Ludzie tak nie wyglądają!

Ludzie tak nie wyglądają!

Australijska modelka Meaghan Kausman pozwie firmę Fella Swim, która zdecydowała o wyretuszowaniu jej zdjęć. Chce w ten sposób sprzeciwić się lansowaniu nierealistycznych i niezdrowych wzorców piękna.

„Gazeta Wyborcza” informuje, że Kausman wrzuciła na swoje konto na Instagramie zdjęcia przed i po przeróbce, pisząc: „Nie zgadzam się na to, żeby jakakolwiek firma manipulowała zdjęciami, twierdząc, że chudsze jest lepsze. Noszę rozmiar osiem a nie cztery. A każda kobieta, niezależnie od rozmiaru, jest piękna. Przemysł jest szalony! To nie fair, żeby zmieniać komputerowo zdjęcia”.

model-posts-dramatically-photoshopped-underwater-photo

Internetowy apel dziewczyny zwrócił uwagę mediów z całego świata. Modelka wystąpiła w licznych programach telewizyjnych, zwracając w nich uwagę na problem wykrzywiania rzeczywistości w reklamach. – „Praktycznie obcięli połowę mnie. Szczęka mi opadła” – mówiła. Tłumaczyła, że musiała publicznie wyrazić swoje niezadowolenie, bo młode dziewczynki i chłopcy muszą wiedzieć, że to, co oglądają na okładkach magazynów, nie odzwierciedla rzeczywistości.

Dziewczynę poparł ojciec, dr Rick Kausman, prowadzący fundację zajmującą się osobami z zaburzeniami odżywiania oraz niepotrafiącymi zaakceptować własnego ciała, a także autorka zdjęć, Pip Summerville, która w młodości cierpiała na anoreksję. Akcja spotkała się również z dużym pozytywnym odzewem internautów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie chcą pracować za dwóch

Nie chcą pracować za dwóch

Związki zawodowe w sieciach handlowych zaczęły ostro walczyć o wzrost zatrudnienia w sklepach, tak by praca niezbędna do wykonania rozkładała się na większą liczbę osób. We wtorek 700 działaczy „Solidarności” protestowało w tej sprawie pod siedzibą zarządu Lidla w Tarnowie Podgórnym k. Poznania.

Wyborcza.biz pisze, że w ciągu ostatnich siedmiu lat zatrudnienie w poszczególnych sieciach spadło od 40 do nawet 60 proc. Sieci zatrudniają nowych ludzi, bo otwierają nowe sklepy, ale w starych sklepach tną etaty, co najbardziej widać w hipermarketach. – „Jeżeli kilka lat temu w tego rodzaju placówce handlowej pracowało np. 200 lub 260 osób, to obecnie liczba pracowników wynosi około 120 osób” – mówi Alfred Bujara, szef handlowej sekcji NSZZ „S”. W 2005 r. Tesco zatrudniało 19 tys. ludzi w 48 marketach, teraz zatrudnia 30 tys. pracowników w 450 sklepach.

Sieciom najłatwiej jest ciąć koszty, ograniczając zatrudnienie, czemu towarzyszy korzystanie z osób z agencji pracy tymczasowej (zatrudnianych przez nie w ramach umów śmieciowych). Inny sposób to zatrudnianie na niepełny etat. – „Pracownik zatrudniany jest na 5 godzin i 45 minut dziennie i wtedy nie trzeba mu dawać przerwy. Dla sieci jest to oszczędność, a taki pracownik od rana pracuje przy kasie w jednym sklepie, a po południu lub wieczorem idzie do innego pracodawcy, aby dorobić. To jest zaharowywanie się, kosztem zdrowia i rodziny, za głodowe pieniądze” – twierdzi związkowiec z „Solidarności”. Zawyżane są także liczby godzin, tj. ludzie pracują dłużej, niż to jest wykazywane w grafiku.

Przemęczenie i frustracja pracowników odbija się na jakości ich pracy oraz relacjach z klientami, w czym niektórzy upatrują szansy na opamiętanie się handlowych gigantów. „Czy sieci będą w przyszłości skłonne do zatrudniania większej liczby pracowników? Można w to wątpić. Raczej chcą ograniczać zatrudnienie, przerzucając cześć pracy na maszyny oraz… samych klientów” – prognozuje portal. Carrefour zdecydował się na wprowadzenie jednej kolejki do wszystkich kas, co oznacza bardziej intensywne wykorzystanie kasjerek, które w takim układzie pracują bez żadnych przerw. Pracownicy są też zastępowani automatycznymi kasami. Piotr i Paweł właśnie zaczął testować w jednym ze swoich sklepów system ręcznych skanerów: klient skanuje kody kreskowe towarów, które wkłada do koszyka, przy kasie oddaje skaner i płaci.

