NIK o ściąganiu należności przez ZUS

NIK o ściąganiu należności przez ZUS

Ważny głos w dyskusji nad emeryturami Polaków zabrała Najwyższa Izba Kontroli. I uczyniła to od często pomijanej strony: nieściągniętych należności ZUS z tytułu składek, które w 2013 r. przekroczyły 55 mld zł.

Jeszcze w 2012 r. zaległości składkowe wynosiły „jedynie” ok. 34 mld zł i mniej więcej na tym poziomie utrzymywały się od 2010 r. Inaczej mówiąc, zaległości wobec publicznego ubezpieczyciela w rok wzrosły o, bagatela, ponad 20 mld zł.

Opisując tą sytuacje NIK zwraca uwagę przede wszystkim na zbyt niską ściągalność w trybie egzekucyjnym. W wyniku takich działań w I półroczu 2013 r. odzyskano zaledwie 1,2 mld zł, co jest drobnym ułamkiem wszystkich nieściągniętych wymagalnych należności. W latach 2010-2012 ZUS egzekwował średnio ok. 6% zaległości, co jest wynikiem dużo poniżej oczekiwań oraz możliwości.

Według Izby niska ściągalność należnych kwot to jedna z głównych przyczyn deficytu w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obok niżu demograficznego oraz emigracji. W zwiększeniu skuteczności działań egzekucji administracyjnej NIK widzi szansę na polepszenie kondycji FUS. Podkreśla, że wzrost poziomu ściągalności o zaledwie 1 punkt procentowy mógłby rocznie przynieść ZUS nawet 500 mln zł. Oznacza to, że gdyby ściągalność składek poprawiła się o 10 punktów procentowych, wówczas system ubezpieczeń społecznych miałby dodatkowe 5 mld zł rocznie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Negocjacje wagi ciężkiej

Negocjacje wagi ciężkiej

Zbrojeniówka nie może wystartować z planowaną modernizacją 128 używanych w naszej armii czołgów. Blokują ją ich niemieccy producenci.

„Rzeczpospolita” przypomina, że modernizacja Leopardów 2A4 jest warta ponad miliard złotych. Niestety, Niemcy nie mają zamiaru dzielić się technologiami i potencjalnym zarobkiem. Monika Koniecko, rzeczniczka Polskiego Holdingu Obronnego, potwierdza, że negocjatorzy rodzimego konsorcjum, które z zagranicznymi partnerami miało unowocześniać pojazdy, nie są w stanie nakłonić koncernu Krauss-Maffei Wegmann do efektywnej współpracy.

„Odblokowanie leopardowych inwestycji jest ważne nie tylko dlatego, że przemysł miał zarobić na modernizacji kilkaset milionów złotych, utrzymać miejsca pracy i po latach wreszcie spolonizować serwis niemieckich czołgów. Nie mniej ważne było pozyskanie przy okazji ich renowacji zachodnich technologii potrzebnych do rozwoju polskiej broni pancernej” – pisze dziennik.

Nasza poprzednia informacja w tej sprawie znajduje się tutaj.

Rosyjski węgiel dobija polskie górnictwo

Rosyjski węgiel dobija polskie górnictwo

W 2013 r. import węgla do Polski osiągnął poziom blisko 11 mln ton, z czego większość pochodziła z Rosji. Tymczasem na zwałach Kompani Węglowej zalega ponad 5 mln ton węgla. Rzut oka na te liczby wystarczy, aby powiedzieć, że import surowca z Rosji to jedna z ważnych przyczyn trudnej sytuacji polskiego górnictwa.

Gdyby Polska była równie bezczelna jak Rosja, to w jednym z transportów z syberyjskich kopalń wykryto by wagon surowca zakażonego wirusem afrykańskiego pomoru węgla i zamknięto granicę. Jednak Polska z różnych względów nie postępuje tak jak Rosja. To nie znaczy, że nie ma możliwości ograniczenia importu węgla ze Wschodu. Ma. Tylko musi je uruchomić.

