Spory i strajki do poprawki

Spory i strajki do poprawki

Zdaniem Międzynarodowej Organizacji Pracy rząd, samorząd i inne organy odpowiedzialne powinny być stroną sporu zbiorowego i adresatem postulatów i protestów.

„Dziennik Gazeta Prawna” dotarł do sprawozdania ekspertów MOP. Na prośbę resortu pracy mieli oni ocenić zgodność polskich rozwiązań ustawowych w zakresie wolności zrzeszania się z postanowieniami konwencji MOP nr 87 dotyczącej wolności związkowej iochrony praw związkowych i nr 98 dotyczącej stosowania zasad prawa organizowania się i rokowań zbiorowych.

– „Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych jako stronę sporu wskazuje jedynie pracodawcę. Uważam, że takie zawężenie ogranicza możliwości faktycznego rozwiązywania wielu problemów dla całych grup zawodowych” – mówi Ewa Podgórska-Rakiel z zespołu prawnego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Eksperci podzielili wątpliwości związkowców. Zasugerowali zmianę art. 1 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, polegającą na tym, że stroną sporu mógłby być pracodawca lub organ odpowiedzialny. Zdaniem MOP związki zawodowe nie mogą oczekiwać, że zawsze będą miały do czynienia z najwyżej umocowanym przedstawicielem pracodawcy. Wystarczy, by ustawa gwarantowała, by strona sporu zbiorowego po stronie pracodawcy miała uprawnienia do dokonywania ustępstw i podejmowania decyzji.

Zmiany wymaga też przepis zakazujący akcji strajkowych na stanowiskach, na których zaniechanie pracy zagraża życiu lub zdrowiu ludzkiemu lub bezpieczeństwu państwa. Ustawodawca nie wskazał takich stanowisk ani trybu ich ustalania w danym zakładzie, dlatego ten z pozoru neutralny przepis używany jest do zastraszania związków zawodowych. „Dzieje się to poprzez opracowywanie przez pracodawcę po lub nawet przed referendum w sprawie protestu wykazów stanowisk, na których uczestnictwo w strajku jest zabronione” – wyjaśnia gazeta. MOP zasugerowała stworzenie procedury określającej przypadki, w których zaniechanie pracy zostałoby uznane za zagrożenie dla życia czy bezpieczeństwa państwa.

Specjaliści przyjrzeli się także przepisowi odbierającemu prawo do strajku pracownikom zatrudnionym w organach władzy państwowej, administracji rządowej i samorządowej, sądach oraz prokuraturze. Zwracają uwagę, że takie ograniczenie powinno dotyczyć jedynie funkcjonariuszy państwowych sprawujących władzę w imieniu państwa, zaś jednym ze sposobów ustalenia, kto nie ma prawa do strajku, mogłoby być ustanowienie trójstronnego organu odpowiedzialnego za dokładne określenie, którzy funkcjonariusze sprawują władzę w imieniu państwa. W ich przypadku powinny być zapewnione inne mechanizmy pozwalające rozstrzygać spory.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Łupki – tak, wypaczenia – nie!

Łupki – tak, wypaczenia – nie!

Komisja Europejska rozpoczęła postępowanie sądowe przeciwko Polsce. Postępowanie dotyczy wprowadzonych w zeszłym roku przepisów umożliwiających wykonanie odwiertów do 5000 metrów bez konieczności sporządzenia oceny oddziaływania na środowisko – podaje portal EuroActiv.

W czerwcu Bruksela przesłała Polsce formalne zawiadomienie o rozpoczęciu postępowania w związku ze złamaniem przepisów unijnej dyrektywy dotyczącej oceny oddziaływania na środowisko. Rząd w Warszawie powinien do końca sierpnia ustosunkować się do zarzutów Komisji Europejskiej. Jeśli Polska nie przekona do swojego stanowiska urzędników w Brukseli, wówczas sprawa trafi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS). Zgodnie unijnym prawem jeśli państwa europejskie przegrają postępowanie sądowe, ETS ma prawo do nakładania kar. Ich wysokość uzależniona jest od wysokości PKB danego kraju.

Paweł Mikusek, rzecznik ministerstwa środowiska, poinformował, że pismo Komisji wciąż jest analizowane przed odesłaniem stosownej odpowiedzi urzędnikom w Brukseli. Rzecznik resortu podkreślił, że zmiana rozporządzenia zmierza do przyspieszenia poszukiwania gazu łupkowego. – „Gdy inwestorzy, którzy posiadali koncesje i wszystkie środowiskowe decyzje (stosując się do nich) uznali po ich własnej analizie potrzebę niewielkiej zmiany lokalizacji odwiertu, musieli rozpocząć od początku uzyskiwanie całej procedury oceny ryzyka dla środowiska” – wyjaśnił.

