Co trzeciego pacjenta nie stać na wykupienie przepisanych lekarstw

Co trzeciego pacjenta nie stać na wykupienie przepisanych lekarstw

Polskich emerytów nie stać na refundowane leki, mimo że są one tańsze niż w innych państwach Unii Europejskiej. Powodem są bardzo niskie emerytury naszych seniorów. Pod tym względem jesteśmy w ogonie UE.

Piotr Brukiewicz, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej przyznaje, że w Polsce ceny leków refundowanych należą do jednych z najniższych w Europie. I jest to niestety jedyna dobra informacja, bo sporej grupy emerytów i tak nie stać na wykupienie recept. – „Z przyczyn ekonomicznych dla wielu osób starszych leczenie przewlekłych chorób, polegające na systematycznym zażywaniu leków, jest trudne do zrealizowania. Mimo że lekarstwa są refundowane, a ich cena należy do najniższych w Europie, to odpłatność pacjenta i tak jest dość wysoka w porównaniu z możliwościami finansowymi ludzi starszych. Sprawa komplikuje się wtedy, gdy dana osoba choruje na więcej niż jedno schorzenie, co w starszym wieku ma często miejsce” – mówi Piotr Brukiewicz. Według lekarzy ok. 90 proc. osób po 70. roku życia cierpi na jakąś przewlekłą chorobę. Najczęściej jest to cukrzyca, nadciśnienie lub choroba układu krążenia. Zaniechanie leczenia tego typu chorób może prowadzić do poważnych, bardzo groźnych powikłań.

Rezygnuje co trzeci
Tymczasem jak wynika z badań przeprowadzonych przez Naczelną Izbę Aptekarską, w Polsce z realizacji recepty rezygnuje co trzeci pacjent. Ponad połowę spośród tych, którzy odchodzą od okienek z kwitkiem, stanowią emeryci i renciści. Zdaniem NIA problem z roku na rok staje się poważniejszy. Jeszcze w 2009 r. 25 proc. pacjentów przyznawało się, że nie wykupiło leków. Obecnie jest ich ponad 33 proc. – „Zdarza się, że ludzie starsi najpierw pytają o cenę wszystkich leków przepisanych przez lekarza, a potem z części z nich rezygnują. Decydują się na te, bez których we własnej ocenie nie są w stanie funkcjonować. Są też tacy, którzy po usłyszeniu ceny mówią, że przyjdą później, ale nie pojawiają się wcale” – mówi pracownica jednej z jaworznickich aptek. Podkreśla, że ludzie starsi coraz częściej przyznają się do tego, że nie stać ich na leki. Seniorzy w innych krajach UE takiego problemu nie mają. W Polsce średnia emerytura wynosi ok. 1,9 tys. zł brutto. W Niemczech po przeliczeniu 8,1 tys. zł, w Danii 7,2 tys. zł, a w Wielkiej Brytanii 6,2 tys. zł.

Inni pomagają
Z jednej strony polscy emeryci mają jedne z najniższych świadczeń w Europie, z drugiej – państwo im nie pomaga. Innym krajom europejskim udało się wypracować systemy wsparcia seniorów. Przykładem może być tutaj m.in. Grecja oraz Hiszpania, Holandia czy Wielka Brytania. W Grecji pacjenci za leki na receptę płacą maksymalnie 25 proc. ich ceny. W Hiszpanii emeryci i renciści mają prawo do darmowych leków. W Holandii leki są w pełni refundowane. Pacjent płaci tylko wtedy, gdy istnieje tańszy odpowiednik danego leku, a on chciałby otrzymać ten droższy. W takiej sytuacji jest zobligowany do pokrycia różnicy w cenie między oboma medykamentami. Inne rozwiązania przyjęły Niemcy i Wielka Brytania. Za naszą zachodnią granicą za lekarstwa nie płacą kobiety w ciąży oraz dzieci do 18. roku życia. Natomiast cena leków dla pozostałych pacjentów nie może być wyższa niż 10 euro, czyli ok. 42 zł. W Wielkiej Brytanii oprócz dzieci do 18. roku życia i ciężarnych kobiet prawo do leków w pełni refundowanych mają emeryci. Pozostali chorzy za każdy przepisany lek płacą po 6,40 funta, to w przeliczeniu ok. 34 zł.

