Niebezpieczna i nieprzyjazna

Niebezpieczna i nieprzyjazna

Rządowy program „Bezpieczna i przyjazna szkoła” nie przyniósł spodziewanej poprawy sytuacji dzieci i młodzieży – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Uczniowie są w coraz większym stopniu narażeni zarówno na przemoc werbalną i fizyczną, jak i nękanie w Internecie i mediach elektronicznych. Szkoły nie są w stanie poradzić sobie z tymi wyzwaniami, ani przeprowadzić pełnej diagnozy ich źródeł. Jedną z przyczyn jest brak odpowiedniego wsparcia ze strony władz lokalnych i państwa – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Patologiczne zachowania są szczególnie powszechne w gimnazjach: doświadcza ich 8,8 proc. uczniów. Styka się z nimi także 5,5 proc. uczniów podstawówek i 2,2 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Najczęściej występującym problemem wymienianym przez przebadanych uczniów i nauczycieli jest agresja słowna i fizyczna. Rozpowszechniła się również tzw. cyberprzemoc, czyli agresywne lub obraźliwe zachowania w mediach elektronicznych, takie jak wysyłanie nieprzyjemnych e-maili czy SMS-ów, ośmieszanie na portalach społecznościowych albo upublicznianie prywatnych listów czy zdjęć ofiary nękania – aż 1/5 uczniów przyznaje, że miała do czynienia z tego typu przypadkami.
Problemem pozostaje też zażywanie przez uczniów substancji psychoaktywnych, handel narkotykami, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu oraz kradzieże. Wyniki kontroli NIK wskazują, że podejmowane przez szkoły w latach 2011-2013 działania profilaktyczne zakończyły się niepowodzeniem, a wiele z omawianych zjawisk, szczególnie nękanie fizyczne, werbalne i z użyciem mediów elektronicznych, zyskało wręcz na sile w stosunku do wyników badań z lat 2005-2008.

Kontrolerzy Izby stwierdzili, że za nieskuteczność przyjętych strategii zwalczania patologii wśród młodzieży szkolnej odpowiada brak ich dostosowania do lokalnych warunków – szkoły nie tworzą własnych diagnoz i programów profilaktyki, na których można byłoby oprzeć dalsze, konkretne działania nauczycieli i pedagogów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Čau, billboardy!

Čau, billboardy!

W stolicy Czech nie pojawi się już żaden nowy billboard. Nowe prawo wejdzie w życie w październiku.

23 lipca radni Pragi zatwierdzili zakaz rozwieszania w całym mieście reklam o powierzchni większej niż 6 metrów kwadratowych. Znikną one z fasad budynków oraz z parków, mostów i chodników.

Reklamy mniejsze powinny wpisywać się w krajobraz i nie zagrażać bezpieczeństwu pieszych ani kierowców. Nie jest jeszcze jasne, co stanie się z istniejącymi już kreacjami, które nie będą spełniać tych warunków.

Wartość czeskiego rynku reklamy wyniosła w 2013 r. 68,7 mld koron (około 10,3 mld złotych).

_____

Przedruk za portalem Marketing przy Kawie. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

 

Dam pracę – albo i nie

Dam pracę – albo i nie

Ludziom interesu nie wystarczają przepisy o elastycznym czasie pracy. Zaczynają wymagać dyspozycyjności także od… potencjalnych pracowników.

HotMoney.pl przypomina, że nie tak dawno temu rząd utrzymał kryzysowe przepisy o elastycznym czasie pracy – po to, by ulżyć pracodawcom. Pozwalają one płacić znacznie mniej za nadgodziny w czasie dużego zapotrzebowania na wyroby czy usługi i obniżać koszty w czasach przestoju. Jednak rodzimi „przedsiębiorcy” znaleźli kolejny sposób na oszczędzanie, wzorowany na brytyjskich umowach „zero godzin”.

Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach wykrył, że przedsiębiorcy chętnie zatrudniają pracowników na umowę cywilnoprawną bez gwarancji, że dana osoba cokolwiek przepracuje i zarobi. „W zamian ma być jednak do dyspozycji pracodawcy cały czas, bo nigdy nic nie wiadomo. Niestety, ta forma (nie)zatrudnienia jest legalna” – pisze Andrzej Mandel, autor artykułu. Ta „innowacja” była już proponowana senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej przez organizację pracodawców. Lewiatan chciał, by do polskiego prawa wprowadzić umowę o pracę dorywczą. Można więc domniemywać, że pracodawcy od dawna stosują takie praktyki.

„Polskie prawo dopuszcza przecież umowy o pracę tymczasową, są agencje pracy tymczasowej, które potrafią wynajmować pracownika nieledwie na godziny i z dnia na dzień. Tylko że wtedy pracodawca ma mniejszą pewność, że ktoś do niego przyjdzie i nigdy nie wie, kto do niego przyjdzie. No i za usługi agencji trzeba zapłacić, a tego polscy przedsiębiorcy najwyraźniej robić nie lubią” – komentuje Mandel. „Moim zdaniem, choć legalny, to nowy sposób pracodawców jest karygodny. Wymagają bowiem od pracowników tego, czego sami nie mogą zaoferować”.

Chorwacka lista wstydu

Chorwacka lista wstydu

Chorwacki urząd skarbowy opublikował na swojej stronie internetowej listę firm, które nie płacą na czas pensji pracownikom. Media od razu nazwały ją „listą wstydu”.

Znalazło się na niej 5,4 tys. firm i 1,6 tys. przedsiębiorców. Co ciekawe, na liście znajdują się firmy i instytucje, które zwykle nieźle sobie radzą w chwilach gospodarczych zawirowań, m.in. kancelarie adwokackie. Są też na niej kościoły, klasztory czy finansowane z publicznych pieniędzy przedszkola, a nawet oddział Czerwonego Krzyża.

W większości kłopoty z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń mają przedsiębiorstwa średniej wielkości. Ogólna wartość zatorów płatniczych prywatnych i państwowych przedsiębiorstw wyniosła w marcu tego roku 34 mld kun (około 6 mld dolarów).

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”