– „Złoża gazu łupkowego w Polsce znajdują się głównie na głębokości 1,000-4,500 metrów, a obszary »wrażliwe« pokrywają jedynie 23 proc. terytorium Polski. Nowe prawo de facto wyklucza większość projektów poszukiwań gazu łupkowego w Polsce z zakresu Dyrektywy oceny oddziaływania na środowisko” – stwierdził Joe Hennon, rzecznik prasowy komisarza ds. środowiska, Janeza Potočnika.

Unijne prawo zobowiązuje koncerny z branży poszukiwawczo-wydobywczej do analizy i raportowania czynników wpływających na środowisko, w tym ilości zużywanej wody, liczby wykonanych odwiertów i ruchu samochodów ciężarowych na terenie prac poszukiwawczo-wydobywczych. Unijne wytyczne opublikowane w styczniu tego roku miały wyjaśnić wszelkie wątpliwości dotyczące poszukiwań gazu łupkowego. – „Europejskie firmy mają niewielkie doświadczenie w przeprowadzaniu szczelinowania hydraulicznego podczas wydobycia gazu łupkowego, a badania wskazują, że technologia ta stwarza wysokie ryzyko zanieczyszczenia wód gruntowych i powierzchniowych, a także zagrożenie dla jakości powietrza i różnorodności biologicznej” – stwierdził Hennon.

_____

Przedruk za gazlupkowy.pl. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

Czytaj także nasz obszerny tekst na temat lokalnych konfliktów na tle gazu łupkowego oraz wywiad na ten temat.

Niebezpieczna i nieprzyjazna

Niebezpieczna i nieprzyjazna

Rządowy program „Bezpieczna i przyjazna szkoła” nie przyniósł spodziewanej poprawy sytuacji dzieci i młodzieży – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Uczniowie są w coraz większym stopniu narażeni zarówno na przemoc werbalną i fizyczną, jak i nękanie w Internecie i mediach elektronicznych. Szkoły nie są w stanie poradzić sobie z tymi wyzwaniami, ani przeprowadzić pełnej diagnozy ich źródeł. Jedną z przyczyn jest brak odpowiedniego wsparcia ze strony władz lokalnych i państwa – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Patologiczne zachowania są szczególnie powszechne w gimnazjach: doświadcza ich 8,8 proc. uczniów. Styka się z nimi także 5,5 proc. uczniów podstawówek i 2,2 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Najczęściej występującym problemem wymienianym przez przebadanych uczniów i nauczycieli jest agresja słowna i fizyczna. Rozpowszechniła się również tzw. cyberprzemoc, czyli agresywne lub obraźliwe zachowania w mediach elektronicznych, takie jak wysyłanie nieprzyjemnych e-maili czy SMS-ów, ośmieszanie na portalach społecznościowych albo upublicznianie prywatnych listów czy zdjęć ofiary nękania – aż 1/5 uczniów przyznaje, że miała do czynienia z tego typu przypadkami.
Problemem pozostaje też zażywanie przez uczniów substancji psychoaktywnych, handel narkotykami, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu oraz kradzieże. Wyniki kontroli NIK wskazują, że podejmowane przez szkoły w latach 2011-2013 działania profilaktyczne zakończyły się niepowodzeniem, a wiele z omawianych zjawisk, szczególnie nękanie fizyczne, werbalne i z użyciem mediów elektronicznych, zyskało wręcz na sile w stosunku do wyników badań z lat 2005-2008.

Kontrolerzy Izby stwierdzili, że za nieskuteczność przyjętych strategii zwalczania patologii wśród młodzieży szkolnej odpowiada brak ich dostosowania do lokalnych warunków – szkoły nie tworzą własnych diagnoz i programów profilaktyki, na których można byłoby oprzeć dalsze, konkretne działania nauczycieli i pedagogów.

Čau, billboardy!

Čau, billboardy!

W stolicy Czech nie pojawi się już żaden nowy billboard. Nowe prawo wejdzie w życie w październiku.

23 lipca radni Pragi zatwierdzili zakaz rozwieszania w całym mieście reklam o powierzchni większej niż 6 metrów kwadratowych. Znikną one z fasad budynków oraz z parków, mostów i chodników.

Reklamy mniejsze powinny wpisywać się w krajobraz i nie zagrażać bezpieczeństwu pieszych ani kierowców. Nie jest jeszcze jasne, co stanie się z istniejącymi już kreacjami, które nie będą spełniać tych warunków.

Wartość czeskiego rynku reklamy wyniosła w 2013 r. 68,7 mld koron (około 10,3 mld złotych).

_____

Przedruk za portalem Marketing przy Kawie. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.