Dużo pracy, dużo Facebooka, mało przyjaciół

Dużo pracy, dużo Facebooka, mało przyjaciół

Statystyczny Polak pracuje ponad pół godziny dłużej niż dekadę temu, dlatego ma coraz mniej czasu na życie towarzyskie. Co gorsza sam z niego rezygnuje, wybierając rozrywkę przed monitorem – wynika z badań GUS.

„Metro” pisze, że badacze GUS przez cały zeszły rok szczegółowo przepytywali Polaków z 30 tys. gospodarstw domowych, dzięki czemu poznali ich dobowe grafiki niemal co do minuty. Wcześniej podobne badania robiono 10 lat temu, dzięki czemu możliwe jest uchwycenie zmian. I tak, dekadę temu praca zajmowała nam średnio 7 godzin i 7 minut na dobę – teraz 7 godzin i 38 minut. Ekonomiści interpretują to tak, że przybywa nam w pracy obowiązków i spędzamy w niej więcej czasu, bo bardziej niż dawniej boimy się zwolnienia.

Wspomniane 2,5 h godziny tygodniowo „urwaliśmy” nie ze snu i nie z czasu poświęcanego na realizację osobistych zainteresowań. Jak się okazuje, ograniczamy przede wszystkim życie towarzyskie. Maleje odsetek osób, które systematycznie umawiają się ze znajomymi na wspólne wypady do kina czy pubu. Dziesięć lat temu robiło tak 64 proc. z nas, dziś – zaledwie 52 proc.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Czesi się bronią

Czesi się bronią

Władze Czech rozważają wprowadzenie w tym kraju pracy w niepełnym wymiarze godzin. Ma to być sposób na samoobronę przed kryzysem.

Rzecznik rządu naszego południowego sąsiada, Martin Ayrer, potwierdził, że gabinet Bohuslava Sobotki „intensywnie myśli” nad takim rozwiązaniem. Już w najbliższych dniach ma się on zająć rekomendacjami ekspertów w tej sprawie. Media podkreślają, że w wypadku wprowadzenia pracy w niepełnym wymiarze państwo będzie częściowo rekompensować zatrudnionym utratę zarobków. Związki zawodowe i organizacje pracodawców zasygnalizowały gotowość poparcia rządowego planu.

Jego opracowanie jest bezpośrednim następstwem zakazu importu, jakim Rosja objęła wiele artykułów z państw Unii Europejskiej w odpowiedzi na sankcje nałożone przez Brukselę po agresji na Ukrainę. Silnie odbiło się to na czeskiej gospodarce, zwłaszcza na dochodach producentów żywności.

Koniecznie czytaj także tutaj.

NIK o ściąganiu należności przez ZUS

NIK o ściąganiu należności przez ZUS

Ważny głos w dyskusji nad emeryturami Polaków zabrała Najwyższa Izba Kontroli. I uczyniła to od często pomijanej strony: nieściągniętych należności ZUS z tytułu składek, które w 2013 r. przekroczyły 55 mld zł.

Jeszcze w 2012 r. zaległości składkowe wynosiły „jedynie” ok. 34 mld zł i mniej więcej na tym poziomie utrzymywały się od 2010 r. Inaczej mówiąc, zaległości wobec publicznego ubezpieczyciela w rok wzrosły o, bagatela, ponad 20 mld zł.

Opisując tą sytuacje NIK zwraca uwagę przede wszystkim na zbyt niską ściągalność w trybie egzekucyjnym. W wyniku takich działań w I półroczu 2013 r. odzyskano zaledwie 1,2 mld zł, co jest drobnym ułamkiem wszystkich nieściągniętych wymagalnych należności. W latach 2010-2012 ZUS egzekwował średnio ok. 6% zaległości, co jest wynikiem dużo poniżej oczekiwań oraz możliwości.

Według Izby niska ściągalność należnych kwot to jedna z głównych przyczyn deficytu w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obok niżu demograficznego oraz emigracji. W zwiększeniu skuteczności działań egzekucji administracyjnej NIK widzi szansę na polepszenie kondycji FUS. Podkreśla, że wzrost poziomu ściągalności o zaledwie 1 punkt procentowy mógłby rocznie przynieść ZUS nawet 500 mln zł. Oznacza to, że gdyby ściągalność składek poprawiła się o 10 punktów procentowych, wówczas system ubezpieczeń społecznych miałby dodatkowe 5 mld zł rocznie.

Negocjacje wagi ciężkiej

Negocjacje wagi ciężkiej

Zbrojeniówka nie może wystartować z planowaną modernizacją 128 używanych w naszej armii czołgów. Blokują ją ich niemieccy producenci.

„Rzeczpospolita” przypomina, że modernizacja Leopardów 2A4 jest warta ponad miliard złotych. Niestety, Niemcy nie mają zamiaru dzielić się technologiami i potencjalnym zarobkiem. Monika Koniecko, rzeczniczka Polskiego Holdingu Obronnego, potwierdza, że negocjatorzy rodzimego konsorcjum, które z zagranicznymi partnerami miało unowocześniać pojazdy, nie są w stanie nakłonić koncernu Krauss-Maffei Wegmann do efektywnej współpracy.

„Odblokowanie leopardowych inwestycji jest ważne nie tylko dlatego, że przemysł miał zarobić na modernizacji kilkaset milionów złotych, utrzymać miejsca pracy i po latach wreszcie spolonizować serwis niemieckich czołgów. Nie mniej ważne było pozyskanie przy okazji ich renowacji zachodnich technologii potrzebnych do rozwoju polskiej broni pancernej” – pisze dziennik.

Nasza poprzednia informacja w tej sprawie znajduje się tutaj.