A kiedy dzieci i starcy?

A kiedy dzieci i starcy?

Ograniczenie wysiłku związanego z wykonywaniem obowiązków służbowych ma dotyczyć przede wszystkim pracownic w ciąży. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie zakazane zatrudnianie kobiet w kopalniach. Tak wynika z rządowego projektu nowelizacji Kodeksu pracy. Zmiany są konieczne ze względu na dostosowanie art. 176 K.p. do Traktatu Amsterdamskiego i 13 dyrektyw równościowych UE. Komisja Europejska zarzuciła Polsce, że krajowe przepisy zabraniają wykonywania określonych prac wszystkim kobietom, a nie tylko tym w ciąży. A to zdaniem Komisji przeszkoda w… równouprawnieniu płci.

Obecnie zgodnie z art. 176 K.p. nie wolno zatrudniać kobiet przy pracach szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia. Po zmianach nie będą mogły wykonywać obowiązków związanych z nadmiernym wysiłkiem fizycznym, które stwarzają zagrożenie dla ich zdrowia. Z kolei pracownice w ciąży i karmiące piersią nie będą mogły wykonywać zadań uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia.

Zmiana upoważnienia do wydania rozporządzenia, które jest zawarte w art. 176, oznacza, że trzeba wydać nowe wykazy prac wzbronionych kobietom. 28 maja 2008 r. prezydent i premier wypowiedzieli Konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy nr 45 dotyczącą zatrudniania kobiet przy pracach pod ziemią we wszelkiego rodzaju kopalniach. 29 maja 2009 r. utraciła ona moc obowiązującą w Polsce. Jak przypomina PAP i „Dziennik Gazeta Prawna” w przypadku Austrii europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał zakaz wykonywania takich zadań za przejaw nierównego traktowania kobiet (wyrok z 1 lutego 2005 r. w sprawie C-203/03).

Nowy zapis – proponowany w projekcie nowelizacji Kodeksu pracy – ma stanowić, że kobiety nie będą mogły wykonywać prac związanych z nadmiernym wysiłkiem fizycznym, mogących zagrażać ich zdrowiu. Do końca września trwają konsultacje tego projektu.

Obecnie, zgodnie z art. 176 Kodeksu pracy, nie wolno zatrudniać kobiet przy pracach szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia. W obecnym brzmieniu odnosi się on do wszystkich kobiet.

Jak podkreślono w uzasadnieniu projektu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej na który powołuje się PAP, zastrzeżenia do tego przepisu zgłosiła Komisja Europejska, uznając je za niezgodne z postanowieniami dyrektywy w sprawie wprowadzenia w życie zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn w zakresie dostępu do zatrudnienia, kształcenia i awansu zawodowego oraz warunków pracy. W opinii KE art. 176, odnosząc się do wszystkich kobiet, a nie tylko do kobiet w ciąży i karmiących piersią, stanowi przeszkodę w zapewnieniu równouprawnienia płci w zakresie dostępu do zatrudnienia.

MPiPS proponuje zatem zmiany w treści art. 176 tak, aby wyraźnie zaznaczyć, że chodzi w nim o kobiety w ciąży i karmiące piersią. W zmienionym przepisie ma znaleźć się natomiast zapis, że wszystkie kobiety nie będą mogły wykonywać prac związanych z nadmiernym wysiłkiem fizycznym (w tym przy ręcznym transporcie ciężarów) mogących stwarzać zagrożenia dla zdrowia, a kobiety w ciąży i kobiety karmiące piersią nie będą mogły wykonywać prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia, mogących mieć niekorzystny wpływ na przebieg ciąży lub karmienie. Wykaz tych prac zostanie określony w rozporządzeniu.

Z kolei w orzeczeniu lekarskim będzie można określić ograniczenia do wykonywania określonych czynności lub prac w związku ze stanem zdrowia pracownika. Obecnie lekarz wydaje opinię, że pracownik nadaje się lub nie do pracy na danym stanowisku. Po zmianach będzie mógł np. dopuścić go do wykonywania pracy w mniejszym wymiarze lub określić maksymalną masę przedmiotów, które może przenosić.