Senatorowie PO odrzucili
W Polsce również pojawił się projekt ustawy, który zakładał, że najbiedniejsi emeryci i renciści po ukończeniu 75 lat będą mieli prawo do darmowych leków. Jednak na ostatnim przed wakacjami posiedzeniu wyższej izby parlamentu, senatorowie PO wrzucili ten projekt do kosza. Wniosek o odrzucenie ustawy złożył senator Jan Filip Libicki, niepełnosprawny polityk, który jest m.in. członkiem Senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. Jak wynika z informacji umieszczonych na stronie Senatu, komisja ta powinna zajmować się polityką socjalną państwa oraz polityką państwa dotyczącą osób starszych.

Agnieszka Konieczny

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kto dłużej pracuje, niech dłużej odpoczywa

Kto dłużej pracuje, niech dłużej odpoczywa

Unijni urzędnicy chcą wydłużenia urlopów w tych krajach, w których wiek emerytalny wynosi 67 lat lub więcej, a więc również w Polsce.

„Głos Wielkopolski” pisze, że podniesienie wieku emerytalnego ma uratować system świadczeń, jednak część polityków i urzędników doszła do wniosku, że trzeba ludziom pracy dać coś w zmian – najlepiej dodatkowy urlop. W Brukseli trwają prace nad przygotowaniem nowej dyrektywy w tej sprawie. Zgodnie z nowymi przepisami pracownikowi będzie przysługiwało 35 lub 37 dni urlopu rocznie (w zależności od tego, czy wiek emerytalny wynosi 67, czy 68 lat).

– „Z tymi nowymi przepisami jeszcze się nie zapoznałam” – mówi Krystyna Łybacka, wielkopolska posłanka do Parlamentu Europejskiego. – „Jednak w UE jest zbyt dużo dysproporcji w liczbie dni wolnych, czy też możliwości przechodzenia na emeryturę”. Wystąpiła więc do Komisji Europejskiej z pytaniami dotyczącymi możliwości wprowadzenia bardziej jednolitych przepisów. – „Chodzi szczególnie o zawody, do wykonywania których trzeba w różnych krajach przejść podobne szkolenia lub mieć stosowne uprawnienia” – wyjaśnia. Przykładowo, pielęgniarki wszędzie muszą mieć uprawnienia do wykonywania zawodu, a jednak w różnych krajach na emeryturę przechodzą w różnym wieku. – „W Polsce jak będą miały 67 lat, a w niektórych krajach wiek emerytalny osiągają już w 55. roku życia. Jest to niesprawiedliwe i potrzebne są zmiany” – stwierdza Łybacka.

Propozycje zmian mają zostać doprecyzowane w tym roku, później zostaną przedstawione europarlamentarzystom.

Kierunek konsolidacja?

Kierunek konsolidacja?

Rząd wstrzymał się z oszczędnościowymi cięciami w górnictwie i analizuje związkowy pomysł na konsolidację branży.

Po raz kolejny spotkanie premiera Donalda Tuska z przedstawicielami związków zawodowych działających w górnictwie nie zaowocowało decyzjami, które mogłyby pomóc branży wyjść z kryzysu. Dobrą wiadomością jest to, że nie zapadły też decyzje mogące górnictwo pogrążyć. A w ocenie związkowców taki scenariusz był kreślony. Mowa o programie naprawczym przygotowanym przez zarząd Kompanii Węglowej, który – jak zaznacza NSZZ „Solidarność” – sprowadza się do „ślepych cięć i likwidacji”. Co gorsza, analizy pokazują, że podobne działania miałyby być podejmowane w innych spółkach węglowych.

