Zielone spojrzenie na samorząd

Zielone spojrzenie na samorząd

W dniach 12-13 września w Warszawie odbędzie się Zielony Kongres Samorządowy. Głównym celem imprezy jest pokazanie zastosowania zielonych idei w lokalnym zarządzaniu.

Goście wydarzenia zaprezentują zieloną wizję m.in. opieki zdrowotnej, edukacji i kultury, mieszkalnictwa, transportu, zarządzania przestrzenią, energetyki, ochrony różnorodności biologicznej czy uczestnictwa obywateli we władzy – wszystko to w oparciu o konkretne przykłady z wybranych miast europejskich.

Głos zabiorą m.in.:

  • Éric Piolle (mer miasta Grenoble, Francja) – o zielonym projekcie dla Grenoble;
  • Monika Vana (europosłanka z Austrii, Zieloni/EFA) – o polityce mieszkaniowej i zapobieganiu biedzie;
  • Michael Cramer (europoseł z Niemiec, Zieloni/EFA) – o zrównoważonym transporcie i metropoliach;
  • Anna Grodzka (posłanka na Sejm RP, Partia Zieloni) – o zielonej demokracji samorządowej;
  • Tamás Meszerics (Węgry, europoseł, Zieloni/EFA) – o realizacji zielonej wizji na Węgrzech;
  • Darren Johnson (radny Londynu) – o kryzysie mieszkaniowym;
  • László Perneczky (radny dzielnicy Budapesztu) – o miejskiej opozycji;
  • Joanna Erbel (socjolożka miasta) – o alternatywnej wizji stolicy;
  • Tomasz Leśniak (lider inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom) – o wpływie mieszkańców na politykę miejską;
  • Prof. dr arch. Magdalena Staniszkis – o planowaniu przestrzennym;
  • Dr arch. Krzysztof Nawratek – o architekturze wkluczającej;
  • Lech Mergler (Stowarzyszenie Prawo do Miasta) – o obywatelskiej partycypacji.

Rejestracja na imprezę, która odbędzie się w centrum szkoleniowo-konferencyjnym przy ul. Bobrowieckiej 9: kliknij tutaj

Relacja bezpośrednia i materiały z konferencji będą dostępne na stronie www.zielonysamorzad.tk

W piątek 12 września po zakończeniu debat i wspólnym wegetariańskim posiłku odbędzie się ponadto wieczór z książką „10 spraw na 10 lat, czyli zielone pomysły na Polskę w Europie”, w ramach którego – po spotkaniu z kilkoma autorami publikacji – odbędzie się również koncert folkowego zespołu „Same Suki”. Książkę uczestnicy wieczoru otrzymają w prezencie.

Na imprezę serdecznie zapraszają jej organizatorzy: Green European Foundation, Strefa Zieleni i Fundacja im. Heinricha Bölla.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W kolejce po zdrowie

W kolejce po zdrowie

Według ósmej odsłony Barometru WHC, przygotowanej przez Fundację Watch Health Care, Polacy czekają średnio ok. 2,7 miesiąca na gwarantowane świadczenia zdrowotne.

RynekZdrowia.pl pisze, że na konsultację specjalistyczną czekamy obecnie średnio 2,5 miesiąca. Specjalistami, do których dostęp jest najbardziej ograniczony, są ortodonci (15,5 miesiąca), angiolodzy (7,7) oraz endokrynolodzy (6,5). Najdłuższa kolejka do rozpoczęcia leczenia dotyczy stomatologii, która po raz pierwszy wyprzedziła ortopedię i traumatologię narządu ruchu. W obu przypadkach czas ten wynosi ponad 11 miesięcy. Najkrócej pacjenci czekają na realizację świadczeń z zakresu neonatologii, medycyny paliatywnej oraz onkologii: nieco ponad dwa tygodnie.

Średni czas oczekiwania na badania diagnostyczne wynosi 1,7 miesiąca, co w porównaniu do wyników uzyskanych rok wcześniej jest czasem krótszym o 0,6 miesiąca. Największe ograniczenie dostępu zaobserwowano w odniesieniu do badań kręgosłupa rezonansem magnetycznym, na co trzeba poczekać ponad pół roku. Powyżej 4 miesięcy oczekują pacjenci ze skierowaniem na badanie bezdechu śródsennego oraz USG Doppler kończyn dolnych.

Zabiegami lub operacjami, do których dostęp jest najbardziej ograniczony, są endoprotezoplastyki stawu biodrowego (21,6 miesiąca) oraz kolanowego (38 miesięcy dla przypadku stabilnego i 17 miesięcy dla przypadku pilnego), a także zabieg usunięcia zaćmy (25,6). Powyżej roku trzeba czekać także na rekonstrukcję kosteczek słuchowych (17 miesięcy).

„Całokształt ograniczeń w czasie oczekiwania można dostrzec jednak dopiero poprzez zobrazowanie poszczególnych etapów leczenia jakie pacjent napotyka na swojej drodze od momentu wystąpienia pierwszych objawów, poprzez wizytę u specjalisty, właściwą diagnostykę aż do podjęcia leczenia” – akcentuje portal.

Kolejne Barometry WHC są publikowane tutaj.

