Łupki – tak, wypaczenia – nie!

Łupki – tak, wypaczenia – nie!

Komisja Europejska rozpoczęła postępowanie sądowe przeciwko Polsce. Postępowanie dotyczy wprowadzonych w zeszłym roku przepisów umożliwiających wykonanie odwiertów do 5000 metrów bez konieczności sporządzenia oceny oddziaływania na środowisko – podaje portal EuroActiv.

W czerwcu Bruksela przesłała Polsce formalne zawiadomienie o rozpoczęciu postępowania w związku ze złamaniem przepisów unijnej dyrektywy dotyczącej oceny oddziaływania na środowisko. Rząd w Warszawie powinien do końca sierpnia ustosunkować się do zarzutów Komisji Europejskiej. Jeśli Polska nie przekona do swojego stanowiska urzędników w Brukseli, wówczas sprawa trafi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS). Zgodnie unijnym prawem jeśli państwa europejskie przegrają postępowanie sądowe, ETS ma prawo do nakładania kar. Ich wysokość uzależniona jest od wysokości PKB danego kraju.

Paweł Mikusek, rzecznik ministerstwa środowiska, poinformował, że pismo Komisji wciąż jest analizowane przed odesłaniem stosownej odpowiedzi urzędnikom w Brukseli. Rzecznik resortu podkreślił, że zmiana rozporządzenia zmierza do przyspieszenia poszukiwania gazu łupkowego. – „Gdy inwestorzy, którzy posiadali koncesje i wszystkie środowiskowe decyzje (stosując się do nich) uznali po ich własnej analizie potrzebę niewielkiej zmiany lokalizacji odwiertu, musieli rozpocząć od początku uzyskiwanie całej procedury oceny ryzyka dla środowiska” – wyjaśnił.

– „Złoża gazu łupkowego w Polsce znajdują się głównie na głębokości 1,000-4,500 metrów, a obszary »wrażliwe« pokrywają jedynie 23 proc. terytorium Polski. Nowe prawo de facto wyklucza większość projektów poszukiwań gazu łupkowego w Polsce z zakresu Dyrektywy oceny oddziaływania na środowisko” – stwierdził Joe Hennon, rzecznik prasowy komisarza ds. środowiska, Janeza Potočnika.

Unijne prawo zobowiązuje koncerny z branży poszukiwawczo-wydobywczej do analizy i raportowania czynników wpływających na środowisko, w tym ilości zużywanej wody, liczby wykonanych odwiertów i ruchu samochodów ciężarowych na terenie prac poszukiwawczo-wydobywczych. Unijne wytyczne opublikowane w styczniu tego roku miały wyjaśnić wszelkie wątpliwości dotyczące poszukiwań gazu łupkowego. – „Europejskie firmy mają niewielkie doświadczenie w przeprowadzaniu szczelinowania hydraulicznego podczas wydobycia gazu łupkowego, a badania wskazują, że technologia ta stwarza wysokie ryzyko zanieczyszczenia wód gruntowych i powierzchniowych, a także zagrożenie dla jakości powietrza i różnorodności biologicznej” – stwierdził Hennon.

_____

Przedruk za gazlupkowy.pl. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

Czytaj także nasz obszerny tekst na temat lokalnych konfliktów na tle gazu łupkowego oraz wywiad na ten temat.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Čau, billboardy!

Čau, billboardy!

W stolicy Czech nie pojawi się już żaden nowy billboard. Nowe prawo wejdzie w życie w październiku.

23 lipca radni Pragi zatwierdzili zakaz rozwieszania w całym mieście reklam o powierzchni większej niż 6 metrów kwadratowych. Znikną one z fasad budynków oraz z parków, mostów i chodników.

Reklamy mniejsze powinny wpisywać się w krajobraz i nie zagrażać bezpieczeństwu pieszych ani kierowców. Nie jest jeszcze jasne, co stanie się z istniejącymi już kreacjami, które nie będą spełniać tych warunków.

Wartość czeskiego rynku reklamy wyniosła w 2013 r. 68,7 mld koron (około 10,3 mld złotych).

_____

Przedruk za portalem Marketing przy Kawie. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

 

Dam pracę – albo i nie

Dam pracę – albo i nie

Ludziom interesu nie wystarczają przepisy o elastycznym czasie pracy. Zaczynają wymagać dyspozycyjności także od… potencjalnych pracowników.

HotMoney.pl przypomina, że nie tak dawno temu rząd utrzymał kryzysowe przepisy o elastycznym czasie pracy – po to, by ulżyć pracodawcom. Pozwalają one płacić znacznie mniej za nadgodziny w czasie dużego zapotrzebowania na wyroby czy usługi i obniżać koszty w czasach przestoju. Jednak rodzimi „przedsiębiorcy” znaleźli kolejny sposób na oszczędzanie, wzorowany na brytyjskich umowach „zero godzin”.

Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach wykrył, że przedsiębiorcy chętnie zatrudniają pracowników na umowę cywilnoprawną bez gwarancji, że dana osoba cokolwiek przepracuje i zarobi. „W zamian ma być jednak do dyspozycji pracodawcy cały czas, bo nigdy nic nie wiadomo. Niestety, ta forma (nie)zatrudnienia jest legalna” – pisze Andrzej Mandel, autor artykułu. Ta „innowacja” była już proponowana senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej przez organizację pracodawców. Lewiatan chciał, by do polskiego prawa wprowadzić umowę o pracę dorywczą. Można więc domniemywać, że pracodawcy od dawna stosują takie praktyki.

„Polskie prawo dopuszcza przecież umowy o pracę tymczasową, są agencje pracy tymczasowej, które potrafią wynajmować pracownika nieledwie na godziny i z dnia na dzień. Tylko że wtedy pracodawca ma mniejszą pewność, że ktoś do niego przyjdzie i nigdy nie wie, kto do niego przyjdzie. No i za usługi agencji trzeba zapłacić, a tego polscy przedsiębiorcy najwyraźniej robić nie lubią” – komentuje Mandel. „Moim zdaniem, choć legalny, to nowy sposób pracodawców jest karygodny. Wymagają bowiem od pracowników tego, czego sami nie mogą zaoferować”.

Chorwacka lista wstydu

Chorwacka lista wstydu

Chorwacki urząd skarbowy opublikował na swojej stronie internetowej listę firm, które nie płacą na czas pensji pracownikom. Media od razu nazwały ją „listą wstydu”.

Znalazło się na niej 5,4 tys. firm i 1,6 tys. przedsiębiorców. Co ciekawe, na liście znajdują się firmy i instytucje, które zwykle nieźle sobie radzą w chwilach gospodarczych zawirowań, m.in. kancelarie adwokackie. Są też na niej kościoły, klasztory czy finansowane z publicznych pieniędzy przedszkola, a nawet oddział Czerwonego Krzyża.

W większości kłopoty z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń mają przedsiębiorstwa średniej wielkości. Ogólna wartość zatorów płatniczych prywatnych i państwowych przedsiębiorstw wyniosła w marcu tego roku 34 mld kun (około 6 mld dolarów).

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”