej filozofii społeczeństwa i państwa przeczytać można w wywiadzie, którego udzielił nam w 2011 r.

Dwadzieścia lat, zero kompromisów

Dwadzieścia lat, zero kompromisów

20 lat temu ukazał się pierwszy numer miesięcznika „Dzikie Życie”, które pozostaje jedynym w Polsce pismem poświęconym obronie dzikiej przyrody.

Pismo jest wyjątkowe nie tylko ze względu na długi staż, niemal niespotykany w naszym kraju wśród czasopism niemainstreamowych i „ostrych”, ale także z uwagi na swój profil ideowy, jakim jest nie ogólnikowa i modna „ekologia”, lecz przyznanie dzikiej przyrodzie statusu bezcennej wartości i bezkompromisowa walka o jej uratowanie przed ludzką głupotą i zachłannością.

„Teksty z DŻ wywoływały spory oddźwięk, np. te poświęcone skandalicznej rozbudowie kolejki na Kasprowy Wierch (za protest przeciwko tej barbarzyńskiej inwestycji niemal całą ówczesną redakcją stanęliśmy przed sądem w Zakopanem), »kornikowej« wycince w Puszczy Białowieskiej, patologiom w Drawieńskim Parku Narodowym czy żenującym decyzjom Ministerstwa Środowiska. Inspirowały się nimi ogólnopolskie media, a odpowiedzialni za niszczenie przyrody nie raz dawali nam odczuć, że »powinniśmy się zamknąć«. Oczywiście nie zamknęliśmy się, a wręcz przeciwnie” – wspomina w numerze jubileuszowym szef „Nowego Obywatela” Remigiusz Okraska, który współpracuje z „Dzikim Życiem” od 1997 r., zaś od września 2001 do lipca 2005 r. pełnił w nim funkcję redaktora naczelnego.

Czasopismo i stojąca za nim organizacja (Pracownia na rzecz Wszystkich Istot) są przykładem tego, co w Polsce rzadkie: wytrwałości, niesłomianego zapału, umiejętności tworzenia stabilnej instytucji mimo zmian personalnych, pracy konsekwentnej i długofalowej. Podziwiamy i pozdrawiamy!

Więcej na temat pisma oraz jego jubileuszu przeczytać można tutaj.

Kto do kogo dopłaca

Kto do kogo dopłaca

Obciążenia publicznoprawne górnictwa w mln zł

Gdy spółki górnicze przechodzą trudny okres, niczym grzyby po deszczu wyrastają pseudoeksperci opowiadający brednie o miliardach dopłacanych z budżetu do górnictwa. Padają różne liczby, zazwyczaj wyssane z palca. Mimo to liczby te są często bezrefleksyjnie powtarzane przez część polityków i dziennikarzy, przez co stopniowo i systematycznie zadomawiają się w tzw. świadomości społecznej. Tak naprawdę z tym dopłacaniem jest zupełnie odwrotnie. Górnictwo jest potężnym płatnikiem wszelkiego rodzaju podatków i danin publicznoprawnych. Z górnictwa „żyją” nie tylko gminy na terenach, na których mieszczą się kopalnie i wydobywany jest węgiel. Bez corocznego zastrzyku gotówki ze spółek węglowych ogromne kłopoty miałby również budżet państwa.

Najwyższy VAT na węgiel w UE

Łącznie branża górnicza odprowadziła w ubiegłym roku do budżetu państwa 7 mld 152 mln 694 tys. zł. 7 mld zł to jedna czwarta wydatków naszego państwa na obronę narodową czy dwie trzecie wydatków budżetowych na cały wymiar sprawiedliwości.

Bezpośrednio do budżetu państwa z kopalń wpłynęło w ubiegłym roku nieco ponad 3 mld zł. Przeszło 872 mln zł to podatek dochodowy od osób fizycznych. Kolejne 142 mln to podatek dochodowy od osób prawnych. Z kolei VAT-u, czyli podatku od towarów i usług, firmy górnicze zapłaciły w ubiegłym roku prawie 2 mld zł. Sprzedaż węgla kamiennego w Polsce jest opodatkowana najwyższą stawką podatku VAT spośród wszystkich krajów produkujących węgiel w Unii Europejskiej. W Polsce stawka ta wynosi 23 proc. Dla porównania w Czechach i Hiszpanii jest to 21 proc., w Niemczech 19 proc., a w Wielkiej Brytanii 20 proc.

Daniny publiczne górnictwa

Do podatku VAT, CIT, PIT dochodzi jeszcze akcyza oraz wypłata z zysku odprowadzana przez jednoosobowe spółki Skarbu Państwa. Jeszcze w 2011 roku, ostatnim względnie dobrym roku dla branży przed załamaniem się światowego rynku węgla, spółki górnicze odprowadziły do państwowej kasy z tytułu wypłaty z zysku ponad 335 mln zł. W 2011 roku sama Kompania Węglowa, borykająca się dzisiaj z ogromnymi problemami finansowymi, wypracowała ponad 554 mln zł zysku netto. Prawie 80 mln z tej kwoty trafiło do budżetu.

Spółki węglowe to również potężny płatnik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Na składki wobec ZUS, a także Funduszu Pracy, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Funduszu Emerytur Pomostowych spółki węglowe przeznaczyły w 2013 roku ponad 3,6 mld zł. Firmy górnicze są zobligowane również do dokonywania wpłat na rzecz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz narodowego i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

Kopalnie i zakłady należące do spółek węglowych to także jedno z podstawowych źródeł przychodów tzw. gmin górniczych. Nie chodzi wyłącznie o udział tych gmin w podatku PIT i CIT, choć to kwoty rzędu kilkuset milionów zł rocznie. W 2013 roku wyłącznie z tytułu opłaty eksploatacyjnej, podatku od nieruchomości, a także innego rodzaju podatków i opłat lokalnych spółki węglowe przelały na konta gmin górniczych prawie 280 mln zł.

Ile podatków w tonie węgla?

Nadmierne, rozdęte do granic możliwości obciążenie górnictwa różnego rodzaju daninami publicznoprawnymi bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność polskiego węgla. Jak wynika z danych Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, opodatkowanie jednej tony węgla w Polsce w 2000 roku wynosiło 35 zł i 45 groszy. W 2013 roku było to już ok. 95 zł i 15 groszy, czyli niemal 3 razy więcej.

Szukając przyczyn obecnego kryzysu w branży górniczej, pseudoeksperci i część dziennikarzy oraz polityków wskazują najczęściej zbyt duże ich zdaniem wynagrodzenia górników oraz przysługujące im uprawnienia. Tak jest najłatwiej. Zweryfikowanie tego, jak jest naprawdę, wymaga odrobiny wysiłku, co, jak się okazuje, dla większości z nich stanowi zbyt duże wyzwanie.

Łukasz Karczmarzyk

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego