Dam pracę – albo i nie

Dam pracę – albo i nie

Ludziom interesu nie wystarczają przepisy o elastycznym czasie pracy. Zaczynają wymagać dyspozycyjności także od… potencjalnych pracowników.

HotMoney.pl przypomina, że nie tak dawno temu rząd utrzymał kryzysowe przepisy o elastycznym czasie pracy – po to, by ulżyć pracodawcom. Pozwalają one płacić znacznie mniej za nadgodziny w czasie dużego zapotrzebowania na wyroby czy usługi i obniżać koszty w czasach przestoju. Jednak rodzimi „przedsiębiorcy” znaleźli kolejny sposób na oszczędzanie, wzorowany na brytyjskich umowach „zero godzin”.

Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach wykrył, że przedsiębiorcy chętnie zatrudniają pracowników na umowę cywilnoprawną bez gwarancji, że dana osoba cokolwiek przepracuje i zarobi. „W zamian ma być jednak do dyspozycji pracodawcy cały czas, bo nigdy nic nie wiadomo. Niestety, ta forma (nie)zatrudnienia jest legalna” – pisze Andrzej Mandel, autor artykułu. Ta „innowacja” była już proponowana senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej przez organizację pracodawców. Lewiatan chciał, by do polskiego prawa wprowadzić umowę o pracę dorywczą. Można więc domniemywać, że pracodawcy od dawna stosują takie praktyki.

„Polskie prawo dopuszcza przecież umowy o pracę tymczasową, są agencje pracy tymczasowej, które potrafią wynajmować pracownika nieledwie na godziny i z dnia na dzień. Tylko że wtedy pracodawca ma mniejszą pewność, że ktoś do niego przyjdzie i nigdy nie wie, kto do niego przyjdzie. No i za usługi agencji trzeba zapłacić, a tego polscy przedsiębiorcy najwyraźniej robić nie lubią” – komentuje Mandel. „Moim zdaniem, choć legalny, to nowy sposób pracodawców jest karygodny. Wymagają bowiem od pracowników tego, czego sami nie mogą zaoferować”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chorwacka lista wstydu

Chorwacka lista wstydu

Chorwacki urząd skarbowy opublikował na swojej stronie internetowej listę firm, które nie płacą na czas pensji pracownikom. Media od razu nazwały ją „listą wstydu”.

Znalazło się na niej 5,4 tys. firm i 1,6 tys. przedsiębiorców. Co ciekawe, na liście znajdują się firmy i instytucje, które zwykle nieźle sobie radzą w chwilach gospodarczych zawirowań, m.in. kancelarie adwokackie. Są też na niej kościoły, klasztory czy finansowane z publicznych pieniędzy przedszkola, a nawet oddział Czerwonego Krzyża.

W większości kłopoty z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń mają przedsiębiorstwa średniej wielkości. Ogólna wartość zatorów płatniczych prywatnych i państwowych przedsiębiorstw wyniosła w marcu tego roku 34 mld kun (około 6 mld dolarów).

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Publiczne przestaną być patologiczne

Publiczne przestaną być patologiczne

Sejmowa podkomisja przyjęła projekt zmian w prawie zamówień publicznych. Zawiera on m.in. zapis, że w zamówieniu może się znaleźć warunek, by osoby pracujące przy wykonaniu określonej usługi były zatrudnione na umowę o pracę.

Wyborcza.biz przypomina, że w trakcie sporów między Pocztą Polską a Polską Grupą Pocztową w sprawie przetargu na obsługę sądów pojawiały się zarzuty, że zwycięzca, tj. PGP, zatrudnia ludzi na umowach cywilnoprawnych. Wiele emocji wzbudził także „przetarg” z początku tego roku na woźnych sądowych w Szczecinie. Kandydaci mieli zaproponować własne wynagrodzenie, przy czym w warunkach nie zapisano, że nie może ono być niższe niż płaca minimalna.