Na węglu da się zarobić

Na węglu da się zarobić

Katowicki Holding Węglowy zamyka ostatnią kopalnię w Sosnowcu (i całym Zagłębiu Dąbrowskim), tymczasem tuż obok, w Mysłowicach, prywatna firma chce budować nową.

„Dziennik Zachodni” pisze, że jeszcze w tym miesiącu ostatnia tona czarnego złota wyjedzie z Kazimierza-Juliusza. Złoże się kończy, zakład przynosi 2-3 miliony strat miesięcznie. Tymczasem niskich cen węgla i wysokich kosztów wydobycia nie boi się firma Brzezinka z Warszawy, która w ciągu 5-6 lat chce zbudować w Mysłowicach nowy zakład. – „Cena węgla z kopalń spółek Skarbu Państwa jest wysoka ze względu na wysokie koszty produkcji i przerost zatrudnienia. Kopalnia w Mysłowicach będzie nowoczesna, generująca mało kosztów własnych” – mówi Aleksander Przybyła, specjalista ds. projektów górniczych Brzezinki. Mają to zapewnić trzy czynniki: ograniczenie infrastruktury, nowoczesne maszyny i niewielkie zatrudnienie. – „Zamiast kosztownych w utrzymaniu szybów, do pokładu węgla będą prowadziły długie, łagodnie opadające w dół tzw. korytarze upadowe. Takie rozwiązania są stosowane w Australii, USA i Niemczech” – wyjaśnia Przybyła. Nie ma mowy o budowie zakładu przeróbczego, węgiel prosto po sortowaniu trafiałby do odbiorcy. Zatrudnionych ma być ok. 500 osób, z czego 380 pracowałoby pod ziemią.

Spółka ma być w stanie wydobywać przez co najmniej 30 lat milion ton węgla rocznie. Wyniki badań potwierdziły wstępne informacje o bardzo bogatym w węgiel złożu pod południowymi dzielnicami miasta. Teraz firma czeka na raport oddziaływania inwestycji na środowisko, po czym nastąpią konsultacje społeczne. – „Węgiel będzie wybierany z chodników, pomiędzy którymi staną filary ochronne” – mówi Przybyła. Jak zapewnia, to najmniej inwazyjna metoda eksploatacji węgla, jaką zakład może zafundować mieszkańcom. – „Szkody nie przekroczą I stopnia w kategorii odkształceń” – deklaruje.

Gazeta przypomina, że praca wre w należącej do Czechów kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Już dwa lata temu podwoiła zatrudnienie, z 800 do ponad 1,6 tys. pracowników. Do budowy nowej kopalni przymierza się także katowicka firma Kopex SA. Zakład miałby powstać w powiecie oświęcimskim i objąć zasięgiem trzy gminy: Przeciszowo, Polankę Wielką i Oświęcim. W kopalni zatrudnienie znalazłoby ok. 1050 osób, od pracowników fizycznych po umysłowych.

Jak nie Putin, to Kaufland

Jak nie Putin, to Kaufland

Polska Izba Mleka skierowała do wielkich sieci handlowych wystąpienie przeciwko zaniżaniu cen na produkty mleczarskie, na dodatek w dobie rosyjskiego embarga.

Wyborcza.biz pisze, że wprowadzone w sierpniu embargo m.in. na produkty mleczne zamknęło naszym firmom z tego sektora znaczący rynek. Teraz natomiast sieci handlowe „zaproponowały” producentom niekorzystne stawki za zakup takich artykułów.

„Organizacje branżowe zrzeszające rolników, producentów i przetwórców mleka z wielkim zaniepokojeniem obserwują politykę kreowania i ustalania cen wyrobów mleczarskich, jaką stosują sieci handlowe w zakupie do sklepów Biedronka, Lidl, Kaufland w stosunku do swoich partnerów (…). Złożone przez Państwa propozycje bezwzględnego zredukowania cen produktów dostarczanych przez producentów do tych sieci obniżają rentowność w zakładach produkcyjnych do poziomu poniżej kosztów wytworzenia produktu. Zważywszy na fakt, iż kolejna propozycja obniżki złożona została w obliczu politycznych decyzji Rosji o zamknięciu rynku, Państwa propozycje traktować należy jako propozycję bezwzględnego wpisywania się w politykę destabilizacji polskiego i unijnego rynku mleka” – czytamy w liście, który otrzymał do wiadomości minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki.

Producenci dowodzą, że polityka sieci handlowych w znaczący sposób przełoży się na obniżkę cen w rynku produktowym wyrobów mlecznych w całym kraju, a w końcowym efekcie na spadek cen surowca. „Przy tak dużych kwotach kar za nadprodukcję poziom opłacalności produkcji mleka spada poniżej progu rentowności” – akcentują autorzy listu. Wzywają jednocześnie do prowadzenia „przyjaznej, przewidywalnej i partnerskiej współpracy z dostawcami w polityce ustalania cen zakupu produktów oraz stabilizowania rynku produktów rolnych i rynku mleka w trudnym okresie dla całej Unii Europejskiej”.

Pod pismem podpisali się prezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, dyrektor Biura Polskiej Izby Mleka oraz prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.