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. Tytuł pochodzi od „Nowego Obywatela”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Stop rozbiórkom altan!

Stop rozbiórkom altan!

Polski Związek Działkowców apeluje o wsparcie dla obywatelskiej akcji sprzeciwu wobec „delegalizacji” nawet 900 tys. altan stojących na terenie rodzinnych ogrodów działkowych.

Na początku roku Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok stawiający pod znakiem zapytania dalsze istnienie prawie wszystkich altan w ogrodach działkowych. NSA poparł stanowisko nadzoru budowlanego, iż z ustawy prawo budowlane wynika, że bez decyzji o pozwoleniu na budowę w ogrodzie działkowym można postawić jedynie altanę pozbawioną litych ścian. Wszystkie obiekty niespełniające tych warunków są według nadzoru budowlanego samowolą budowlaną. „Od 9 stycznia br. praktycznie każdy z działkowców powinien więc mieć świadomość, że – w opinii urzędników – złamał prawo budowlane. Aby uniezależnić się od uznaniowych decyzji urzędników musimy doprowadzić do nowelizacji prawa budowlanego” – pisze PZD.

Organizacja wyjaśnia, że obywatelska inicjatywa ustawodawcza jest konieczna, gdyż 6 miesięcy po kontrowersyjnym wyroku, pomimo nagłośnienia sprawy przez media, żaden z podmiotów władzy publicznej nie skierował nowelizacji do Sejmu. Związek przypomina, że wcześniej dzięki zebraniu miliona podpisów obywateli pod projektem ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, uchwalonym przez Sejm 13 grudnia 2013 r., udało się ocalić tę cenną formę zielonych terenów rekreacyjnych.

Obywatelski projekt zakłada, że budynki rekreacyjno-wypoczynkowe o powierzchni zabudowy do 35 m2 i wysokości 5 m (przy dachu płaskim 4 m) nie będą objęte obowiązkiem uzyskania pozwolenia na budowę. Co najważniejsze, ustawa objęłaby ochroną także obiekty zbudowane dotychczas. Stowarzyszenie pyta przy okazji, gdzie był nadzór budowlany przez poprzednie dziesięciolecia i co spowodowało przebudzenie urzędników. „Czy ta swoista »wtórna« delegalizacja postępowania miliona polskich działkowców ma coś wspólnego z ponawianymi od kilku lat próbami ograniczania ochrony prawnej ogrodów i ich wykreślaniem z planów zagospodarowania miast? Czy rację mają ci, którzy twierdzą, że niespodziewana wolta w interpretacji prawa budowlanego ma obniżyć koszty likwidacji ROD na cele komercyjne – bo kto zapłaci działkowcom za »nielegalne« altany? A może chodzi o »obcięcie« kosztów państwa i miast przy likwidacji ROD z powodu roszczeń byłych właścicieli, np. w Warszawie, w której znajduje się altana objęta kontrowersyjnym wyrokiem NSA?”.

Związek pisze, że wiarygodnej odpowiedzi na powyższe pytania raczej się nie doczekamy, jednak zamiast przyglądać się rozwojowi wypadków lepiej przejść do legislacyjnej kontrofensywy, pod hasłem „Stop rozbiórkom altan!”.

Więcej na temat sprawy można przeczytać tutaj, zaś informacje o możliwościach włączenia się w zbiórkę podpisów znajdują się pod tym adresem.

„Nowym Obywatelu” nr 64 opublikowaliśmy obszerny tekst na temat rodzinnych ogrodów działkowych.

Nielegalni, więc wykorzystywani

Nielegalni, więc wykorzystywani

Chętnych do nielegalnego zatrudniania cudzoziemców nie brakuje, ponieważ kontrole nie są w stanie wykryć wszystkich nadużyć, a grzywny nakładane na nieuczciwych pracodawców nie są wysokie.

