Pacjenci o reformie

Pacjenci o reformie

Fundacja MY Pacjenci we współpracy z Fundacją Urszuli Jaworskiej przeprowadziły wśród organizacji pacjenckich szkolenia dotyczące tzw. pakietu kolejkowego oraz zebrały 626 opinii na temat potrzeb i oczekiwań w odniesieniu do planowanej reformy.

Portal RynekZdrowia.pl relacjonuje, że pacjenci nie są przekonani, że zaproponowane przez ministra zdrowia zmiany przyczynią się do poprawy dostępu do świadczeń onkologicznych czy do skrócenia kolejek do specjalistów. Sądzą wręcz, że w przypadku wizyt u dermatologa i okulisty mogą się one wydłużyć, w wyniku wprowadzenia konieczności uzyskiwania skierowań (uważa tak 75% ankietowanych). Pojawiają się też opinie, że nowe rozwiązania mogą paradoksalnie doprowadzić do wydłużenia kolejek do świadczeń w onkologii, wywołanego celową diagnozą onkologiczną mającą na celu pomoc pacjentowi w uzyskaniu szybszego dostępu do badań.

– „W ślad za propozycjami rozwiązań organizacyjnych nie poszły rozwiązania zwiększające finansowanie, np. poprzez zniesienie limitów na diagnostykę i leczenie onkologiczne. W istocie nie zaproponowano skrócenia kolejek do specjalistów, tylko po raz kolejny udoskonalono system monitorowania kolejek już istniejących” – powiedziała Ewa Borek z Fundacji MY Pacjenci. Dodała, że w skuteczność pakietu kolejkowego wierzy zaledwie 18% respondentów. Reszta uważa, że przedstawione propozycje nie są wystarczająco rozległe i odważne.

Portal uzupełnia, że pacjenci nie mają problemu z zaakceptowaniem rozwiązań z pakietu, które dają pielęgniarkom prawo do wystawiania recept na leki stosowane w przewlekłych terapiach. – „Warto uwzględnić uwagi pacjentów i obywateli zawarte w raporcie na etapie prac parlamentarnych i poprawić pakiet kolejkowy, tak żeby doprowadzić do rzeczywistego skrócenia kolejek” – komentuje wyniki badań Ewa Borek.

Opieka specjalistyczna jest dziś w 70% finansowana przez pacjentów: NFZ przeznacza na ten segment opieki 5 mld zł, a pacjenci zostawiają w prywatnych gabinetach aż 12 mld zł rocznie.

Raport można przeczytać tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Za wysokie progi

Za wysokie progi

Trzy związki zawodowe ponowiły wspólnie swój postulat do Ministra Pracy i Polityki Społecznej dotyczący podwyższenia progów dochodowych uprawniających do pobierania świadczeń z pomocy społecznej. We wcześniejszym piśmie skierowanym do władz central związkowych Władysław Kosiniak-Kamysz tłumaczył, że rząd ze względów formalno-prawnych nie może zgodzić się na żądania.

Pismo wystosowały trzy związki zawodowe: „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Wspólnie domagają się podwyższenia kwot progów dochodowych uprawniających do pobierania świadczeń z pomocy społecznej. Jak tłumaczą, wspólna inicjatywa została złożona „w celu podjęcia przez rząd niezbędnych działań na rzecz zapewnienia najuboższym warstwom społeczeństwa poziomu życia na poziomie powyżej minimum biologicznego poprzez zrewidowanie wysokości tych progów”.

Wcześniej w odpowiedzi na pismo władz central związkowych Minister Pracy i Polityki Społecznej nie zgodził się na postulat związków zawodowych tłumacząc się przyczynami formalno-prawnymi.

Związki nie zgadzają się z zarzutem i „protestują przeciwko przerzucaniu odpowiedzialności za brak wniosku złożonego przez Trójstronną Komisję do Spraw Społeczno-Gospodarczych o zweryfikowanie kwot dochodowych, skoro zdaniem Rządu w świetle ustawy o pomocy społecznej warunki do przyjęcia takiej ustawy formalnie nie wystąpiły”.

Według związkowców rząd ponosi pełną odpowiedzialność za poziom życia najuboższych warstw społeczeństwa. W najbardziej niekorzystnej sytuacji są rodziny z dziećmi. – „Takie działania są sprzeczne z deklaracjami rządu o szczególnej trosce o dzieci i rodziny wielodzietne” – tłumaczą.

Kryteria dochodowe uprawniające do pomocy społecznej ustalane są na poziomie wyższym od minimum egzystencji. Co roku Instytut Pracy i Spraw Socjalnych przygotowuje badanie minimum egzystencji. Zgodnie z ustawą ustawą o pomocy społecznej kryteria te podlegają weryfikacji co 3 lata, więc najbliższa weryfikacja progów powinna nastąpić w 2015 r.

Związki zaproponowały nowe kwoty po przeanalizowaniu przekazanej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej informacji Instytutu o minimum egzystencji.

Czytaj pełną treść pisma tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”. Tytuł pochodzi od redakcji „Nowego Obywatela”.

