Piłkarz kibicuje bezrobotnym

Piłkarz kibicuje bezrobotnym

Napastnik drużyny Everton F.C., występującej na najwyższym szczeblu zawodowych rozgrywek piłkarskich w Anglii, kupuje bilety na mecze dla bezrobotnych sympatyków klubu.

Portal Premiership24.com wyjaśnia, że Steven Naismith pochodzi z Eyrshire w zachodniej Szkocji i spędził wiele czasu w Glasgow, które borykało się z wysokim bezrobociem. – „Liverpool ma podobną historię i jestem tego świadom. Z niczyjej winy w Liverpoolu jest wiele osób bezrobotnych, które ciężko starają się znaleźć pracę, co uniemożliwia im kupienie biletu i obejrzenie meczu. Pomyślałem, że to może być mały gest, który pomoże im umilić dzień. Mam nadzieję, że sprawi to radość wielu ludziom” – tłumaczy zawodnik. Zapytał urzędników, czy mógłby przekazywać bilety Centrom Pracy w całym mieście, tak by mogły one trafiać do szukających zatrudnienia, którzy chętnie obejrzeliby spotkanie Premier League.

Serwis dodaje, że Naismithowi nie jest obcy wolontariat, gdyż pomaga w centrach dla bezdomnych w Liverpoolu i Glasgow. – „Każdego dnia czuję, że mam szczęście dzięki szansom i stylowi życia, jaki zapewniła mnie i mojej rodzinie moja praca. Dzięki temu jestem w pozycji, z której mogę pomóc społeczeństwu choć w mały sposób” – mówi sportowiec.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dzieciństwo = bieda

Dzieciństwo = bieda

W 2013 r. ponownie wzrósł zasięg nędzy wśród najmłodszych, który od ośmiu lat zmniejszał się. Obecnie aż 36 proc. dzieci w Polsce rodzi się w rodzinach, gdzie miesięczny dochód netto na osobę nie przekracza 539 zł.

W zestawieniu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, które poznała „Rzeczpospolita”, resort wyliczył, że na 372 tys. dzieci urodzonych w 2013 r. aż 133,2 tys. otrzymało specjalny dodatek po urodzeniu w wysokości 1 tys. zł. Tymczasem jest on wypłacany jedynie tym rodzinom, które osiągają bardzo niski dochód. Kryterium dochodowe, czyli wspomniane 539 zł, jest bliskie tzw. minimum egzystencji, a więc kwocie pozwalającej jako tako zaspokoić jedynie podstawowe potrzeby biologiczne („nie umrzeć z głodu”).

W 2005 r. w biedzie lub nędzy urodziło się 70,3 proc. (!) dzieci. Od tego czasu sytuacja systematycznie się poprawiała i w 2012 r. było ich „zaledwie” 34,4 proc. Niestety, pozytywny trend się załamał i w 2013 r. w rodzinach o najniższych dochodach urodziło się 35,8 proc. polskich dzieci.

Ze świadczeń rodzinnych korzysta 1,06 mln rodzin. Aż 735 tys. z nich, czyli 69 proc., ma dochód netto na osobę w wysokości nie większej niż 400 zł miesięcznie. Z kolei zaprezentowany na początku br. przez GUS raport „Warunki życia rodzin w Polsce” podaje, iż ponad pół miliona dzieci jest niedożywionych. Blisko 530 tys. nie chodzi do specjalistów, zaś 600 tys. do dentysty – tymczasem według Fundacji Wiewiórki Julii 90 proc. dzieci w wieku 5-15 lat ma próchnicę. Rodziców 450 tys. dzieciaków nie stać na zakup podręczników, a jedna trzecia rodzin nie ma pieniędzy, by wysłać pociechy na tygodniowe wakacje czy ufundować im imprezę urodzinową.

Wykroczenia przeciwko prawom pracownika

Wykroczenia przeciwko prawom pracownika

88,6 tys. wykroczeń łącznie przeciwko prawom pracownika ujawnili w toku kontroli inspektorzy PIP. W związku z tym nałożyli na sprawców 18 954 grzywny w drodze mandatów karnych (w 2012 r. – 18 906), w 3767 przypadkach skierowali wnioski o ukaranie do sądu (w 2012 r. – 3843), a w 16 115 – zastosowali środki oddziaływania wychowawczego (w 2012 r. – 15 261).

