Pierworodne na studia, pozostałym wystarczy liceum

Pierworodne na studia, pozostałym wystarczy liceum

Szanse na dobrą edukację w Polsce mają jedynacy lub najstarsze rodzeństwo – taki wniosek płynie z badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Edukacyjnych oraz SGH. Konkluzje z badań przeprowadzonych na ponad 60 tys. osób są porażające.

W rodzinach posiadających jedno dziecko tylko co dziesiąty młody człowiek zakończył edukację na poziomie podstawowym lub gimnazjum. Dramatycznie zmienia się sytuacja w rodzinach posiadających co najmniej troje dzieci. W nich co piąte dziecko kończy edukację na poziomie podstawowym lub gimnazjum.

Oprócz wzorców rodzinnych na tę sytuacje mają wpływ uwarunkowania ekonomiczne. Tylko na wydatki związane z rozpoczęciem roku szkolnego rodzice muszą przeznaczyć znaczne sumy pieniędzy. I tak: na jedno dziecko – 700 zł, na dwoje – 1200 zł, na troje – 2000 zł. Koszty wychowania cały czas rosną.

Według badań w domach, w których ankietowani oceniali swoją sytuację materialną jako gorszą niż ich rówieśników, aż 22 proc. kończyło naukę na poziomie podstawowym lub gimnazjum. Tylko 5 proc. natomiast udawało się zdobyć dyplom magistra.

Eksperci alarmują, że to kolejny dowód na to, że struktura społeczna pogarsza się, a jej rozwarstwienie rośnie.

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uszczelnić system

Uszczelnić system

Fiskus szykuje niespodzianki dla firm uchylających się od składania deklaracji bądź zaniżających podatki. Przykładowo, jeśli zaległości będą odpowiednio wysokie, będą mogły być obłożone podwójnymi odsetkami.

Wyborcza.biz pisze, że Ministerstwo Finansów pokazało projekt nowelizacji ordynacji podatkowej. Umieściło w niej tzw. klauzulę obejścia prawa, dzięki której fiskus będzie mógł kwestionować działania podatnika, gdy uzna, że mają one na celu zapłatę niższego podatku albo jego uniknięcie, a nie osiągnięcie określonego efektu gospodarczego. Wówczas możliwe będzie nakazanie zapłaty wyższego podatku. Resort zapewnia, że klauzula będzie stosowana do likwidowanie sztucznych struktur, tworzonych tylko po to, by uniknąć podatku, zaś podatnicy prowadzący realny biznes nie mają się czego obawiać.

W projekcie jest też propozycja stosowania podwyższonych odsetek za zwłokę wobec podatników VAT, akcyzy i dłużników celnych, którzy uchylają się od składania deklaracji bądź zaniżają podatek o co najmniej 1/4. Odsetki dla nich to 200 proc. stawki podstawowej. „Brak jest skutecznych pozakarnych instrumentów prewencji finansowej wobec szczególnie nagannych zachowań podatników w obszarach o podwyższonym ryzyku (podatek od towarów i usług, podatek akcyzowy, cło). Penalizacja tego rodzaju zachowań w ramach odpowiedzialności karnej skarbowej okazuje się nie zawsze skuteczna” – napisało Ministerstwo Finansów w ocenie skutków regulacji projektu. Jego zdaniem wspomniana nieskuteczność wiąże się z „długotrwałością postępowania, względną łagodnością kar i problemami z efektywnością ich egzekwowania”. Spodziewa się, że nowe, wyższe odsetki od zaległości „zwiększą oddziaływanie prewencyjne wobec uchylania się od obowiązku składania deklaracji i znacznego zaniżania zobowiązań”. Dzięki wyższym odsetkom planuje uzyskać dodatkowo 1 mld zł rocznie. Wyższe odsetki będą ponadto oddziaływać prewencyjnie, poprawią dyscyplinę podatkową. A to da dodatkowo 200 mln w 2015 r., 600 mln w 2016 r. i 1 mld zł w 2017 r. Kwoty te będą wzrastały wraz z wydłużaniem się okresu naliczania odsetek.

Dodatkowo ministerstwo proponuje obniżenie odsetek od zaległości z dzisiejszych 75 proc. do 50 proc. stawki podstawowej „dla podatników przejawiających inicjatywę w skorygowaniu deklaracji (…) i bezzwłocznym uregulowaniu zaległości podatkowej”. Będzie wprawdzie mniej pieniędzy z odsetek, ale ubytek ten ma być zrównoważony poprzez wpłaty dobrowolnie ujawnionych zaległych podatków.

Nowe przepisy odsetkowe mają wejść w życie z początkiem przyszłego roku.

W „Nowym Obywatelu” nr 64 znajdzie się obszerny wywiad na temat podatków oraz ich unikania.

Budżety umiarkowanie obywatelskie

Budżety umiarkowanie obywatelskie

Tylko co dziesiąty spośród wprowadzonych w Polsce budżetów obywatelskich spełnia wszystkie kryteria wynikające z definicji tego instrumentu.

Instytut Obywatelski w najnowszym raporcie pisze, że najlepsze, autentycznie partycypacyjne budżety obywatelskie mają obecnie Dąbrowa Górnicza, Kołobrzeg, Krobia, Międzychód, Puławy, Wałbrzych, Warszawa i Wrocław. Według Instytutu ponad 90 proc. podobnych inicjatyw stanowią „nieobywatelskie pseudobudżety, które tylko naśladują budżet partycypacyjny, a w rzeczywistości mają z nim niewiele wspólnego.”

