Przełomowe porozumienie związkowców i pracodawców

Przełomowe porozumienie związkowców i pracodawców

Objęcia umów cywilnoprawnych obowiązkową składką na ubezpieczenie społeczne i zmiany prawa o zamówieniach publicznych domagają się od rządu związki zawodowe i organizacje pracodawców. Wspólny apel w tej sprawie podpisały: „Solidarność”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, „Lewiatan”, Związek Rzemiosła Polskiego i Business Centre Club.

To przełomowe porozumienie reprezentatywnych związków zawodowych i organizacji pracodawców. Jego założenia przedstawili 16 czerwca na konferencji prasowej w Warszawie w Centrum PAP Piotr Duda, przewodniczący „S”, Jan Guz, szef OPZZ, Tadeusz Chwałka, szef Forum, Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” i Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego. Wspólny apel adresowany do rządu dotyczy dwóch spraw.

Po pierwsze – ozusować umowy cywilnoprawne

– „To, co pan premier przedstawił razem z ministrem pracy Kosiniak-Kamyszem w lutym na konferencji prasowej, to są właściwie nasze projekty, które w 2012 roku osobiście przekazałem premierowi” – zauważył Piotr Duda, przewodniczący „S”. – „Chodzi o projekt zmiany ustawy o Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i objęcie obowiązkowymi składkami ubezpieczeniowymi umów zleceń i o dzieło, a także dochodów z tytułu zasiadania w radach nadzorczych. Propozycje ministra Kosiniak-Kamysza do końca nas nie zadowalają. To wersja lajtowa, bo ozusowanie będzie tylko od najniższego wynagrodzenia, czyli dziś od 1680 zł, a nie od realnego dochodu. Ale cieszę się, bo także pracodawcy przyznali, że istnieje wielki problem umów cywilnoprawnych, z którym musimy się zmierzyć”.

– „To krok w dobrym kierunku” – podkreślił także Tadeusz Chwałka, szef Forum. – „Wedle oficjalnych danych na umowy zlecenia i o dzieło zatrudnionych jest 1 mln osób. Na umowy o dzieło zatrudnia się już nawet budowlańców i pielęgniarki. A dzięki zamówieniom publicznym wytwarzane jest 8 proc. PKB”.

Prezydent Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” zaznaczyła, że choć Komisja Trójstronna nie działa, to pracodawcy i związkowcy rozmawiają w ramach dialogu autonomicznego. – „Nasze porozumienie jest efektem tych rozmów. Zależy nam na tym, by rynek zatrudnienia był uporządkowany, a pracownicy mieli poczucie bezpieczeństwa” – mówiła Henryka Bochniarz.

Po drugie – zmienić prawo o zamówieniach publicznych

– „Pracodawcy przedstawiają nam ten problem od lat” – przestrzegając Kodeksu pracy i ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych, uczciwi pracodawcy i przedsiębiorcy nie mają szans na wygrywanie przetargów publicznych. Tylko z tego powodu, że stosując się do prawa polskiego ich koszty pracy, a co za tym idzie oferta cenowa musi być wyższa od tej, którą proponują nieuczciwi konkurenci. I rzetelni przedsiębiorcy przegrywają nawet nie z firmami, a z ludźmi-słupami, którzy stają do przetargu, oferują zaniżoną cenę, a potem szukają podwykonawców – niejednokrotnie wymuszając na nich, by zatrudniali robotników na umowę-zlecenie, a może i na czarno. Przy zamówieniach publicznych jedynym kryterium jest najniższa cena i to trzeba zmienić” – wskazał Piotr Duda.

Przypomniał, że na realizację zamówień publicznych w tym roku przewidziano aż 140 mld zł. – „Przedsiębiorcy mają konkurować nie kosztami pracy, a marżą i kosztami organizacyjnymi. I wygrywający przetarg powinien go realizować bezpośrednio przynajmniej w 50 proc. Bo dziś »słup«, który wygrywa przetarg, później podzleca 99,9 proc. całego kontraktu. I widzieliśmy, co działo się podczas inwestycji związanych z Euro 2012 – ile upadło firm, ilu pracowników straciło pracę realizując zamówienia rządowe!”.

Szef „S” po raz pierwszy pochwalił ministra pracy Władysława Kosiniak-Kamysza. – „Wiele razy go krytykowałem, ale tym razem doceniam, bo rozpisując przetarg na ochronę budynku ministerstwa zdecydował, że kryterium będzie nie tylko cena, a wymogiem zatrudnianie przez oferentów pracowników na umowę o pracę. To pozytywny przykład”.

