Kto dłużej pracuje, niech dłużej odpoczywa

Kto dłużej pracuje, niech dłużej odpoczywa

Unijni urzędnicy chcą wydłużenia urlopów w tych krajach, w których wiek emerytalny wynosi 67 lat lub więcej, a więc również w Polsce.

„Głos Wielkopolski” pisze, że podniesienie wieku emerytalnego ma uratować system świadczeń, jednak część polityków i urzędników doszła do wniosku, że trzeba ludziom pracy dać coś w zmian – najlepiej dodatkowy urlop. W Brukseli trwają prace nad przygotowaniem nowej dyrektywy w tej sprawie. Zgodnie z nowymi przepisami pracownikowi będzie przysługiwało 35 lub 37 dni urlopu rocznie (w zależności od tego, czy wiek emerytalny wynosi 67, czy 68 lat).

– „Z tymi nowymi przepisami jeszcze się nie zapoznałam” – mówi Krystyna Łybacka, wielkopolska posłanka do Parlamentu Europejskiego. – „Jednak w UE jest zbyt dużo dysproporcji w liczbie dni wolnych, czy też możliwości przechodzenia na emeryturę”. Wystąpiła więc do Komisji Europejskiej z pytaniami dotyczącymi możliwości wprowadzenia bardziej jednolitych przepisów. – „Chodzi szczególnie o zawody, do wykonywania których trzeba w różnych krajach przejść podobne szkolenia lub mieć stosowne uprawnienia” – wyjaśnia. Przykładowo, pielęgniarki wszędzie muszą mieć uprawnienia do wykonywania zawodu, a jednak w różnych krajach na emeryturę przechodzą w różnym wieku. – „W Polsce jak będą miały 67 lat, a w niektórych krajach wiek emerytalny osiągają już w 55. roku życia. Jest to niesprawiedliwe i potrzebne są zmiany” – stwierdza Łybacka.

Propozycje zmian mają zostać doprecyzowane w tym roku, później zostaną przedstawione europarlamentarzystom.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uczcijmy Sierpień lekturą

Uczcijmy Sierpień lekturą

Z okazji sierpnia, czyli miesiąca przywołującego wspomnienia o społecznym zrywie 1980 i 1981 r., znacząco obniżyliśmy ceny zestawów książek JoannyAndrzeja Gwiazdów – czołowych postaci pierwszej „Solidarności”.

Mowa o „Gwiazdozbiorze w »Solidarności«”, czyli pięćsetstronicowym, ilustrowanym wywiadzie-rzece, jaki z współzałożycielami Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża przeprowadził Remigiusz Okraska, oraz o „Krótkim kursie nowomowy”, będącym kompletem felietonów p. Joanny napisanych dla „Nowego Obywatela” w latach 2001-2013. Nabywając obie pozycje w zestawie zapłacisz jedynie 75 zł (koszt wysyłki jest już wliczony). Istnieje także zestaw dla miłośników tabletów i czytników e-booków – jest on wzbogacony o cyfrowe wydanie „Poza Układem”, czyli antologii publicystyki politycznej Gwiazdów z lat 1988-2006, a kosztuje zaledwie 50 zł.

kurs+gwiazdozbior

Wspomniane zestawy – oraz wspomniane książki „na sztuki” – można kupić na stronie pozaukladem.pl. Redakcja „Nowego Obywatela” szczerze poleca!

Janosik przewraca się w grobie

Janosik przewraca się w grobie

Według Agnieszki Antoń z portalu wynagrodzenia.pl polski system podatkowy nie tylko nie wyrównuje rozwarstwienia dochodowego, ale w ostatnim czasie… przeciwdziała temu wyrównywaniu.

Ekspertka firmy Sedlak & Sedlak twierdzi, że ma to miejsce głównie w wyniku dwóch posunięć: z jednej strony obniżki podatków dla najbogatszych, która weszła w życie w 2009 r.; z drugiej – zamrożenia kwoty wolnej od podatku.

W efekcie pierwszej decyzji stawka podatkowa dla zamożnych spadła z 40% do 32%, a więc o 8 pkt. procentowych, podczas gdy dla najmniej zarabiających jedynie o 1 punkt (z 19% do 18%). Natomiast na zamrożeniu kwoty wolnej od podatku cierpią w największym stopniu grupy najuboższe, gdyż ich strata jest proporcjonalnie największa w stosunku do dochodu.