Niesort po dumpingowych cenach
Węgiel rosyjski pokonuje kilka tysięcy kilometrów w wagonach kolejowych zanim stanie na polskich granicach, mimo to jest tańszy od polskiego. – „Koszty transportu praktycznie nie są wliczane w cenę surowca. Trudno to określić innym słowem niż dumping” – mówi Adam Gorszanów, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla.

Jarosław Grzesik, szef górniczej „Solidarności” podkreśla, że węgiel, który wjeżdża z Rosji do Polski, to tzw. niesort. – „To innymi słowy nieposortowany urobek. Muły i miały wymieszane z węglem grubym. Deklarowana na granicy wartość tego towaru jest niska, a więc i opłaty związane z wwozem tego surowca są niskie. Handlujący rosyjskim węglem w Polsce sortują to na placach i już na samej sprzedaży lepszych gatunków węgla osiągają spore zyski. Te gorsze gatunki sprzedają lokalnym ciepłowniom po śmiesznie niskich cenach, wypierając tym samym polski węgiel z tego rynku” – podkreśla Grzesik. Zwraca też uwagę, że sortowanie na placach stwarza duży obszar do nadużyć i oszustw. – „Dodawanie kamienia, mieszanie lepszych gatunków z gorszymi czy mieszanie polskiego węgla z rosyjskim to praktyki, o których słyszymy od dawna. Oszukiwani klienci są bezbronni, a państwo niestety nie potrafi ich skutecznie przed takimi oszustwami chronić” – podkreśla szef górniczej „S”.

Polacy chcą kupować polski węgiel
Polski węgiel nie jest biało-czerwony, ale czarny, tak jak węgiel kamienny z każdego innego kraju. – „Węgiel z polskich kopalń nie jest jednak taki sam jak z rosyjskich. Są różnice jakościowe. Np. ten z syberyjskich kopalń jest młodszy niż z wielu polskich zakładów wydobywczych. Na pierwszy rzut oka różnice są niewidoczne, ale ten młodszy węgiel źle się przechowuje. Po prostu po czasie zaczyna się kruszyć, rozsypywać na drobne kawałki. Starszy, polski węgiel przechowuje się o wiele lepiej i dłużej zachowuje swoje właściwości. Po prostu jest lepszy” – wyjaśnia Adam Gorszanów.

Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla od dłuższego już czasu postuluje, aby wprowadzić w Polsce systemu certyfikacji surowca i sprzedawców węgla. – „Najważniejsze jest, aby klient wiedział, skąd pochodzi węgiel, który kupuje. Większość chce kupować węgiel polski, ale kupuje rosyjski, nawet o tym nie wiedząc. Po prostu klienci są wprowadzani w błąd przez nieuczciwe firmy, które twierdzą, że oferują polski towar, a w rzeczywistości sprzedają węgiel albo w całości importowany, albo importowany wymieszany z polskim” – mówi Gorszanów. Jego zdaniem wprowadzenie systemu certyfikacji nawet jeśli nie doprowadzi do całkowitego wyeliminowania nieuczciwych praktyk, bo szara strefa zawsze istnieje, to z pewnością ten obszar nadużyć znacząco ograniczy, a tym samym doprowadzi do unormowania rynku sprzedaży węgla kamiennego w Polsce.

Ustawa o zamówieniach publicznych
Polskie władze, choć mają świadomość szkód, jakie czyni w polskim górnictwie import węgla kamiennego i to głównie z Rosji, działają bardzo niemrawo. I już nawet nie chodzi o zdecydowaną odpowiedź na zamknięcie rosyjskich granic dla polskich towarów rolnych w postaci zamknięcia polskich granic dla rosyjskiego węgla. Obecny rząd boi się udzielać tak zdecydowanych odpowiedzi. Ale może w inny sposób ograniczyć wpływ importu węgla z Rosji na polskie górnictwo.