Nieznana strona „śmieciówek”

Nieznana strona „śmieciówek”

Najwyższa Izba Kontroli przestrzega instytucje samorządowe przed nadużywaniem możliwości zatrudniania na podstawie umów-zleceń. Osoby pracujące na kontraktach cywilnych nie są bowiem objęte regulacjami, które mają na celu zapewnienie rzetelnego i bezstronnego wykonywania zadań publicznych.

Systematyczne kontrole Izby w samorządach pokazują, że kierownicy jednostek często decydują się na taką formę powierzania zadań. „Dziennik Gazeta Prawna” podkreśla, że w wielu przypadkach zgodna ze stanem faktycznym byłaby raczej umowa o pracę, której podpisania osoby na umowach cywilnoprawnych mogą się domagać przed sądem. Stosowanie kodeksowych form zatrudnienia, choć łączy się z wyższymi kosztami (składki ubezpieczeniowe, premie), jest jednak także w interesie samych samorządów. NIK zwraca uwagę na to, że forma umowy-zlecenia faktycznie wyłącza stosowanie m.in. przepisów dotyczących pracowników samorządowych.

Wynika to przede wszystkim z tego, że osoby realizujące zadania na podstawie kontraktu cywilnego, w odróżnieniu od urzędników, nie mają statusu funkcjonariusza publicznego. A to oznacza, że nie ponoszą odpowiedzialności karnej m.in. za niedochowanie tajemnicy służbowej, poświadczenie nieprawdy czy działanie na szkodę interesu publicznego. – „Obawy NIK są uzasadnione, bo umowy cywilnoprawne w urzędach administracji publicznej powinny być stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach. Na przykład jeśli brakuje specjalisty do załatwienia określonej sprawy” – wyjaśnia dr Aleksander Proksa, radca prawny, b. prezes Rządowego Centrum Legislacji.

Jest też jeszcze inny negatywny aspekt popularności umów cywilnych w sektorze publicznym. – „W ostatniej kontroli budżetowej wskazujemy, aby bez potrzeby nie dochodziło do zlecania określonych zadań na zewnątrz, jeśli pokrywają się one z zakresem obowiązków osoby zatrudnionej w urzędzie na etacie” – mówi Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK. – „Przestrzegamy urzędy przed takimi praktykami, bo mogą narażać szefów tych jednostek na zarzut niegospodarności” – dodaje.

– „Nie istnieją żadne hamulce etyczne, bo przepisy ustaw nie wprowadzają wymogu, że np. stanowiska urzędnicze muszą zajmować etatowi pracownicy albo że umowy cywilnoprawne powinny być stosowane w ograniczonym zakresie” – komentuje cały problem dr Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Złodziejom po łapkach

Złodziejom po łapkach

Nowelizacja ustawy o CIT i PIT, którą uchwalił dziś Sejm, ma pozwolić na ukrócenie procederu wyprowadzania zysków do rajów podatkowych. Teraz trafi ona pod obrady Senatu.

Ministerstwo finansów w uzasadnieniu aktu podkreśliło, że jego celem jest zwalczanie szkodliwej konkurencji ze strony niektórych państw oraz przeciwdziałanie odraczaniu lub unikaniu opodatkowania przy wykorzystaniu mechanizmu przesuwania dochodów do spółek zależnych zlokalizowanych w krajach o preferencyjnych systemach podatkowych.

Sedno nowelizacji stanowi wprowadzenie obowiązku ujmowania w dodatkowym zeznaniu podatkowym dochodów zagranicznych kontrolowanych spółek i objęcie ich 19-proc. podatkiem. Dochody z kontrolowanych spółek zagranicznych (tzw. CFC) będą opodatkowane w Polsce, jeżeli firma krajowa posiada w podmiocie zagranicznym ponad 25 proc. udziałów. Zasada ta będzie stosowana pod warunkiem, że podatek za granicą byłby niższy o co najmniej 25 proc. niż w Polsce, a spółka nie prowadzi tam rzeczywistej działalności.

Co więcej, za zagraniczną spółkę kontrolowaną uznany będzie każdy podmiot zarejestrowany w państwie wymienionym w ministerialnym wykazie krajów i terytoriów stosujących szkodliwą konkurencję podatkową – lub w kraju, z którym Polska nie wymienia informacji podatkowych. Nowe przepisy nie będą stosowane wobec podatników kontrolujących spółki mające siedzibę w państwach UE oraz należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, jeśli tylko będą one tam prowadziły rzeczywistą działalność. Dodatkowe wyłączenia obejmą m.in. zagraniczne spółki osiągające przychody mniejsze niż 250 tys. euro rocznie.

Zmiany dotkną także dywidendy (wyłączenie możliwości zwolnienia z podatku CIT dywidend czy wypłat z zysku, jeżeli nie podlegały one opodatkowaniu w państwie, w którym działa spółka je wypłacająca).

Za uchwaleniem ustawy, podobnej do rozwiązań stosowanych m.in. w Szwecji, Niemczech, Francji, USA czy Chinach, zagłosowało 437 posłów, przeciw było 3 (w tym Leszek Miller i Przemysław Wipler), a 2 wstrzymało się od głosu. Ma ona wejść w życie – z wyjątkami – 1 stycznia 2015 r.

Warto dodać, że podczas parlamentarnej debaty przywołano fakt, że według badań NBP w Polsce w 2010 r. najwięcej inwestowały podmioty z… Luksemburga i Cypru.