Organizacja wymienia przykłady „dobrych praktyk”. W Dąbrowie Górniczej najnowszą odsłonę budżetu obywatelskiego poprzedziła kilkumiesięczna publiczna dyskusja oparta na konsultacjach społecznych oraz warsztatach ewaluacyjnych. W Łodzi na przygotowanie zasad poświęcono aż kilkanaście miesięcy, a w specjalnym zespole przy radzie miasta solidnie reprezentowane były miejscowe organizacje obywatelskie.

Instytut sprawdził też, które miasta wydają najwięcej na zadania wskazane przez samych mieszkańców. W kwotach bezwzględnych przoduje Łódź, która w 2013 r. w ramach budżetu obywatelskiego wyodrębniła 30 mln zł, dalej jest Warszawa (26,2 mln zł), Wrocław (20 mln) i Bydgoszcz (11 mln). Pod względem udziału procentowego budżetów partycypacyjnych w całkowitych budżetach najwięcej wydały Kęty (3,4 proc. budżetu), Świdnica (1,99 proc.), Kraśnik (1,86 proc.), Sopot (1,79 proc.) i Skierniewice (1,48 proc.).

„Raport jest umiarkowanie krytyczny, ale podaje też wiele przykładów miast – Dąbrowę Górniczą, Łódź czy Gdańsk Wrzeszcz, w których budżet partycypacyjny potraktowano poważnie, opierając się na dużym zaufaniu do mieszkańców. To bezcenna lektura dla władz samorządowych, aktywistów miejskich, a także samych obywateli, których interesuje przyszłość ich miast” – czytamy na stronie Instytutu Obywatelskiego.

Publikację można przeczytać tutaj.

7,5 miliarda złotych poszło z dymem

7,5 miliarda złotych poszło z dymem

W latach 2005-2012 sektor energetyczny otrzymał prawie 7,5 mld złotych wsparcia dla technologii współspalania węgla z biomasą, z czego co najmniej 5 mld nie miało żadnego uzasadnienia ekonomicznego. „To niezgodne z prawem” – mówią przedstawiciele organizacji pozarządowych i składają skargę do Komisji Europejskiej.

We wtorek, 15 lipca, organizacje pozarządowe: Fundacja ClientEarth, WWF Polska, Greenpeace Polska i Okręg Mazowiecki Polskiego Klubu Ekologicznego, wchodzące w skład Koalicji Klimatycznej, złożyły skargę do Komisji Europejskiej na niewłaściwe stosowanie pomocy publicznej przez polskie rządy.

Nadmierne wsparcie dla technologii współspalania świadczy o lekceważącym podejściu rządu do pieniędzy obywateli – mówi Tobiasz Adamczewski, ekspert ds. klimatu i energii w WWF Polska. – Wspieranie tej technologii nie ma uzasadnienia ekonomicznego oraz blokuje powstawanie nowych mocy w Polsce.

Pomoc publiczna dla współspalania węgla z biomasą powinna być notyfikowana przed wejściem w życie do Komisji Europejskiej – dodaje dr Marcin Stoczkiewicz, główny prawnik Fundacji ClientEarth. – Komisja jest jedynym organem mogącym wydać zgodę na udzielenie takiego wsparcia, zatem pomoc publiczna nienotyfikowana jest niezgodna z prawem.

Ekolodzy wskazują również, że pomoc dla współspalania węgla z biomasą nie zapewnia rentowności odnawialnych źródeł energii (OZE), ale wręcz prowadzi do efektu odwrotnego niż deklarowany. W negatywny sposób wpływa na rozwój tego sektora w Polsce.

Obowiązujący w Polsce system wsparcia dla współspalania prowadzi do zmniejszenia bezpieczeństwa energetycznego Polski poprzez zwiększenie uzależnienia od importowanych surowców – węgla i biomasy – mówi Maciej Muskat, dyrektor Fundacji Greenpeace Polska. – Jego rezultatem jest również blokada powstawania nowych OZE. Dlatego podejmujemy kolejne działanie, by doprowadzić do powstrzymania dalszego wsparcia dla działalności, która nie ma żadnego uzasadnienia ekologicznego i gospodarczego.

Cynicznie wmawia się nam, że prąd drożeje, ponieważ Polska rozwija energetykę odnawialną – przypomina dr hab. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej. – W rzeczywistości niemal połowa dopłat z tego tytułu przeznaczanych jest na współspalanie – technologię niszczącą polskie lasy, obniżającą sprawność wytwarzania energii i powodującą nadmierne emisje, zagrażające zdrowiu Polaków, która nie sprzyja rozwojowi innowacyjności i tworzeniu nowych miejsc pracy.

Eksperci jednomyślnie stwierdzają, że współspalanie nie powinno otrzymywać wsparcia z publicznych środków. Niestety, mimo wielokrotnych obietnic, że to zostanie zmienione, projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, który niedawno trafił do Sejmu, wciąż przewiduje ogromne wsparcie dla technologii współspalania oraz tzw. współspalania dedykowanego.

Przeczytaj również: briefing Wsparcie dla współspalania musi zostać wstrzymane

_____

Przedruk za stroną Greenpeace Polska