Ujawnione wykroczenia polegały najczęściej na naruszaniu przepisów dotyczących przygotowania pracowników do pracy (26 proc.) oraz wynagrodzenia za pracę i innych należności ze stosunku pracy (18 proc.).

Do końca kwietnia br. sądy – rozpatrując wnioski skierowane w 2013 r. przez inspektorów PIP – ukarały 3414 sprawców wykroczeń karą grzywny, a 64 − karą nagany. W 50 przypadkach sądy, uznając sprawców winnymi popełnienia zarzucanych im czynów, odstąpiły od wymierzenia kary, a 52 osoby uniewinniły.

Łączna kwota orzeczonych przez sądy grzywien wyniosła ponad 7,4 mln zł, natomiast łączna kwota grzywien nałożonych przez inspektorów pracy w drodze mandatów karnych – ponad 22,5 mln zł (średnia kwota grzywny orzeczonej przez sąd wyniosła więc 2180 zł, a nałożonej przez inspektora pracy w drodze mandatu – 1186 zł).

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

Nasz tekst na temat drogi pracowników po sprawiedliwość można przeczytać tutaj.

Spory i strajki do poprawki

Spory i strajki do poprawki

Zdaniem Międzynarodowej Organizacji Pracy rząd, samorząd i inne organy odpowiedzialne powinny być stroną sporu zbiorowego i adresatem postulatów i protestów.

„Dziennik Gazeta Prawna” dotarł do sprawozdania ekspertów MOP. Na prośbę resortu pracy mieli oni ocenić zgodność polskich rozwiązań ustawowych w zakresie wolności zrzeszania się z postanowieniami konwencji MOP nr 87 dotyczącej wolności związkowej iochrony praw związkowych i nr 98 dotyczącej stosowania zasad prawa organizowania się i rokowań zbiorowych.

– „Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych jako stronę sporu wskazuje jedynie pracodawcę. Uważam, że takie zawężenie ogranicza możliwości faktycznego rozwiązywania wielu problemów dla całych grup zawodowych” – mówi Ewa Podgórska-Rakiel z zespołu prawnego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Eksperci podzielili wątpliwości związkowców. Zasugerowali zmianę art. 1 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, polegającą na tym, że stroną sporu mógłby być pracodawca lub organ odpowiedzialny. Zdaniem MOP związki zawodowe nie mogą oczekiwać, że zawsze będą miały do czynienia z najwyżej umocowanym przedstawicielem pracodawcy. Wystarczy, by ustawa gwarantowała, by strona sporu zbiorowego po stronie pracodawcy miała uprawnienia do dokonywania ustępstw i podejmowania decyzji.

Zmiany wymaga też przepis zakazujący akcji strajkowych na stanowiskach, na których zaniechanie pracy zagraża życiu lub zdrowiu ludzkiemu lub bezpieczeństwu państwa. Ustawodawca nie wskazał takich stanowisk ani trybu ich ustalania w danym zakładzie, dlatego ten z pozoru neutralny przepis używany jest do zastraszania związków zawodowych. „Dzieje się to poprzez opracowywanie przez pracodawcę po lub nawet przed referendum w sprawie protestu wykazów stanowisk, na których uczestnictwo w strajku jest zabronione” – wyjaśnia gazeta. MOP zasugerowała stworzenie procedury określającej przypadki, w których zaniechanie pracy zostałoby uznane za zagrożenie dla życia czy bezpieczeństwa państwa.

Specjaliści przyjrzeli się także przepisowi odbierającemu prawo do strajku pracownikom zatrudnionym w organach władzy państwowej, administracji rządowej i samorządowej, sądach oraz prokuraturze. Zwracają uwagę, że takie ograniczenie powinno dotyczyć jedynie funkcjonariuszy państwowych sprawujących władzę w imieniu państwa, zaś jednym ze sposobów ustalenia, kto nie ma prawa do strajku, mogłoby być ustanowienie trójstronnego organu odpowiedzialnego za dokładne określenie, którzy funkcjonariusze sprawują władzę w imieniu państwa. W ich przypadku powinny być zapewnione inne mechanizmy pozwalające rozstrzygać spory.