Kciuk w dół

Kciuk w dół

Bank BZ WBK, wbrew wcześniejszym deklaracjom, w czasie zgromadzenia wierzycieli zagłosował przeciwko układowi z Kieleckimi Kopalniami Surowców Mineralnych. Obchodząca w tym roku 140. rocznicę powstania spółka zostanie zlikwidowana.

– „Postawa BZ WBK jest dla nas całkowicie niezrozumiała. W oderwaniu od toczących się rozmów, bank złożył w sądzie pismo, w którym wycofał swoje poparcie dla odroczenia terminu głosowania na zgromadzeniu wierzycieli, nie dając spółce żadnych szans na reakcję. Co niezmiernie ważne jako zarząd dowiedzieliśmy się o tym fakcie dopiero w czasie zgromadzenia wierzycieli” – mówi Rafał Abratański, prezes zarządu KKSM, cytowany przez portal „Trybuny Górniczej”.

W komunikacie spółki czytamy, że prowadząca środowe zgromadzenie sędzia komisarz Dorota Tylus-Chałońska, pomimo wystąpienia istotnych faktów wskazujących na konieczność odroczenia głosowania do 20 sierpnia, zdecydowała o jego przeprowadzeniu. – „Okoliczności, w których doszło do głosowania, wskazują, że był to starannie wyreżyserowany spektakl mający doprowadzić do likwidacji KKSM bez zważania na merytoryczne argumenty. Jak bowiem można arbitralnie, nie zważając na stanowisko zdecydowanej większości wierzycieli, nie odroczyć głosowania w sytuacji, gdy w ostatnich dniach wystąpiły niezwykle istotne dla sprawy okoliczności, takie jak możliwość wpływu do spółki środków z nowelizacji specustawy, czy też otrzymania przez nią pomocy z ARP. To samo dotyczy działań Tycjana Saltarskiego, nadzorcy sądowego spółki i najpewniej przyszłego syndyka KKSM, który nie poinformował nikogo z zarządu spółki o istotnym piśmie otrzymanym od GDDKiA. Jesteśmy ogromnie rozgoryczeni, iż po dwóch latach i dwóch miesiącach procesu upadłościowego sędzia Tylus-Chałońska przy aktywnym wsparciu nadzorcy sądowego nie dała spółce jeszcze miesiąca na zakończenie negocjacji” – dodaje Rafał Abratański.

W momencie przeprowadzania wywiadu nie było jeszcze formalnej decyzji o zmianie opcji postępowania upadłościowego na likwidacyjne. – „Jednak już w tym momencie wiadomo, że sędzia Tylus-Chałońska popełniła liczne błędy formalne i faktyczne, które mogą być podstawą do złożenia przez nas zażalenia na postanowienie o zmianie opcji. Zamierzamy wykorzystać ten fakt i dalej walczyć o przyszłość KKSM. Niezależnie od tego złożyliśmy skargę wraz z wnioskiem o przeprowadzenie postępowania kontrolnego wobec sędziego-komisarza przez Sąd Apelacyjny w Krakowie” – podsumowuje Abratański.

– „Najpierw rząd oddał świetnie prosperujący zakład zadłużonej spółce, potem doprowadzono do tego, że los spółki leżał w rękach chciwych bankierów. Skończyło się tak, jak się miało skończyć, czyli upadkiem zakładu, który istniał przez 140 lat, przeżył dwie wojny światowe, II RP, PRL, ale nie przetrwał rządów Tuska” – komentuje dla „Nowego Obywatela” Bartosz Oszczepalski, który opublikował u nas obszerny tekst na temat losów KKSM.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pierworodne na studia, pozostałym wystarczy liceum

Pierworodne na studia, pozostałym wystarczy liceum

Szanse na dobrą edukację w Polsce mają jedynacy lub najstarsze rodzeństwo – taki wniosek płynie z badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Edukacyjnych oraz SGH. Konkluzje z badań przeprowadzonych na ponad 60 tys. osób są porażające.

W rodzinach posiadających jedno dziecko tylko co dziesiąty młody człowiek zakończył edukację na poziomie podstawowym lub gimnazjum. Dramatycznie zmienia się sytuacja w rodzinach posiadających co najmniej troje dzieci. W nich co piąte dziecko kończy edukację na poziomie podstawowym lub gimnazjum.

Oprócz wzorców rodzinnych na tę sytuacje mają wpływ uwarunkowania ekonomiczne. Tylko na wydatki związane z rozpoczęciem roku szkolnego rodzice muszą przeznaczyć znaczne sumy pieniędzy. I tak: na jedno dziecko – 700 zł, na dwoje – 1200 zł, na troje – 2000 zł. Koszty wychowania cały czas rosną.

Według badań w domach, w których ankietowani oceniali swoją sytuację materialną jako gorszą niż ich rówieśników, aż 22 proc. kończyło naukę na poziomie podstawowym lub gimnazjum. Tylko 5 proc. natomiast udawało się zdobyć dyplom magistra.

Eksperci alarmują, że to kolejny dowód na to, że struktura społeczna pogarsza się, a jej rozwarstwienie rośnie.

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Uszczelnić system

Uszczelnić system

Fiskus szykuje niespodzianki dla firm uchylających się od składania deklaracji bądź zaniżających podatki. Przykładowo, jeśli zaległości będą odpowiednio wysokie, będą mogły być obłożone podwójnymi odsetkami.