Przypominamy nasz wywiad na temat walki o prawa pracowników sieci Lidl

 

Festiwal Obywatela: wiemy coraz więcej

Festiwal Obywatela: wiemy coraz więcej

Kilka kolejnych osób z listy zaproszonych gości ostatecznie potwierdziło udział w Festiwalu Obywatela, który odbędzie się w dniach 17-19 października w Łodzi.

Są to, w kolejności alfabetycznej:

Justyna Chrapowicz – przewodnicząca struktur NSZZ „Solidarność” w Lidl Polska, która opowie o swojej działalności na rzecz praw pracowników oraz bezprawnym zwolnieniu, które było jej skutkiem.

Dr hab. Zdzisław Krasnodębski – socjolog i filozof społeczny z Uniwersytetu w Bremie, a ponadto europarlamentarzysta i komentator polskiego życia publicznego, który weźmie udział w debacie na temat bilansu przemian ustrojowych oraz stanu państwa.

Agnieszka Romaszewska-Guzy – reporterka międzynarodowa, autorka filmów dokumentalnych i historyczka, twórczyni koncepcji i dyrektor stacji Biełsat oraz b. dyrektor TV Polonia (wywiad na ten temat – kliknij tutaj), zaproszona do panelu na temat przemian geopolitycznych za naszą wschodnią granicą.

Kompletna lista potwierdzonych do tej pory gości znajduje się na stronie Festiwalu.

Wydarzenie na Facebooku

Zdrowie obrócone w pył

Zdrowie obrócone w pył

Co roku 45 tys. mieszkańców Polski przedwcześnie umiera z powodu zanieczyszczeń powietrza. Obok Bułgarii mamy najbardziej zanieczyszczone powietrze w UE, a główną winę za to ponosi wymuszone ekonomicznie palenie w piecach węglem, drewnem i śmieciami.

RynekZdrowia.pl relacjonuje konferencję prasową z okazji niedawnych obchodów Światowego Dnia Spirometrii. Dr inż. Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej, członek Polskiej Federacji Chorych na Astmę, Alergie i POChP, zwrócił uwagę, że zanieczyszczenia powietrza jest drugim po paleniu tytoniu czynnikiem warunkującym występowanie chorób takich jak rak płuca czy przewlekła obturacyjna choroba płuc. Prof. Bolesław Samoliński, prezes Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, przypomniał, że choroby oddechowe stanowią obecnie trzecią przyczynę zgonów ludzi na świecie (po chorobach układu krążenia i nowotworach), a gdy zaliczy się do nich również raka płuca, to przesuwają się na drugą pozycję.

Z najnowszej publikacji (WHO) wynika, że łącznie w skali roku na świecie 7 mln ludzi przedwcześnie umiera tylko dlatego, że oddychają zanieczyszczonym powietrzem. – „Około 3,7 mln tych zgonów ma związek z zanieczyszczeniem powietrza zewnętrznego, a pozostałe z zanieczyszczeniem powietrza w domach – wyjaśnił dr Badyda. Przypomniał, że międzynarodowa organizacja HEAL, która analizuje wpływ środowiska na zdrowie obywateli UE, obliczyła, że w Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza przedwcześnie umiera 45 tys. Osób. Ocenił, że obecnie największym problemem złej jakości powietrza – na świecie, w tym w Europie i Polsce – są cząstki stałe (inaczej pyły zawieszone) o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów (PM10) oraz mniejszej niż 2,5 mikrometra (PM2,5).

W naszym kraju źródłem ponad 50 proc. emisji pyłów zawieszonych są indywidualne gospodarstwa domowe, tzw. sektor komunalno-bytowy. – „Produkcja energii cieplnej na własne potrzeby w indywidualnych gospodarstwach domowych jest w Polsce koszmarną bolączką. Wiele budynków w Polsce nie jest podłączonych do sieci ciepłowniczej, w związku z tym w naszych piecach i kominkach spalamy węgiel, drewno, ale też – ze względów ekonomicznych – coraz częściej różne odpady” – tłumaczył dr Badyda. Drugim w kolejności źródłem pyłów zawieszonych jest transport drogowy.

Według WHO wdychaniu pyłów zawieszonych można przypisać 8 proc. zgonów z powodu nowotworów płuca, 5 proc. zgonów powodu chorób układu krążenia oraz 3 proc. zgonów z powodu różnego rodzaju infekcji oddechowych.