O tym, że stawianie wymogu zatrudniania pracowników na umowy o pracę nie jest dziś standardem przy zamówieniach publicznych zlecanych przez instytucje państwowe mówił Marek Kowalski z „Lewiatana”. – „Postulowaliśmy to od dawna, a tymczasem ZUS wyłania firmę ochroniarską ze stawką dla pracowników wynoszącą 4,5 zł. Taki proceder należy przerwać”.

Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego, powiedział, że ustawowe określenie minimalnej stawki godzinowej przy zamówieniach publicznych jest ważne dla małych i średnich firm rzemieślniczych. – „W małych gminach są głównymi wykonawcami takich zleceń i nie może być tak, że wygrywa »słup«, który podzleca wykonanie firmie z szarej strefy”.

Komu przekazać apel

– „Może nasze spotkanie powinno odbywać się w luksusowej restauracji, wtedy zostałoby nagrane przez odpowiednie służby i zyskałoby większy zasięg?” – żartował Jan Guz, szef OPZZ, nawiązując do afery taśmowej z udziałem ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza i prezesa NBP Marka Belki. –„Czy nasze porozumienie z pracodawcami ktoś z rządu weźmie na poważnie pod uwagę? Czy będzie realizowane? Trzeba dostrzec społeczną rolę zamówień publicznych. To przekłada się na bezpieczeństwo prowadzenia obrotu gospodarczego”.

– „Zastanawiam się, komu to stanowisko przekazać – premierowi czy może ministrowi Sienkiewiczowi? Bo nie wiemy, kto naprawdę rządzi w naszym państwie” – nawiązał do afery taśmowej także Piotr Duda. – „Ale pan Sienkiewicz potwierdził to, co my mówimy od lat: że polskie państwo funkcjonuje tylko teoretycznie. Dlatego wyszliśmy z Komisji Trójstronnej, nie chcieliśmy utrzymywać fikcji, uznając, że nie ma z kim prowadzić prawdziwego dialogu, bo przedstawiciele rządu nas i pracodawców tylko informowali o planowanych posunięciach. Spotykamy się w dialogu autonomicznym z pracodawcami i są już efekty”.

Krzysztof Świątek, „Tygodnik Solidarność”

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kup, przeczytaj i kooperuj

Kup, przeczytaj i kooperuj

Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego wydało właśnie książkę, której współautorem jest redaktor naczelny „Nowego Obywatela”. Mowa o niemal 400-stronicowym wyborze tekstów źródłowych pt. „Kooperatyzm, spółdzielczość, demokracja”.

Wspomniana książka, której Remigiusz Okraska jest współredaktorem i autorem jednego z rozdziałów wprowadzających, to antologia klasycznych tekstów z dorobku polskiego ruchu spółdzielczego. W tomie znalazły się pisma działaczy politycznych związanych z praktycznie wszystkimi stronami sceny ideowej. „Znajdziemy tu teksty dotyczące głównych założeń i ideałów ruchu spółdzielczego w początkach XX wieku, społecznych aspektów funkcjonowania spółdzielni, rozwoju różnorakich gałęzi spółdzielczości – robotniczej, konsumenckiej, kredytowej czy mieszkaniowej, związków między kooperacją a socjalizmem, a także rozwoju spółdzielczości żydowskiej. Wspomniane zagadnienia, składając się na panoramę przedwojennego ruchu spółdzielczego, ukazują doniosłe, acz niedoceniane dziś miejsce kooperatyzmu wśród idei politycznych rozwijanych na ziemiach Polski” – pisze wydawca.

Tom, który jest pierwszą tego typu publikacją w historii – nie licząc przygotowanej samodzielnie przez R. Okraskę w 2013 r. innej antologii, która znajduje się w druku – zawiera także wyczerpującą bibliografię idei kooperatyzmu i historii rodzimego ruchu spółdzielczego. Znaczenie całego przedsięwzięcia, które stanowi część serii „Genealogia współczesności. Historia idei w Polsce 1815–1939”, wykracza jednak poza dokumentowanie myśli prospołecznej. „Dziś, w dobie kryzysu gospodarczego i niepokoju o dalsze losy demokracji, kooperatyzm ma szansę stać się zaczątkiem nowej dyskusji nad relacją między gospodarką i polityką, wspólnotą i rynkiem, konsumpcją i obywatelstwem” – czytamy na stronie publikacji, która umożliwia jej bezpośredni zakup.