Jakby tego było mało, rządowi eksperci chętnie dokonaliby zmian właścicielskich, które de facto zakończyłyby się wyniszczającą walką o przetrwanie pomiędzy kopalniami. Rząd postanowił jednak wziąć oddech i przemyśleć alternatywne rozwiązanie dla branży, które przygotowali związkowcy. Chodzi o konsolidację branży górniczej. Polegałaby ona na powołaniu na bazie Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego jednego podmiotu z udziałem Węglokoksu. Kolejnym krokiem byłoby połączenie takiego konsorcjum z sektorem energetycznym. Takie rozwiązanie w ocenie „Solidarności” rozstrzygnęłoby problem konkurencyjności cenowej polskiego węgla, bo wyeliminowałoby pośredników w handlu nim. Nad propozycją zastanowi się teraz zespół roboczy złożony z przedstawicieli rządu, związków zawodowych i pracodawców. Jego prace potrwają około tygodnia. Później dojdzie do kolejnego spotkania z premierem.

Jak zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, jest duża szansa, że szczegółowe rozwiązania, jakie zaprezentuje związek, zostaną poddane rzeczowej analizie. – „Jest to rozwiązanie, na które musieliśmy być przygotowani w kontekście złych społecznie pomysłów prezesów spółek węglowych, sądzę, że po cichu wspieranych przez organ właścicielski” – ocenia. W jego przekonaniu, konsolidacja jest rozwiązaniem ekonomicznie uzasadnionym, choć zapewne pojawi się wiele głosów przeciwnych konkretnym rozwiązaniom, związanych m.in. z faktem, że ograniczone zostaną możliwości obsadzania swoich ludzi na intratnych stanowiskach i żerowania na górnictwie.

– „Spodziewamy się tego, że nastąpi gremialny atak na naszą koncepcję, ale ona ma silne podstawy. Cztery lata temu z naszej strony wyszły podobne pomysły na konsolidację branży. Wówczas gospodarczo naszych pomysłów nikt nie był w stanie zakwestionować, ale wygrała polityka i interesy tzw. górniczego establishmentu” – przypomina nasz rozmówca.

Równolegle trwają prace nad innymi rozwiązaniami, które odbiją się na kondycji branży. To m.in. szczegóły ekonomiczno-finansowe dla górnictwa czy ustalenia w sprawie tzw. polskiego miksu energetycznego. Tu jednak decyzje będą zapadały pod koniec roku, po unijnym szczycie klimatyczno-energetycznym. Pojawiły się za to nowe propozycje związane z ograniczeniem nadmiernego importu węgla z Rosji. Te jednak muszą zostać przedyskutowane na forum Międzyresortowego Zespołu ds. Funkcjonowania Górnictwa Węgla Kamiennego.

Górnicze związki otrzymały też zapewnienie, że branża znajdzie się na liście podmiotów strategicznych dla polskiej gospodarki. Jak tłumaczył rząd, aktualny wykaz 22 spółek przygotowywał minister Skarbu Państwa i umieścił w nim tylko podmioty będące w jego nadzorze właścicielskim. Kopalnie, jak tłumaczono, leżą w kompetencji ministra gospodarki i to jego zadaniem będzie uzupełnienie listy o firmy górnicze.

Marcin Austyn

_____

Przedruk za stroną „Naszego Dziennika”

Uczcijmy Sierpień lekturą

Uczcijmy Sierpień lekturą

Z okazji sierpnia, czyli miesiąca przywołującego wspomnienia o społecznym zrywie 1980 i 1981 r., znacząco obniżyliśmy ceny zestawów książek JoannyAndrzeja Gwiazdów – czołowych postaci pierwszej „Solidarności”.

Mowa o „Gwiazdozbiorze w »Solidarności«”, czyli pięćsetstronicowym, ilustrowanym wywiadzie-rzece, jaki z współzałożycielami Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża przeprowadził Remigiusz Okraska, oraz o „Krótkim kursie nowomowy”, będącym kompletem felietonów p. Joanny napisanych dla „Nowego Obywatela” w latach 2001-2013. Nabywając obie pozycje w zestawie zapłacisz jedynie 75 zł (koszt wysyłki jest już wliczony). Istnieje także zestaw dla miłośników tabletów i czytników e-booków – jest on wzbogacony o cyfrowe wydanie „Poza Układem”, czyli antologii publicystyki politycznej Gwiazdów z lat 1988-2006, a kosztuje zaledwie 50 zł.

kurs+gwiazdozbior

Wspomniane zestawy – oraz wspomniane książki „na sztuki” – można kupić na stronie pozaukladem.pl. Redakcja „Nowego Obywatela” szczerze poleca!