Wyborcza.biz pisze, że Ministerstwo Finansów pokazało projekt nowelizacji ordynacji podatkowej. Umieściło w niej tzw. klauzulę obejścia prawa, dzięki której fiskus będzie mógł kwestionować działania podatnika, gdy uzna, że mają one na celu zapłatę niższego podatku albo jego uniknięcie, a nie osiągnięcie określonego efektu gospodarczego. Wówczas możliwe będzie nakazanie zapłaty wyższego podatku. Resort zapewnia, że klauzula będzie stosowana do likwidowanie sztucznych struktur, tworzonych tylko po to, by uniknąć podatku, zaś podatnicy prowadzący realny biznes nie mają się czego obawiać.

W projekcie jest też propozycja stosowania podwyższonych odsetek za zwłokę wobec podatników VAT, akcyzy i dłużników celnych, którzy uchylają się od składania deklaracji bądź zaniżają podatek o co najmniej 1/4. Odsetki dla nich to 200 proc. stawki podstawowej. „Brak jest skutecznych pozakarnych instrumentów prewencji finansowej wobec szczególnie nagannych zachowań podatników w obszarach o podwyższonym ryzyku (podatek od towarów i usług, podatek akcyzowy, cło). Penalizacja tego rodzaju zachowań w ramach odpowiedzialności karnej skarbowej okazuje się nie zawsze skuteczna” – napisało Ministerstwo Finansów w ocenie skutków regulacji projektu. Jego zdaniem wspomniana nieskuteczność wiąże się z „długotrwałością postępowania, względną łagodnością kar i problemami z efektywnością ich egzekwowania”. Spodziewa się, że nowe, wyższe odsetki od zaległości „zwiększą oddziaływanie prewencyjne wobec uchylania się od obowiązku składania deklaracji i znacznego zaniżania zobowiązań”. Dzięki wyższym odsetkom planuje uzyskać dodatkowo 1 mld zł rocznie. Wyższe odsetki będą ponadto oddziaływać prewencyjnie, poprawią dyscyplinę podatkową. A to da dodatkowo 200 mln w 2015 r., 600 mln w 2016 r. i 1 mld zł w 2017 r. Kwoty te będą wzrastały wraz z wydłużaniem się okresu naliczania odsetek.

Dodatkowo ministerstwo proponuje obniżenie odsetek od zaległości z dzisiejszych 75 proc. do 50 proc. stawki podstawowej „dla podatników przejawiających inicjatywę w skorygowaniu deklaracji (…) i bezzwłocznym uregulowaniu zaległości podatkowej”. Będzie wprawdzie mniej pieniędzy z odsetek, ale ubytek ten ma być zrównoważony poprzez wpłaty dobrowolnie ujawnionych zaległych podatków.

Nowe przepisy odsetkowe mają wejść w życie z początkiem przyszłego roku.

W „Nowym Obywatelu” nr 64 znajdzie się obszerny wywiad na temat podatków oraz ich unikania.

Budżety umiarkowanie obywatelskie

Budżety umiarkowanie obywatelskie

Tylko co dziesiąty spośród wprowadzonych w Polsce budżetów obywatelskich spełnia wszystkie kryteria wynikające z definicji tego instrumentu.

Instytut Obywatelski w najnowszym raporcie pisze, że najlepsze, autentycznie partycypacyjne budżety obywatelskie mają obecnie Dąbrowa Górnicza, Kołobrzeg, Krobia, Międzychód, Puławy, Wałbrzych, Warszawa i Wrocław. Według Instytutu ponad 90 proc. podobnych inicjatyw stanowią „nieobywatelskie pseudobudżety, które tylko naśladują budżet partycypacyjny, a w rzeczywistości mają z nim niewiele wspólnego.”

Organizacja wymienia przykłady „dobrych praktyk”. W Dąbrowie Górniczej najnowszą odsłonę budżetu obywatelskiego poprzedziła kilkumiesięczna publiczna dyskusja oparta na konsultacjach społecznych oraz warsztatach ewaluacyjnych. W Łodzi na przygotowanie zasad poświęcono aż kilkanaście miesięcy, a w specjalnym zespole przy radzie miasta solidnie reprezentowane były miejscowe organizacje obywatelskie.

Instytut sprawdził też, które miasta wydają najwięcej na zadania wskazane przez samych mieszkańców. W kwotach bezwzględnych przoduje Łódź, która w 2013 r. w ramach budżetu obywatelskiego wyodrębniła 30 mln zł, dalej jest Warszawa (26,2 mln zł), Wrocław (20 mln) i Bydgoszcz (11 mln). Pod względem udziału procentowego budżetów partycypacyjnych w całkowitych budżetach najwięcej wydały Kęty (3,4 proc. budżetu), Świdnica (1,99 proc.), Kraśnik (1,86 proc.), Sopot (1,79 proc.) i Skierniewice (1,48 proc.).

„Raport jest umiarkowanie krytyczny, ale podaje też wiele przykładów miast – Dąbrowę Górniczą, Łódź czy Gdańsk Wrzeszcz, w których budżet partycypacyjny potraktowano poważnie, opierając się na dużym zaufaniu do mieszkańców. To bezcenna lektura dla władz samorządowych, aktywistów miejskich, a także samych obywateli, których interesuje przyszłość ich miast” – czytamy na stronie Instytutu Obywatelskiego.

Publikację można przeczytać tutaj.