– „Zamawiający będzie miał możliwość opisania w specyfikacji wymagań dotyczących tzw. klauzul społecznych” – wyjaśnia Dariusz Ziembiński, specjalista prawa zamówień publicznych. – „Będą one zawierały np. możliwość wprowadzenia warunku, aby osoby wykonujące usługi były zatrudniane przez wykonawcę lub podwykonawcę na podstawie umowy o pracę”. Zapisu nie będzie można w prosty sposób omijać. – „Rozwiązanie to wzmocniono tym, że także w specyfikacji zamawiający musi określić rodzaj czynności, które będą wykonywały osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę” – dodaje Ziembiński. Zamawiający prace budowlane będzie mógł zastrzec, że np. montaż systemów elektrycznych i hydraulicznych ma być wykonany przez pracowników etatowych.

W propozycji nowych przepisów zdefiniowano precyzyjnie, kiedy trzeba przeprowadzić postępowanie wyjaśniające dotyczące „rażąco niskiej ceny”. Przykładem skutków stosowania filozofii najniższej ceny była sprawa chińskiego konsorcjum COVEC budującego dwa odcinki autostrady A2 z Łodzi do Warszawy, które ostatecznie nie dokończyło robót i pozostawiło ponad 110 mln zł niezapłaconych faktur dla podwykonawców. Teraz będzie możliwe prowadzenie postępowania wyjaśniającego, kiedy oferowana cena będzie o 30 proc. niższa od szacowanej wartości zamówienia albo od średniej arytmetycznej złożonych ofert. W takim przypadku najtańszy oferent będzie musiał dowieść, że jest w stanie wykonać prace za taką niską cenę, m.in. składając precyzyjne objaśnienia dotyczące stosowanych technologii, oszczędności czy projektów.

Ograniczone zostanie także samo stosowanie najniższej ceny jako jedynego kryterium przetargu. Przetarg rozstrzygany tylko w oparciu o cenę będzie możliwy tylko w przypadku, gdy przedmiot zamówienia jest „ogólnodostępny”.

Nasz obszerny tekst o zamówieniach publicznych można przeczytać tutaj.

Greenpeace o nowelizacji ustawy o GMO

Greenpeace o nowelizacji ustawy o GMO

Nowelizacja polskiego prawa dotyczącego GMO i dostosowanie go do prawa europejskiego są konieczne. Sposób przeprowadzania nowelizacji powinien być jednak spójny z „Ramowym Stanowiskiem Polski dotyczącym organizmów genetycznie zmodyfikowanych” z dnia 18 listopada 2008 r.

Zgodnie z tym stanowiskiem Rząd opowiada się przeciwko prowadzeniu na terytorium RP uwalniania GMO do środowiska, co odzwierciedla powściągliwy stosunek społeczeństwa polskiego do produktów genetycznie zmodyfikowanych [1].

Niestety część zaproponowanych zapisów w projekcie nowelizowanej ustawy nie wypełnia założeń wspomnianego stanowiska, m.in. niejasne są obostrzenia dotyczące zakresu poufności danych, niezrozumiałe dodanie drugiego przedstawiciela przemysłu biotechnologicznego do komisji ds. GMO, brak jest restrykcji dotyczących prowadzenia upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie. Takie ograniczenia prawne są konieczne, nawet w sytuacji, gdy – jak ma to miejsce obecnie – uprawa roślin transgenicznych dozwolonych do wysiewu na terenie UE, tj. kukurydzy MON810 i ziemniaka Amflora, jest w Polsce zakazana.

Nowelizacja w przejrzysty sposób powinna realizować ideę i kierunek rozwoju Polski, jako kraju wolnego od upraw GMO, a rząd powinien aktywnie i konsekwentnie dążyć do jej wypełnienia. Wciąż może to zrobić poprzez wprowadzenie stosownych zmian w projekcie nowelizacji.

Przypisy:
[1] Ramowy Plan Działań dla Żywności i Rolnictwa Ekologicznego w Polsce na lata 2014-2020, str. 21

_____

Przedruk za stroną Greenpeace Polska