Kwota wolna od podatku od 2009 r. nie zmieniła się i wynosi zaledwie 3091 zł – jest ona najniższa ze wszystkich krajów UE, które ją stosują. Tymczasem w okresie 2007-2013 pensja minimalna wzrosła o 70%. Tak więc w tym okresie pozytywny wpływ kwoty wolnej na dochody osób najmniej zarabiających drastycznie się zmniejszył. O ile w 2007 r. pracownik zarabiający płacę minimalną mógł przepracować bez zapłaty podatku 3 miesiące i 5 dni, to w 2013 r. już tylko 1 miesiąc i 20 dni.

Powyższe wyliczenia to kolejny dowód na to, jak niesprawiedliwy system podatkowy obowiązuje w Polsce. W rzeczywistości ma on regresywny charakter (czyli bogaci płacą relatywnie mniej niż najubożsi), co jest ewenementem w skali UE. Składa się na to wiele czynników: fikcyjna progresja (stawkę 32% płaci zaledwie ok. 2% podatników), oparcie systemu o podatki pośrednie (które proporcjonalnie najbardziej obciążają mało zarabiających), niesprawiedliwie wyliczane składki na ubezpieczenia społeczne (przedsiębiorcy płacą stałą kwotę niezależnie od dochodu) czy cała masa ulg (z reguły więcej mogą odliczyć ci, którzy mają większy dochód). Zamrożenie kwoty wolnej od podatku jest jednym z integralnych elementów tego niesprawiedliwego systemu.

Do sądu po swoje

Do sądu po swoje

Skarb Państwa może czekać seria pozwów zbiorowych ze strony rozgoryczonych pracowników sfery budżetowej. Od 2010 r. wynagrodzenia strażaków, pracowników służby więziennej czy sanepidów nie były waloryzowane.

„Gazeta Wyborcza” pisze, że w założeniach budżetu państwa na 2015 r. także przewidziano zamrożenie funduszu płac, zaś w dyskusjach o przyszłości finansów publicznych pojawiają się głosy, że podwyżek w budżetówce może nie być nawet do 2017 r. Jako pierwsi zbuntowali się funkcjonariusze służb mundurowych, od kilku tygodni dołączają do nich kolejne środowiska. – „Nasze płace są żenująco niskie w porównaniu z innymi grupami zawodowymi. Inflacja powoduje regularny spadek naszych wynagrodzeń” – ocenia Dorota Walczak z „Solidarności” pracowników sanepidu. Podkreśla, że większość pracowników zatrudnionych w stacjach sanitarno-epidemiologicznych jest bardzo dobrze wykształconych.

Prof. Jakub Stelina z katedry prawa pracy Uniwersytetu Gdańskiego powściągliwie ocenia szanse zapowiadanych działań. – „Pozwy zbiorowe służą głównie dochodzeniu roszczeń z czynów niedozwolonych, a nie związanych z ustalaniem wysokości wynagrodzenia” – ocenia. Podkreśla, że pensje w budżetówce powinny być ustalane na drodze negocjacji, tak bowiem przewidują przepisy. W dużej mierze pozostają one jednak martwe. – „Niestety, w naszym kraju mechanizm negocjacyjny działa źle, nie udaje się osiągać kompromisów” – ubolewa Stelina.

Marek Lewandowski, rzecznik „Solidarności”, podkreśla, że rozumie stanowisko pracowników, nawet jeśli istnieją wątpliwości, czy pozew zbiorowy to optymalne narzędzie w tym konflikcie. – „Płace zamrożono pod hasłem walki z kryzysem finansowym i ratowania finansów publicznych. Tyle tylko, że pieniądze na rosnące gabinety polityczne i wypłaty premii na najwyższych szczeblach władzy udaje się znaleźć. A przypomnijmy – obecnie gabinety polityczne powstają nawet na poziomie samorządów. Tymczasem nie ma pieniędzy, aby lepiej zapłacić ludziom, którzy wykonują realną, ciężką pracę”.

Przedstawiciele budżetówki podkreślają, że obecny system nie jest sprawiedliwy. Teoretycznie obowiązuje zamrożenie funduszu płac, ale są sfery traktowane lepiej. Systematycznie rosną wynagrodzenia w szkolnictwie wyższym, na niewielkie podwyżki mogą liczyć pracownicy samorządowi, wzrosły dodatki służbowe w dyplomacji. Paradoksalnie wygląda sytuacja w sądach, gdzie wynagrodzenia sędziów są waloryzowane według dotychczasowych zasad, w powiązaniu ze wzrostem średniego wynagrodzenia, jednak w stosunku do pozostałych pracowników obowiązuje zasada, że fundusz płac jest zamrożony.