Gazetaprawna.pl pisze, że raport „Pracownicy bez granic” (Employees Beyond Borders), przygotowany przez Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, ocenia wdrożenie przez Polskę dyrektywy sankcyjnej nr 2009/52/WE w zakresie minimalnych kar dla pracodawców zatrudniających nielegalnych imigrantów. Według różnych szacunków liczba takich osób w Polsce oscyluje pomiędzy 50 a 450 tys. Przybywają przede wszystkim z Europy Wschodniej, Chin i Wietnamu, zatrudnienie znajdują najczęściej w przemyśle, handlu i budownictwie oraz jako pomoc domowa.

Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy wykazały, że najbardziej skłonne do zatrudniania imigrantów bez umowy były mikrofirmy (do 9 pracowników); liczbę pracujących w prywatnych domach bez wymaganej zgody starosty trudno ocenić. PIP może ukarać za nielegalne zatrudnienie cudzoziemca grzywną w wysokości zaledwie 3-5 tys. zł (10 tys. zł w przypadku uporczywego naruszania przepisów). Jeśli jednak nielegalne zatrudnienie ma charakter wykorzystywania lub handlu ludźmi – grozi za to nawet 3-letnie więzienie. Z kolei ten, kto zatrudnia obcokrajowca nielegalnie przebywającego w Polsce jako osoba fizyczna, może zapłacić do 10 tys. zł. Od 2012 r. pracodawca ma obowiązek sprawdzić, czy cudzoziemiec, którego zatrudnia, przebywa w Polsce legalnie.

Obcokrajowiec, który nie otrzymał za swoją pracę wynagrodzenia, może – nawet jeśli przebywał w Polsce nielegalnie – skorzystać z ochrony prawnej. Ustawa, która implementowała przepisy wspomnianej dyrektywy, w takich wypadkach wprowadza domniemanie 3-miesięcznego zatrudnienia (chyba że dowody wskażą co innego).

W podsumowaniu raportu autorzy sugerują kilka zmian w przepisach, m.in. stworzenie prostych i szybkich ścieżek legalizacji pobytu przedstawicieli niektórych zawodów, np. sprzątaczek, pracowników sezonowych czy budowlanych. Przekonują także, że służby kontrolne powinny pełnić również funkcję edukacyjną, a nie wyłącznie karząca.

Biedny i schorowany? Niech cierpi

Biedny i schorowany? Niech cierpi

Tuż przed udaniem się na wakacje senatorowie odrzucili projekt ustawy przyznającej najbiedniejszym emerytom i rencistom prawo do bezpłatnych leków refundowanych.

„Fakt” pisze, że darmowe lekarstwa miały trafić do tych, którzy na miesiąc od państwa dostają nie więcej niż 844 zł 45 gr brutto (minimalna emerytura) i ukończyli 75 lat. – „Chcieliśmy ulżyć najbiedniejszym. Ludziom, którzy muszą przeżyć za 700 zł miesięcznie. Oni leków nie kupują, bo ich nie stać. A przecież chorują i cierpią tak samo jak inni” – mówi Włodzimierz Wołoszyński ze Stowarzyszenia Dzieci Wojny, które apelowało do władz o bezpłatne leki dla seniorów.

Niestety, senatorowie okazali się bezduszni. Na 76 głosujących aż 49 sprzeciwiło się takiej pomocy cierpiącym. – „Myślą tylko o własnej wygodzie i przywilejach. Starszych ludzi nie szanują” – nie kryje żalu Wołoszyński. – „Przegraliśmy głosowanie, bo senatorowie PO byli przeciwko darmowym lekom. Oczywiście poszło o pieniądze” – komentuje senator Robert Mamątow z PiS.

Roczny koszt bezpłatnych leków dla ok. miliona najbiedniejszych emerytów to 200 mln zł. W skali państwa nie jest to dużo – przekonuje gazeta.