W parlamencie trwają prace nad nowelizacją ustawy o zamówieniach publicznych. Przedstawiciele Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla, górniczych związków zawodowych i pracodawców górnictwa przygotowują wystąpienie do marszałek Sejmu i do posłów, aby w znowelizowanej ustawie znalazł się zapis o tzw. preferencjach unijnych dla dostaw towarów i produktów do jednostek budżetowych wybranych ze względu na ważny interes gospodarczy kraju. – „Obowiązująca obecnie zasada wyboru oferenta ograniczająca się w praktyce do kryterium najniższej ceny sprawia, że ok. 80 proc. przetargów na dostawy węgla do jednostek budżetowych wygrywają dostawcy węgla importowanego. Wprowadzenie proponowanego przez nas zapisu sprawiłoby, że np. polskie urzędy, szpitale, szkoły, biblioteki i inne instytucje publiczne ogrzewane byłyby polskim węglem, a nie surowcem z importu” – podkreśla Jarosław Grzesik.

Grzegorz Podżorny

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego

Cięcia, które zabiją

Cięcia, które zabiją

Polskie Towarzystwo Psychiatryczne ogłosiło list otwarty, w którym sprzeciwia się obcięciu środków planowanych na 2015 r. na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień.

Poniżej przedrukowujemy go w całości.

* * *

List otwarty

Polskie Towarzystwo Psychiatryczne wyraża zdecydowany protest przeciwko obniżeniu w 2015 roku nakładów na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień. Spadną one w kolejnym roku z 3,65 do 3,23% budżetu na świadczenia zdrowotne (z 2 324 696 tys. zł w 2014 r. do 2 106 968 tys. zł w 2015 r., co daje różnicę 217 mln zł). Przy obecnym finansowaniu psychiatrii nie ma mowy o jakimkolwiek rozwoju tego obszaru opieki zdrowotnej, ale o jej postępującej zapaści.

1. Zbyt niskie finansowanie opieki psychiatrycznej już spowodowało zahamowanie realizacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
2. Zarówno oddziały funkcjonujące przy szpitalach ogólnych, jak i duże szpitale psychiatryczne mają ogromne problemy z finansowaniem leczenia pacjentów.
3. Obserwujemy zmniejszanie się kadry specjalistycznej mimo że jej liczba już dotychczas odbiegała od przyjętych norm w Unii Europejskiej.
4. Dane epidemiologiczne wskazują na istotny wzrost częstości zachorowań na zaburzenia depresyjne, obniżenie się wieku pierwszych epizodów schizofrenii, wzrost częstości uzależnień od środków psychoaktywnych u młodzieży, wzrost skokowy liczby samobójstw. Śmiertelność z tego powodu przekroczyła w ubiegłym roku częstość zgonów spowodowanych nowotworem piersi.
5. Ograniczenie finansowania uniemożliwia tak istotny dla zdrowia psychicznego społeczeństwa rozwój nowoczesnych form terapii, w szczególności terapii środowiskowej, psychiatrii dziecięco-młodzieżowej.
6. Brak jakiegokolwiek działania na rzecz starszych pacjentów. Starzenie się społeczeństwa jest dzisiaj podstawowym trendem cywilizacyjnym w Polsce. Nie ma nawet teoretycznych założeń rozwoju psychogeriatrii.
7. Niezaprzeczalnym faktem jest, że stan zdrowia psychicznego ma bezpośredni wpływ na przebieg i rokowania wszystkich chorób somatycznych. W związku z tym zaniedbania w tej dziedzinie z pewnością odbiją się na ogólnej kondycji zdrowotnej społeczeństwa.

W imieniu
Zarządu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
Prof. Andrzej Rajewski, Prezes PTP

Nasz raport na temat polskiego systemu opieki psychiatrycznej można przeczytać tutaj.