Wraca skrócony czas pracy dla niepełnosprawnych

Wraca skrócony czas pracy dla niepełnosprawnych

Senat przyjął jednogłośnie oczekiwaną przez NSZZ „Solidarność” uchwałę w sprawie norm czasu pracy dla niepełnosprawnych.

Przypominamy: w 2012 r. wydłużono czas pracy osoby niepełnosprawnej z 7 do 8 godzin dziennie oraz z 35 do 40 godzin tygodniowo. Pracownicy o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności mogli pracować w skróconych normach czasu pracy tylko na wniosek lekarza. „Solidarność” zaskarżyła przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał zmiany za niezgodne z ustawą zasadniczą i dał ustawodawcy rok na zmianę. Ten termin upływa 10 lipca 2014 r.

Rządowy projekt, przyjęty przez Sejm i teraz przez Senat ma zrealizować ten wyrok. Regulacja przywróci stan sprzed 2012 r., kiedy to siedmiogodzinny czas pracy dla osób ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności obowiązywał bez wymogu uzyskiwania zaświadczeń lekarskich.

– „To nasz sukces, na który czekaliśmy aż 4 lata. Dlatego trudno się cieszyć mając świadomość, że w tym czasie wielu ludzi, których państwo powinno wspierać, było w istocie dyskryminowanych” – komentuje wynik głosowania Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „S”. – „Cieszę się z tej wygranej. Wielka w tym zasługa naszej koleżanki i autorki skargi Ewy Kędzior z działu eksperckiego. Ta sprawa wcale nie była tak jednoznaczna i oczywista, ale, co udowodniliśmy nie raz, mamy świetnych ekspertów” – dodaje Lewandowski.

_____

Skrócona wersja informacji ze strony NSZZ „Solidarność”.

Koniec cwaniakowania?

Koniec cwaniakowania?

Komputerowy gigant Apple płaci tylko 2 proc. podatku z ogromnych zysków. Unijny komisarz ds. konkurencji wszczyna dochodzenie, które może się skończyć żądaniem zwrotu niezapłaconych należności.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, Joaquin Almunia ogłosił, że wszczyna dochodzenie w sprawie trzech firm, które zdaniem mediów miały się dogadać z rządami państw, w których zarejestrowały biura, co do preferencyjnych stawek podatkowych. Chodzi o Starbucks Manufacturing EMEA BV w Holandii, Fiat Finance and Trade, luksemburską filię włoskiego koncernu motoryzacyjnego, oraz Apple w Irlandii. Największa burza rozpętała się wokół tej ostatniej, której globalne przychody tylko w drugim kwartale tego roku sięgnęły 45,6 mld dolarów.

Koncern nie tylko zarejestrował swoje biuro w Irlandii, bo tu korporacje płacą najniższe podatki w Europie (zaledwie 12,5 proc.), ale dodatkowo – jak ustaliła w zeszłym roku komisja amerykańskiego Senatu – w rzeczywistości nie zapłacił ich na wyspie więcej niż 2 proc. Gazeta pisze, że umożliwił to firmie irlandzki rząd, i właśnie ten wątek ma badać Komisja Europejska. Dodaje jednak, że sama korporacja mistrzowsko wykorzystuje luki prawne, by płacone podatki obniżyć jeszcze bardziej. Podobnie postępują inne amerykańskie koncerny technologiczne o zasięgu globalnym, np. Google.

Częstym „numerem” jest rejestrowanie dwóch spółek-córek w Irlandii. Pierwsza z nich księguje irlandzkie przychody, druga kontroluje prawa własności intelektualnej koncernu. Zarząd tej drugiej spółki formalnie rezyduje w jednym z rajów podatkowych, gdzie podatków nie płaci się wcale, np. na Bermudach. Istnienie trzeciej spółki, zarejestrowanej w Holandii, pozwala wykorzystać preferencyjne traktowanie amerykańskiego kapitału przepływającego przez Antyle Holenderskie. To właśnie przepływ środków z pierwszej irlandzkiej firmy do drugiej przez holenderską sprawia, że płacone podatki są w rzeczywistości niższe niż 12,5 proc.

W zeszłym roku „Wyborcza” ustaliła, że choć wartość rocznej sprzedaży urządzeń Apple’a w naszym kraju sięga miliarda złotych, to w Krajowym Rejestrze Sądowym spółka Apple Poland odnotowała przychody w wysokości zaledwie 13,8 mln zł, od których zapłaciła marne 4 mln zł.