Przeminęły z wiatrem?

Przeminęły z wiatrem?

Blisko 3 miliony Polaków muszą udowodnić swoje prawa do części składek na kontach emerytalnych. Jeśli im się to nie uda, a w wielu przypadkach będzie to bardzo trudne, ich emerytury będą niższe nawet o ponad 1 tys zł.

Wyborcza.biz przypomina, że od reformy emerytalnej w 1999 r. każdy ma indywidualne konto emerytalne w ZUS-ie, na które co miesiąc pracodawca przekazuje z pensji ok. 20 proc. Przed tą datą pracodawcy przesyłali składki za wszystkich pracowników zbiorczo i trafiały one do jednego „worka”. ZUS od kilku lat ma za zadanie rozdzielić tamte składki pomiędzy poszczególnych pracowników. Problem w tym, że to od nas musi dostać dokumenty o wysokości zarobków i latach pracy w poszczególnych zakładach – nie wie bowiem, ile zarabialiśmy przed reformą.

W przypadku osoby, która pracowała ponad 25 lat w starym systemie emerytalnym i zarabiała średnią krajową, wspomniany kapitał początkowy może stanowić nawet trzy czwarte emerytury. Jeśli więc taka osoba nie wystąpi o jego naliczenie, na starość będzie dostawała znacznie mniej, niż powinna. Według najnowszych danych, ZUS do końca ub. roku rozliczył 8,1 mln osób. Wciąż jednak 3 mln Polaków o kapitał początkowy nie wystąpiło, a czas działa na ich niekorzyść.

Z każdym rokiem maleją bowiem szanse na odnalezienie dokumentów z dawnych zakładów pracy. Po wielu z nich nie ma już śladu. W wielu przypadkach dokumenty trafiły do Archiwum Państwowego Dokumentacji Osobowej i Płacowej w Milanówku, jednak nie wszystkim można pomóc. Znaczna część dokumentów jest bowiem w tak opłakanym stanie, że nie da się ich odczytać.

Ostatnio archiwum przewozi do siebie akta pracownicze po zakładach mięsnych w Lubuskiem. Są nie do otworzenia, bo sprasowano je w brykiety, a dodatkowo były przez wiele lat zalewane. Wcześniej Milanówek przejął dokumentację od prywatnej firmy z Podkarpacia, która przez cztery lata składowała ją na betonie, w wynajętym kurniku i ani osoby prywatne, ani sądy pracy, ani ZUS nie był w stanie zmusić właściciela kurnika do ich wydania.

Dodatkowy problem stanowi fakt, że w Polsce mamy jakieś 2 tys. prywatnych firm przechowujących dokumenty pracownicze, niezarejestrowanych w odpowiednim urzędzie marszałkowskim i nieposiadających wykwalifikowanych archiwistów, odpowiednich magazynów itp. Niektóre z nich mimo to wydają za pieniądze dokumenty poświadczające pracę. – „Tyle że ZUS ich nie chce uznawać, uważa, że nie są to zaświadczenia godne zaufania” – mówi Jolanta Louchin z Archiwum. – „Z każdym rokiem problem będzie narastał. To będzie dramat dla wielu osób”. Ostatnią szansą będzie dla nich znalezienie świadków, którzy pomogą im udowodnić w sądzie i w ZUS, że pracowały w danym zakładzie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Teraz Polska?

Teraz Polska?

Zwycięstwo w wieloletniej walce niemieckich związków zawodowych: Bundestag uchwalił minimalną płacę godzinową w wysokości 8,5 euro.

Projekt stosownej ustawy poparło 535 spośród 601 uczestniczących w głosowaniu deputowanych. Jego przyjęcie było po ostatnich wyborach jednym z warunków wejścia socjaldemokratów z SPD do „wielkiej koalicji” z chadeckim blokiem CDU/CSU. „Za” głosowali także Zieloni, od głosu wstrzymała się natomiast socjalistyczna Die Linke, żądająca minimalnej stawki w wysokości 10 euro.

Płaca minimalna będzie obowiązywać od 2015 r., ale m.in. dla doręczycieli gazet i pracowników sezonowych okresy przejściowe potrwają do 2017 r. Co istotne, spod działania ustawy wyłączeni są pracownicy niepełnoletni.

Nowy akt prawny musi jeszcze zatwierdzić druga izba parlamentu federalnego, Bundesrat, jednak głosowanie w tej sprawie powinno być formalnością.

Nie tak szybko, Kapitale

Nie tak szybko, Kapitale

Instytut Globalnej Odpowiedzialności apeluje o udział w konsultacjach Komisji Europejskiej dotyczących Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), czyli największej umowy handlowej w historii, grożącej katastrofalnymi skutkami społecznymi.

Jednym z głównych celów umowy jest wyjęcie wielkiego kapitału spod jakiejkolwiek kontroli rządów czy wymiarów sprawiedliwości. Jak powiedziała w opublikowanym przez nas wywiadzie znawczyni tematu: „Zamiast Europy, która uważnie słucha głosu obywateli-wyborców, będziemy mieli Europę, która słucha europejskich i amerykańskich lobbystów – a na dodatek stanie się to z błogosławieństwem administracji”.

Szczegółowe instrukcje, krok po kroku, zabrania głosu w tej sprawie, znaleźć można tutaj. Instytut podkreśla, że prostsza z opcji wymaga poświęcenia zaledwie 2 minut. Zachęca także do poznania dodatkowych argumentów za odrzuceniem Partnerstwa.

„Solidarność” oświatowa apeluje ws. zbyt licznych klas

„Solidarność” oświatowa apeluje ws. zbyt licznych klas

Nie gódźmy się na to, aby klasy w szkołach były przepełnione. Rozliczajmy organy prowadzące z działań edukacyjnych – tych konkretnych, nie prowadzonych na pokaz, przed jesiennymi wyborami. To nie tylko sprawa dyrektorów, nauczycieli, ale też rodziców uczniów – apeluje Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego.

Wojciech Książek przypomina o zapisie art. 61 ustawy o systemie oświaty, według którego klasy pierwsze szkół podstawowych oraz świetlice szkolne nie powinny liczyć więcej niż 25 uczniów. W kwietniu 2014 r. Walne Zebranie Delegatów Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego przyjęło stanowisko, w którym domaga się zmniejszenia liczebności uczniów w klasach, które – zgodnie z programem edukacyjnym Sekcji Krajowej – nie powinny przekraczać 26 w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych – i mniej w szkole podstawowej. Delegaci domagali się również ujednolicenia zasad podziału na grupy, na każdym etapie edukacyjnym. Grupa nie powinna liczyć więcej niż 15 uczniów.

Przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania wskazuje, że w wielu szkołach podstawowych poza pierwszymi klasami oraz w gimnazjach liczebność uczniów przewyższała 25 osób. – „Niedopuszczalne jest np. ustalanie norm powyżej 30 uczniów w gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych, w tym zawodowych. Słyszałem, że we Władysławowie w klasie pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej było 38 uczniów. O jakim spójnym procesie kształcenia i wychowania można wtedy mówić? O jakiej porównywalności wyników egzaminów zewnętrznych, itd.? Podobnie z zasadami podziału na grupy. W powiecie chojnickim ustalono limit bodajże na 20 uczniów, gdy np. pracownia komputerowa jest przewidziana na 15 stanowisk. Podobnie jest z tzw. przedmiotami laboratoryjnymi czy zajęciami wychowania fizycznego”.

Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „S” RG wystosowała 1 lipca apel do struktur związkowych, nauczycieli i rodziców o społeczny monitoring w sprawie liczebności uczniów w klasach i grupach. – „Zwróciliśmy się z apelem o sporządzanie i przesyłanie wykazu szkół (i prowadzących je samorządów terytorialnych), w których liczba uczniów w klasach przekracza 26 w szkołach podstawowych i gimnazjach oraz 30 w szkołach ponadgimnazjalnych” – wyjaśnia Wojciech Książek. – „Chcemy przygotować taką zbiorczą listę przed nowym rokiem szkolnym, ale i przed wyborami samorządowymi. Niech dotychczasowi włodarze gmin, miast, powiatów zobaczą raz jeszcze, co przygotowali w prowadzonych przez siebie szkołach w minionej kadencji. Niech też wyborcy ocenią, czy dalej chcą tolerować ten stan”.

Książek przypomina, że w sprawie zmniejszenia zbyt dużej liczebności uczniów w klasach Sekcja Oświaty i Wychowania apeluje od kilku lat zarówno do MEN, jak i do jednostek samorządu terytorialnego w województwie pomorskim. – „Zwracaliśmy uwagę, że w klasach jest to niezbędne dla zapewnienia warunków umożliwiających prawidłowe kształcenie i wychowanie dzieci i młodzieży. Jest to także niezwykle ważne dla wdrażania programów wychowawczych, możliwości rzetelnego porównania jakości pracy szkół, chociażby wyników egzaminów, eliminowania dysproporcji między ofertą szkół w dużych miastach a szkołami prowadzonymi przez samorządy słabsze finansowo” – tłumaczy Książek.

Dodaje, że w 2004 r. Sejm przyjął nowelizację Karty Nauczyciela, w której wykreślono zapis zobowiązujący Ministra Edukacji Narodowej do wydania tzw. standardów zatrudnieniowych. Ma to niestety wpływ na dzisiejszy stan liczebności w polskich szkołach.

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”